Z Alhambry położonej na wzgórzu Sabika roztaczają
się przepiękne widoki. Te najładniejsze mamy z wieży Alcazaby. To stąd widać
położoną na sąsiadującym wzgórzu dzielnicę Grenady – Albaicin. Oba
wzniesienia oddziela od siebie rzeka Darro, a za nią widać zbocze ciasno
zabudowane białymi domami, świątyniami i wąskimi uliczkami. W wielu miejscach
widać też mury obronne i bramy. Ozdobą tego widoku są również przedzielające tę
zabudowę strzeliste cyprysy.
To dawna arabska dzielnica Grenady (z hiszpańskiego Granada)
znana z tego, że pomimo wielu zmian zachowała średniowieczny układ ulic i
zabudowę z okresu muzułmańskiego. To właśnie na tym zboczu, na ruinach
wizygockiej twierdzy, zbudowali swe pierwsze ufortyfikowane pałace muzułmańscy
władcy po podbiciu Hiszpanii. I to tutaj, najdłużej na Półwyspie Iberyjskim,
trwała ich władza, bo aż do 1492 roku, kiedy emirat Grenady poddano
hiszpańskim władcom - Izabeli Kastylijskiej i Ferdynandowi Aragońskiemu.
Ślady osadnictwa w miejscu dzisiejszej stolicy dawnego emiratu Grenady są oczywiście starsze i datują się na siódmy wiek p.n.e. Są tu ślady Iberoceltów, Greków, Kartagińczyków, Wizygotów i Rzymian. W siódmym wieku n.e. Półwysep Iberyjski podbiły i zasiedliły plemiona berberyjskie, z których później wywodziły się rządzące tutaj dynastie muzułmańskie. Najbardziej znana jest ta, która wniosła najwięcej w architekturze i kulturze południowej części Półwyspu Iberyjskiego. Mowa tu o wspomnianej w poprzednim wpisie dynastii Nasrydów, budowniczych Alhambry, którzy władcami emiratu Grenady byli od XII do XV wieku. Kiedy Hiszpanie zaczęli wypierać muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego i tereny przez nich zasiedlone zaczęły się stopniowo kurczyć do Grenady zaczęli napływać islamscy wygnańcy. Emirat Grenady był ostatnim punktem oporu muzułmanów na półwyspie, więc miasto z biegiem czasu zaczęło się rozrastać, aż stało się największym i najbogatszym na całym Półwyspie Iberyjskim.
Od dzielnicy Albaicin, która kiedyś była samodzielnym i
ufortyfikowanym miastem wzięła swój początek współczesna Grenada. To
dawne miasto pełne było pałaców, okazałych domów i rezydencji. Miało dwadzieścia
sześć meczetów oraz system cystern, które wszystkim mieszkańcom zapewniały
dostęp do pitnej wody. Po rekonkwiście Albaicin zasiedlono
chrześcijanami, meczety przekształcono w kościoły i klasztory, a muzułmańskich
mieszkańców, którzy nie nawrócili się na wiarę chrześcijańską wygnano
(przymusowa konwersja ludności muzułmańskiej na chrześcijaństwo, którą nazywano
Moryskami). Potem miasto podupadło, a centrum życia przeniosło się do dzielnic
obok Albaicin. Do życia zaczęło powracać w XIX wieku.
DZIELNICA CENTRO.
Dziś nie jest już centralną dzielnicą, ale leży całkiem blisko Centrum (Centro), które również zabudowali Nasrydzi, a rozbudowali potem Hiszpanie. Znajdziemy więc w niej mieszankę stylów. Sercem Centrum jest wspaniała Katedra zbudowana w XVI wieku jako mauzoleum hiszpańskich królów wraz z Kaplicą Królewską, w której pochowani są m.in. Izabela i Ferdynand. I choć katedra jest duża, to nie widać tego w gęstej miejskiej zabudowie. Na pewno wyróżnia się zdobieniami, a najpiękniejsza jest zewnętrzna część Kaplicy Królewskiej.
![]() |
| KAPLICA KRÓLEWSKA. |
W pobliżu znajdziemy Alcaicerię, czyli historyczny arabski trag w stylu andaluzyjskim z charakterystycznymi łukami i zdobieniami, na którym handlowano jedwabiem. Dalej pełni on swoje funkcje, choć sprzedaje się tu dziś inne towary.
W pobliżu natkniemy się też na jedyny zachowany z czasów
arabskich Karawanseraj, czyli budynek postoju wędrujących karawan.
Z czasów Nasrydów pochodzi też Pałac Madrasa, który dziś
mieści część uniwersytetu Grenady. Ciekawa jest ta tętniąca życiem część
Grenady, ale już czas przenieść się w jeszcze bardziej odległe czasy, czyli
odwiedzić dzielnicę Albaicin.
![]() |
| PAŁAC MADRASA. |
![]() |
| DAWNY DOM KUPIECKI. |
![]() |
| ARENA WALK BYKÓW. |
DZIELNICA ALBAICIN.
Dzielnica Albaicin jest wpisana na listę UNESCO, bo pomimo wiekowych zmian zachowała unikalną atmosferę i mnóstwo dawnego uroku łączącego mauretańskie i hiszpańskie wpływy. Niezwykłe odczucia towarzyszą nam już od samego początku, od kiedy wchodzimy w wąskie, wybrukowane uliczki. Ich labirynt wiedzie nas w raz górę, raz w dół. Pomimo dość wysokiej temperatury panuje w nich chłód i tak potrzebny cień.
Domy wyglądają na nieduże, są przedzielone wysokim murem, mają
białe elewacje i są do siebie ściśle przyklejone. Ten jednostajny kolor
uatrakcyjniają zielone pnącza oplatające mury, kute zabezpieczenia okien i
drzwi, a balkony zdobią kolorowe kwiaty. Ale błędem byłoby pomyśleć, że są one
małe, o czym świadczyć mógłby ich wygląd zewnętrzny. Każde z domostw posiada
ukryty za wysokim murem dziedziniec, w którym znajduje się sad lub ogród i tam,
z dala od wścibskich oczu, kwitło życie rodzinne. Taki tradycyjny typ rezydencji
nazywa się carmen, a nazwa każdego domostwa widnieje na tabliczce
naściennej. To taki dawny adres.
Od czasu do czasu wychodzimy na niewielkie placyki, mijamy
pałace, kościoły i miejskie fortyfikacje z murami, bramami i łukami, których
zachowało się sporo, ponieważ miasto dwukrotnie otaczano murami obronnymi.
Ostatni raz po jego rozbudowie za czasów Nasrydów.
Spacerując po Albaicin natrafiamy również na dziwne,
niewielkie ceglane budowle rozmieszczone w różnych jego miejscach, choćby przy kościele
św. Mikołaja. Okazuje się, że jest to zmyślny system wodociągowy, a te
budowle to cysterny, które doprowadzały wodę pitną do każdego domostwa w każdym
miejscu wzgórza. I pomyśleć, że działo się to w XV wieku!
Atutem tej dzielnicy jest położenie na wzgórzu (pewnie inne zdanie mają mieszkańcy pozbawieni wjazdu, a wejścia pod górkę z zakupami też nie należą do przyjemności), ale dzięki temu jest tu wiele tarasów widokowych, zwanych mirador, z których możemy podziwiać niezwykłe widoki na katedrę, góry Sierra Nevada czy na Alhambrę. Najładniejsze są z Mirador de San Nicolas, czyli przy wspomnianym kościele św. Mikołaja. Widać stąd całą Alhambrę!
Schodząc w dół natkniemy się Calle de la Caldereira, czyli stromą i wąską uliczkę przypominjącą dawny arabski suk. Jest tu wiele małych, kolorowych sklepików oferujących andaluzyjskie i arabskie produkty. Charakterystyczne są tu też urokliwe, z mauretańskimi dekoracjami herbaciarnie i knajpki. Wokół pachnie skórą, miętą i egzotycznymi przyprawami. Można zaopatrzyć się tutaj wyroby skórzane, odzież, lokalne rzemiosło i pamiątki.
Wkraczając w labirynt uliczek czujemy, że otwieramy jakąś
zaczarowaną księgę, może z Tysiąca i jednej nocy, która wciąga nas z
każdym pokonanym metrem w pełną bajkowej scenerii historię, którą napisali
dawno temu muzułmańscy, a potem chrześcijańscy mieszkańcy tej krainy. Tam każdy
kamień i każda kamienna ściana opowiada dawne historie, a my spacerując po tej
dzielnicy czujemy się uczestnikami ich niezwykłych historii, które działy się
tysiąc lat temu, a które żyją tu do dziś. Spacer po Dzielnicy Albaicin
to przygoda dla wszystkich zmysłów i prawdziwa uczta dla szukającego
niezwykłych doznań turysty.



































Tylko sobie westchnęłam Urszulko. Świat jest przecież piękny. Ale są miejsca wyjątkowo piękne, które ciągle się wspomina...
OdpowiedzUsuńDo nich należy cała Granada... wędrowaliśmy sobie po niej nocą.... tylko nie pamiętam czy po tej samej dzielnicy co Ty...
I ja pisałam kiedyś o Granadzie...
To duże miasto. Można nogi schodzić. A pięknych dzielnic jest tam więcej. Nocne zwiedzanie to dopiero musi być bajka!
UsuńAlbacin według wielu to najbardziej klimatyczne miejsce w całej Hiszpanii, zresztą zostało wpisane na listę UNESCO nie bez powodu. Wędrowaliśmy i my nie szczędząc achów i ochów. Jednak po Alhambrze to Kaplica Królewska zrobiła na nas największe wrażenie. Szkoda tylko, że nie można było fotografować. taki wpis to miła odmiana do tego co za oknem. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, klimat tam niezwykły, i te wspaniałe widoki! I nie ma tam wielkich tłumów. Ta nowsza część ma też cudne miejsca, ale już nie ma tej niezwykłości i spójności. I chyba za dużo tam było turystów!
UsuńUla, świat się robi coraz mniejszy dla Ciebie. Rozwinęłaś żagle i gnasz do przodu. Wyprawa goni wyprawę, marzenie goni marzenie... Tryskasz energią :) Super :)
OdpowiedzUsuńUściski :)
Zdrowie raczej w porządku, więc spełniam swoje marzenia i realizuję kolejne plany. Mam nadzieję, że energii wystarczy jeszcze na jakiś czas!
UsuńMiałaś niesamowite szczęście pospacerować tą piękną dzielnicą, ja widziałam ją tylko z podobnego punktu widzenia, jak na twoim pierwszym zdjęciu i żałowałam, że nie możemy się nią przejść. Ale pamiętam, że przechodziliśmy obok tego niby suku arabskiego, bo mam zdjęcie z tymi wiszącymi dywanami, chodniczkami. Przywołałaś wspomnienia.
OdpowiedzUsuńTeż się cieszę, że tam byliśmy. Już z tego punktu widokowego przyciągała i wołała...
UsuńWspaniałe zdjęcia i przyjemna przechadzka:-) Przecież Grenada to nie tylko Alhambra. To piękne miasto, pełne innych zabytków i historii. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńTo duże miasto i atrakcji ma o wiele więcej. Warto na pewno zatrzymać się tam na dłużej.
UsuńPrzesyłam mnóstwo serdeczności:)))
Z Toba Ula wszystko można zwiedzić, i z największą przyjemnością :)
OdpowiedzUsuńDzięki Aga. Polecam się na przyszłość:)))
UsuńBardzo precyzyjnie to wszystko opowiedziałaś i musiałaś włożyć sporo pracy na nad przygotowaniem tego postu. Podziwiam I czytam zainteresowaniem. Fajnie, że zamieszczasz zdjęcia z sobą 👍 lubię patrzeć na autorkę tekstów, jakby wtedy tekst jest dla mnie bardziej osobisty. Wspominałam już pewnie, że kiedyś interesowałam się bardzo światem arabskim i nawet teraz znalazłam w swojej biblioteczce książkę z dawnych lat pt. Mały słownik kultury świata arabskiego. Ja akurat dzisiaj miałam u siebie prelekcję o Malcie i również wspominałam o muzułmańsko-arabskim świecie, gdy Malta w1565 roku odparła nawałnicę osmańską 😃
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za docenienie mojej pracy. Zawsze staram się doczytać jak najwięcej, bo lubię mieć pełny obraz miejsca, które odwiedziłam. Tak lubię. A Maltę mam w planach, czuję jak mnie wzywa 😉
UsuńZapraszam na mój drugi blog, którego adres jest profilu. A tam w ostatnim poście recenzja z mojej prelekcji o Malcie z zachętą do odwiedzenia kraju ❤️🇲🇹❤️
UsuńZajrzałam, gratuluję aktywności!
UsuńUla, zachwyciły mnie budowle, których architektura łączy wpływy mauretańskie i hiszpańskie. A ponadto placyki, pałace, kościoły, miejskie fortyfikacje z murami, bramami i łukami.
OdpowiedzUsuńWspaniała wycieczka i piękna fotorelacja!
Pozdrawiam najserdeczniej...
Anita
W Hiszpanii dużo tego pięknego stylu. Raczej nie był zniszczony przez wieki, więc jest co podziwiać. I to jest super, bo jedno piękniejsze od drugiego. Zachwytom nie miałam końca.
UsuńDzięki Anitka. Pozdrawiam wiosennie:)))
Nadal czuć tam ten arabski klimat. Piękne te uliczki i te dekoracyjne fasady. I praktycznie żadnych tłumów nie widać na Twoich zdjęciach? Czy naprawdę było tam tak spokojnie czy byłaś tam może w porze siesty?
OdpowiedzUsuńAlbaicin zwiedzaliśmy ok. 14.00, czyli chyba to pora sjesty, ale w uliczkach wyżej było super, natomiast niżej już było tłoczniej. Ale i tak było ok:)))
UsuńAlbaicin to bardzo klimatyczna dzielnica a Tobie udało się rozbudzić moje wspomnienia. Połączenie dwóch kultur i dwóch stylów architektonicznych nie zawsze do siebie pasuje ale w przypadku Maurów i Hiszpanów w Granadzie wygląda to świetnie. Albaicin ma klimat jaki bardzo lubię, dużo kolorów i ciekawej architektury, no i marokańskie restauracje i herbaciarnie, w których można się napić pysznej miętowej herbaty. W ogóle się nie dziwię Uleńka Twoim zachwytom.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i ściskam pourlopowo 🥰
Ja w ogóle jestem tymi klimatycznymi hiszpańskimi miastami zachwycona. Fajne i piękne te pomieszane style. I miałam ich tam trochę, więc mogłam się nimi nacieszyć.
UsuńMam nadzieję, że wyjazd się udał i z nowymi siłami wróciłaś do pracy. Całusy 😘
Usiu! Wspaniała relacja i przepiękne zdjęcia. Nawet po latach nie zapomniałam wizyty w Albaicin bo zachowała swój dawny urok. Jest bardzo klimatyczną dzielnicą, z układem średniowiecznych, mauretańskich uliczek. Usiu, ja też byłam nią zachwycona.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Trudno takie niepowtarzalne miejsca zapomnieć. Cieszę się, że tam byłaś, bo wiesz o czym piszę. Dzięki, Lusia:)))
Usuń