Z Kartuz pojechaliśmy do oddalonego o trzydzieści
kilometrów Gdańska. W tym pięknym mieście można się zakochać i wracać
wiele razy, bowiem historię posiada odległą, zabytki fantastyczne (choć duża
część ich odbudowana), muzea wspaniałe, klimat niezwykły, no i położony jest
nad morzem. W Gdańsku zobaczyłam już wiele ciekawych miejsc i powstało
kilka wpisów na blogu. Dziś kolejny post, bowiem ubiegłoroczny, sierpniowy
spacer po mieście ponownie zahaczył o miejsca znane i lubiane, o których jednak
wcześniej nie pisałam, np. Katedra Oliwska, ale zobaczyłam też te, których wcześniej nie odwiedzałam, czyli Muzeum
Bursztynu.
KATEDRA W OLIWIE.
Jej pełna nazwa to Bazylika Archikatedralna Trójcy Świętej w Gdańsku-Oliwie. To wspaniały Pomnik Historii, a obecny kształt nadano jej w XIV wieku. Wcześniej już jednak istniał tutaj klasztor cysterski, zniszczony w wojnach i pożarach. Potem przez wieki świątynię i klasztor nieco rozbudowano, stąd dziś dostrzeżemy mieszankę różnych architektonicznych stylów. Za bazyliką znajdują się budynki klasztorne i ogród, obecnie należące do Gdańskiego Seminarium Duchownego.
Główna fasada jest bardzo harmonijna i przyjemna dla oka, z dwiema równomiernie rozplanowanymi ceglanymi wieżami, prawie pięćdziesięciometrowymi. Przez wejście z ozdobnym barokowym portalem wchodzimy do środka. Tu nad rokokową kruchtą znajdują się niezwykłe ograny, o których później.
To, co zauważamy po wejściu wprawia nas w wielki zachwyt, bowiem
kościół jest ogromny, trzynawowy, dość wąski, wysoki i bardzo długi (prawie 100
metrów). Jest najdłuższym kościołem cysterskim na świecie kryjącym prawdziwe
dzieła sztuki sakralnej od renesansu do klasycyzmu. Zgodnie z cysterską regułą
pomalowany jest na biało, tylko żebrowe sklepienie zdobią złote gwiazdki.
Ozdobiony jest też wspaniałą drewnianą snycerką, która kontrastuje z białym
kolorem. Posadzka wykonana jest z wapienia olandzkiego, który sprowadzony
został ze Skandynawii.
Nawami dotrzemy do transeptu czyli nawy poprzecznej, a dalej
mamy prezbiterium i ambit, czyli obejście wokół prezbiterium z wieloma
ołtarzami. Wewnątrz świątyni mamy łącznie 23 ołtarze, większość barokowych i
rokokowych z marmuru, ale jest też pierwotny, główny, który wykonany został w
stylu renesansu niderlandzkiego. Obecny, główny ołtarz jest wybitnym dziełem mistrzów
końca XVII wieku. Nad siedmiometrowymi kolumnami widzimy niebo, z którego
wychylają się figurki aniołków oraz postaci z testamentów.
Jednak największą atrakcją katedry są drewniane ograny
zaprojektowane i zbudowane przez Johanna Wulffa, mnicha cysterskiego, zwanego
bratem Michałem. Jego praca trwała 25 lat (1763-1788). Prospekt organowy jest
bogato rzeźbiony i wyposażony w czynne do dzisiaj elementy ruchome, jak aniołki
z dzwonkami i trąbkami, gwiazdy i słońce. Budowniczy miał trudne zadanie do
wykonania, bowiem nawa jest dość wąska, a trzeba było zmieścić tam wiele
elementów instrumentu. Udało mu się sprostać temu zadaniu i do dziś słyną one z
fenomenalnego dźwięku. Są to jedne z lepiej brzmiących organów w kraju i są w
czołówce najsłynniejszych zabytków tego typu w Europie. Wysłuchanie koncertu
organowego w katedrze zostawia mnóstwo niezapomnianych wrażeń.
GŁÓWNE MIASTO.
Jedziemy teraz do Śródmieścia, do Głównego Miasta,
by pospacerować po tej najbardziej klimatycznej części Gdańska. Zaczynamy od
mojej ulubionej ulicy Mariackiej. Tam lody i kawa z widokiem na Bazylikę
Mariacką, potem spacer Długim Targiem i ulicą Długą do Bramy Złotej. Tam
napawam się pięknem otaczającej architektury i podziwiam pieczołowitość z jaką
ją odbudowano. Spacerujemy w kierunku dawnego Targu Węglowego i Drzewnego,
witam się Janem Heweliuszem i wchodzę do Wielkiego Młyna, czyli monumentalnego,
XIV-wiecznego zabytku architektury krzyżackiej, niegdyś największego zakładu
przemysłowego średniowiecznej Europy, który dostosowano parę lat temu do
potrzeb Muzeum Bursztynu.
MUZEUM BURSZTYNU.
Tu na kilku poziomach w niezwykle nowoczesnej i multimedialnej oprawie
zaprezentowano historię bursztynu. Aby te wspaniałe skarby Ziemi dobrze
wyeksponować dominuje tu ciemny kolor wystroju i tła, a światło skierowane jest
tylko na bezcenne eksponaty zaprezentowane w muzeum, które podbija ich
naturalne piękno. Młyn jest tak nowocześnie zaaranżowany wewnątrz, że można
zapomnieć, że znajdujemy się w starym i zabytkowym obiekcie.
Wśród setek eksponatów znajdują się bryłki nieobrobionego bursztynu
z całego świata, wiele kawałków posiada inkluzje, czyli zatopione w nich
rośliny i zwierzęta. Są także arcydzieła dawnych mistrzów i kolekcja sztuki
nowoczesnej. Każdy kawałek bursztynu z inkluzją można powiększyć, by podejrzeć
jakie cudeńka są w nim zatopione. Na tle przekroju pnia możemy zobaczyć, że kolory bursztynu zależą od tego, w którym jego miejscu kumulowała się i zastygała żywica.
![]() |
| PRZEKRÓJ PNIA DRZEWA. |
Na pierwszym poziomie wystawy można odbyć podróż miliony lat
wstecz i dowiedzieć się jak powstawał bursztyn i jak lodowiec rozniósł go po
świecie. Poziom wyżej to opowieść o
bursztynie w kulturze. Znajdują się tu eksponaty związane ze sztuką dawną i
współczesną, fantastyczna biżuteria i przedmioty, które służyły do jego
obróbki.
Muzeum Bursztynu w Gdańsku to
fascynujące miejsce, pięknie opracowane i przygotowane. Cieszy się też ogromną
popularnością, więc czasem trudno będzie w spokoju zwiedzać i zgłębiać się w
historię powstania tej zastygłej miliony lat temu żywicy.










































