22 kwietnia, 2026

Coimbra - pierwsza portugalska stolica.

 

Kiedy w XII wieku na północnym zachodzie Półwyspu Iberyjskiego rodziła się portugalska państwowość, a na południu przebywali jeszcze Maurowie, to właśnie w Coimbrze ustanowiono stolicę, bo ta była już spod muzułmańskiej władzy wyzwolona. Wtedy Alfons I Zdobywca, pierwszy król Portugalii, na tutejszym wzgórzu umieścił swój pałac. Było to górne miasto, które zamieszkiwała również arystokracja i duchowni. Dolne miasto położone u stóp wzgórza słynęło z handlu i rzemiosła. Coimbra stolicą była do 1255 roku, a później przeniesiono ją do odbitej Lizbony.



Dziś w tej najwyższej części wzgórza oglądamy rozbudowane budowle Uniwersytetu w Coimbrze, który wygląda jak potężna forteca. Ale nic w tym wyglądzie dziwnego skoro było to najważniejsze miejsce dla panującej dynastii w XII i XIII wieku, a potem w XVI wieku przeniesiono tu uniwersytet założony w 1290 roku w Lizbonie. Tutejsza uczelnia jest pierwszą i najstarszą w kraju, a jej wygląd świadczy o potędze władzy portugalskich władców. Działa nieprzerwanie do dziś, a jej prestiż jest ogromny. Zresztą studentów ubranych w charakterystyczne stroje z pelerynami spotykamy w mieście co kawałek.




I od tego miejsca rozpoczynamy zwiedzanie miasta. Główną, bogato zdobioną Żelazną Bramą (Porta Férrea) wchodzimy na ogromny, częściowo zadrzewiony dziedziniec. Dookoła znajdują się budynki uniwersyteckie z wieżą zegarową, barokowa biblioteka oraz kaplica. Z jego niezabudowanej części podziwiamy widoki na miasto położone poniżej. 








Potem tą samą bramą Porta Férrea schodzimy po licznych wąskich schodkach w dół. Po drodze mijamy równie wąskie uliczki o średniowiecznym układzie, przy których stoją stare pałace i kamienice oklejone błękitnymi płytkami azulejos, na których sceny opowiadają o minionych czasach.






Niezwykłą atrakcją jest też stojące w centrum miasta, na tyłach świątyni, tysiącletnie drzewo oliwne, świadek historii, symbol długowieczności i siły przetrwania, niczym naród portugalski.




Za zakrętem stoi stara katedraSé Velha de Coimbra, równie długi świadek tutejszej historii. Wzniesiono ją w 1162 roku i do dziś zachowała się w prawie nienaruszonym stanie. Dziś stanowi jeden z najważniejszych zabytków architektury romańskiej w Portugalii.






Po drodze mijamy małe knajpki uroczo wpisane w tę zabudowę, galerie i sklepiki z pamiątkami. Ta historyczna część pełna dawnego klimatu oddzielona była od dolnego miasta murami. W XVIII wieku większość z nich rozebrano, by miasto rozbudować poza dotychczasowe granice, ale zachowały się fragmenty, w tym wieże i bramy wpisane w tkankę miejską.





Mijamy więc Łuk Almediny (Arco de Almedina), jedyną z zachowanych trzech bram prowadzących do cytadeli i Bramę Barbakanu (Porta da Barbacã) będącą pozostałością po mauretańskiej historii miasta o czym świadczą podkowiaste łuki, a potem wychodzimy do dolnego miasta, które stanowi wyraźny kontrast do górnego, ale razem tworzą unikalny, dwupoziomowy charakter Coimbry.






Aby nie było tak bardzo średniowiecznie po drodze mijamy nowoczesny w formie i wymowie Pomnik Fado, który jest hołdem dla tej ulicznej, ale dziś narodowej portugalskiej muzyki, która podobno tu powstała. Ma on kształt portugalskiej gitary połączonej z sylwetką kobiety.



Nieco niżej widzimy już bardziej tradycyjny Pomnik Tricany, przedstawiający dawną tradycyjną mieszkankę miasta noszącą wodę i chleb i śpiewającą fado.



Wychodzimy teraz na szeroką ulicę obudowaną wysokimi kolorowymi kamienicami z kutymi balkonami. To już część dolnego miasta, a ulica nazywa się Rua Ferreira Borges. Pełno na niej sklepów, kawiarenek i restauracji serwujących lokalną kuchnię, w tym tradycyjne ciasteczka pastéis de nata, które są bardzo słodkimi babeczkami wypełnionymi kremem budyniowym na bazie żółtek. Trzeba spróbować, bo są pyszne, ale nie w każdym miejscu jednakowo dobrze wykonane.





Wyruszamy w prawą stronę i po niedługim spacerku docieramy do placu miejskiego Praça 8 de Maio, przy którym stoi ratusz. Ale tutaj najbardziej rzuca się w oczy XII-wieczna perełka przebudowana później w manuelińskim stylu (za sprawą króla Manuela), czyli klasztor Świętego Krzyża (Mosteiro da Santa Cruz). Jest to wspaniały kompleks z oszałamiającą architekturą i bogatą historią. Kościół klasztorny jest arcydziełem, a jego wnętrza zdobią błękitne kafelkowe kompozycje azulejos, skomplikowane zdobienia i wspaniałe witraże. Jest on również Panteonem Narodowym, bowiem spoczywają w nim dwaj pierwsi portugalscy królowie.








Wracamy tym samym szlakiem do jego końca, czyli do placu Largo da Portagem, bowiem stamtąd odjeżdżamy do Lizbony. Po drodze zauważamy kolejny Pomnik Śpiewaków Fado (Cantares de Coimbra), lecz tym razem trio: dwóch gitarzystów i wokalistę. Mają oni peleryny i uosabiają tradycyjne pieśni studenckie.




Po drodze mijamy mnóstwo sklepików oferujących wyroby z drzewa dębu korkowego. Mimo iż rośnie on w całej śródziemnomorskiej strefie, to 50 procent pozyskanego korka przypada na Portugalię. To co można z jego kory wykonać to prawdziwe mistrzostwo świata, bo oprócz korków do wina, to wachlarze, portfele, torebki, plecaki, czapki, aż po piękne buty. Sama skusiłam się na pokrowiec do telefonu i wachlarz. To bardzo piękne i praktyczne pamiątki uzupełnione portugalskimi wzorami i wspomnieniami.


DĄB KORKOWY, KTÓREGO ŚCIĘTA KORA
ODRASTA CO DZIEWIĘĆ LAT.



Wspomnę jeszcze o jednym miejscu sprzedającym konserwy rybne. To zwracający uwagę z daleka sklep Comur. Ma on niezwykle elegancki, wręcz luksusowy wystrój ze złotymi dekoracjami, jakby sprzedawano w nim wyroby jubilerskie, a nie puszki z sardynkami. Tylko te puszki przypominają małe dzieła sztuki, a ich ułożenie w sklepie przypomina bibliotekę lub galerię sztuki.  Puszki z sardynkami to popularne, luksusowe pamiątki z Portugalii.


 

I jesteśmy już na Largo da Portagem, czyli głównym placu położonym nad rzeką Mondego. Widocznym stąd mostem Santa Clara pojedziemy dalej. Ale jeszcze rozglądamy się dookoła i podziwiamy ozdobną architekturę hotelu Astoria i budynku Banku Portugalii z początków XX wieku oraz oddalając się nieco tę piętrową zabudowę miasta. Pięknie!





A teraz komu w drogę…