18 maja, 2024

Wakacje w Can Pastilla. Majorka.

 

Tegoroczny urlop postanowiliśmy spędzić na Majorce. Jeszcze tam nie byliśmy, a ta hiszpańska wyspa, należąca razem z Minorką i Ibizą do archipelagu Balearów, jest często opisywana i polecana przez odwiedzających ją blogerów. Od kilku lat mieszka tu Julka prowadząca blog https://idayvuelta-jula.blogspot.com/, której piękne opisy majorkańskich krajobrazów i miejsc ostatecznie zachęciły mnie do zobaczenia na własne oczy niektórych zakątków wyspy. Zresztą z Julką też się spotkałam i był to najmilszy moment tego wyjazdu.


SPOTKANIE Z JULKĄ. 


CAN PASTILLA.

Hotel zarezerwowałam w Can Pastilla, kilka kilometrów od stolicy  wyspy - Palmy po to, by móc do woli penetrować urodę tego pięknego i starego miasta, które w dodatku jest wspaniale położone nad zatoką o tej samej nazwie. Can Pastilla też znajduje się nad tą zatoką i jest jednym z wielu kurortów przy niej położonych.






Leży blisko lotniska, co może być dla niektórych uciążliwe, bowiem ilość startujących stąd samolotów jest przeogromna. Na szczęście latają tylko w dzień. Zresztą samo lotnisko jest również ogromne i dalej rozbudowywane, co jest dla mnie niezwykłe zważywszy na wielkość wyspy (ok. 100 km wzdłuż i wszerz!).




Przy zatoce plaże są w większości piaszczyste, choć w maju częściowo zaśmiecały je glony. Temperatura wody była cieplejsza niż latem w Bałtyku, więc można już było delektować się kąpielą w Morzu Śródziemnym (Balearskim).



Od Palmy do El Arenal, kurortu znajdującego  się przy końcu zatoki prowadzi szeroka ścieżka rowerowa, więc można wypożyczyć rower (10 euro za dzień) i delektować się pięknymi widokami. Dodam, że rowerzystów tutaj całe mnóstwo, w każdej części zwiedzanej wyspy. W Can Pastilla znajduje się mnóstwo restauracji i kawiarenek z ogródkami oraz sklepów, a na jego końcu jest popularne Palma Aquarium. Hotel położony w bocznej uliczce zapewniał nam  jednak spokój i wspaniały wypoczynek. 








PALMA DE MALLORKA.

Do stolicy jeździliśmy autobusem podmiejskim linii 35 za dwa euro. Końcowy przystanek był przy katedrze, najpiękniejszym i najbardziej rozpoznawalnym obiekcie miasta. A obok świątyni znajduje się pałac hiszpańskiej rodziny królewskiej, który można zwiedzać. Dalej na wzgórzu stoi niezwykły, okrągły zamek. Zabytków zresztą jest tu całe mnóstwo, a w klimatycznych uliczkach można pobłądzić, bo najstarsza część miasta jest bardzo duża. Za to przyjemność z odkrywania jej zakamarków przeogromna.

















PORT DE SÒLLER.

Po Majorce można poruszać się różnymi środkami transportu. Jednym z ciekawszych jest zabytkowy, drewniany pociąg jeżdżący z okolic Palmy do Sòller.





Dwudziestosiedmiokilometrowy odcinek trasy pokonuje w godzinę przemierzając malownicze doliny z gajami migdałowymi, oliwnymi, pomarańczowymi i cytrynowymi, w tle mamy góry Tramuntana z ich najwyższymi szczytami, a pociąg przejeżdża pod nimi trzykilometrowym tunelem.









Ostatni odcinek drogi to przepięknie położone w dolinie miasto Sòller








Stamtąd nad morze, do Port de Sòller, również widowiskowo położonego, jedziemy równie zabytkowymi wagonikami drewnianego tramwaju.










PLAŻA SA CALOBRA.

Do tej urokliwie położonej między pionowymi skałami plaży popłynęliśmy z Port de Sòller statkiem. Rejs trwa około pół godziny i cumuje się w Port de Sa Calobra. Jest on widowiskowo wpisany w skaliste wybrzeże, a do plaży prowadzi malownicza ścieżka, częściowo w tunelu wyrytym w skale. Miejsce to jest bardzo popularne i dobrze zagospodarowane turystycznie. Znajdziemy tu restauracje i sklepiki z pamiątkami, bo oprócz tej popularnej plaży zaczynają się stąd górskie szlaki, które można pokonać pieszo lub na rowerze. 














WĘŻOWĄ DROGĄ PRZEZ SERRA DE TRAMUNTANA.

Z Port de Sa Calobra zabiera nas autokar, który teraz musi pokonać zbocza Serra de Tramuntana. Widoki są coraz ładniejsze na najwyższe majorkańskie szczyty i otaczającą nas przyrodę. Autokar wspina się tzw. Wężową Drogą, bowiem z góry pokonana trasa wygląda dokładnie jak wijący się wąż. Jest ekstremalnie, zwłaszcza przy wymijaniu, albo wyprzedzaniu dziesiątek rowerzystów. Potem już z górki do położonego w dolinie sanktuarium w Lluc.




SANKTUARIUM W LLUC.

Lluc jest najważniejszym ośrodkiem pielgrzymkowym Majorki. W tutejszym przepięknym sanktuarium znajduje się figurka Czarnej Madonny, patronki wyspy. W budynkach dawnego klasztoru z XIII wieku jest dziś muzeum, galeria, a w celach mnichów mogą zatrzymać się odwiedzający. Jest też punkt widokowy i nieduży ogród botaniczny. A wokół piękne szlaki turystyczne. 





VALLDEMOSSA.

Valldemossa to przepiękne XIV wieczne miasteczko położone na zboczu gór Tramuntana. Leży kilkanaście kilometrów od stolicy, z której można tu dojechać autobusem. Jest bardzo popularne, chyba zaraz po stolicy, bowiem atrakcji w tej niedużej miejscowości jest całe mnóstwo. Kamienne domy i kamienne, wąskie uliczki ozdobione kwiatami, klasztor i pałac kartuzów oraz miejsca związane ze świętą Katarzyną. I oczywiście pamiątki z pobytu Fryderyka Chopina i George Sand. Miasteczko, w którym nie można się nie zakochać!








SA FORADADA I DEIÀ.

Na północ od Valldemossy można zobaczyć inne kamienne miasteczko położone na zboczach gór – Deià. Jest tak urokliwe i tak piękne stąd widoki, że upodobali je sobie artyści i inne znane osobistości. Po drodze należy zatrzymać się w punkcie widokowym Sa Foradada, z którego rozciągają się wspaniałe widoki na charakterystyczną formację skalną z „okiem”, wystającą 400 metrów w głąb morza i tworzącą niewielki półwysep.















Tyle udało mi się zobaczyć na Majorce. To niewielki fragment wyspy, ale posmakowałam jej historii, fantastycznych krajobrazów, pięknej architektury, lokalnej kuchni i wspaniale się zrelaksowałam, czemu sprzyjały temperatury w okolicach dwudziestu kilku stopni. Majorka to piękne miejsce na Ziemi, nie dziwię się Julce, że wybrała sobie to miejsce do życia.

Obszerniejsze wpisy dotyczące niektórych odwiedzonych miejsc jeszcze pojawią się na blogu, na razie tyle!