sobota, 23 grudnia 2017

Świąteczna „Manufaktura” w Łodzi.

Niedawno ze znajomą grupą emerytów, odwiedziliśmy Łódź. Byliśmy w odnowionym Teatrze Muzycznym na klimatycznym spektaklu „Powróćmy jak za dawnych lat”. Spędziliśmy niedzielne popołudnie w wesołej, przyjemnej atmosferze, przy pięknych piosenkach i skeczach z lat międzywojennych. To był wspaniały relaks i rozrywka. Zarówno atmosfera tamtych czasów, jak i wspaniałe piosenki są niepowtarzalne. I śpiewaliśmy je razem z artystami. Ale przedtem udaliśmy się do udekorowanej bożonarodzeniowymi dekoracjami Manufaktury. 



Jest to ogromne centrum handlowe i rozrywkowe, które powstało w miejscu dawnego, XIX wiecznego imperium bawełnianego przemysłowca - Izraela Poznańskiego. Stworzył on od podstaw wielki kompleks fabryczny i doskonale nim zarządzał przez pół wieku, od 1851 roku. Był bardzo pracowitym i pomysłowym człowiekiem. Zbudował nowoczesne tkalnie z całym zapleczem potrzebnym do produkcji bawełny. Sprowadził mechaniczne krosna napędzane maszyną parową, co stanowiło skok technologiczny w tkactwie. Były tam też m.in. tory kolejowe, straż pożarna, domy pracowników, kościół i pałac właściciela, który jest przepięknym architektonicznie obiektem. Dziś mieści się w nim Muzeum Historii Miasta Łodzi.



Po II wojnie cały kompleks fabryczny powoli niszczał, ale był wpisany na listę zabytków, więc postanowiono o jego odbudowie, a właściwie przebudowie na centrum handlowe, rozrywkowe i biznesowe. I tak na 27 hektarach powierzchni dokonano renowacji obiektów, aby zachować jego dawny fabryczny klimat. Więc wszystkie budynki są z czerwonej, nietynkowanej cegły, nawet te, które powstały od nowa. Mają duże, typowe dla takiej zabudowy okna. Jest ich kilkanaście i tworzą wspaniałą, spójną całość.



Jest w nim 260 sklepów, ogromne centrum rozrywki, 60 kawiarń i restauracji, centrum kulturalne z muzeami, duży hotel i ogromna część parkingowa, która w niedzielne popołudnie była niemiłosiernie zatłoczona. Wnętrza obiektów są bardzo nowoczesne i przestronne. Podobnie, jak otoczenie budynków - jest zachwycające i zabudowane pięknymi chodnikami, wspaniałymi podświetlanymi fontannami, kolorowymi ławeczkami i stylowymi lampami.






Byłam tam pierwszy raz i tak ładnego centrum handlowego jeszcze nie widziałam, nie mówiąc już o jego wielkości. A teraz, w okresie przedświątecznym, jest ono jeszcze ładniejsze, gdyż ozdobiono je dekoracjami bożonarodzeniowymi. A te są bogate i wspaniałe, na zewnątrz i w środku budynków. 









Jestem nadal pod ogromnym wrażeniem tego miejsca, jednak robienie zakupów w tym niedzielnym dniu graniczyło z bohaterstwem. Tłumy, tłumy, tłumy!!! Ale zwiedzanie – tak!!! Tylko ciastko, kawa i podziwianie zamysłu architektów i budowniczych na piękne zagospodarowanie tego terenu. Na zakupy wybiorę się, ale w innym terminie!


   

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Miasto na siedmiu wzgórzach – Rzym.

Rzym leży w środkowej części Italii, nad rzeką Tyber, w bliskiej odległości Morza Tyrreńskiego. Położone jest na wzgórzach, z których najważniejsze to: Awentyn, Wiminał, Celius, Eskwilin, Kwirynał, Kapitol i Palatyn. Jest stolicą Włoch i prawie trzymilionową metropolią. Założycielem i pierwszym królem był legendarny Romulus, którego wraz z bratem – Remusem wychowała wilczyca. Historia miasta jest więc bardzo odległa, bowiem sięga VII wieku p.n.e., dlatego tak mnóstwo tu zabytków z różnych okresów jego historii. Z czasów antycznych pozostały: Koloseum, Forum Romanum, Palatyn, romańskie świątynie; średniowiecze pozostawiło – bazyliki; renesans – pałace i kościoły; barok – place i fontanny, są też obiekty z nowszej historii. Znane powiedzenie brzmi, że „by poznać Rzym życia nie starczy” i to jest prawda.


My, zwiedziliśmy tę najstarszą część, która zaczyna się zaledwie parę kroków od Watykanu. Była to wycieczka jednodniowa, dlatego tempo zwiedzania było szybkie i zaledwie liznęliśmy tematu, ale ogromne wrażenia pozostały. Pozostał też niedosyt, więc trzeba będzie tu powrócić na dłużej. Najlepsze jest to, że miasto zwiedziliśmy na piechotę, bowiem odległości między standardowo odwiedzanymi miejscami nie są duże.


A zaczęliśmy od Zamku Świętego Anioła, który leży po na prawej stronie rzeki Tyber. Trochę dziwna, ale piękna, okrągła budowla z II wieku, która była też warownią, rzuca się w oczy z daleka. W rzeczywistości jest to mauzoleum cesarza Hadriana, jego rodziny i innych cesarzy. Strzeże je wielka postać Anioła z mieczem. Obecnie jest tu watykańskie muzeum dawnej broni. Zamek podziwialiśmy, ze względów czasowych, tylko z zewnątrz. 




Dalej po przekroczeniu rzeki starożytnym, pięknym mostem św. Anioła, który również zbudował Hadrian, doszliśmy do lewobrzeżnej części Rzymu, tej najstarszej, na której mieszczą się wszystkie największe zabytki miasta.



Zaczęliśmy od bardzo znanego miejsca – Piazza Navona. To ogromny plac z przepięknym barokowym kościołem św. Agnieszki z XVII wieku, pałacami i kamienicami oraz trzema wspaniałymi fontannami. Jedną z nich jest Fontanna Czterech Rzek projektu Giovanniego Berniniego (pisałam o nim w poście: https://kieruneknadzis.blogspot.com/2017/11/najmniejsze-panstwo-swiata-watykan.html), która stoi pośrodku placu. Jest ogromna, wspaniała, zbudowana wokół egipskiego obelisku, a symbolizuje rzeki czterech kontynentów. Po bokach są: Fontanna del Moro z postacią Maura i zwierzętami morskimi; trzecia to Fontanna Neptuna z nimfami. Piękne miejsce, z mnóstwem kafejek i zwiedzających!  




Potem rozpadał się deszcz, a my nie zważając na pogodę, wąskie, brukowane uliczki, przeciskając się przez tłumy turystów podążyliśmy do Panteonu. Ta starożytna, okrągła świątynia bogów rzymskich jest teraz kościołem NMP. Jest ogromna, z wielką kolumnadą wejściową i napisem nad nią poświęconym Agrypie, który był jej fundatorem. Do wnętrza prowadzą ogromne, brązowe drzwi. Wewnątrz nie ma okien, a światło wpada tylko przez otwór w ogromnej kopule, która jest całością odlaną z betonu (taka technologia w II wieku n.e.!). Jest to najlepiej zachowany zabytek starożytnego Rzymu. Robi wrażenie na zewnątrz i w środku!



Następny punkt zwiedzania to często filmowane miejsce – barokowe Schody Hiszpańskie. Prowadzą one od Placu Hiszpańskiego do Kościoła św. Trójcy i są wyjątkowo widowiskowe. Szerokie, wysokie na 138 stopni, ozdobne, położone na trzech poziomach z pięknym widokiem kościoła na górze. Nic dziwnego, że tu też są tłumy zwiedzających! 


Następna na liście rzymskich atrakcji jest Fontanna di Trevi. Znajduje się na niewielkim placu o tej samej nazwie. Jest ogromna, zajmuje całą ścianę poprzedzającego ją pałacu Poli i jest to jedną z najpiękniejszych barokowych budowli wodnych jaką widziałam. Punktem centralnym jest posąg Neptuna w otoczeniu trytonów, po bokach są kobiece postaci będące alegoriami Obfitości i Zdrowia, a pod nimi skały, po których kaskadowo spływa woda do ogromnego basenu. Na placu są schody, na których można usiąść i podziwiać fontannę, ale nie było miejsca, a turystów było tak dużo, że miałam problem zrobić tu zdjęcie. Jednak się udało!


 Następny punkt wycieczki to Plac Wenecki, z Pałacem Weneckim i Bazyliką św. Marka. Jednak to, co najbardziej przyciąga tu wzrok, to na wprost usytuowany Ołtarz Ojczyzny na Kapitolu (jedno z siedmiu wzgórz rzymskich). Ogromny, biały, marmurowy gmach z kolumnadą i kwadrygami na szczycie jest symbolem zwycięstwa i zjednoczenia Włoch przez króla Wiktora Emanuela II w 1871 roku. Jego pomnik stoi zresztą przed obiektem. Znajdują się tu też Muzea Kapitolińskie, Pałac Senatorski, kościoły i pomnik Marka Aureliusza. Do wyglądu tego wspaniałego miejsca przyczynił się słynny Michał Anioł Buonarotti projektując plac i większość obiektów.


Ze wzgórza Kapitolu rozciągają się wspaniałe widoki, szczególnie na najstarszą część miasta – ogromne ruiny Forum Romanum i Palatynu, które leżą opodal. Palatyn to następne ze wzgórz rzymskich. Znajdują się ruiny miasta założonego przez Romulusa, z pałacami i willami. Odkryto tu też jaskinię, w której legendarna wilczyca wychowała braci. Natomiast Forum Romanum leży między wzgórzami. Było to kulturalne i religijne centrum antycznego Rzymu. Odbywały się tu różne uroczystości państwowe. Dziś trwają tu prace konserwatorskie, aby jak najdłużej zachować najstarsze pamiątki tej cywilizacji. A jest co robić, gdyż teren jest rozległy. Znajdowało się tu kilkanaście świątyń, bazylik, wiele łuków tryumfalnych i jeszcze innych obiektów. I pomyśleć, że spacerowałam tam, gdzie swoje stopy stawiali władcy największego wówczas imperium!



Ostatnim punktem zwiedzania była jedna z najbardziej rozpoznawalnych budowli świata – Koloseum. Opisał ją nawet Henryk Sienkiewicz w powieści „Quo vadis”, bo to tutaj byli mordowani w makabryczny sposób chrześcijanie. Dochodzimy tam ulicą, po której obu stronach są ruiny starego miasta (po prawej Palatynu), otoczone kwiatami i pięknymi piniami - sosnami charakterystycznymi dla miasta i klimatu śródziemnomorskiego. Budowla widoczna jest z daleka i jej ogrom robi niesamowite wrażenie. Był to amfiteatr zbudowany w latach 70-tych naszego wieku i służył do odbywania igrzysk i walk gladiatorów. Dziś pozostał jedynie szkielet tego owalnego obiektu, ale i tak fakt, że mieściło się tu 60 tysięcy ludzi budzi zdziwienie i podziw dla starożytnych budowniczych. Wiele budowli przetrwało do dzisiejszych czasów, co świadczy o ich zdolnościach projektowych i jakości wykonania. Koloseum jest teraz cały czas remontowane, ale to, co można zwiedzić świadczy o wspaniałości i świetności Cesarstwa Rzymskiego w tamtych czasach. 




Rzym zwiedzaliśmy krótko, w szybkim tempie, w deszczu, wykręcając nogi na śliskim bruku wąskich uliczek i w tłumie innych odwiedzających. Myśleliśmy, że w październiku będzie spokojniej, ale byliśmy naiwni. Albo inni turyści pomyśleli tak samo, jak my, albo są tam tłumy cały czas, czemu się nie dziwię. Jest to przecież wspaniałe miasto, drugiego takiego nie ma. Spacerując, na każdym kroku można dostrzec jakiś pałac, kościół, fontannę, plac, stary zaułek, rzeźbę, gzyms lub fragment muru. Często miałam szeroko otwarte oczy lub usta ze zdziwienia lub wrażenia. I w ogóle nie przeszkadzały żadne niedogodności w obliczu tej wspaniałej historii miasta. Należy tylko przyjechać tu na dłużej, aby się jego widokami delektować. 




sobota, 9 grudnia 2017

Stary Rynek w Poznaniu.

To piękne miejsce odwiedzałam już wiele razy. Lubię tu spacerować i podziwiać jego wspaniałą zabudowę. Za każdym razem dostrzegam inne szczegóły ciekawej architektury budynków. Lubię spacerować lub usiąść w jednym z ogródków kawiarnianych przy kawie i chłonąć niesamowity klimat tego miejsca. I wracać myślami do odległych czasów, do XIII wieku, kiedy to książęta wielkopolscy - Przemysł I i Bolesław Pobożny ulokowali tu, na prawym brzegu Warty, drewniane miasto. Kawał historii! Zmieniało się ono przez kolejne wieki, niszczone przez żywioły i wojny. Ostatnia, zniszczyła Starówkę w 60 procentach, ale została dość pieczołowicie odbudowana i cieszy oczy mieszkańców i turystów. A tych jest bardzo dużo i na każdym kroku słychać rozmowy w różnych językach świata. Do podziwiania jest bowiem wiele. Wzdłuż kwadratowego Rynku stoją ciasno przytulone do siebie, kolorowe, skromniejsze lub bogato zdobione kamienice i pałace. Jest ich ponad sześćdziesiąt i każdy obiekt jest inny, wykończony ciekawą attyką.




Obecnie mieszczą się tu hotele, kawiarnie, sklepy, galerie i muzea. Ja odwiedziłam, z całą wycieczkową grupą, Rogalowe Muzeum Poznania, w którym mogliśmy poznać historię powstania miasta oraz tradycję rogali świętomarcińskich. Panowie prowadzący pokazy w przyjemnej, dowcipnej atmosferze i w wielkopolskiej gwarze opowiedzieli, jak je przygotować i wypiec. Niektórzy z nas pomagali też fizycznie, ale konsumowali już wszyscy. Odbywało się to w przepięknej scenerii poznańskiego Ratusza, bowiem takie są widoki z okna muzeum. Potem można było kupić te pyszne słodkości w pobliskiej cukierni i kontynuować zwiedzanie.



A kolej teraz na Ratusz, który stoi na środku Rynku i jest słynny nie tylko ze wspaniałej fasady, ale również z „koziołków” trykających się rogami podczas granego o dwunastej hejnału z najwyższej wieży ratuszowej. Wesołe koziołki mieszkają nad trójkondygnacyjną arkadową loggią, nad zegarem. Nad nimi górują trzy mniejsze wieżyczki i ta najwyższa - 61 metrowa. W Ratuszu znajduje się Muzeum Historii Miasta Poznania z Salą Reprezentacyjną, która jest jednym z najcenniejszych wnętrz renesansowych w Europie. 



Obok stoją równie kolorowe, mniejsze kamieniczki. Są to domki budnicze z podcieniami, w których mieszkali biedniejsi kupcy handlujący rybami (budy śledziowe), solą i świecami. Dziś sprzedaje się tu pamiątki i obrazy, a czasem można zrobić sobie zdjęcie z żywymi Koziołkami. Ciekawa przygoda!



Za Ratuszem znajduje się ładny, biały budynek Wagi Miejskiej z mocno spadzistym czerwonym dachem. Były tutaj ważone towary przywożone przez mieszkańców Poznania spoza miasta. Dziś jest tu Urząd Stanu Cywilnego i często można zauważyć pary nowożeńców.


Kawałek dalej podziwiamy klasycystyczny budynek Odwachu z czterema kolumnami i piękną attyką. Był to posterunek straży miejskiej lub policji. Dziś jest tu ciekawe Muzeum Powstania Wielkopolskiego, które mieści uzbrojenie, mundury i dokumentację z tego okresu historycznego. 


Dodatkowymi atrakcjami na Rynku są też ciekawe fontanny (kiedyś studnie) na każdym jego rogu: barokowa, ozdobna – Prozerpiny i zrekonstruowane - Apolla, Neptuna, Marsa. Jest też Pręgierz – to wysoka kolumna z XVI wieku z katem na szczycie, przy którym kiedyś wykonywano kary. A dziś to jedno z ulubionych miejsc spotkań mieszkańców i zbiórek turystów. Fontanny przed świętami Bożego Narodzenia, jak co roku, są udekorowane świetlnymi, abażurowymi konstrukcjami i wieczorem prezentują się w całej swej krasie iluminacyjnej. Zresztą dekoracji świątecznych tu więcej. Jest wysoka choinka z ogromnymi prezentami przed Ratuszem, a Rynek dokoła oświetla misterna ledowa kurtyna.



W okresie przedświątecznym pojawiły się też kramy jarmarku bożonorodzeniowego, w których można kupić wyroby rzemieślnicze, spożywcze i cukiernicze, ozdoby świąteczne lub napić się grzanego wina. To bardzo klimatyczne i wizualnie piękne miejsce.






Wcześniej byłam na Starym Rynku w Krakowie i Wrocławiu. Obydwa są większe i też mają wspaniałe zabytki, piękną zabudowę i cudny klimat. I właśnie ten klimat jest w każdym miejscu inny, każde miejsce ma inną historię, dlatego ich nie porównuję. Cieszę się, że mogłam je wszystkie odwiedzić. Poznański Rynek będę jednak odwiedzać częściej, gdyż mam do niego najbliżej, a jego wspaniałych widoków i tego osobliwego klimatu nigdy dość. 


Dziękuję Lokalnej Grupie Działania „Między Ludźmi i Jeziorami” za możliwość uczestniczenia w tak ciekawej wyprawie i pozdrawiam znajomych uczestników tego wyjazdu.