05 lipca, 2026

Współczesny Stolem i jego Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku.

 

Stolemy to legendarne olbrzymy kaszubskich opowieści, które podczas walk lub zawodów siłowych porozrzucały wielkie głazy i ukształtowały tym samym fantastyczny krajobraz tej krainy. Były olbrzymie, obdarzone ogromną siłą i wolą walki, a czasem nawet złośliwe. Stolemy miały też swoje rodziny, stąd dziś w Kościerzynie znajdziemy cały ich Stolemowy Szlak, o którym już wspominałam. Od nich Kaszubi nazywają tak dzisiaj ludzi im współczesnych obdarzonych szczególnym duchem, wiarą i niezłomnych w swych postanowieniach.



Takim Stolemem jest dla Kaszubów nieżyjący już Daniel Czapiewski przedsiębiorca, społecznik i animator życia kulturalnego na Kaszubach. Interesował się historią Polski, a szczególnie swojej małej ojczyzny. Pragnął zachować dla następnych pokoleń jak najwięcej wiedzy z jej przeszłości, ocalić od zapomnienia miejscowe rzemiosło, język, drewniane budownictwo oraz tradycje Kaszubów.



Marzenia swe zrealizował w dwóch przedsięwzięciach: założył firmę Danmar produkującą drewniane domy nawiązujące do budownictwa na Kaszubach i stworzył od podstaw w 2003 roku Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Odwiedzający to miejsce w bardzo interesujący sposób, dostosowany dla każdego przybywającego, usłyszą i zobaczą wiele faktów z przeszłości. Centrum ma uczyć i bawić. Dziś firma należy do jego żony, bowiem pan Daniel chyba wziął zbyt wiele na swe ramiona i odszedł do lepszego świata w 2013 roku w wieku 45 lat.



CEIPR leży w malowniczej okolicy jednego z najpiękniejszych regionów Polski, w samym sercu Kaszub, w pobliżu najwyższego pomorskiego wzniesienia – Wieżycy. To połączenie muzeum, skansenu i parku rozrywki, gdzie poznać można historię, kulturę i tradycje Kaszubów (choć nie tylko) miejscowych i tych rozsianych po świecie oraz spędzić czas wśród pięknej przyrody i ciekawych atrakcji, wśród nich są unikatowe, których nie znajdziemy nigdzie indziej. 



Z dużego parkingu przechodzimy przez drewnianą  bramę, mijamy pomnik kaszubskiego Świętowida i przez Dom Harcerza, w którym znajduje się kasa biletowa i sklepik z pamiątkami wchodzimy na teren Centrum. Tu najlepiej rzucić okiem na mapkę, gdyż teren jest rozległy i rozrzucony wśród sosnowych drzew, więc dobrze wiedzieć gdzie co się znajduje.  Każdy obiekt oznaczony jest tabliczkami i opisany.  Tematyka Centrum oscyluje wokół kilku tematów. 





Oczywiście ten najważniejszy temat to Kaszuby. 

Znajdziemy więc tu replikę dworu szlacheckiego typowego dla tego obszaru, replikę drewnianego kościoła (pw. św. Rafała Kalinowskiego) także typowego dla Kaszub, 150-letnią Zagrodę Trapera Kaszuby z kanadyjskiego Wilna (tam rozebrany, przywieziony i złożony na miejscu), Dom Powstańca Polskiego przywieziony z tureckiego Adampola, tradycyjny piec chlebowy, a także wystawę osprzętu życia codziennego regionu.





 




Kolejny temat to Syberia.

Najważniejszy jest tu Dom Sybiraka – czyli licząca 240 lat drewniana chata zamieszkiwana przez polskich zesłańców z okolic Irkucka z towarzyszącą jej ekspozycją. Jej sprowadzenie trwało długo i stanowiło nie lada wyzwanie, ale pan Daniel dopiął swego. Za nim stworzono przejmujący model łagru dla żołnierzy AK otoczony drutem kolczastym. Obok jest brama wartownicza i model kolejowej rampy załadowczej z oryginalnym parowozem i wagonami, którymi dokonywano zsyłek na Syberię. Jest też ekspozycja losów polskich rodzin. Przejmująca i wymowna część Centrum będąca symbolem tragicznych losów Polaków,  zwłaszcza w połączeniu z opowieścią przewodnika.






Następny temat CEIPR to Muzeum Ciesielstwa.

W długim, drewnianym  pomieszczeniu po lewej stronie od wejścia uwagę zwracają przedmioty na ścianie wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa. Trudno ich nie zauważyć, bowiem są… długie. To deska o długości 36,83 m wycięta z okolicznej daglezji, a kilka lat później poszukano wyższej i teraz rekordowa długość wynosi 46,53 m. Podobno największym wyzwaniem było przetransportować je na miejsce bez uszczerbku na długości. Trudne? Nie dla pana Daniela. Trudno też nie zauważyć najdłuższego na świecie stołu wykonanego z jednego drzewa. Waży on 6 ton i mieści się przy nim 200 osób.









Na drugim końcu Centrum, przy Kaszubskim Świecie Bajek i Parku Linowym, czyli miejsca rozrywki dla dzieciaków stoi drewniany Dom „do góry nogami”, w którym można poznać możliwości swojego błędnika.






Jeszcze innym tematem jest historia Gryfa Pomorskiego.

Tajna Organizacja Wojskowa Gryf Pomorski to organizacja konspiracyjna działająca podczas drugiej wojny na Kaszubach, a potem i na Pomorzu. A na terenie Centrum odnajdziemy replikę bunkra z towarzyszącą mu ekspozycją poświęconą działaczom pomorskiego i kaszubskiego ruchu oporu.




Hotel Szymbark.

Gdyby ktoś miał ochotę dłużej nacieszyć się tym miejscem albo urokliwą okolicą, to można zatrzymać się w hotelu Szymbark, który powstał na terenie Centrum. Obiekt jest duży i został zbudowany w tradycyjnym stylu regionalnym, nawiązującym do lokalnej kaszubskiej architektury. Oprócz noclegów oferuje restaurację z browarem Kaszebsko Koruna, produkującym piwa oparte na tradycyjnych kaszubskich recepturach. Browar ma charakter otwarty i goście mogą obserwować proces jego produkcji. To gratka dla miłośników tego trunku.






Obiekt posiada też kilka sal konferencyjnych, w tym ogromną salę bankietową, w której stoi kolejny przedmiot wpisany do księgi rekordów Guinnessa. To ogromny, sześciometrowej długości, największy na świecie koncertujący fortepian. Ot, takie cacko!






To nie wszystkie atrakcje Centrum, nic więc dziwnego, że przyciąga ono wiele rodzin i wycieczek, w tym mnóstwo szkolnych, by na żywo odbyć lekcję historii, patriotyzmu, a także poznać lokalną kulturę i tradycje kaszubskie. Naprawdę ciekawe miejsce! I będące pomysłem jednego, pozytywnie zakręconego człowieka, któremu jednak zabrakło stolemowskiej siły by swym dziełem się dłużej cieszyć.


28 czerwca, 2026

Najstarszy polski skansen. Wdzydze.

 

Powstanie pierwszego polskiego muzeum na wolnym powietrzu wiąże się z romantyczną historią spotkania dwojga ludzi, których miłość, pasje i zainteresowania pozwoliły zachować dla potomnych kaszubskie dziedzictwo. Skansen bowiem o którym mowa powstał we Wdzydzach (nieform. Wdzydze Kiszewskie) na Kaszubach w 1906 roku.

A tych dwoje, którzy tego dokonali to Teodora Fethke – folklorystka, malarka, działaczka społeczna, animatorka sztuki i przemysłu ludowego na Kaszubach oraz Izydor Gulgowski – nauczyciel, folklorysta, dziennikarz, działacz społeczny, pisarz, poeta i etnograf.



Ona – urodzona na Kaszubach w spolonizowanej rodzinie niemieckiego nauczyciela, rozwijająca w Berlinie swój talent artystyczny, ucząca się nowych technik malarskich, zdobnictwa i hafciarstwa - była awangardową artystką. On, syn bogatego kociewskiego chłopa,  ukończył seminarium nauczycielskie i pracował jako wiejski nauczyciel. Jedna z romantyczniejszych historii mówi, że spotkali się nad jeziorem, kiedy jako student seminarium płynął łódką. Zauważył wtedy piękną kobietę malującą widok na jezioro. Podpłynął bliżej i usłyszał: „Chcesz, namaluję ci miłość”. Bo była to miłość od pierwszego wejrzenia. Wybuchło wielkie uczucie, ale On był młodszy o czternaście lat, więc dzielił ich wiek, ale też Jej wyższa pozycja społeczna i wykształcenie. Stanowiło to ogromną przeszkodę i wywołało sprzeciw rodziny. Po kilkudniowym proteście głodowym Ona dopięła celu. Ślub, który był mezaliansem i w pewnej mierze skandalem, odbył się w 1899 roku. Żyli razem 26 lat, do jego śmierci, ale są razem do dziś, bowiem spoczywają w jednym grobie, podobno niedaleko miejsca, w którym On spotkał pierwszy raz…



W 1906 roku państwo Gulgowscy wykupili od miejscowego gospodarza XVIII-wieczną chałupę podcieniową, w której zaczęli gromadzić odchodzące w niepamięć sprzęty, meble, czepce, malowidła na szkle  oraz inne wybitne przykłady okolicznej sztuki ludowej zakładając Kaszubskie Muzeum we Wdzydzach. Tym samym przyczynili się do rozsławienia zapadłej i biednej wsi jaką były Wdzydze na początku XX wieku. Całe życie pracowali nad wskrzeszeniem tradycji garncarstwa, tkactwa, plecionkarstwa i niepowtarzalnego haftu kaszubskiego, według stworzonej przez Teodorę szkoły wdzydzkiej, którą podnieśli do rangi sztuki. Do dziś stanowi on charakterystyczny element tożsamości Kaszubów, a motyw barokowej róży, owocu granatu i kwiatu tulipana widoczny jest na wszystkich kaszubskich pamiątkach.



Izydor, oprócz działalności społecznej, opublikował jedną z najobszerniejszych opracowań etnografii Kaszub. Zmarł dość wcześnie, w 1925 roku, ale Teodora nie ustaje w wysiłkach i dalej działa jako animatorka i badaczka okolicznej kultury ludowej. Jest coraz starsza, coraz trudniej jej utrzymać to miejsce, więc sprzedaje zbiory wraz z parcelą Skarbowi Państwa. Ale zostaje jego opiekunem. Kiedy zmarła w  1951 roku spoczęła obok swojego męża w grobie znajdującym się na terenie skansenu. A misja, którą rozpoczęli jest kontynuowana, rozbudowywana i dziś nosi nazwę Muzeum – Kaszubski Park Etnograficzny im. Teodory i Izydora Gulgowskich.



Na teren skansenu wchodzimy przez dawną karczmę zajezdną, w której w jednym, przejezdnym skrzydle zostawiano konie, w drugiej części znajdowała się karczma. Dziś w tej pierwszej mieszczą się informacje o twórcach muzeum, a w drugiej jest Karczma „Wygoda” serwująca tradycyjne, proste jadło, choćby słynne lokalne racuchy ruchankami zwane.





Skansen jest niezwykle uroczo położony nad brzegiem jeziora Gołuń, na pagórkowatym terenie porośniętym lasem sosnowym. Zajmuje powierzchnię 22 hektarów, a tę ogromną przestrzeń widać wchodząc na jego teren, czyli podczas zwiedzania można się nachodzić, ale też zrelaksować wśród otaczających budynki ogrodów, sadów, pól i zagajników.






Na jego terenie znajduje się obecnie ponad 50 budynków charakterystycznych dla krajobrazu etnograficznego Kaszub, Kociewia (okolice Tczewa do Borów Tucholskich) oraz Borów Tucholskich od XVII do XX wieku. Zachowana i przeniesiona tu dawna drewniana architektura to: chałupy (wiele z podcieniami) kryte strzechą, zagrody szlacheckie, dwory, wiatraki, szkoła, kościoły, karczmy, budynki gospodarcze i dworskie, tartak, warsztat kołodziejski, kuźnia…























W zagrodach prezentowane są metody ucierania tabaki, mielenia zboża, krawiectwo, tkactwo, maglowanie.  Tylko część budowli ma kompletne wyposażenie, gdzie można zobaczyć szczegóły codziennego życia ich dawnych mieszkańców. Szkoda tylko, że oddzielono je od zwiedzających przezroczystą płytą co utrudnia oglądanie oraz robienie zdjęć.







W Skansenie zadbano też o szczegóły charakterystyczne dla dawnych czasów, czyli ogródki z rodzimymi okazami kwiatów, ziół i krzewów, których strzegą strachy na wróble. W sadach są owoce na skarłowaciałych jabłonkach, a na płotach rozwieszono gliniane naczynia. Ponieważ byłam tam w sierpniu, to na polach stały jeszcze kopki zboża. Wszystko to sprawia, że to miejsce jest autentyczne i zdaje się nam, że właśnie przenieśliśmy się w czasie, przynajmniej o jedno stulecie. Zwłaszcza, że odbywa się tam wiele plenerowych imprez, dla których zbudowano specjalną estradę. Nowoczesna, ale fajnie wpisuje się w tło.











Małżeństwo Teodory i Izydora Gulgowskich pozostawiło po sobie wspaniałe dziedzictwo kulturowe, społeczne i naukowe wyprzedzając w zamysłach i działalności swoje czasy. Ich bardzo nowatorskie podejście sprawiło, że kiedyś mała, biedna wioska Wdzydze stała się najważniejszym miejscem zachowania i prezentacji kultury Kaszub. Kto lubi skanseny, tak jak ja, będzie na pewno zachwycony.