14 czerwca, 2026

Kartuzja kaszubska. Kartuzy.

 

Pierwszy raz z pojęciem kartuzji spotkałam się na Majorce, kiedy odwiedzałam Valldemossę. Kartuzja to nic innego jak zabudowania klasztorne zakonu kartuzów, a taki tutaj istniał od XIV wieku. W jednej z zakonnych cel mieszkał nawet przez jakiś czas Fryderyk Chopin.


KARTUZJA W VALLDEMOSSIE.

Zakon kartuzów powstał w XI wieku we Francji, w okolicy Chartreuse (stąd spolszczona nazwa), a założył go św. Brunon z Kolonii. Oparty był na surowej regule św. Benedykta dostosowanej do wymogów życia pustelniczego i klasztornego, życia eremickiego i zarazem zespołowego.  

Kartuzi nie podejmowali działalności duszpasterskiej, ale ich reguła przewidywała wspólne modlitwy, ćwiczenia ascetyczne, post i pracę. Obowiązywało ich także milczenie i przebywanie w samotności przez większą część dnia, a pozdrawiali się słowami memento mori, czyli pamiętaj o śmierci. W średniowieczu zajmowali się także przepisywaniem ksiąg i studiowaniem ojców kościoła. Kartuskie klasztory słynęły ze wspaniałych bibliotek z bogatymi zbiorami, a mnisi uchodzili za najlepiej wykształconych.

Z biegiem lat powstawało coraz więcej kartuzji, męskich i żeńskich, i w sile rozkwitu było ich prawie 300 na całym świecie. Dziś istnieje 21 czynnych klasztorów, a ostatni powstał dwadzieścia lat temu w Korei Południowej. Reguła kartuzów nie zmieniła się przez tysiąc lat istnienia zakonu.

Pod koniec XIV wieku kartuzi dotarli też na ziemie kaszubskie. W obecne okolice sprowadził je szlachcic Jan z Rusocina.  Zbudowali tutaj wtedy kościół z cegły i kamienia polnego widoczny we fragmentach ścian, z trzech stron otaczały go eremy, których było 16 oraz budynki klasztorne, a dalej nad Jeziorem Klasztornym usytuowano słodownię, młyn, piekarnię, browar, spichlerz, dom pożarny i rybacki, a całość nazwano Rajem Maryi. Klasztor słynął z bogactwa i działalności charytatywnej. Uczono miejscowych skrzętności w gospodarowaniu, przemyślności, zapobiegliwości i zamiłowania do porządku, jak czytamy w książce z 1924 roku: Z dziejów Kartuz i Klasztoru Kartuzjanów w Kartuzach. Klasztor działał do czasu kasaty w 1826 roku i po 444 latach istnienia i swojej świetności przestał istnieć. Potem powstała tu parafia. Przez wieki wokół kartuzji rozrosło się miasteczko, nie inaczej jak Kartuzami zwane.



Dziś miejscowość jest znana przede wszystkim z tego, co z kartuzji się zachowało. Widzimy to, kiedy wchodzimy na duży plac klasztorny, kiedyś duży wirydarz. Z tamtych czasów zachował się przed wszystkim kościół, jeden erem, refektarz, studnia i niektóre zabudowania gospodarcze. Wokół cisza, spokój i porządek, brak tylko obecności mnichów, choć kilku „spotkaliśmy” po drodze.  





Wspomniana świątynia to kolegiata pw. Wniebowzięcia NMP, która z nielicznymi przebudowami przetrwała sześćset lat. Jej największą ozdobą są ostrołukowe okna oraz niezwykły w swym kształcie dach. Ma bowiem kształt wieka trumny, nawiązujący zapewne do reguły kartuzów. Podobno jedyny takim w Polsce!






O ile życie kartuzów było raczej skromne, o tyle wnętrze kościoła jest okazałe. Nawet bardzo! Jak gdyby dla swej patronki mnisi chcieli wszystko to, co najpiękniejsze. Zaczynając od ołtarzy: kiedyś główny, dziś znajdujący się w Złotej Kaplicy najstarszy ołtarz gotycki (1444), poprzez renesansowy, złocony ołtarz główny i boczny ołtarz z czarnego marmuru i białego alabastru. Są jeszcze kolejne ołtarze, które są mistrzostwem pracy ówczesnych snycerzy.



OŁTARZ GOTYCKI.


OŁTARZ GŁÓWNY RENESANSOWY.


Zresztą mistrzowska praca snycerzy widoczna jest jeszcze w wielu częściach kolegiaty. Jest to balustrada empory organowej, bogato zdobione stalle po obu stronach świątyni, tron celebransa, drzwi szafy ściennej między stallami, drzwi zasłaniające niszę dawnego tabernakulum, konfesjonał oraz chrzcielnica. I o ile nadmiar dekoracji nie sprzyja skupieniu i modlitwie, o tyle mistrzostwo ich wykonania nie ulega dyskusji.






I jeszcze to, co zwróciło moją szczególną uwagę i podziw! Otóż, kościół poklasztorny w Kartuzach, jako jedyny w Polsce, może pochwalić się zachowanym w pierwotnym miejscu przeznaczenia obiciem ściennym ze złoconego kurdybanu. To dekoracyjne zdobienie lica skóry, często cielęcej, która jest wytłaczana i złocona. Mniejsze jej kawałki zszywa się, by powstała większa całość. Tutaj każdy z dwóch kurdybanów, po obu stronach ołtarza głównego, ma 21 pól misternie zdobionych wizerunkami roślinności: liści i strączków. Takie kurdybany wykonywane były na zachodzie Europy i na pewno stanowiły bardzo drogi zakup dla świątyni, ale nawet po kilku wiekach zachwycają.






Świątynia jest także swoistą galerią malarstwa religijnego. We wnętrzach wisi ponad dwadzieścia obrazów z czasów baroku. Jedne są ogromnych rozmiarów, inne niewielkie, ale świadczą o mecenacie artystycznym przeorów i dobrodziejów klasztoru.




Wychodząc spoglądamy jeszcze raz na zakrystię, która również ma kilka interesujących obiektów i miejsc, choćby ołtarz z początków XVIII wieku usytuowany na tle pięknego, gotyckiego okna. Cieszę się, że w kolegiacie zachowało się tyle oryginalnych dekoracji i dzieł sztuki, dzięki czemu jest tutaj tak bogata galeria sztuki. W dobie włamań do kościołów oraz kosztownych renowacji często bowiem tak się dzieje, które wędrują one do sal muzealnych.




Wychodzimy na duży, dawny wirydarz i kierujemy się w stronę jedynego zachowanego w Polsce kartuskiego eremu. Można zobaczyć w nim jak mieszkali i czym zajmowali się kiedyś mnisi.







Po drugiej stronie świątyni mniejszy, zielony wirydarz prowadzi nas do kolejnego zachowanego i ładnie odnowionego budynku. To dawny refektarz, w którym dziś mieści się współczesna galeria sztuki. Za nim znajdują się dawne budynki gospodarcze przerobione dziś na mieszkania.







To tak w skrócie na temat zakonu kartuzów i jedynego miejsca w Polsce, w którym zachowały się pamiątki ich działalności: budowle, dzieła sztuki, nazwa miejscowości i wspomnienia. A ja zrealizowałam kolejne marzenie, które zamieniło zwykły dzień w niezwykłą historię. A na wizycie w Kartuzach dzień się nie kończył...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)