Pierwszy raz z pojęciem kartuzji spotkałam się na Majorce,
kiedy odwiedzałam Valldemossę. Kartuzja to nic innego jak
zabudowania klasztorne zakonu kartuzów, a taki tutaj istniał od XIV wieku. W
jednej z zakonnych cel mieszkał nawet przez jakiś czas Fryderyk Chopin.
![]() |
| KARTUZJA W VALLDEMOSSIE. |
Zakon kartuzów powstał w XI wieku we Francji, w okolicy
Chartreuse (stąd spolszczona nazwa), a założył go św. Brunon z Kolonii. Oparty
był na surowej regule św. Benedykta dostosowanej do wymogów życia pustelniczego
i klasztornego, życia eremickiego i zarazem zespołowego.
Kartuzi nie podejmowali
działalności duszpasterskiej, ale ich reguła przewidywała wspólne modlitwy, ćwiczenia
ascetyczne, post i pracę. Obowiązywało ich także milczenie i przebywanie w
samotności przez większą część dnia, a pozdrawiali się słowami memento mori,
czyli pamiętaj o śmierci. W średniowieczu zajmowali się także
przepisywaniem ksiąg i studiowaniem ojców kościoła. Kartuskie klasztory słynęły
ze wspaniałych bibliotek z bogatymi zbiorami, a mnisi uchodzili za najlepiej
wykształconych.
Z biegiem lat powstawało coraz więcej kartuzji, męskich i żeńskich,
i w sile rozkwitu było ich prawie 300 na całym świecie. Dziś istnieje 21
czynnych klasztorów, a ostatni powstał dwadzieścia lat temu w Korei
Południowej. Reguła kartuzów nie zmieniła się przez tysiąc lat istnienia
zakonu.
Pod koniec XIV wieku kartuzi dotarli też na ziemie kaszubskie.
W obecne okolice sprowadził je szlachcic Jan z Rusocina. Zbudowali tutaj wtedy kościół z cegły i
kamienia polnego widoczny we fragmentach ścian, z trzech stron otaczały go
eremy, których było 16 oraz budynki klasztorne, a dalej nad Jeziorem
Klasztornym usytuowano słodownię, młyn, piekarnię, browar, spichlerz, dom
pożarny i rybacki, a całość nazwano Rajem Maryi. Klasztor słynął z
bogactwa i działalności charytatywnej. Uczono miejscowych skrzętności w
gospodarowaniu, przemyślności, zapobiegliwości i zamiłowania do porządku,
jak czytamy w książce z 1924 roku: Z dziejów Kartuz i Klasztoru Kartuzjanów w Kartuzach. Klasztor działał do czasu kasaty w 1826 roku i po 444 latach
istnienia i swojej świetności przestał istnieć. Potem powstała tu parafia.
Przez wieki wokół kartuzji rozrosło się miasteczko, nie inaczej jak Kartuzami
zwane.
Dziś miejscowość jest znana przede wszystkim z tego, co z kartuzji
się zachowało. Widzimy to, kiedy wchodzimy na duży plac klasztorny, kiedyś duży
wirydarz. Z tamtych czasów zachował się przed wszystkim kościół, jeden erem,
refektarz, studnia i niektóre zabudowania gospodarcze. Wokół cisza, spokój i
porządek, brak tylko obecności mnichów, choć kilku „spotkaliśmy” po
drodze.

Wspomniana świątynia to kolegiata pw. Wniebowzięcia NMP,
która z nielicznymi przebudowami przetrwała sześćset lat. Jej największą ozdobą
są ostrołukowe okna oraz niezwykły w swym kształcie dach. Ma bowiem kształt
wieka trumny, nawiązujący zapewne do reguły kartuzów. Podobno jedyny takim w
Polsce!
O ile życie kartuzów było raczej skromne, o tyle wnętrze kościoła jest okazałe. Nawet bardzo! Jak gdyby dla swej patronki mnisi chcieli wszystko to, co najpiękniejsze. Zaczynając od ołtarzy: kiedyś główny, dziś znajdujący się w Złotej Kaplicy najstarszy ołtarz gotycki (1444), poprzez renesansowy, złocony ołtarz główny i boczny ołtarz z czarnego marmuru i białego alabastru. Są jeszcze kolejne ołtarze, które są mistrzostwem pracy ówczesnych snycerzy.
![]() |
| OŁTARZ GOTYCKI. |
![]() |
| OŁTARZ GŁÓWNY RENESANSOWY. |
Zresztą mistrzowska praca snycerzy widoczna jest jeszcze w wielu częściach kolegiaty. Jest to balustrada empory organowej, bogato zdobione stalle po obu stronach świątyni, tron celebransa, drzwi szafy ściennej między stallami, drzwi zasłaniające niszę dawnego tabernakulum, konfesjonał oraz chrzcielnica. I o ile nadmiar dekoracji nie sprzyja skupieniu i modlitwie, o tyle mistrzostwo ich wykonania nie ulega dyskusji.
I jeszcze to, co zwróciło moją szczególną uwagę i podziw! Otóż,
kościół poklasztorny w Kartuzach, jako jedyny w Polsce, może pochwalić się
zachowanym w pierwotnym miejscu przeznaczenia obiciem ściennym ze złoconego
kurdybanu. To dekoracyjne zdobienie lica skóry, często cielęcej, która jest
wytłaczana i złocona. Mniejsze jej kawałki zszywa się, by powstała większa
całość. Tutaj każdy z dwóch kurdybanów, po obu stronach ołtarza głównego, ma 21
pól misternie zdobionych wizerunkami roślinności: liści i strączków. Takie
kurdybany wykonywane były na zachodzie Europy i na pewno stanowiły bardzo drogi
zakup dla świątyni, ale nawet po kilku wiekach zachwycają.
Świątynia jest także swoistą galerią malarstwa religijnego.
We wnętrzach wisi ponad dwadzieścia obrazów z czasów baroku. Jedne są ogromnych
rozmiarów, inne niewielkie, ale świadczą o mecenacie artystycznym przeorów i
dobrodziejów klasztoru.
Wychodząc spoglądamy jeszcze raz na zakrystię, która
również ma kilka interesujących obiektów i miejsc, choćby ołtarz z początków
XVIII wieku usytuowany na tle pięknego, gotyckiego okna. Cieszę się, że w
kolegiacie zachowało się tyle oryginalnych dekoracji i dzieł sztuki, dzięki
czemu jest tutaj tak bogata galeria sztuki. W dobie włamań do kościołów oraz
kosztownych renowacji często bowiem tak się dzieje, które wędrują one do sal
muzealnych.
Wychodzimy na duży, dawny wirydarz i kierujemy się w
stronę jedynego zachowanego w Polsce kartuskiego eremu. Można zobaczyć w
nim jak mieszkali i czym zajmowali się kiedyś mnisi.
Po drugiej stronie świątyni mniejszy, zielony wirydarz
prowadzi nas do kolejnego zachowanego i ładnie odnowionego budynku. To dawny refektarz,
w którym dziś mieści się współczesna galeria sztuki. Za nim znajdują się dawne
budynki gospodarcze przerobione dziś na mieszkania.
To tak w skrócie na temat zakonu kartuzów i jedynego miejsca w
Polsce, w którym zachowały się pamiątki ich działalności: budowle, dzieła
sztuki, nazwa miejscowości i wspomnienia. A ja zrealizowałam kolejne marzenie, które zamieniło zwykły dzień w niezwykłą historię. A na wizycie w Kartuzach dzień się nie kończył...





























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)