niedziela, 31 maja 2020

Renesansowa rezydencja znad Loary… w Gołuchowie.

Zamek w Gołuchowie zobaczyłam pierwszy raz jesienią wiele lat temu. Już od bramy wejściowej wyglądał niesamowicie z tymi swoimi ozdobnymi wieżyczkami w otoczeniu bajecznie kolorowych liści gołuchowskiego parku. Widok niezapomniany, który mam w pamięci do dziś! Tylko w pamięci, bo fotek z tamtej wizyty nie mam. Dzisiejsze zdjęcia są w tegorocznym majowym anturażu, kiedy przyroda wybuchła swą zielonością i kolorowym kwieciem. Też jest pięknie, zresztą dla mnie zawsze jest tu pięknie. Myślę, że lubiącym takie klimaty też się tu spodoba!





W połowie XIX wieku jego właścicielem został hrabia Jan Działyński. Zamek zakupił jego ojciec – Tytus Działyński, właściciel opisywanego już na blogu Pałacu w Kórniku. Obiekt był wtedy zdewastowany, ale posiadał piękną historyczną przeszłość, a niegdyś zaliczany był do najpiękniejszych renesansowych rezydencji w Wielkopolsce. Zbudowany został w 1560 roku dla Rafała Leszczyńskiego, starosty radziejowskiego i wojewody brzesko-kujawskiego (z tego rodu pochodził król Stanisław Leszczyński). Jego syn, Wacław, kanclerz wielki koronny zamek rozbudował czyniąc go wspaniałą rezydencją.








Potem jednak często zmieniał właścicieli, którzy nie dbali o niego należycie, aż uratował go Jan Działyński, który zamieszkał w tej półruinie urządzając dla siebie tylko kilka pokoi. Jego misją była odbudowa historycznego obiektu i otoczenie go pięknym parkiem. Co do parku, to marzenia jego się spełniły i  mogłam go opisać w poprzednim poście. 




WIDOK Z DZIEDZIŃCA ZAMKOWEGO NA PARK. 



A zamek długo „dopieszczała” jego żona – Izabella z książąt Czartoryskich. Izabella, córka księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, dorastała w Paryżu, gdzie wraz z rodzicami przebywała na emigracji po klęsce Powstania Listopadowego i kasacji ich majątku. Mieszkali w Hotelu Lambert, którego ojciec był właścicielem. Był też wtedy przywódcą polskiej emigracji i nie koronowanym królem Polski. Izabella zdobyła gruntowne wykształcenie, znała wiele języków (podobno kilkanaście, w tym arabski) i… zamierzała wstąpić do klasztoru. Jednak po dłuższych rodzinnych negocjacjach zgodziła się wyjść za mąż za hrabiego Jana Działyńskiego. Wtedy w liście do przyszłej synowej Tytus Działyński napisał: Raczysz zamienić najpiękniejsze imię w dzisiejszej Polsce na poziomy szlachecki przydomek. Ród mój miał wprawdzie z Twoim ten wspólny zaszczyt iż od wieków służył krajowi naszemu, wiernie i bez skazy. Ale, Księżniczko Pani, w porównaniu z ojcem Twoim, wszyscy jesteśmy mali, łaska więc Twoja jest dla domu naszego ozdobą i zaszczytem (cytat ten i poniższe pochodzą z książki Ordynacja gołuchowska Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej (1830-1899)). 


WEJŚCIE NA DZIEDZINIEC ZAMKOWY.



Nie wiem, jakim byli małżeństwem, bo narzeczeństwo podobno było burzliwe. Podpisaną też mieli rozdzielność majątkową. Jednak na pewno dzielili wspólnie wielką pasję, którą odziedziczyli po przodkach, Izabella po babce Izabeli – pani na Puławach, Jan po ojcu. Pasją tą było zainteresowanie historią i umiłowanie sztuki, którą namiętnie skupowali i kolekcjonowali, odbywając przy tym wiele podróży. Do eksponowania tych wielkich dzieł potrzebna być odpowiednia oprawa i taką właśnie nadali gołuchowskiemu zamkowi. Odbudowując go Izabella przywołała epokę potężnej władzy i zjednoczonego państwa z czasów pierwszych właścicieli. I tak powstała idealna siedziba rodu królewskiego inspirowana architekturą zamków nad Loarą (ród Czartoryskich wywodzi się od litewskiego księcia Giedymina). 


CIEKAWY I OZDOBNY DZIEDZINIEC ZAMKOWY.





WYGLĄD ZAMKU Z DZIEDZIŃCA. 





Jan zmarł młodo, w 1870 roku, wcześniej jednak zamek zapisał Izabelli, która samotnie dokończyła dzieła, choć z ogromnym trudem. Zatrudniała wielu artystów i rzemieślników, w tym wielu z Francji i tak powstała rezydencja z zamkiem opartym o renesansowe wzory sztuki francuskiej. W najniższej kondygnacji były sale muzealne, w których wreszcie można było umieścić ogromny zbiory Jana, Izabelli i te odziedziczone przez nią po przodkach. I zbiory te można było zwiedzać! 










A były one imponujące, o wielkich walorach artystycznych i naukowych. Do najcenniejszych należała kolekcja 200 waz  greckich. 


Z CAŁEGO ZBIORU ZOSTAŁO TYLKO KILKADZIESIĄT.







Była też bardzo wartościowa kolekcja biżuterii antycznej, gobeliny, dzieła malarskie najlepszych europejskich mistrzów i portrety, w tym najpiękniejszy portret Stanisława Augusta Poniatowskiego M. Bacciarellego. Poniatowski również był spokrewniony z rodziną Czartoryskich, a jego portret i wtedy i dziś przypomina o królewskiej przeszłości rodu. 




Aby należycie dbać o przechowywanie i konserwację dzieł Izabella zatrudniła i wykształciła za granicą specjalnego kustosza-konserwatora, a w Paryżu wydała swoim nakładem katalogi wszystkich zgromadzonych tu dzieł. Zabezpieczyła też materialnie swój raj na ziemi tworząc Ordynację Gołuchowską, gwarantującą całościowe trwanie tego dzieła. Zgromadzone skarby znalazły tu niesamowitą oprawę architektoniczną i  krajobrazową zmieniającą się wraz z porami roku. Zmarła w 1899 roku, a jej misję kontynuował jeden bratanek, potem drugi, którzy zbiory powiększali, katalogowali i fotografowali do 1939 roku. Dziś eksponowane tu zdjęcia stanowią najlepszy dowód potwierdzający ich wspaniałość i ogromną ilość, bowiem całkowicie zostały rozkradzione. 









Do dziś wróciło niewiele, ostatnio jeden z cudnych XVI-wiecznych gobelinów. Wyposażenia w zamku nie ma za wiele, ale jest ono bardzo piękne. Nie ma też wielu dzieł pochodzących z ich zbiorów, ale sam dekoracyjny wygląd zamku i jego pomieszczeń jest tak niesamowity, że warto go odwiedzić choćby dla niego samego, czyli dla dekoracyjnego dziedzińca, pięknych okien z wewnętrznymi okiennicami, dla bogato zdobionych kominków, dla przecudnej, kilkupiętrowej dębowej klatki schodowej wykonanej bez jednego gwoździa, dla zdobionych drzwi, dla wykwintnej sztukaterii, dla finezyjnych sufitów pokrywanych nawet płatkami złota, dla pamiątek po pierwszych właścicielach… 


BOGATO ZDOBIONA KLATKA SCHODOWA WYKONYWANA PRZEZ TRZYDZIEŚCI LAT,
BEZ JEDNEGO GWOŹDZIA!!!

DRZWI PO PIERWSZYCH WŁAŚCICIELACH.

ZDOBIONE SKLEPIENIE  Z HERBEM LESZCZYŃSKICH.



TO ZDOBIONE PŁATKAMI ZŁOTA. 



Jeśli zna się przebogatą historię zamku, zobaczy się jego dekoracyjny wygląd, jego wystrój i eksponowane zdjęcia z początków XX wieku ukazujące zastawione ciasno dziełami sztuki sale zamkowe, to ma się obraz całości tego niepowtarzalnego miejsca, które tak lubię odwiedzać. I Wam też je polecam!
 Udanego zwiedzania i do usłyszenia 💟💟💟


sobota, 23 maja 2020

Niezwykły spacer po Parku Krajobrazowym w Gołuchowie.


Park Krajobrazowy w Gołuchowie jest jednym z wielu pięknych parków w Polsce. Widziałam ich już kilka (choćby w Świerklańcu). Ale ten jest jedyny w swoim rodzaju i bardzo zazdroszczę mieszkańcom Gołuchowa, niedużej miejscowości leżącej obok Kalisza w Wielkopolsce, że posiadają tak fantastyczne miejsce do wypoczynku.





Jest wyjątkowy, bowiem na jego terenie stoi piękny, renesansowy zamek pobudowany w XVI wieku przez Leszczyńskich, ale w XIX wieku go wyremontowano, wspaniale udekorowano, bogato wyposażono i stworzono w nim Ordynację Czartoryskich i muzeum. O tym niesamowitym zamku będzie osobny wpis!






Jest wyjątkowy, bo na jego terenie znajduje się Ośrodek Kultury Leśnej z ciekawym Muzeum Leśnictwa, mieszczącym się  w Oficynie, Dybulu (bo mieszkał tam młynarz Dybuł) oraz innych dworskich budynkach rozproszonych na terenie parku. Eksponowane są w nim dzieła kultury materialnej i dzieła sztuki związanej z lasem. Odwiedzałam je w przeszłości. Teraz, niestety, jeszcze zamknięte w związku z pandemią.













Jest wyjątkowy, bowiem w przylegającym do niego kompleksie leśnym, w 1977 roku, utworzono Pokazową Zagrodę Żubrów. Można do niej dojść urokliwymi alejkami prowadzącymi od zamku wzdłuż rzeczki. To wspaniały, 1,5 kilometrowy spacer. Zwierzęta można obserwować ze specjalnie zbudowanych podwyższeń. Obecnie jest tu pięć żubrów. Oprócz nich są dziki, daniele i koniki polskie pochodzące od wyginionych tarpanów. Wszędzie ciekawe tablice i informacyjne opisy! 















Ale jest wyjątkowy przede wszystkim dlatego, że obejmuje ok. 160 hektarów powierzchni zagospodarowanej w dolinie rzeczki Trzemnej (Ciemnej), która jest dopływem Prosny. Położony jest na zboczach doliny, wśród okazałych drzew i krzewów, między którymi wytyczono alejki spacerowe po jednej i drugiej stronie rzeczki, a łączą je ciekawe mostki.







Park powstał z inicjatywy właściciela - Jana Działyńskiego (którego żoną była Izabella z książąt Czartoryskich), dlatego znajdziemy tu wspaniale rozgałęziony dąb poświęcony Janowi i nazwany jego imieniem. Sprowadzał doń sadzonki nie tylko z kraju, ale też egzotyczne z całej Europy (600 gatunków i odmian). Spacerując alejkami możemy podziwiać te, które przetrwały w naszych warunkach, a przy każdym ciekawym egzemplarzu jest tabliczka informacyjna z jego opisem. 

DĄB JAN.









Część parku, ta w pobliżu zamku, to arboretum z pięknie kwitnącymi i pachnącymi o tej porze roku drzewami i krzewami ozdobnymi, np. różnokolorowymi azaliami. 

















Ale dużą część parku stanowi bajecznie kolorowa łąka z kwitnącymi właśnie ziołami. Pewnie takie jej piękno można podziwiać tylko o tej porze roku. Nie mogłam się napatrzeć, bo takie naturalne łąki widziałam dawno temu, w czasach mojej młodości. A jaką radość miały pszczoły z gołuchowskiej pasieki było słychać wszędzie dookoła! 






No i można poobserwować żyjące tu zwierzęta i ptaki. Bo właśnie sarenka przemknęła przed nami, a  w stawie dumni rodzice-łabędzie pilnowały swojej młodej gromadki,  a po małe wołające łyski szybko z szuwarów przypłynęła mama. Jej małe widziałam pierwszy raz w życiu!





Ten dzień, w tych cudnych okolicznościach przyrody i architektury, po takim długim czasie przymusowego niepodróżowania, był szczególnie piękny i będzie niezapomniany! 
Przesyłam Wam serdeczne życzenia i biorę się do opisywania tego pięknego renesansowego zamku. Do usłyszenia 💗💙💛