Cannes na Lazurowym Wybrzeżu
znane jest przede wszystkim z organizowanych tu festiwali filmowych, ale
okazuje się, że miasto ma wspaniałą, ciągnącą się kilometrami piaszczystą
plażę, którą można podziwiać z bulwarów dojazdowych do centrum miasta oraz z promenady
La Croisette.
Cannes ma też odległą, sięgającą czasów antycznych historię, bowiem pierwsi założyli na tutejszym wzgórzu swą osadę Ligurowie, plemię z zachodnich Włoch. Ich zabudowania mieściły się podobno tam, gdzie dziś znajduje się dzielnica Le Suquet, najstarsza zachowana część Cannes. Po czasach antycznych nie zachowały się pamiątki, ale po mnichach, którzy zadomowili się tu w średniowieczu już tak.
Do XIX wieku była to rolnicza i rybacka osada. A w latach
30-tych XIX wieku zatrzymał się tu w drodze do Nicei brytyjski lord Henry
Peter Brougham i od wtedy zaczyna się nowy etap w historii miasta. Arystokrata
tak zachwycił się urokami tutejszego krajobrazu, że zbudował tu swoją willę i
przez trzydzieści lat spędzał w niej każdą zimę. Za nim podążyli bogaci z
różnych rejonów Europy i tak osada rybacka zapełniła się willami, a potem
hotelami zmieniając Cannes w nadmorski kurort. Za wniesione zasługi pomnik
lorda stoi w głównej części miasta.
Najpierw wspomnę jednak o tej festiwalowej części miasta, bowiem ona jest najmniej ciekawa, a potem zaprowadzę Was do tych bardziej klimatycznych części miasta. Na zachodnim końcu promenady La Croisette stoi Pałac Festiwalowy. Powstał w latach 80. ubiegłego wielu i wyróżnia się tylko tym, że jest najbrzydszy w okolicznej zabudowie. Zawsze się dziwię, jak to możliwe, że buduje się takie dziwolągi zupełnie nie pasujące do otoczenia. Jednak zdjęcie na czerwonym dywanie i przy napisie miasta, po wystaniu w kolejce, obowiązkowe. Potem rzut oka na Aleję Gwiazd, gdzie można wypatrzeć odbicia dłoni celebrytów, w tym naszych rodaków (Polańskiego, Wajdy, Żuławskiego), skorzystanie z publicznej toalety i już można penetrować dalej miasto.
Wzdłuż bulwarów i promenady La Croisette ciągną
się jedne z najdroższych hoteli w mieście, które zbudowano w dekoracyjnych
stylach w drugiej połowie XIX i na
początku XX wieku. W czasie festiwali przebywają w nich gwiazdy filmowe.
Pozostała zabudowa, równie dekoracyjna, mieści sklepy i restauracje. Wokół nie
brakuje dających cień drzew, dekoracji kwiatowych i zieleni oraz małej
architektury służącej do odpoczynku.
Obok Pałacu Festiwalowego rozciąga się Stary Port,
nazywany starym, choć zbudowany w połowie poprzedniego stulecia. Zapełniony on
jest nowoczesnymi i bardzo drogimi jachtami. Za nim ciągnie się alejka
spacerowa wzdłuż morza, na końcu której jest lądowisko dla helikopterów. Stamtąd
podziwialiśmy canneński zachód słońca.
Spacerując pomiędzy Starym Miastem a promenadą zwracamy
uwagę na ładną, zadbaną zabudowę z ubiegłych dwóch stuleci, choćby na canneński
ratusz zbudowany w stylu eklektycznym. W tle widzimy tę najstarszą część
miasta, z XI-wiecznym zamkiem i wieżą kościoła.
A potem w drodze na wzgórze Le Suquet przechodzimy przez Rue
Saint-Antoine i inne niezwykle urokliwe, wąskie i brukowane uliczki
wypełnione klimatycznymi knajpkami, restauracjami i sklepami. Dzielnica ta
stopniowo pnie się pod górę. Pokonujemy więc bardzo wiele stopni wąskimi
uliczkami mijając historyczne domy należące niegdyś do miejscowych rybaków.
Na wzgórzu cofamy się w czasie o dziesięć wieków i poznajemy
budowle, które zbudowali cystersi, aby bronić tę część wybrzeża przed
saraceńskim zagrożeniem. Wznieśli więc tu ufortyfikowany zamek, który
góruje nad miastem. Dziś jest w nim muzeum, trudno jednak zamek sfotografować w
całości z tego poziomu. Zakonnicy mieszkali tu do XVI wieku, po czym miejsce to
zyskało niezależność.
Obok zamku stoi wzniesiony wtedy kościół Église Notre-Dame
d’Espérance zbudowany na przełomie wieków, łączy więc styl gotycki z
renesansowym, choć jego surowa, kamienna fasada nadaje mu średniowieczny
charakter. Wnętrze jest również surowe, a zdobią go zabytkowe freski i kolorowe
witraże. W jego ciągu stoi kamienna dzwonnica z zegarami, pod którą jest
wejście na dziedziniec i ogród zamkowy.
Na wzgórzu przetrwały również mury obronne, na które
można, a nawet trzeba wejść, bowiem rozciągają się stamtąd wspaniałe widoki na
panoramę Cannes. To podobno gdzieś tutaj na wzgórzu, według lokalnej legendy,
mieszkał człowiek w żelaznej masce, czyli tajemniczy więzień Ludwika
XIV, który osiadł w jednej z wież po ucieczce z Wyspy Św. Małgorzaty. Pamiętam opowiadający
tę historię przejmujący hollywoodzki film Człowiek w Żelaznej Masce z
Leonardo DiCaprio nakręcony na podstawie powieści Aleksandra Dumasa.
Choć Cannes nie należy do najwyżej ocenianych miejscówek
do zwiedzania na Lazurowym Wybrzeżu ze względu na małą liczbę zabytków,
to klimat niedużej, najstarszej jego części jest wspaniały, a wypoczynek na
pięknej plaży i kwietniowa kąpiel w ciepłym Morzu Śródziemnym
niezapomniana.




































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)