Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sól różowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sól różowa. Pokaż wszystkie posty

14 stycznia, 2025

Białe złoto z Kłodawy.

 

Białym złotem nazwana została w średniowieczu sól kamienna, bowiem już wtedy (a wiemy też, że i wcześniej) była produktem niezastąpionym w życiu człowieka i płacono za nią jak za złoto, albo… złotem. Przynosiła więc ogromne dochody m.in. właścicielom żup solnych, choćby naszemu królowi Kazimierzowi Wielkiemu. Kiedyś intuicyjnie, dziś po naukowych badaniach okazuje się, że sól kamienna stanowi najbogatsze źródło „pierwiastków życia”, które są nam niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Oczywiście ich nadmiar szkodzi, ale niedobór również.

Sól jest dziś najpopularniejszą przyprawą kuchenną, nie kosztuje kroci, a jej zastosowanie w różnych dziedzinach życia jest przeogromne. Pozyskuje się ją w różny sposób. Część soli wydobywana jest w kopalniach, a jej podziemne złoża zbite są w skalne bryły. Mają one różne zabarwienie, w zależności od występujących w niej dodatkowych minerałów. Ukształtowały się po cofnięciu dawnego oceanu, a poprzez ruchy tektoniczne ziemi przykryte zostały warstwami innych skał.


Jak wygląda taka kopalnia i jak sól była, czy jest w nich wydobywana, dowiemy się odwiedzając jedną z kopalń. W Polsce mamy kilka takich miejsc, choćby wspaniale turystycznie przygotowane trasy w Wieliczce czy Bochni.  Najbliższa mojemu miejscu zamieszkania jest w Kłodawie, we Wschodniej Wielkopolsce. Taką podróż w czasie, i to do bardzo odległych okresów geologicznych, bo nawet 200 mln lat wstecz,  warto odbyć, by zobaczyć na własne oczy jak wygląda podziemne solne królestwo.



Kopalnia Soli „Kłodawa” eksploatuje naturalnymi metodami złoże soli kamiennych w okresu cechsztyńskiego (perm) o wysokim stopniu czystości. Ma ona naturalną barwę białą z odcieniem szarym aż do różowego ( jak sól himalajska). Tutejszy wysad solny ma długość 26 kilometrów, a maksymalną szerokość 2 kilometrów i jest największy w Polsce. Kłodawska trasa wycieczkowa pośród pokładów unikatowej soli różowej jest więc niezwykła, bo w Europie tylko tutaj ją się wydobywa (na świecie jeszcze w Pakistanie), a poruszanie się korytarzami przy dźwiękach pracujących maszyn wydobywczych jest dodatkowym atutem. Kopalnia bowiem cały czas pracuje.



Wybraliśmy się tam rodzinnie w sierpniu ubiegłego roku, by samemu zobaczyć i pokazać dzieciakom (powyżej 7 roku życia) to unikatowe miejsce. Przy kopalni jest kilka parkingów, ale zaparkowanie i tak może być problemem, co świadczy o tym jak to miejsce jest popularne. Bilety już mamy wykupione przez Internet, bowiem wejścia do pracującej kopalni odbywają się w wyznaczonych godzinach w tygodniu (trzy razy dziennie). Odwiedzający zbierają się w nowo wybudowanym i bardzo nowoczesnym Biurze Obsługi Ruchu Turystycznego na pół godziny przed planowym wejściem, skąd zabiera ich przewodnik.



Czeka nas kilka kilometrów spaceru, więc mamy wygodne obuwie i adekwatną odzież przygotowaną na ciepłą i wilgotną trasę (ok. 20 stopni C). Podziemnych komór i chodników jest tu 400 kilometrów, ale my przejdziemy tylko ich kawałek, około 2,5 godziny. Zabezpieczeni w hełmy ochronne i okulary ruszamy 25-osobową grupą za przewodnikiem. Pierwsze duże wrażenie sprawia wjazd prawdziwym szybem górniczym, którym wjeżdżają pod ziemię górnicy. Jedzie 6m/s sześćset metrów pod ziemię. Jest to najgłębiej położona podziemna trasa turystyczna w czynnej kopalni.


Na dole, w tym podziemnym kamiennym świecie, czujemy naturalny aromat soli, a jakby się tak mocno zaciągnąć to i te miliony lat z jej przeszłości. Idziemy oświetlonymi podziemnymi korytarzami wzdłuż torów, którymi wyjeżdża urobek, widzimy po drodze przenikające się nitki kolorowych wyrobisk solnych.



Aż docieramy do potężnych komór wyrobiskowych, w których wydobycie już się zakończyło. Największa ma 15x15 metrów, długość 200 metrów. Widok zapiera dech! Po zejściu do niej widzimy wyeksponowany niedziałający już sprzęt górniczy, maszyny do eksploatacji soli czy urządzenia pomiarowe.




Po drodze mijamy jeszcze ładnie wyeksponowane gabloty mówiące o metodach wydobycia, zobaczymy  prelekcję dotyczącą powstania złóż kłodawskich, zobaczymy mini wystawę rodzajów tutejszej soli, posłuchamy koncertu (oczywiście nie na żywo, choć czasem też się to zdarza) w najniżej położonej sali koncertowej na świecie.






W końcu docieramy do kaplicy św. Kingi. Jest tu m.in. tablica pamiątkowa z nazwiskami górników, którzy zginęli na służbie. Potem droga powrotna wzdłuż torów i wyjazd na powierzchnię. Niezwykłe doświadczenie!


Jeszcze tylko zakupy w przykopalnianym sklepie. Kupujemy sól, bo wiemy, że wydobyta jest tradycyjną metodą górniczą, która pozwala zachować stworzone przez naturę naturalne jej walory. Po wydobyciu kruszy się ją, mieli i sortuje, bez stosowania zabiegów chemicznych, bez dodatku antyzbrylaczy, więc często jest twarda. Poza tym kopalnia w Kłodawie jest jedynym w Europie producentem soli różowej, której koloru dodaje występujący w niej naturalnie dodatek żelaza. A skoro jest naturalnie różowa, to ma takie same składniki, jak ta himalajska (wydobywana w Pakistanie!), ale pewnie jest bardziej czysta, bo poddana normom jakości. Jest bogatsza w minerały niż ta biała i posiada swój unikalny smak. Oprócz dobrej soli można tu zakupić mydła, sole do kąpieli, peelingi, balsamy i kremy z dodatkiem soli oraz lampki solne. Co kto lubi. Można też to zrobić przez sklep internetowy. Jakość certyfikowana. 


Gdybyście mieli ochotę na taką podziemną wyprawę w głąb Ziemi i jej geologicznej przeszłości to polecam! Może nie tak wypasione turystycznie miejsce jak trasa w Wieliczce, ale warte zobaczenia. I nawet dzieciaki wróciły zachwycone z tej wyprawy!