09 lipca, 2022

Bol z plażą Zlatni Rat na wyspie Brač. Chorwacja.


Nie wiem, czy nie znudziły Wam się już chorwackie wpisy na moim blogu, ale mnie się tak ten kraj podoba, że z radością opisuję po kolei wszystkie odwiedzone ostatnio tu miejsca. Inne nieopisane miejscówki poszły na razie w odstawkę, ale wkrótce do  nich wrócę.



Dziś o kolejnej wyspie, największej w Chorwacji - wyspie Brač. Nazywana jest ona wyspą białego kamienia, bowiem od wieków wydobywany jest tu biały wapień, który jest bardzo trwały i wygląda jak marmur. W budynkach z niego zbudowanych jest chłodno latem, a ciepło zimą. Zbudowano z niego wiele obiektów, co widać w Chorwacji na każdym kroku. Choć nie tylko tutaj, bo użyto go nawet do budowy Białego Domu w Waszyngtonie oraz przy budowie Parlamentu w Budapeszcie. Podczas poprzedniej wizyty w tym kraju odwiedziliśmy miasto Pučišća, w którym do dziś jest kamieniołom, choć to widoki wprawiają tutaj w większy zachwyt.



Na wyspie są góry, ale jest też sporo zieleni, na której tle cudnie wyglądają białe miejscowości - niczym jasne plamy wpisane w szarość gór, zieleń drzew i błękit opływających je zatoczek. Kaskadowo położone wokół zatoki domy na tle zielonych wzgórz wyglądają bajecznie. W mieście istnieje też Klesarska Škola (Szkoła Rzeźbiarska), jedyna w tej części Europy, w której uczy się młodych adeptów sztuki ręcznego rzeźbienia kamienia dla zachowania tradycji kultury narodowej. Sam budynek jest ozdobiony misternymi pracami uczniów, w oknach są przepiękne rozety i zdobienia, a przed szkołą wystawiono współczesne rzeźby. W miasteczku można też kupić przepiękne pamiątki z białego kamienia. Potem odwiedziliśmy jeszcze siedemsetletnie, urokliwe miasteczko – Postirę, z kamienną zabudową i cudnymi plażami.


PUČIŠĆA


Tym razem dopłynęliśmy do miasteczka Bol znajdującego się po drugiej stronie wyspy. Jest ono najstarsze na wyspie, pięknie położone i równie klimatyczne jak pozostałe tutejsze miejscowości.



Posiada kilometry żwirowych lub kamienistych plaż. Z racji tego, że znajduje się tutaj jedna z najpiękniejszych i najbardziej widowiskowych chorwackich plaż - Zlatni Rat jest ono niezwykle popularne. Już w czerwcu było dość tłumnie. Zresztą Bol ma największe zaplecze turystyczne na wyspie. Zlatni Rat jest właściwie wąskim półwyspem wcinającym się w morze, a kształt i położenie tego cypla zależy od prądów morskich i wiatru. Od nich też zależy, czy jest na nim piasek, czy kamienie. Ot, taki taniec z naturą! 





Plaża oddalona jest od centrum około kilometra i można się na nią dostać z portu, okrężnie, turystyczną kolejką za 20 kun (15 zł) lub przespacerować się szeroką, widowiskową alejką wzdłuż wybrzeża podziwiając po drodze widoki i hotele, albo skorzystać z propozycji jednej z wielu ulokowanych przy niej restauracji. Z racji niedużej ilości czasu skorzystaliśmy z obu propozycji. W tamtą stronę ciuchcią, z powrotem, po kąpieli w mocno orzeźwiającej wodzie – super spacerek. Obie wersje fajne!







Samo miasteczko zbudowane jest, oczywiście, z białego kamienia. Spacerując wąskimi uliczkami natykamy się na liczne pamiątki jego tysiącletniej historii: kościoły, rezydencje, pałace i klasztor. Elementy zdobnicze wychylają się z każdego jego zakątka. Lubię takie spacerki!



















Przy centrum miasta jest marina, w której cumują luksusowe jednostki, a w otaczających port uliczkach funkcjonuje mnóstwo klimatycznych kawiarenek, restauracji i sklepów z pamiątkami. Rewelacyjne miejsce, dopieszczone i takie jakby luksusowe. Lubię małe, stare i urocze miasteczka, ale takie trochę większe także. Najlepiej poza sezonem!











Zresztą wszystko, co w Chorwacji zobaczyłam do tej pory bardzo mnie urzekło. Nawet Dubrownik w strugach deszczu! Ale o nim w kolejnym chorwackim poście już, niestety, ostatnim!