30 sierpnia, 2026

Bachusowym Szlakiem. Zielona Góra.

 

Zielona Góra nie jest zbyt częstym kierunkiem turystycznym, a tym wpisem chciałabym pokazać, że warto ją odwiedzać, bowiem jest malowniczo położona, historię ma bardzo ciekawą, wspaniałych miejsc do odwiedzenia całe mnóstwo, no i czego nie zdarzyło mi się widzieć nigdzie indziej – ludzi spacerujących po mieście z kieliszkami wina w dłoni. To widok naprawdę niezwykły. Co prawda nie dzieje się tak przez cały rok, ale choćby w pierwszy wrześniowy tydzień. Byłam tego świadkiem w ubiegłym roku.



A dzieje się tak dlatego, że region ten posiada tradycje winiarskie już od XII wieku kiedy sadzonki winorośli przywieźli tu osadnicy z Frankonii. Stąd mamy w mieście pomnik rzymskiego boga wina - Bachusa i cały Bachusikowy Szlak – bachusów i bachantek, zabawnych małych postaci rozrzuconych po mieście. Położenie wśród nadodrzańskiej przyrody i bogatych terenów leśnych sprzyjało zakładaniu winnic, a produkowane tu do dziś wina są bardzo pyszne. I dlatego corocznie winiarze dzielą się tym trunkiem z mieszkańcami i turystami, których przybywa tu całe mnóstwo na Święto Winobrania.




W tym roku zielonogórskie Winobranie zaczyna się 4 września. Wtedy Zielona Góra staje się jedną wielką sceną, a na mieszkańców i turystów czeka całe mnóstwo atrakcji w różnych częściach miasta.  Jeśli więc będziecie mieć ochotę świętować, to jeszcze zdążycie się tam wybrać. A zdecydowanie warto!





Ruszamy więc Bachusowym Szlakiem na zwiedzanie póki godziny przedpołudniowe, bowiem później trudno będzie delektować się urokiem miasta z powodu zatłoczenia. Zielona Góra jest miastem zabytkowym, nie naruszyła go wojenna zawierucha. Szczególnie obfitujące w atrakcje jest Stare Miasto ze świątyniami, stylowymi kamienicami i plątaniną uliczek oraz przedwojenne wille o unikatowym charakterze położone wzdłuż Alei Niepodległości, gdzie teraz rozkładają  się na święto kramy rzemieślnicze. Znajdziemy w jego krajobrazie również dawne wytwórnie win, potężne piwnice (niektóre można zwiedzać) i motywy winiarskie na fasadach kamienic i lampach ulicznych. 






Zwiedzanie zaczynamy od Placu Powstańców Wielkopolskich z kamienną sceną, przy którym mieści się Filharmonia Zielonogórska. Główny jej budynek to dawny dom katolicki. Przy filharmonii stoi pierwszy napotkany bachusik – Dyrygentus.




Po drugiej stronie placu wzrok przyciąga drewniana świątynia zbudowana w konstrukcji ryglowej. Wieżę do niej domurowano w późniejszym okresie. To kościół Matki Boskiej Częstochowskiej wzniesiony jako zbór ewangelicki. Zbudowano go na planie krzyża greckiego i wyróżnia się trzykondygnacyjnymi pięknymi emporami, drewnianym prospektem organowym, amboną wspartą na słupie w kształcie pnia palmy, barokowym ołtarzem głównym oraz licznym epitafiami.





Przed kościołem stoi pomnik patrona miasta, winnej latorośli i winiarzy – papieża Urbana I. Patron też bierze udział w uroczystościach prowadząc barwny korowód winobraniowy po ulicach miasta podczas świętowania.




Spacerując uliczkami zwracamy uwagę na kolorową i ozdobną zabudowę kamienic obstawionych drewnianymi kramami z zielonymi dachami, w których winiarze rozkładają swe trunki na wieczorne świętowanie.








Po drodze mijamy gotycki Ratusz, nieco przebudowany, ale jego dawne pochodzenie zdradza drewniany strop w pomieszczeniu przeznaczonym na Informację Turystyczną.






Po ścianie Ratusza pnie się krzew winorośli, który rośnie tu od stu lat(!). To krzew pysznej odmiany – chrupki różowej, podobną mam w swym ogrodzie. Krzewów winorośli znajdziemy zresztą więcej na skwerkach i placykach miasta. Ostatecznie tradycja zobowiązuje.





MOJA, BYĆ MOŻE, CHRUPKA RÓŻOWA.

Podczas spaceru natkniemy się na pozostałości dawnych fortyfikacji, choćby na 35-metrową Wieżę Łaziebną (lub Głodową) z XV wieku. Jej nazwa pochodzi od dawnej łaźni miejskiej oraz przepływającego w pobliżu potoku. Obecnie jest nieco zaniedbana i pełni tylko funkcję reprezentacyjną.




Wcześniej czy później nasze kroki trafią w stronę przyciągającej wzrok dużej wieży kolejnego kościoła. To najstarsza świątynia i najstarszy zabytek w mieście – Konkatedra św. Jadwigi Śląskiej, którą ufundował w drugiej połowie XIII wieku książę głogowski Konrad I dla swojej babki Jadwigi Śląskiej. Dziś jego bryła jest nieco zmieniona po licznych pożarach, ale zachowały się gotyckie elementy w elewacji, południowym portalu i ostrołukowych oknach.

Wewnątrz katedry również znajdziemy gotyckie elementy, choćby oryginalne sklepienia.  W bogatym wyposażeniu zwraca uwagę barokowy chór z obrazami świętych, liczne rzeźby i płyty epitafijne oraz nagrobek fundatora, który został tu pochowany w XIII wieku. 







Wspomnianą już Aleją Niepodległości dojdziemy do bardzo ciekawego budynku, w którym mieści się Muzeum Ziemi Lubuskiej. Z zewnątrz stylowy, wnętrza przystosowane jednak do nowoczesnych standardów – przestronne, jasne i z windą. Jest to jedna z najstarszych instytucji muzealnych na tych ziemiach, a jej początki sięgają 1922 roku. Zgromadzono tu kilkanaście tysięcy eksponatów dawnej sztuki regionu oraz sztuki współczesnej, w tym lokalnych artystów.


 




W dawnych piwnicach budynku muzealnego poczujemy dreszcz emocji oglądając narzędzia tortur stosowane, m.in. w procesach miejscowych czarownic (Muzeum Dawnych Tortur).




Najbardziej jednak ciekawe jest w nim Muzeum Wina, jedyne takie w kraju. Wspaniale zaaranżowane piwniczne wnętrza nadają kolekcji dawnych narzędzi i naczyń szczególnej oprawy i wyrazu. Na szczególną uwagę zasługują tu XVIII-wieczne koryto, ręczna miazgownica, a także drewniane dna beczek, kamionkowe butle czy dzbany oraz naczynia cynowe i szklane. Tu można dowiedzieć się więcej na temat historii produkcji miejscowego Rieslingu, Solarisa, Regenta czy Gremplera.  Nazwa tego ostatniego nawiązuje do założonych tu w XIX wieku przez Augusta Gremplera zakładów winiarskich, które jako pierwsze w ówczesnych Niemczech rozpoczęły produkcję musującego wina. Jeśli odwiedzicie Zieloną Górę, to ta część Muzeum Ziemi Lubuskiej jest obowiązkowa.






Jeszcze jedna niezwykle interesująca zielonogórska atrakcja czeka na nas na obrzeżach Starego Miasta, po krótkim spacerku przez Park Tysiąclecia. To charakterystyczne Winne Wzgórze z historyczną winnicą na jego zboczach, która we wrześniu serwuje nam słodkie winogrona. Można je jeść podążając wytyczoną ścieżką edukacyjną.



JEST I ONA - SEKSOWNA BACHANTKA.


Za nią widzimy ciekawy obiekt zielonogórskiej Palmiarni. Szklana konstrukcja okala winiarski domek Augusta Gremplera, jedyny zachowany z kilkuset okolicznych domków winiarskich. W Palmiarni mieści się klimatyczna restauracja z salami pośród tropikalnej roślinności, kawiarnia oraz dwa tarasy widokowe z widokami na miasto i bujną roślinność z największą chyba palmą, dla której trzeba było parę lat temu budynek podwyższyć.







Pokazałam Wam tylko niektóre z zielonogórskich atrakcji, bo tych w rzeczywistości jest znacznie więcej i nie da się ich zawrzeć w jednym wpisie. Poza tym plany nieco psuł nam padający co chwilę deszcz i zimno, więc zrealizowaliśmy plan minimum, ale wieczorem się wypogodziło i mogliśmy świętować razem w tłumem miejscowych i turystów. Zakupujemy z pierwszą lampką wina kieliszek… i wędrujemy z nim delektując się dalej miejscowymi trunkami. No i jak przypuszczacie dobry humor, mimo chłodu, nas nie opuszczał!


11 komentarzy:

  1. Przez Zieloną Górę przejeżdżałem nieraz, ale jakoś nigdy się tam nie zatrzymałem. Po Twoim wpisie widać, że warto. Taki spacer z kieliszkiem wina odbyliśmy kiedyś w Egerze na jakimś lokalnym festynie, no i humor zdecydowanie nas nie opuszczał :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej niedoceniane miasto, ale mnie się bardzo podobało. Święto Winobrania to tylko dodatek, bo i bez tego atrakcji jest wiele. Win raczej nie pijam, ale tutaj trzeba było po prostu wtopić się w tłum.
      Pięknego tygodnia życzę:)))

      Usuń
  2. Ależ to jest ciekawe miasto. Niestety nie byłam w nim. Ale ktoś właśnie mi o tych bachusikach opowiadał ze są takie urocze...
    Dziękuję Urszulko za piękny spacer po Zielonej Górze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bachusiki są bardzo zabawne, tak jak ich nazwy, o których tu nie wspominałam. To taka współczesna moda, ale ożywia miasta i tradycje:)))

      Usuń
  3. Byłam dwa lata temu z wnuczką, nawet miałyśmy nocleg w uroczym hotelu Retro naprzeciwko dworca. Odbyłyśmy wtedy podróż do Szczecina, z mojego Gryfowa do Żagania samochodem, gdzie zatrzymałam się u kuzynki, a potem pociągiem. A z powrotem musiałyśmy zatrzymać się na nocleg w Zielonej Górze, bo pomyliłam pociągi. Odbyłyśmy mały spacer główną ulicą do tego zabytkowego kościoła i z powrotem. Burza nas spotkała. Dzięki twojemu opisowi przypomniałam sobie tę naszą wycieczkę. To bardzo miłe miasto, ale ta główna spacerowa ulica wydawała mi się trochę zaniedbana. Może się teraz zmieniło. Wnuczka pozowała do zdjęć z bachusikami. Potem siostra cioteczna z Żagania, której syn mieszka w zielonej Górze powiedziała mi, że Gorzów lepiej się rozwija od Zielonej Góry i obecnie te dwa miasta pełnią rolę stolic województwa lubuskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam porównania z Gorzowem, bo jeszcze tam nie byłam. To prawda, jest w Zielonej Górze jeszcze wiele do zrobienia. Ale miasto ma potencjał i wierzę, że takie święta jak Winobranie pomogą mu w promocji:)))

      Usuń
  4. Ula, no i przekonałaś mnie do Zielonej Góry 😄🍷 Ten Bachusowy Szlak jest świetny, a wizja spacerowania po mieście z kieliszkiem wina w dłoni brzmi wyjątkowo sympatycznie 😂 Bardzo podoba mi się też, że te winiarskie tradycje są tam widoczne dosłownie na każdym kroku – od bachusików po winorośl na ratuszu. A Palmiarnia i Winne Wzgórze to już w ogóle moje klimaty. 😊 Chyba najlepiej trafić tam właśnie podczas Winobrania, wtedy miasto musi mieć niesamowitą atmosferę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na to Aniu kilka wrześniowych dni, może zdążysz się przekonać na własne oczy. Mnie się podobało 😍

      Usuń
  5. W Zielonej Górze jeszcze nie byłam, więc mam sporo do nadrobienia. Muzeum wina brzmi naprawdę ciekawie. I na pewno w restauracjach i kawiarenkach można skosztować lokalnego trunku. Coś czuję, że bardzo by mi się tam podobało :D
    Zielona Góra ostatnio dość często pojawia mi się na tapecie. Jest to miasto jednej z moich ulubionych pisarek, więc tym chętniej bym się tam wybrała.
    Ściska :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie to szczęście, że mamy tak wiele pięknych miejsc do odwiedzenia w Polsce, kiedy już będzie mniej kasy, mniej siły, mniej zdrowia zawsze będzie można delektować się ładnymi widokami rodzimymi. Zielona Góra kojarzy mi się z winem - wyłącznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie byłam, chociaż słyszałam, że jest to urocze miasteczko.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)