16 sierpnia, 2026

Przez dwa tysiąclecia historii. Nicea. Francja.

 

O Nicei, francuskim mieście na Lazurowym Wybrzeżu, można by wiele mówić i pisać. To duże miasto, pięknie położone między morzem a górami, z odległą grecko-rzymską przeszłością i późniejszą burzliwą historią z książętami Sabaudii i hrabiami Prowansji w tle. Do Francji przynależy od 1860 roku. I pomimo tej burzliwej przeszłości miejsc do odwiedzenia ma całe mnóstwo. Większość z nich położona jest w odległości spaceru, więc można zwiedzić je na piechotę, choć ból w nogach bywa odczuwalny. W ciągu jednego dnia, kiedy gościliśmy w mieście, nie udało się przejść przez te dwa tysiąclecia jego przeszłości, ale pokażę Wam choć jego wycinek. A ten jest bardzo interesujący, bo miasto jest eleganckie i klimatyczne. Przynajmniej ta jego część leżąca blisko morza, czyli wschodnie i zachodnie Stare Miasto nazywane Starą Niceą (Vieux Nice) ze Wzgórzem Zamkowym (Colline du Château).



Autokar zostawiamy w pobliżu  nowoczesnego w formie Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Współczesnej MAMAC, którego ozdobą są Diamentowe Buty Andy’ego Warhola, ale dziś go nie zwiedzamy. Zwracamy za to uwagę na ładną roślinność, którą tu posadzono. Przed muzeum stoi monumentalna rzeźba La Tête Carrée w kształcie kwadratowej głowy. Ciekawostką jest to, że mieści się w niej biblioteka.




Dalej idziemy nową wizytówką Nicei, czyli Promenade du Paillon. To długi park, który powstał na zabudowanym korycie rzeki Paillon rozdzielającej wschodnią i zachodnią część Starego Miasta. Rzeka już go nie zalewa, a w zamian powstał spory teren rekreacyjny łączący obie jego części. Mnóstwo tu zieleni, skwerków, alejek, rzeźb, pomników, fontann i placów zabaw, z których ochoczo korzysta multikulturowa społeczność Starego Miasta. Bo widać, że ta część Nicei jest przeznaczona dla mieszkańców, nie tylko dla turystów.








Centralnym punktem miasta jest ogromny Plac Massena (Place Masséna), którego widzimy po wyjściu z promenady.  Wyłożony jest czarno-białą mozaiką, w jednym końcu stoi imponująca Fontanna Słońca (Fontaine du Soleil) z marmurowym posągiem Apolla, miejsce wycieczkowych zbiórek. Plac otaczają kolorowe kamienice, często z czerwonymi fasadami (pompejańska czerwień), szarymi wykończeniami i zielonymi lub jasnymi żaluzjowymi okiennicami, które są wizytówką większości nicejskich kamienic. Wiele z nich ma też podcienia, pod którymi mieszczą się kawiarnie i sklepy. Na placu zwracają też uwagę postaci na wysokich kolumnach. To instalacja artystyczna Rozmowy w Nicei. Postaci jest siedem i symbolizują siedem kontynentów. Podobno ładnie wyglądają podświetlone wieczorem.






Od placu odchodzi kilka ulic, jedna z nich to Avenue Jean Médecin, która jest główną ulicą handlową miasta. Mnóstwo tu sklepów i galerii handlowych, m.in. Galeria Lafayette oraz luksusowych restauracji. Zniechęca jednak od spaceru, bowiem tłumy tu przeogromne.





Uliczka za Fontanną Słońca wiedzie nas nad morze, a właściwie nad Zatokę Aniołów, bo tak nazywa się ta nicejska część Morza Śródziemnego. Po drodze mijamy zielony plac z okazałymi strelicjami i inną śródziemnomorską roślinnością, który wieńczy wysoka dziwna rzeźba, nazywana lokalnie wykałaczkami, bo je przypomina. A jest to po prostu pomnik upamiętniający 150. rocznicę przyłączenia miasta do Francji.





Zatoka Aniołów jest cudna ze swą lazurową wodą, jednak plaża, która ją otacza ma mnóstwo kamieni, czego niestety nie lubię, więc nicejskie plaże  nie dla mnie. Jednak pospacerować tu można słynną siedmiokilometrową Promenadą Anglików (Promenade des Anglais), która ciągnie się od Wzgórza Zamkowego, na które za chwilę wejdziemy, aż do lotniska, w pobliżu którego był nasz hotel. Wybudowano ją w XIX wieku dla angielskich arystokratów, którzy byli pionierami rozkwitu tutejszej turystyki i do dziś jest kultową atrakcją miasta. W zabudowie wzdłuż promenady dominują głównie hotele i to takie ozdobne w stylu Belle Epoque z przełomu ubiegłych wieków oraz luksusowe wille. Wśród bywającej tu arystokracji i elit było również wielu Polaków.


LOTNISKO NA KOŃCU ZATOKI.

W STRONĘ WZGÓRZA ZAMKOWEGO.


Można teraz skręcić w lewo i promenadą dojść do Wzgórza Zamkowego. Jednak my wracamy i idziemy w stronę wzgórza historyczną uliczką Saint-Françoise de Paule. Po obu stronach mamy pastelowe, wysokie kamienice z charakterystycznymi okiennicami. Mnóstwo tu sklepów i kawiarenek.




Po drodze mijamy barokowy kościół św. Franciszka (Saint-François de Paule) założyciela Zakonu Braci Mniejszych, z bogatymi freskami wewnątrz.



Obok niego jest słynna cukiernia - Patisserie Henri Auer, działająca od 1820 roku. Jej wystawa już robi wrażenie, a wnętrze to pełnia luksusu. Ceny wysokie, ale trudno oprzeć się łakociom, by nie spróbować. Nie oparła się podobno nawet angielska królowa Wiktoria.




Po przeciwnej stronie dostrzeżemy okazały i elegancki gmach Opery Nicejskiej. To XIX-wieczna budowla zdobiona rzeźbami, płaskorzeźbami i innymi zdobieniami przyciągającymi uwagę. Jej twórca był uczniem Eiffela i zaprojektował też Operę w Paryżu i Monte Carlo. A konstrukcja opery łączy mur z kamienia i cegły w metalową konstrukcją szkieletową, co było bardzo nowoczesne jak na ówczesne czasy.




Stamtąd kilka kroków i znajdujemy się na szerokiej ulicy Le Cours Saleya, która bardziej jest placem wypełnionym kolorowymi straganami z kwiatami i lokalnymi pysznościami. Przez kilka dni w tygodniu odbywa się tu znany targ, na którym sprzedawane są kwiaty, sezonowe warzywa, owoce, zioła, przyprawy i prowansalskie przysmaki. Otoczony jest budynkami w kolorze ochry, w których mieszczą się kawiarnie i restauracje.  To historyczne i kultowe miejsce na mapie miasta.




Wychodzimy teraz na Promenadę Anglików, dochodzimy do jej końca i robimy fotkę pod mocno obleganym napisem I love Nice, potem pod charakterystyczną, widoczną z daleka, żółtą wieżą, zwaną Wieżą Bellanda znajdujemy schody prowadzące na Wzgórze Zamkowe i pniemy się kilkanaście minut pod górę.





Można wjechać tam też windą, ale kolejki są długie, bo to najbardziej charakterystyczny punkt w Nicei. Wejście nie jest trudne, choć słońce mocno tu operuje, jednak panoramiczne widoki jakie się stąd roztaczają wynagradzają niedogodności. Wspomniana wieża została zbudowana w XIX wieku na ruinach zniszczonego zamku, domyślacie się więc, że na wzgórzu żadnego zamku nie ma. 



Jednak Wzgórze Zamkowe (Colline du Château) to kultowe miejsce, nie tylko ze względu na bajeczne widoki na Zatokę Aniołów, Stare Miasto, wzgórza Prowansji, Promenadę Anglików czy Stary Port, ale na zachowane ruiny, które są śladami najstarszej historii miasta. 





To tutaj stała pierwsza katedra oraz rezydencja władców, która została później przekształcona w ufortyfikowaną cytadelę z szeregiem bastionów. Jednak na początku XVIII wieku Ludwik XIV nakazał jej zniszczenie, więc dziś zobaczymy tylko jej fragmenty: ruiny cytadeli, fortyfikacji, relikty katedry oraz mozaiki chodnikowe nawiązujące do mitów greckich. Są też współczesne wizualizacje, przez co mamy pojęcie o jej wyglądzie. Wiek później opuszczone wzgórze zamieniono w park miejski, który jest dziś ulubionym miejscem lokalnych mieszkańców. Znajdziemy tu punkty gastronomiczne i toaletę.






Teraz ścieżką za toaletą chodzimy z drugiej strony wzgórza i wzdłuż Starego Portu dochodzimy do Placu Garibaldiego.




Plac Garibaldiego powstał w 1773 roku i jest najstarszym z głównych placów w mieście. Swą nazwę zawdzięcza włoskiemu bohaterowi narodowemu, a wtedy Nicea należała do Włoch. Czasy się zmieniły, nazwa placu z okazałym pomnikiem Garibaldiego pozostała, bowiem urodził się on właśnie w Nicei.  To tętniące życiem miejsce pełne knajpek i drzew dających cień w gorące dni. Na placu jest przystanek tramwajowy linii T1 i nieopodal T2 jadącego na lotnisko. Wyjątkowa jest tu architektura otaczająca plac, bowiem pastelowe fasady domów, oczywiście, mają okiennice, ale i zdobienia, które są namalowane, jednak wyglądają jak prawdziwe. To doskonały przykład malarstwa iluzjonistycznego.





Zataczamy koło i wracamy do Starego Miasta, tej jego części tworzącej bardziej zwartą zabudowę. Tutaj kamienice są wysokie i stoją ciasno w szeregu wzdłuż wąskiego labiryntu uliczek. Ich kolorowe fasady zdobią, a jakże, drewniane okiennice. Na parterach mieszczą się klimatyczne restauracje, galerie lokalnych artystów, sklepy z ręcznie robioną biżuterią i lokalnymi produktami. Dawny klimat i zapachy pozwalają porwać się historii, która jest obecna na każdym kroku, choćby zachowane kule armatnie, które są pamiątką po wojnie z Turkami.








Od czasu do czasu mijamy nieduże placyki zatłoczone turystami, aż dochodzimy do Placu Rossetti, który zapełniony jest zatłoczonymi knajpkami.




Stoi przy nim najważniejsza świątynia miasta zbudowana w XVII wieku - katedra św. Reparaty (Basilique-Cathédrale Sainte-Marie et Sainte-Réparate), patronki Nicei, a jej kolorowa kopuła lepiej widoczna jest ze Wzgórza Zamkowego, niż z ciasnego placu. Jej wnętrze jest duże i bogato zdobione malunkami. W głównym ołtarzu są szczątki świętej, ale warto także obejrzeć ozdobne ołtarze boczne i kopułę.




Wędrując wąskimi uliczkami moją uwagę zwrócił też bardziej ozdobny od innych budynek. To skarb miasta – pałac Lascaris. Został zbudowany w XVII wieku dla bratanka Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego Jean-Baptiste Lascarisa i jest uważany za najdoskonalszy przykład pałacu w stylu barokowym w całym mieście. O ile z zewnątrz tylko zwraca uwagę, o tyle spojrzenie przez otwarte drzwi zachwyca imponującymi schodami, rzeźbami i freskami. Dziś jest tu muzeum wnętrz i instrumentów.





Stąd już tylko kawałek do Promenady Paillon, wystarczy wyjść jedną z historycznych uliczek i przejść przez główną ulicę. Kończył się dzień i pobyt w tym uroczym mieście z ponadczasową elegancją, bogactwem uroczych miejsc oświetlonych słońcem i pachnących śródziemnomorską bryzą. Nie dziwię się, że wielu chce tu wracać. Też chętnie to zrobię!

          ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Cieszę się, że wróciłam bezpiecznie z tej kwietniowej autokarowej wyprawy na Lazurowe Wybrzeże, bo okazuje się, że nie wszystkim jest to dane. Los podróżnika bywa niepewny...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)