O Nicei, francuskim mieście na Lazurowym Wybrzeżu,
można by wiele mówić i pisać. To duże miasto, pięknie położone między morzem a
górami, z odległą grecko-rzymską przeszłością i późniejszą burzliwą historią z
książętami Sabaudii i hrabiami Prowansji w tle. Do Francji przynależy od 1860
roku. I pomimo tej burzliwej przeszłości miejsc do odwiedzenia ma całe mnóstwo.
Większość z nich położona jest w odległości spaceru, więc można zwiedzić je na
piechotę, choć ból w nogach bywa odczuwalny. W ciągu jednego dnia, kiedy
gościliśmy w mieście, nie udało się przejść przez te dwa tysiąclecia jego
przeszłości, ale pokażę Wam choć jego wycinek. A ten jest bardzo interesujący,
bo miasto jest eleganckie i klimatyczne. Przynajmniej ta jego część leżąca
blisko morza, czyli wschodnie i zachodnie Stare Miasto nazywane Starą Niceą (Vieux Nice)
ze Wzgórzem Zamkowym (Colline du Château).
Autokar zostawiamy w pobliżu nowoczesnego w formie Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Współczesnej MAMAC, którego ozdobą są Diamentowe Buty Andy’ego Warhola, ale dziś go nie zwiedzamy. Zwracamy za to uwagę na ładną roślinność, którą tu posadzono. Przed muzeum stoi monumentalna rzeźba La Tête Carrée w kształcie kwadratowej głowy. Ciekawostką jest to, że mieści się w niej biblioteka.
Dalej idziemy nową wizytówką Nicei, czyli Promenade du
Paillon. To długi park, który powstał na zabudowanym korycie rzeki
Paillon rozdzielającej wschodnią i zachodnią część Starego Miasta. Rzeka już
go nie zalewa, a w zamian powstał spory teren rekreacyjny łączący obie jego
części. Mnóstwo tu zieleni, skwerków, alejek, rzeźb, pomników, fontann i placów
zabaw, z których ochoczo korzysta multikulturowa społeczność Starego Miasta. Bo
widać, że ta część Nicei jest przeznaczona dla mieszkańców, nie tylko dla
turystów.
Centralnym punktem miasta jest ogromny Plac Massena (Place
Masséna), którego widzimy po wyjściu z promenady. Wyłożony jest czarno-białą mozaiką, w jednym
końcu stoi imponująca Fontanna Słońca (Fontaine du Soleil) z marmurowym
posągiem Apolla, miejsce wycieczkowych zbiórek. Plac otaczają kolorowe
kamienice, często z czerwonymi fasadami (pompejańska czerwień), szarymi
wykończeniami i zielonymi lub jasnymi żaluzjowymi okiennicami, które są
wizytówką większości nicejskich kamienic. Wiele z nich ma też podcienia, pod
którymi mieszczą się kawiarnie i sklepy. Na placu zwracają też uwagę postaci na
wysokich kolumnach. To instalacja artystyczna Rozmowy w Nicei.
Postaci jest siedem i symbolizują siedem kontynentów. Podobno ładnie wyglądają
podświetlone wieczorem.
Od placu odchodzi kilka ulic, jedna z nich to Avenue Jean Médecin,
która jest główną ulicą handlową miasta. Mnóstwo tu sklepów i galerii
handlowych, m.in. Galeria Lafayette oraz luksusowych restauracji.
Zniechęca jednak od spaceru, bowiem tłumy tu przeogromne.
Uliczka za Fontanną Słońca wiedzie nas nad morze, a
właściwie nad Zatokę Aniołów, bo tak nazywa się ta nicejska część Morza
Śródziemnego. Po drodze mijamy zielony plac z okazałymi strelicjami i inną
śródziemnomorską roślinnością, który wieńczy wysoka dziwna rzeźba, nazywana
lokalnie wykałaczkami, bo je przypomina. A jest to po prostu pomnik
upamiętniający 150. rocznicę przyłączenia miasta do Francji.
Zatoka Aniołów jest cudna ze
swą lazurową wodą, jednak plaża, która ją otacza ma mnóstwo kamieni, czego
niestety nie lubię, więc nicejskie plaże
nie dla mnie. Jednak pospacerować tu można słynną siedmiokilometrową Promenadą
Anglików (Promenade des Anglais), która ciągnie się od Wzgórza Zamkowego,
na które za chwilę wejdziemy, aż do lotniska, w pobliżu którego był nasz hotel.
Wybudowano ją w XIX wieku dla angielskich arystokratów, którzy byli pionierami
rozkwitu tutejszej turystyki i do dziś jest kultową atrakcją miasta. W
zabudowie wzdłuż promenady dominują głównie hotele i to takie ozdobne w
stylu Belle Epoque z przełomu ubiegłych wieków oraz luksusowe wille. Wśród
bywającej tu arystokracji i elit było również wielu Polaków.
![]() |
| LOTNISKO NA KOŃCU ZATOKI. |
![]() |
| W STRONĘ WZGÓRZA ZAMKOWEGO. |
Można teraz skręcić w lewo i promenadą dojść do Wzgórza Zamkowego. Jednak my wracamy i idziemy w stronę wzgórza historyczną uliczką Saint-Françoise de Paule. Po obu stronach mamy pastelowe, wysokie kamienice z charakterystycznymi okiennicami. Mnóstwo tu sklepów i kawiarenek.
Po drodze mijamy barokowy kościół św. Franciszka (Saint-François
de Paule) założyciela Zakonu Braci Mniejszych, z bogatymi freskami
wewnątrz.
Obok niego jest słynna cukiernia - Patisserie Henri Auer, działająca od 1820 roku. Jej wystawa już robi wrażenie, a wnętrze to pełnia luksusu. Ceny wysokie, ale trudno oprzeć się łakociom, by nie spróbować. Nie oparła się podobno nawet angielska królowa Wiktoria.
Po przeciwnej stronie dostrzeżemy okazały i elegancki gmach Opery Nicejskiej. To XIX-wieczna budowla zdobiona rzeźbami, płaskorzeźbami i innymi zdobieniami przyciągającymi uwagę. Jej twórca był uczniem Eiffela i zaprojektował też Operę w Paryżu i Monte Carlo. A konstrukcja opery łączy mur z kamienia i cegły w metalową konstrukcją szkieletową, co było bardzo nowoczesne jak na ówczesne czasy.
Stamtąd kilka kroków i znajdujemy się na szerokiej ulicy Le Cours Saleya, która bardziej jest placem wypełnionym kolorowymi straganami z kwiatami i lokalnymi pysznościami. Przez kilka dni w tygodniu odbywa się tu znany targ, na którym sprzedawane są kwiaty, sezonowe warzywa, owoce, zioła, przyprawy i prowansalskie przysmaki. Otoczony jest budynkami w kolorze ochry, w których mieszczą się kawiarnie i restauracje. To historyczne i kultowe miejsce na mapie miasta.
Wychodzimy teraz na Promenadę Anglików, dochodzimy do jej końca i robimy fotkę pod mocno obleganym napisem I love Nice, potem pod charakterystyczną, widoczną z daleka, żółtą wieżą, zwaną Wieżą Bellanda znajdujemy schody prowadzące na Wzgórze Zamkowe i pniemy się kilkanaście minut pod górę.
Można wjechać tam też windą, ale kolejki są długie, bo to
najbardziej charakterystyczny punkt w Nicei. Wejście nie jest trudne, choć
słońce mocno tu operuje, jednak panoramiczne widoki jakie się stąd roztaczają
wynagradzają niedogodności. Wspomniana wieża została zbudowana w XIX wieku na
ruinach zniszczonego zamku, domyślacie się więc, że na wzgórzu żadnego zamku
nie ma.
Jednak Wzgórze Zamkowe (Colline du Château) to
kultowe miejsce, nie tylko ze względu na bajeczne widoki na Zatokę Aniołów,
Stare Miasto, wzgórza Prowansji, Promenadę Anglików czy Stary Port, ale na
zachowane ruiny, które są śladami najstarszej historii miasta.
To tutaj stała pierwsza katedra oraz rezydencja władców,
która została później przekształcona w ufortyfikowaną cytadelę z
szeregiem bastionów. Jednak na początku XVIII wieku Ludwik XIV nakazał jej
zniszczenie, więc dziś zobaczymy tylko jej fragmenty: ruiny cytadeli,
fortyfikacji, relikty katedry oraz mozaiki chodnikowe nawiązujące do mitów
greckich. Są też współczesne wizualizacje, przez co mamy pojęcie o jej
wyglądzie. Wiek później opuszczone wzgórze zamieniono w park miejski, który
jest dziś ulubionym miejscem lokalnych mieszkańców. Znajdziemy tu punkty
gastronomiczne i toaletę.
Teraz ścieżką za toaletą chodzimy z drugiej strony wzgórza i
wzdłuż Starego Portu dochodzimy do Placu Garibaldiego.
Plac Garibaldiego powstał w 1773
roku i jest najstarszym z głównych placów w mieście. Swą nazwę zawdzięcza
włoskiemu bohaterowi narodowemu, a wtedy Nicea należała do Włoch. Czasy się
zmieniły, nazwa placu z okazałym pomnikiem Garibaldiego pozostała, bowiem
urodził się on właśnie w Nicei. To
tętniące życiem miejsce pełne knajpek i drzew dających cień w gorące dni. Na
placu jest przystanek tramwajowy linii T1 i nieopodal T2 jadącego na lotnisko.
Wyjątkowa jest tu architektura otaczająca plac, bowiem pastelowe fasady domów,
oczywiście, mają okiennice, ale i zdobienia, które są namalowane, jednak
wyglądają jak prawdziwe. To doskonały przykład malarstwa iluzjonistycznego.
Zataczamy koło i wracamy do Starego Miasta, tej jego
części tworzącej bardziej zwartą zabudowę. Tutaj kamienice są wysokie i stoją
ciasno w szeregu wzdłuż wąskiego labiryntu uliczek. Ich kolorowe fasady zdobią,
a jakże, drewniane okiennice. Na parterach mieszczą się klimatyczne
restauracje, galerie lokalnych artystów, sklepy z ręcznie robioną biżuterią i
lokalnymi produktami. Dawny klimat i zapachy pozwalają porwać się historii,
która jest obecna na każdym kroku, choćby zachowane kule armatnie, które są
pamiątką po wojnie z Turkami.
Od czasu do czasu mijamy nieduże placyki zatłoczone turystami, aż dochodzimy do Placu Rossetti, który zapełniony jest zatłoczonymi knajpkami.
Stoi przy nim najważniejsza świątynia miasta zbudowana w XVII
wieku - katedra św. Reparaty (Basilique-Cathédrale Sainte-Marie et
Sainte-Réparate), patronki Nicei, a jej kolorowa kopuła lepiej widoczna
jest ze Wzgórza Zamkowego, niż z ciasnego placu. Jej wnętrze jest duże i bogato
zdobione malunkami. W głównym ołtarzu są szczątki świętej, ale warto także
obejrzeć ozdobne ołtarze boczne i kopułę.
Wędrując wąskimi uliczkami moją uwagę zwrócił też bardziej ozdobny od innych budynek. To skarb miasta – pałac Lascaris. Został zbudowany w XVII wieku dla bratanka Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego Jean-Baptiste Lascarisa i jest uważany za najdoskonalszy przykład pałacu w stylu barokowym w całym mieście. O ile z zewnątrz tylko zwraca uwagę, o tyle spojrzenie przez otwarte drzwi zachwyca imponującymi schodami, rzeźbami i freskami. Dziś jest tu muzeum wnętrz i instrumentów.
Stąd już tylko kawałek do Promenady Paillon, wystarczy
wyjść jedną z historycznych uliczek i przejść przez główną ulicę. Kończył się
dzień i pobyt w tym uroczym mieście z ponadczasową elegancją, bogactwem
uroczych miejsc oświetlonych słońcem i pachnących śródziemnomorską bryzą. Nie
dziwię się, że wielu chce tu wracać. Też chętnie to zrobię!
❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
Cieszę się, że wróciłam bezpiecznie z tej kwietniowej autokarowej wyprawy na Lazurowe Wybrzeże, bo okazuje się, że nie wszystkim jest to dane. Los podróżnika bywa niepewny...





















































Bardzo ciekawy i barwny opis Nicei! Świetnie oddaje jej wyjątkowy klimat – połączenie historii, elegancji, śródziemnomorskiej przyrody i nowoczesności. Szczególnie podoba mi się pokazanie miasta nie tylko od strony turystycznych atrakcji, ale też jako miejsca żywego, przeznaczonego dla mieszkańców. Promenade du Paillon, Place Masséna i widok na Zatokę Aniołów tworzą naprawdę zachęcającą opowieść o Nicei. Widać, że spacer po mieście był pełen wrażeń, a tekst skutecznie zachęca, by samemu odkrywać jego kolejne zakątki.
OdpowiedzUsuńTo wszystko prawda. Tam każdy znajdzie coś, co go zachwyci. Ja zobaczyłam tylko fragment. Piękny fragment!
UsuńPiękna wycieczka, aż chciałoby się tam od razu wyruszyć. Cudne widoki ozdobione południową roślinnością. I te kolory, które na południu są tak intensywne.
OdpowiedzUsuńW kwietniu zieleń była jeszcze intensywna i piękne kwiaty. I to intensyfikowało wspaniałe doznania krajobrazowe, którymi jestem oczarowana do dziś:)))
UsuńMyślę, że spacer po Nicei to niezapomniane wrażenie. Szczególnie gdy łączy się tu wiele elementów jak długa i ciekawa historia udokumentowana przez zachowane zabytki w połączeniu z nowoczesnością. Przepiękna Aleja Anglików do tego cudna śródziemnomorska roślinność i te punkty widokowe zapierające dech zachęcają do odwiedzin Nicei i innych miejscowości Lazurowego Wybrzeża. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
OdpowiedzUsuńW tej części miasta podobało mi się wszystko. Panuje tam fajna atmosfera i piękno. Jest tak jakoś szczególnie przyjemnie, że trudno to wyrazić.
UsuńDzięki, przesyłam serdeczności:)))
Nicea na Twoich zdjęciach i w opisie zachwyca elegancją, a lazurowa woda wygląda obłędnie! Pięknie zamknęłaś esencję Nicei w jednej relacji. Grecko-rzymskie korzenie, przez włoskie ślady przy Placu Garibaldiego, aż po francuską nowoczesność. Cudowna wycieczka!
OdpowiedzUsuńTo eleganckie i zadbane miasto, przynajmniej ta część, którą zobaczyłam. I panuje tu przyjemna atmosfera. Nic się nie gryzie, choć różne epoki mijamy po drodze:)))
UsuńWspaniała relacja. Byłam w Nicei zimą, kiedy jest tam znacznie mniej turystów. Teraz z przyjemnością przeczytałam tak szczegółowe informacje o Nicei. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo miasto jest na pewno piękne o każdej porze roku, bo atrakcji co nie miara. Dzięki za miły komentarz. Pozdrawiam:)))
UsuńTo prawda, los podróżnika bywa niepewny, niepodróżnika zresztą też...
OdpowiedzUsuńJak nie jestem fanką nowoczesnej, niezrozumiałej dla mnie architektury to ta kwadratowa głowa mi się podoba ale może to przez to, że kryje w sobie bibliotekę.
Wykorzystanie koryta rzeki i przebudowanie go na park to świetny pomysł, znany nam przecież z Walencji, w ten sposób nieużytki zyskają drugie życie, z korzyścią dla społeczności.
Nicea ma u mnie wielkiego plusa za dostęp do morza i architekturę w ciepłych pastelowych barwach, nie spodziewałam się natomiast, że jest aż tak wielka. Na zdjęciach ze Wzgórza Zamkowego widać odromną metropolię. "...Wśród bywającej tu arystokracji i elit było również wielu Polaków...", elity, jak widać po zdjęciach, bywają tu również i dziś :). Buziaki Uleńka. Z radością donoszę, że łazienka sprzątnięta hi hi hi
Rzeźba głowy jest dziwna i na pewno zwraca uwagę z daleka. Ale nie gryzie się jakoś z otoczeniem. A co do elit, to daleko mi do arystokratycznych nazwisk tych, którzy tu bywali, ale cieszę się, że dziś zwykli ludzie mogą zobaczyć to, co kiedyś podziwiali tylko wybrani.
UsuńCieszę się, że Cię natchnęłam do sprzątania. Możesz zawsze dzwonić, gdy będziesz bez weny. Pa
Od czasu kiedy mamy z Gdańska loty do Nicei rozważam tę destynację, a twój wpis pomoże mi podjąć decyzję. Wiele ciekawych miejsc i widoków kryje się w Nicei, a dostęp do morza to wielki atut tego miasta.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warto, tylko raczej nie latem, bo widziałam ostatnio w Internecie nieprzebrane tłumy na Promenadzie Anglików:)))
UsuńW zatoce Aniołów, Wy razem jak dwa Anioły, tyle, ze bez skrzydeł, ale one przeszkadzały by wam w podróżowaniu :)
OdpowiedzUsuńDzięki Aga. Gdzież nam do piękności Zatoki Aniołów 😉
UsuńUsiu! Twoja relacja jest przepiękna. Podobnie jak Ty, uważam, że Nicea jest przeuroczym miastem do którego chce się wracać. Zachwyciła mnie Promenada Anglików, błękitne wody Morza Śródziemnego, kolorowa starówka. Wzgórze Zamkowe faktycznie oferuje jedne z najpiękniejszych widoków na miasto. Wróciłam do wspomnień z Cours Saleya i tego niezwykłego targu kwiatów, straganów z jedzeniem i tarasów.
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Wszystkie odwiedzone w Nicei miejsca były urocze. Cieszę się, że je zobaczyłam.
UsuńPozdrawiam Lusia bardzo serdecznie ❤️
Nigdy jakoś o Nicei nie myślałam. W ogóle Francja plasuje się na szarym końcu mojej listy podróżniczej. Ale po Twoich relacjach, trochę częściej myślę o tym kraju, bo mimo wszystko sporo tam pięknych miejsc. Nie spodziewałam się, że Nicea jest taka ogromna i tak popularna, bo widzę na zdjęciach sporo ludzi. Ale w tym chaosie dużego miasta, można znaleźć również spokojne urokliwe zakątki. Jestem zauroczona Le Cours Saleya, mieni się kolorami i bije od tego miejsca radość. Z kolei wykałaczkowy pomnik mnie rozbawił - chyba nigdy nie zrozumiem sztuki współczesnej. Zdecydowanie bardziej wolę misterne zdobienia na tych wszystkich budynkach i pomnikach.
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądacie :) Ślę pozdrowienia, również dla Zbyszka.
O tym mieście źle słyszałam i tak też je kojarzyłam. A tu jestem bardzo mile zaskoczona. Bardzo mi się tam podoba, choć przed sezonem, bo latem widziałam w mediach przeogromne tłumy.
UsuńZbyszek bardzo dziękuje. Pa:)))
Ciekawe miasto, ale mnie urzekł widok z tarasu, jest przepiękny! Bardzo się cieszę, że wróciliście szczęśliwie i z takimi niezapomnianymi wrażeniami.
OdpowiedzUsuńTo prawda, widok z tarasu wzgórza jest wspaniały. Panorama na miasto i okolicę jest nie do przebicia!
Usuń