18 października, 2026

Fascynująca Sycylia.

 

Jadąc na Sycylię nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać na miejscu, bowiem choć to wyspa włoska, to zdecydowanie mniej o niej słychać niż o innych regionach Italii. W mediach głośno tylko o Etnie oddychającej ciągle i zakłócającej loty samolotów na lotnisku w Katanii albo o stolicy - Palermo ze swoją niechlubną mafijną przeszłością. No i jeszcze o kilku historycznych miejscach.


TURYSTYCZNA BAZA NA ETNĘ NA WYSOKOSCI 1800 M N.P.M.



W sumie o Sycylii wiedziałam niewiele. Na miejscu okazało się jednak, że ten autonomiczny, posiadający własny rząd i parlament, kawałek Italii ma mnóstwo do zaoferowania. Jest inny niż kontynentalne Włochy, bardziej zaniedbany i biedniejszy, ale to nie znaczy, że mniej piękny. Jego mieszkańcy nazywają siebie Sycylijczykami, co świadczy o ich odrębności i dumie. Ze względu na polityczne układy i ciągłą obecność mafii w życiu wyspy (choć już nie krwawą) mniej tu wnoszą zagraniczni inwestorzy, ale widać powoli wkraczającą współczesność. No i turyści mogą czuć się bezpieczni.



WIDOKI Z PUNKTÓW WIDOKOWYCH W ERICE.

W krajobrazie wyspy dominują góry i wyżyny pokryte najczęściej lasami i łąkami oraz plantacjami winorośli, cytrusów, gajów oliwnych, drzew migdałowych, pistacjowych czy warzyw. Widać, że pomimo ciepłego śródziemnomorskiego położenia rolnictwo tutaj dominuje. Mnóstwo też wszędzie kolorowych kwiatów. Te zielone krajobrazy przecięte są wielopoziomowymi autostradami spinającymi wyspę, które wiodą przez długie tunele i wysokie widowiskowe wiadukty.








Urocze wioski i miasteczka wpisane w ten krajobraz dodają jej jeszcze większej widowiskowości. Większość z nich położona jest nad turkusowymi morzami opływającymi wyspę: Tyrreńskim, Jońskim i Śródziemnym. Zaletą są więc też piękne plaże wciśnięte w skaliste albo łagodne wybrzeże. A że morze jest tu ciepłe przez połowę roku, a infrastruktura hotelowa coraz lepsza, to fajny odpoczynek mamy murowany.


CEFALU.





CEFALU.

W dodatku mijane wioski i miasta legitymują się bardzo odległą przeszłością i zabytkami, które zafundowali jej starożytni Grecy, (Syrakuzy rywalizowały z greckimi Atenami), potem Rzymianie zbudowali drogi i rozwinęli rolnictwo tworząc na wyspie swój spichlerz, następnie Arabowie rozbudowali systemy nawadniające i sprowadzili tu cytrusy. Byli też Normanowie, którzy zamiast niszczyć to co zastali połączyli je w jedno i dziś bizantyjskie złote mozaiki pod arabskimi stropami można spotkać w wielu kościołach zbudowanych przez zachodnich architektów. Cegiełkę dołożyli też i Hiszpanie pozostawiając przepych baroku.


ANTYCZNA SEGESTA.

SYRAKUZY.

Zabytków zachowało się tu całe mnóstwo i można je spotkać nie tylko w muzeach, ale leżą dosłownie pod naszymi nogami i w prawie każdym zakątku tej niezwykłej wyspy. To jest recepta na to, by wrócić z Sycylii zachwyconym. Pomimo pojawiającego się często brudu, chaotyczności czy nieprzewidywalności jest ona wspaniała, autentyczna, a ludzie bardzo mili.


KAMIENNE ERICE.

Kolejny powód, dla którego wyspę pokochamy to jej kuchnia. Równie wspaniała i autentyczna jak mijane miejsca i krajobrazy. Ale i zaskakująca, bo kto by pomyślał, że lody (najlepsze pistacjowe) je się z brioszką i to w dodatku na śniadanie lub obiad! Tu trzeba spróbować też granity, ciasteczek z migdałami, pysznego cannoli czy tutejszych win, choćby słodkiej Marsali. Oprócz słodkości polecają się również arancini, czyli pyszne smażone kulki ryżowe z różnym nadzieniem albo caponata, czyli gulasz warzywny albo jeszcze pani ca’meusa, czyli bułeczka wypełniona smażoną śledzioną i płuckami cielęcymi. Tej ostatniej nie próbowałam, ale podobno też była pyszna. Mnóstwo tu pysznych serów i dań z owocami morza.



ARANCINI.

KALORYCZNA BRIOSZKA Z LODAMI.

CANNOLI.

Na pamiątkę możemy sobie zafundować pyszną czekoladę z Modiki, która ma azteckie korzenie przywiezione tu przez Hiszpanów, a która jest robiona metodą na zimno i nierozpuszczony cukier chrupie podczas konsumpcji. Pyszna, jak i inne smakołyki, a ceny ich nie zrujnują naszej kieszeni.



Podczas tygodniowego pobytu na Sycylii zobaczyłam  barokowe Noto, antyczne Syrakuzy, przecudną Taorminę, podziwiałam rolniczy i księżycowy krajobraz na zboczach Etny, którą miejscowi nazywają Matką, bo użyźnia okolicę, wędrowałam kamiennymi uliczkami Cefalu (Czefalu) i Erice (Ericze), przeniosłam się do starożytnej Grecji w Segesta (Sedżesta), zachwyciłam się zdobieniami kościołów, szczególnie tego w Monreale, popłynęłam na Wyspy Liparyjskie, jedne z wielu wysp otaczających Sycylię, by zobaczyć jak wygląda życie na jeszcze mniejszych skrawkach lądu, łapałam południowe promienie słońca i kąpałam się w Morzu Tyrreńskim, a potem zwiedziłam stolicę – Palermo, która okazała się pełnym chaosu, ale i życia całkiem przyjemnym miastem. I z jego portu popłynęłam nocnym promem do Neapolu.


LIPARU NA WYSPACH LIPARYJSKICH.

SEGESTA.

CEFALU.

KATEDRA W MONREALE.

KATEDRA W PALERMO.

CZARNA PLAŻA NA WYSPIE WULKANO.

Udało się to wszystko przed zmianą frontu pogodowego, bowiem temperatura na początku października oscylowała w okolicach 25 stopni i była idealne do zwiedzania. Po naszym wyjeździe przyszło tam tornado, burze i mocne ulewy. Bywają też trzęsienia ziemi… No i ciągle daje znać o sobie Etna. Mieliśmy szczęście, nic się nie wydarzyło, a Sycylia choć może być nieprzewidywalna, to jest piękna!






Można przywieźć na pamiątkę wiele wyrobów produkowanych na miejscu, między innymi przepiękną ceramikę, choćby piniową szyszkę szczęścia, która jest ozdobą i talizmanem od starożytności symbolizującym zdrowie, szczęście i ochronę przed złą energią. Będzie mi przypominać tę piękną wyspę. 




A kolejny wpis będzie dotyczył miasta, które najbardziej zapadło mi w serce. To przepiękna i wspaniale wpisana między niebo a morze Taormina.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)