Nie
spotkałam drugiego tak spektakularnie położonego miasteczka podczas
październikowego zwiedzania Sycylii jak Taormina, choć wyspa ta
szczyci się wielu wspaniale usytuowanymi miejscowościami. Taormina leży
na wschodnim wybrzeżu wyspy, nad Morzem Jońskim, w połowie drogi między Mesyną
a Katanią i to widowiskowe położenie widać z autostrady do nich wiodącej. Miasteczko
po prostu wygląda jakby było zawieszone na zboczu stromego wzgórzu, na całej
jego wysokości, stąd wydaje się, że sięga do nieba i schodzi wprost do
lazurowego morza.
Pojazdy,
którymi podróżujemy najlepiej zostawić na parkingach przed wjazdem do centrum
(autokar koniecznie), a stamtąd podmiejskie elektryczne autobusiki dowiozą nas
do jego serca. Kaskadowo położone uliczki prowadzą nas coraz wyżej, są coraz węższe
i mnóstwo na nich zwiedzających. Jednak żadne tłumy nie zakłócą urody miasta,
kiedy już tam dotrzemy, bowiem są stąd wspaniałe widoki, w tym na ciągle
dymiącą Etnę, jest bogaty przekrój zabytków począwszy od czasów antycznych, kamienne
uliczki obstawione są zabytkowymi, zadbanymi i eleganckimi budynkami, łatwo się
po nich spaceruje, bo miasto jest kameralne i kolorowe. Czuć w nim atmosferę
śródziemnomorskiego kurortu.
Przez jedną z bram wejściowych Porta Messina wkraczamy do miasta dawnym rzymskim traktem Via Valeria, który wiódł przez nie już w I wieku p.n.e. Dziś to główny deptak, czyli Corso Umberto ciągnący się prawie kilometr do Porta Catania.
Budynki
otaczające Corso Umberto dobrze jest chłonąć powoli, bowiem tworzą
mozaikę architektoniczną z różnych stuleci, oczywiście z późniejszymi
przebudowami. Mnóstwo na nich historycznych detali, w tym tych najstarszych -
antycznych, na których wzniesiono budowle arabskie, normańskie czy katalońskie
(barokowe). Przykładem jest Palazzo Corvaja, którego najstarsza część
powstała w X wieku za czasów arabskich, a kolejne skrzydła dobudowywano
później. Pałac stoi przy zadrzewionym Piazza Vittorio Emanuele II, a
stąd już niedaleko do najstarszej atrakcji miasta.
Via
Teatro Greco, ciasną, bo oblepioną sklepami i ulicznymi
straganami docieramy pod górkę, jak wspomina nazwa ulicy, do antycznego
teatru greckiego (Teatro Antico) wydrążonego w skale w III wieku
p.n.e.. Później przebudowali go Rzymianie i teatr stał się areną walk
gladiatorów. Jest drugim co do wielkości po Syrakuzach teatrem antycznym na
Sycylii, ale jest bardziej znany, bowiem jego położenie jest wyjątkowe.
Wchodzimy
przez zachowane pomieszczenie, w którym zobaczymy artefakty znalezione podczas
wykopalisk na terenie teatru i przechodzimy na jego ogromny teren. Zachowały
się części widowni, scena, rzędy kolumn, marmurowe detale i bogate zdobienia,
które świadczyły o wysokim kunszcie ówczesnych budowniczych teatru.
Podziwiamy
kolumny, łuki, mozaiki, antyczne inskrypcje prze dekoracjach scenicznych, ale
najpiękniejsze są tutaj widoki, bowiem teatr tak zbudowano, by otwierał się na
morze, niebo oraz na Etnę. I to go wyróżnia spośród wszystkich starożytnych
teatrów. Ten kto go projektował miał wyjątkowo dobry zamysł, który do dziś
dostarcza zachwytów zwiedzającym.
Wracamy
na Corso Umberto i po drodze mijamy świątynie, najpierw wielowiekową św.
Katarzyny Aleksandryjskiej, za którą znajdziemy antyczne ruiny, dalej kościół
San Giuseppe z podwójną klatką schodową i kamienną balustradą zbudowany w
stylu sycylijskiego baroku, a pod koniec deptaku stoi katedra - Duomo
di Taormina. Zbudowana w XIII wieku posiada kamienną fasadę i blankowania
stąd przypomina średniowieczną fortecę. W jej konstrukcji zachowały się też
antyczne kolumny i arabskie mozaiki, co świadczy o jej odległej historii.
![]() |
| KOŚCIÓŁ SAN GIUSEPPE. |
![]() |
| KOŚCIÓŁ ŚW. KATARZYNY. |
![]() |
| KOŚCIÓŁ ŚW. KATARZYNY. |
Zabudowa
Corso Umberto ma stylowe, ładnie ukwiecone balkony, ale wąskie uliczki
odchodzące stąd w górę lub w dół ozdobione są równie ładną roślinnością i
kwiatami, czasem nawet sztucznymi, ale nie wygląda to tandetnie, tylko
prezentuje się ze smakiem.
Po
obu stronach deptaku i w bocznych uliczkach znajdziemy mnóstwo pięknych witryn sklepowych mieszczących
markowe butiki światowych projektantów, sklepy z kolorowymi pamiątkami i
lokalnymi słodkościami, klimatyczne lodziarnie, kolorowe kawiarenki i
restauracje.
Mniej
więcej w połowie Corso Umberto trafimy na miejsce gdzie nogi same
przystają, a usta otwierają się w zachwycie. To Piazza IX Aprile czyli
największy i najpiękniejszy plac Taorminy. To otwarty na Morze
Jońskie taras ograniczony z jednej strony balustradą, a z kolejnych
otoczony zabytkową zabudową. Widoki z niego zapierają dech: na morze położone
poniżej, plaże, widoczne na niższym tarasie ogrody Villa Comunale, a z
drugiej strony na surowe wzgórze i zamek saracenów położony na jego szczycie.
Plac
otacza stylowa zabudowa, bo jest tu m.in. wspomniany kościół San Giuseppe,
obok niego góruje średniowieczna wieża zegarowa Torre dell’Orologio
wzniesiona na pozostałościach budowli w okresu grecko-rzymskiego i to tutaj
przebiega niewidzialna granica między tą antyczną a średniowieczną częścią
Taorminy.
Stojąca
przy placu postać Oskara Wilde i dopisany na ulotce tekst doskonale
podsumowuje tę perłę wschodniego wybrzeża Sycylii: Odkryłem raj dla
kochanków – pisał do swojego ukochanego lorda Alfreda Douglasa i wyrażał
nadzieję, że pewnego dnia zamieszkają tam razem. Nie wiem, czy tak się
stało, ale wcale nie dziwię się zachwytom jakie towarzyszyły mu podczas
zwiedzania miasta.
Jeszcze
tylko słodka bułka z pistacjowymi lodami i jeszcze jeden spacerek bocznymi,
wąskimi, ale kolorowymi uliczkami i można zakończyć wizytę w tym uroczym,
zadbanym i luksusowym miasteczku. Odjeżdżam ze smutkiem, ale pozostaną przecież
fantastyczne wspomnienia!
![]() |
| TŁUMACZĘ: BUZIAKI Z TAORMINY! |




































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)