Ostatni raz byłam tam prawie dziesięć lat temu. Wtedy miałam wiele zastrzeżeń co do zaniedbanego wyglądu miasta, które sprawiało, że dawna świetność jednego z najstarszych i najświetniejszych polskich uzdrowisk była mocno przygaszona. Życzyłam wtedy miastu dobrych gospodarzy, by tę sytuację zmienić i Nałęczów zaczął lśnić swym dawnym blaskiem tutaj. I życzenia okazały się skuteczne, bowiem miasto mocno się zmieniło, wypiękniało i przestało straszyć zaniedbanymi zakątkami.
Nie wszystko jest
jeszcze wymuskane, ale przyjemnie się po nim spaceruje podziwiając
wyremontowane zabytkowe drewniane czy murowane wille oraz zdobiącą miasto
architekturę uzdrowiskową i parkową.
Spacer
taki można odbyć na nogach albo objeżdżając miasto meleksami, czy retro
meleksami. W ten sposób dotrzemy do tych odleglejszych zakątków Nałęczowa,
nawet do oddalonych nieco wąwozów, by oprócz pięknej zabudowy miasta delektować
się też urodą nałęczowskiej natury.
Zabieram
Was więc dziś na ponowny spacer po uzdrowisku, meleksem i na nogach, by w
pięknych okolicznościach przyrody zachwycać się piękniejącą architekturą Uzdrowiska
Nałęczów i spotkać się z jego dawnymi bywalcami, między innymi z Bolesławem Prusem. Zapraszam!
Prawda,
że przyjemnie?




























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)