W Noto,
tak jak i w wielu innych sycylijskich miastach, odnajdziemy pamiątki sprzed
przeszło dwudziestu wieków. Jednak ruiny siedzib dawnych mieszkańców tych ziem są
oddalone od współczesnego Noto o kilkanaście kilometrów, a w tym, które
zwiedzamy próżno szukać antycznych śladów. Wszystko to za sprawą potężnego
trzęsienia ziemi, które nawiedziło te rejony w 1693 roku. Starożytne Noto (ruiny
Noto Antica można zwiedzać) zostało zniszczone, a nowe wybudowano w
innym miejscu.
Wybudowano
je od podstaw, a że wówczas w architekturze obowiązywał barok, więc całe miasto
wybudowano w tym stylu. Zadania tego podjął się Giovanni Battista Landolina,
lokalny właściciel ziemski, architekt i urbanista zafascynowany ideami baroku
oraz architekturą Wiednia i Paryża, a także Giuseppe Lanza (książę
Camastry) zarządca odpowiedzialny za odbudowę zniszczonego regionu.
Miasto usytuowano na wzgórzu i jego zboczu. Ma plan siatki z trzema głównymi ulicami i stworzonymi na nich placami. Wyższe obszary z najpiękniejszymi widokami zamieszkiwali najbogatsi, niżej kupcy, najniższe obszary należały do najbiedniejszych. Było to odbicie struktury społecznej i ówczesnego boskiego porządku. Centrum stanowi katedra oraz główny deptak.
Przyznam,
że barok to nie jest to mój ulubiony styl w budownictwie, bo za dużo tam zdobień,
detali i wymyślnych dekoracji mogących przytłoczyć, ale trudno odmówić mu widowiskowości
oraz pomysłowości ówczesnych architektów i budowniczych. Dziś historyczne
centrum jest na liście UNESCO i uznawane jest za arcydzieło oraz symbol baroku.
Z terminalu autobusowego, przez zielony park z piękną śródziemnomorską roślinnością oraz fontanną, przechodzimy na aleję Corso Vittorio Emanuele, główny reprezentacyjny deptak historycznego centrum. Po drodze mijamy targ z lokalnymi smakołykami, ale zatrzymamy się przy nim w drodze powrotnej.
Bramą Królewską (Porta Reale) z 1838 roku wybudowaną dla uczczenia wjazdu do miasta króla Ferdynanda II Burbona wchodzimy do historycznego centrum.
Via Corso Vittorio Emanuele jest dość wąska, brukowana i pełno na niej turystów spragnionych barokowych widoków miasta. Zauważamy tu mnóstwo sklepików z pamiątkami na zmianę z kawiarenkami i restauracjami. No i już stąd widać, jakie bogactwo kryje się po obu jej stronach. Świątynia za świątynią, każda wymyślniejsza od kolejnej, klasztory i pałace, których wiele pełni dziś funkcje muzeów, budynków użyteczności publicznej lub hoteli. Pałaców jest dziś w mieście 40, a kościołów i klasztorów 32!
Wszystkie
budynki zbudowano z lokalnego kremowego kamienia wulkanicznego, które w
południowych promieniach słońca mienią się odcieniami miodu i złota. Robi to
wrażenie! Z prawej strony uliczki pną się pod górę, z lewej opadają w dół. Nie
wiadomo, gdzie patrzeć, bo każda rzecz, każdy budynek zwraca uwagę.
Po drodze
mijamy kilka świątyń. Wszystkie stoją przy Corso Vittoria Emanuele. Po lewej
mamy kościół i dawny klasztor św. Klary (Chiesa di Santa Chiara), po
prawej kościół św. Franciszka (Chiesa di San Francesco d’Assisi).
Prowadzą do niego długie schody, obok których znajduje się fontanna Putto.
W tle kościoła widać klasztor i kościół Najświętszego Zbawiciela (Monastero
del Santissimo Salvatore). Nieco dalej po lewej kościół św. Karola
Boromeusza (Chiesa di San Carlo al Corso).
Ale
to nie wszystkie, bowiem najważniejszą świątynią przy Corso Vittorio Emanuele
jest Duomo, czyli Katedra św. Mikołaja (Cattedrale di Noto).
Prowadzą do niej szerokie, wykute w kamieniu schody, które z każdym krokiem
ukazują nam coraz ładniejszy widok na świątynię oraz na otaczający ją plac (Piazza
Municipio) okolony ładnie dociętymi drzewami. Choć katedrę pobudowano w
XVIII wieku, to jej wystrój jest bardziej współczesny, bowiem pod koniec XX
wieku zawaliła się jej kopuła i trzeba było ją odbudować.
Po
drugiej stronie placu stoi jeden z barokowych pałaców Noto. To Palazzo
Ducezio. Wiszą na nim flagi, bowiem dziś jest siedzibą ratusza. Na pierwszej
kondygnacji widzimy dwadzieścia łuków, które opierają się na jońskich kolumnach.
Na zwieńczeniu parteru i piętra jest ozdobna balustrada. Budynek prezentuje się
bardzo okazale.
Po
prawej stronie katedry jest kolejny pałac – Palazzo Landolino, noszący
nazwę od budowniczego miasta i fundatora pałacu. Dziś łączy funkcje kulturalne
z luksusowym hotelem.
Po
lewej stronie Duomo przycupnął stonowany Palazzo Vescovile (Pałac
Biskupi). Jest częścią większego Palazzo Trigona i po przebudowaniu w
stylu klasycystycznym został przekazany w XIX wieku przez lokalną rodzinę nowo
powołanej diecezji Noto.
Corso
Vittorio Emanuele ciągnie się przez kilometr obudowany ozdobną
mieszkalną zabudową, ale co kawałek odsłania coraz to ciekawsze barokowe wykwintne
budowle, bowiem pod jej koniec mamy jeszcze kościół św. Dominika (Chiesa di
San Domenico) oraz teatr miejski (Teatro Comunale).
Na
koniec inna ciekawa ulica odchodząca od Corso Vittorio w bok, gdzieś tak
w połowie jej długości. To Via
Corrado Nicolaci. Trzeba o niej wspomnieć, bowiem ma nie tylko oryginalną
zabudowę, ale też w maju odbywa się tu impreza, która znana jest w całej
Sycylii. Uliczka nie jest długa, na jej końcu widzimy jeszcze jedną świątynię,
ale po drodze zauważamy kolejny pałac – Palazzo Nicolaci, do którego
prowadzi wejście otoczone dwoma ozdobnymi kolumnami.
Jednak
najbardziej charakterystyczne są dla niego balkony. Jest ich sześć i jego
twórcy stanęli na wyżynach wymyślności. Mają zakrzywione żelazne balustrady,
które wsparte są na kamiennych wspornikach ozdobionych groteskowymi figurami
przedstawiającymi anioły, sfinksy, uskrzydlone konie czy syreny.
To
właśnie na tej ulicy odbywa się co roku w maju spektakularne święto nazwane Infiorata
di Noto, które jest częścią cyklu Primavera Barocca (Barokowa Wiosna).
Gromadzi ono wielu turystów. To barwne wydarzenie, którego tradycje sięgają wiele
wieków wstecz polega na układaniu na bruku ogromnego dywanu kwiatowego przez
artystów i mistrzów florystyki przekształcając na kilka dni ulicę w swoistą galerię
pod gołym niebem. Te misterne dywany z kwiatów, nasion i ziół tworzą obrazy o
treści religijnej, mitologicznej albo inspirowane są lokalną lub światową
kulturą. Nie dane mi było ich podziwiać na żywo, ale są zdjęcia, które
przybliżają nam to ciekawe święto.
Po
spacerku po dość zadbanych i czystych uliczkach miasta przyszedł czas na powrót
do autokaru. Zatrzymujemy się jednak na lokalnym targu, by podziwiać lokalne
wyroby ceramiczne, biżuterię oraz próbować miejscowych pyszności. Nigdzie nie
smakował mi tak bardzo sok świeżo wyciśnięty z cierpkich granatów przełamany
sokiem z pomarańczy albo pyszne wyroby z pistacji czy migdałów oraz
kandyzowanych miejscowych owoców. O niepowtarzalnej chrupkości czekolady z
Modici już wspominałam we wpisie o Sycylii.
Noto to
wyjątkowe miejsce na mapie Sycylii, szczególne dla wiebicieli epoki
baroku, ale ja, choć nie darzę szczególnym uczuciem jego architektury, cieszę
się, że tam byłam i mogłam zobaczyć jej cuda na własne oczy.






























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)