08 listopada, 2026

Sycylijska perła baroku. Noto.

 

W Noto, tak jak i w wielu innych sycylijskich miastach, odnajdziemy pamiątki sprzed przeszło dwudziestu wieków. Jednak ruiny siedzib dawnych mieszkańców tych ziem są oddalone od współczesnego Noto o kilkanaście kilometrów, a w tym, które zwiedzamy próżno szukać antycznych śladów. Wszystko to za sprawą potężnego trzęsienia ziemi, które nawiedziło te rejony w 1693 roku. Starożytne Noto (ruiny Noto Antica można zwiedzać) zostało zniszczone, a nowe wybudowano w innym miejscu.



Wybudowano je od podstaw, a że wówczas w architekturze obowiązywał barok, więc całe miasto wybudowano w tym stylu. Zadania tego podjął się Giovanni Battista Landolina, lokalny właściciel ziemski, architekt i urbanista zafascynowany ideami baroku oraz architekturą Wiednia i Paryża, a także Giuseppe Lanza (książę Camastry) zarządca odpowiedzialny za odbudowę zniszczonego regionu.

Miasto usytuowano na wzgórzu i jego zboczu. Ma plan siatki z trzema głównymi ulicami i stworzonymi na nich placami. Wyższe obszary z najpiękniejszymi widokami zamieszkiwali najbogatsi, niżej kupcy, najniższe obszary należały do najbiedniejszych. Było to odbicie struktury społecznej i ówczesnego boskiego porządku. Centrum stanowi katedra oraz główny deptak.



Przyznam, że barok to nie jest to mój ulubiony styl w budownictwie, bo za dużo tam zdobień, detali i wymyślnych dekoracji mogących przytłoczyć, ale trudno odmówić mu widowiskowości oraz pomysłowości ówczesnych architektów i budowniczych. Dziś historyczne centrum jest na liście UNESCO i uznawane jest za arcydzieło oraz symbol baroku. 

Z terminalu autobusowego, przez zielony park z piękną śródziemnomorską roślinnością oraz fontanną, przechodzimy na aleję Corso Vittorio Emanuele, główny reprezentacyjny deptak historycznego centrum. Po drodze mijamy targ z lokalnymi smakołykami, ale zatrzymamy się przy nim w drodze powrotnej.


 

Bramą Królewską (Porta Reale) z 1838 roku wybudowaną dla uczczenia wjazdu do miasta króla Ferdynanda II Burbona wchodzimy do historycznego centrum.




Via Corso Vittorio Emanuele jest dość wąska, brukowana i pełno na niej turystów spragnionych barokowych widoków miasta. Zauważamy tu mnóstwo sklepików z pamiątkami na zmianę z kawiarenkami i restauracjami. No i już stąd widać, jakie bogactwo kryje się po obu jej stronach. Świątynia za świątynią, każda wymyślniejsza od kolejnej, klasztory i pałace, których wiele pełni dziś funkcje muzeów, budynków użyteczności publicznej lub hoteli. Pałaców jest dziś w mieście 40, a kościołów i klasztorów 32!






Wszystkie budynki zbudowano z lokalnego kremowego kamienia wulkanicznego, które w południowych promieniach słońca mienią się odcieniami miodu i złota. Robi to wrażenie! Z prawej strony uliczki pną się pod górę, z lewej opadają w dół. Nie wiadomo, gdzie patrzeć, bo każda rzecz, każdy budynek zwraca uwagę.






Po drodze mijamy kilka świątyń. Wszystkie stoją przy Corso Vittoria Emanuele. Po lewej mamy kościół i dawny klasztor św. Klary (Chiesa di Santa Chiara), po prawej kościół św. Franciszka (Chiesa di San Francesco d’Assisi). Prowadzą do niego długie schody, obok których znajduje się fontanna Putto. W tle kościoła widać klasztor i kościół Najświętszego Zbawiciela (Monastero del Santissimo Salvatore). Nieco dalej po lewej kościół św. Karola Boromeusza (Chiesa di San Carlo al Corso).








Ale to nie wszystkie, bowiem najważniejszą świątynią przy Corso Vittorio Emanuele jest Duomo, czyli Katedra św. Mikołaja (Cattedrale di Noto). Prowadzą do niej szerokie, wykute w kamieniu schody, które z każdym krokiem ukazują nam coraz ładniejszy widok na świątynię oraz na otaczający ją plac (Piazza Municipio) okolony ładnie dociętymi drzewami. Choć katedrę pobudowano w XVIII wieku, to jej wystrój jest bardziej współczesny, bowiem pod koniec XX wieku zawaliła się jej kopuła i trzeba było ją odbudować.







Po drugiej stronie placu stoi jeden z barokowych pałaców Noto. To Palazzo Ducezio. Wiszą na nim flagi, bowiem dziś jest siedzibą ratusza. Na pierwszej kondygnacji widzimy dwadzieścia łuków, które opierają się na jońskich kolumnach. Na zwieńczeniu parteru i piętra jest ozdobna balustrada. Budynek prezentuje się bardzo okazale.





Po prawej stronie katedry jest kolejny pałac – Palazzo Landolino, noszący nazwę od budowniczego miasta i fundatora pałacu. Dziś łączy funkcje kulturalne z luksusowym hotelem.




Po lewej stronie Duomo przycupnął stonowany Palazzo Vescovile (Pałac Biskupi). Jest częścią większego Palazzo Trigona i po przebudowaniu w stylu klasycystycznym został przekazany w XIX wieku przez lokalną rodzinę nowo powołanej diecezji Noto.



Corso Vittorio Emanuele ciągnie się przez kilometr obudowany ozdobną mieszkalną zabudową, ale co kawałek odsłania coraz to ciekawsze barokowe wykwintne budowle, bowiem pod jej koniec mamy jeszcze kościół św. Dominika (Chiesa di San Domenico) oraz teatr miejski (Teatro Comunale).

Na koniec inna ciekawa ulica odchodząca od Corso Vittorio w bok, gdzieś tak w połowie jej długości.  To Via Corrado Nicolaci. Trzeba o niej wspomnieć, bowiem ma nie tylko oryginalną zabudowę, ale też w maju odbywa się tu impreza, która znana jest w całej Sycylii. Uliczka nie jest długa, na jej końcu widzimy jeszcze jedną świątynię, ale po drodze zauważamy kolejny pałac – Palazzo Nicolaci, do którego prowadzi wejście otoczone dwoma ozdobnymi kolumnami.




Jednak najbardziej charakterystyczne są dla niego balkony. Jest ich sześć i jego twórcy stanęli na wyżynach wymyślności. Mają zakrzywione żelazne balustrady, które wsparte są na kamiennych wspornikach ozdobionych groteskowymi figurami przedstawiającymi anioły, sfinksy, uskrzydlone konie czy syreny.





To właśnie na tej ulicy odbywa się co roku w maju spektakularne święto nazwane Infiorata di Noto, które jest częścią cyklu Primavera Barocca (Barokowa Wiosna). Gromadzi ono wielu turystów. To barwne wydarzenie, którego tradycje sięgają wiele wieków wstecz polega na układaniu na bruku ogromnego dywanu kwiatowego przez artystów i mistrzów florystyki przekształcając na kilka dni ulicę w swoistą galerię pod gołym niebem. Te misterne dywany z kwiatów, nasion i ziół tworzą obrazy o treści religijnej, mitologicznej albo inspirowane są lokalną lub światową kulturą. Nie dane mi było ich podziwiać na żywo, ale są zdjęcia, które przybliżają nam to ciekawe święto.




Po spacerku po dość zadbanych i czystych uliczkach miasta przyszedł czas na powrót do autokaru. Zatrzymujemy się jednak na lokalnym targu, by podziwiać lokalne wyroby ceramiczne, biżuterię oraz próbować miejscowych pyszności. Nigdzie nie smakował mi tak bardzo sok świeżo wyciśnięty z cierpkich granatów przełamany sokiem z pomarańczy albo pyszne wyroby z pistacji czy migdałów oraz kandyzowanych miejscowych owoców. O niepowtarzalnej chrupkości czekolady z Modici już wspominałam we wpisie o Sycylii.

Noto to wyjątkowe miejsce na mapie Sycylii, szczególne dla wiebicieli epoki baroku, ale ja, choć nie darzę szczególnym uczuciem jego architektury, cieszę się, że tam byłam i mogłam zobaczyć jej cuda na własne oczy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)