Od wielu lat odwiedzam wakacyjne miejsca nad Morzem Bałtyckim.
Wiele z nich już opisałam i znajdziecie je w zakładce NAD MORZEM. Być może będą one
stanowiły inspirację dla Waszych wyjazdów w ten rejon kraju. Niektóre z nich
odwiedziłam już dość dawno temu, więc infrastruktura turystyczna jest w nich dziś
już o wiele lepsza, ale plaża i morze raczej pozostają takie same. Raczej,
bowiem w Jarosławcu wybudowano niedawno największą sztuczną plażę w Europie
wyrywając ją morzu, jak to uczyniono w Emiratach, dlatego miasto nazywa się
czasem polskim Dubajem.
W tym roku kolejną poznaną wakacyjną miejscówką jest pełna uroku
Ustka leżąca na Wybrzeżu Słowińskim, u ujścia Słupi do Bałtyku.
Oprócz tego, że jest kąpieliskiem i ośrodkiem wypoczynkowym, to jest również
uzdrowiskiem i miastem portowym. A ponieważ jej historia sięga ośmiuset lat
posiada również ciekawe i unikatowe zabytki, choćby Starą Osadę Rybacką.
Miasto z powodzeniem łączy historię i nowoczesność, dlatego jest tak
klimatyczne.
![]() |
| RATUSZ Z POCZATKU XX WIEKU. PRZED NIM ZIELONA NAZWA MIASTA. |
Ustka w średniowieczu była kaszubską
osadą rybacką należącą do kasztelanii słupskiej i swe losy dzieliła z odległym
o kilkanaście kilometrów Słupskiem (nawiasem mówiąc, Słupsk książąt gryfickich
warto również przy okazji odwiedzić). Do dziś, w jednym z centralnych
kwartałów, zachował się układ średniowiecznych uliczek Starej Osady Rybackiej,
który z uwagi na historyczną wartość objęty jest ochroną. Pierwsze chaty
powstawały wśród wydm już w XI wieku i miały konstrukcję szachulcową. Zachowały
się nieliczne z nich, stąd ochrona i rewitalizacja. To moim zdaniem najładniejsza
część miasta, najbardziej widowiskowa i przyciągająca wzrok unikatową
architekturą. Dziś mieszczą się w nich restauracje, lokale na wynajem, galerie,
sklepy, muzea oraz informacja turystyczna.
![]() |
| PUNKT INFORMACJI TURYSTYCZNEJ. |
Na końcu osady, niedaleko Bulwaru Portowego, znajduje się
Skwer Jana Pawła II zwany również Zaułkiem Kapitańskim, na którym
zobaczymy makietę prezentującą starą osadę rybacką i dawny plac
kościelny z przełomu XVIII/XIX wieku. Stał tu kościół św. Mikołaja, patrona
żeglarz i kupców, który rozebrano, gdy osada się rozbudowała i na ówczesnych
obrzeżach miasta zbudowano inną, większą świątynię.
Dziś ten nowy kościół, zbudowany pod koniec XIX wieku,
stoi w centrum miasta i nosi wezwanie Najświętszego Zbawiciela. Wnętrze
ma ładny wystrój ozdobiony drewnianą stolarką, ma też liczne witraże, zabytkowe
organy oraz obrazy wotywne z XVII wieku upamiętniające katastrofę usteckiego
żaglowca. W naszą wypoczynkową lipcową niedzielę wspaniale koncertowały w nim
kapele góralskie.
Kościół znajduje się na początku ulicy Marynarki Polskiej,
która jest główną ulicą ze sklepami, restauracjami, hotelami i kilkoma muzeami.
Wspomnę choćby dwa: Muzeum Ziemi Usteckiej i Muzeum Statków, które
mieszczą się w stylowych domach szachulcowych. Pierwsze opowiada o dziejach
miasta i żyjących tu zasłużonych ludziach, wśród eksponatów znajdziemy choćby
zabytkowy radiowęzeł z miejscowej szkoły, dawne stroje plażowe czy kolekcję
misiów.
Muzeum Statków zawiera bogatą
kolekcję drewnianych modeli statków w skali 1:50 i 1:100, tych historycznych,
jak Santa Maria Kolumba czy Titanic, jak i bardziej współczesnych,
jak Batory, Heweliusz czy Costa Concordia. Jest też legendarna
piracka Czarna Perła. Można je zwiedzać z audioprzewodnikiem. Obydwa są
ciekawe i warto poświęcić im czas.
Jeśli będziecie spacerować tą ulicą to na pewno w oczy rzucą Wam
się ciekawe usteckie murale. Kilka z nich reklamuje okoliczną zabytkową
szachulcową zabudowę, która została nazwana Krainą w Kratę. Jego
stolicą jest pobliskie Swołowo, które również warto odwiedzić.
Ulica Marynarki Polskiej prowadzi do Bulwaru
Portowego, a na nim czeka na nas równie wiele atrakcji. Zawsze tu mnóstwo
spacerujących oglądających kutry rybackie, jachty oraz stylizowany statek
piracki, który przewozi chętnych po wodach Bałtyku. Na głodnych czekają tutaj
liczne tawerny oferujące dania z ryb.
Niezwykłą atrakcją jest też biała, ażurowa kładka obrotowa łącząca brzegi Słupi, otwierana w sezonie letnim o pełnej godzinie na dwadzieścia minut. Po przejściu można spenetrować część miasta za rzeką.
A tam znajdziemy choćby Bunkry Blüchera, niemieckie fortyfikacje z czasów wojny ze stanowiskami artylerii przeciwlotniczej, które poprzez multimedialne prezentacje pokazują życie żołnierzy w nich stacjonujących. Można je zwiedzać samemu, z przewodnikiem lub audioprzewodnikiem, a w drodze powrotnej zjeść grochówkę w polowej kuchni.
![]() |
| WIDOK NA PORT I MIASTO ZZA RZEKI. |
Wracając przez kładkę mamy przed oczyma ustecką latarnię
morską, która wyróżnia się ciekawą architekturą, bowiem wzniesiono ją na planie
ośmiokątnej wieży i ciekawie ozdobiono gzymsami. Po pokonaniu 68 schodków
czekają na nas wspaniałe widoki na port, panoramę miasta, plażę i morze.
Obok latarni stoi Pomnik Syrenki – symbol Ustki
przeniesiony tu z remontowanego falochronu oraz symboliczny Pomnik Ludziom
Morza. To tylko dwa z pomników, bo tych zdobiących miasto doszukamy się
podczas spacerów znacznie więcej.
Za latarnią wchodzimy na Promenadą Nadmorską, która
ciągnie się przez dwa kilometry. Oddziela ona dzielnicę willową,
zabudowaną na początku XX wieku, od niedużych wydm i zejść na plażę.
Spostrzeżemy tu wybudowane w bardzo dekoracyjnych stylach wille, dworki oraz
kamienice z wieżyczkami i ażurowo zdobionymi werandami, a także dawne pawilony
zdrojowe. W wielu z nich mieszczą się dziś pensjonaty.
Na promenadzie, którą zbudowano już w XIX wieku, jest
mnóstwo punktów gastronomicznych, odbywają się też na niej koncerty i
wydarzenia sportowe. Na całej długości ustawiono wiele ławeczek, można więc przysiąść
i wdychać bryzę morską, gdy po plaży silny wiatr nie pozwala spacerować. Na
jednej z nich przysiadła Irena Kwiatkowska, która lubiła za życia w
Ustce przebywać. Do promenady przylega wiele terenów zielonych, skwerków i
parków z wysokimi drzewami, które są pomnikami przyrody, są one wyposażone w
tabliczki informacyjne.
Ustka spodobała mi się niezmiernie. To
jedno z tych miejsc, do których chce się wracać. Nigdzie nie było tłumów, być może
dlatego, że trafiliśmy na chłodniejsze lipcowe dni, ale najpewniej dlatego, że
na terenie miasta jest tylko kilka większych obiektów hotelowych, a resztę
stanowią małe pensjonaty, hoteliki, stylowe domy i wille. Jednak dla mnie największą zaletą miasta jest
plaża, która w tym roku zyskała
miano najpiękniejszej w kraju (wcześniej kilkanaście razy było to Świnoujście).
Jest długa, dość szeroka, a piasek na niej jest ubity przez falujące, płytkie
morze. Po tak fantastycznej nawierzchni spacer jest niezwykłą przyjemnością. Część
miasta leży właściwie przy niej (Plaża Wschodnia, Zachodnia jest za rzeką)),
więc podczas plażowania można wyskoczyć na obiad lub lody. Nasz hotel też
mieścił się w centrum, za promenadą i zadrzewionym skwerkiem. Wszędzie było
blisko. To prawdziwy luksus tak wypoczywać.
To tylko niektóre atrakcje Ustki, inne obejrzycie sami, gdy tu
zajrzycie, bo jestem przekonana, że warto to zrobić. Zapomniałam jeszcze o
bajecznych zachodach słońca! No, ale one są magiczne w każdym zakątku świata.
Przyjemnych wakacji!!!














































