05 kwietnia, 2026

Salamanka – złote miasto. Hiszpania.

 

Salamanka to ostatnie hiszpańskie miasto, które leżało na moim podróżniczym szlaku przez ten kraj. Ono również jest wyjątkowe. Jeśli czytaliście poprzednie wpisy z Hiszpanii, to pewnie zauważyliście, że każde odwiedzone miejsce miało coś wyjątkowego, czymś się wyróżniało, czymś zachwycało. Mniej lub bardziej. Salamanka wyróżnia się tym, że ma wiele związanego ze złotem, a na to hasło, jako kobieta lubiąca biżuterię, reaguję ze szczególnym zainteresowaniem. Jednak w tym przypadku nie o kruszec tu chodzi. Po prostu bardzo wiele budynków w mieście zbudowano ze specjalnej odmiany piaskowca, wydobywanego w pobliżu, co nadaje mu w dzień przyjemnego ciepłego, złotego odcienia, a blasku o zachodzie słońca. Salamanka się po prostu błyszczy, czyli Ciudad Dorado (Złote Miasto). Budulec ten jest łatwy w obróbce, a to co z nim tu zrobiono to prawdziwe mistrzostwo świata. Doprowadzono w nim do perfekcji styl plateresco.



Już wcześniej o tym bardzo ozdobnym stylu pisałam, bo jest on bardzo popularny w Hiszpanii, ale jeszcze raz wspomnę. Styl plateresco powstał pod koniec XV wieku i jest połączeniem wielu stylów: hiszpańskiego mudejar, gotyku izabelińskiego, renesansu lombardzkiego i toskańskiego, a geometrycznymi wzorami nawiązuje do ornamentyki mauretańskiej. I z takiego nagromadzenia stylów mogło powstać tylko jedno – niezwykła doskonałość, czyli styl zwany złotniczym. Cechuje go bogata dekoracja płaszczyzn ozdobionych mocno zagęszczonymi ornamentami przypominającymi te stosowane przez złotników, stąd jego nazwa. Głównymi elementami zdobiącymi są kandelabrowe kolumny, medaliony ze sławnymi osobistościami, wieżyczki, wykusze, ażurowe elementy, łuki o skomplikowanych czasem krzywiznach, balustrady. 



A teraz czas te wyrzeźbione cudeńka zobaczyć. Spacerując po mieście, które niezmiernie przyjemnie się zwiedza, bo najpiękniejsze miejsca są niedaleko są od siebie oddalone i sporo dookoła zieleni, zobaczymy nie tylko ten rodzaj zdobniczej architektury. Miasto ma bardziej odległą historię, a także te nowsze budowle. Już od parkingu uwagę zwraca modernistyczny Casa Lis, czyli budynek mieszczący Muzeum Secesji i Art Deco. Ma niezmiernie dekoracyjną fasadę, której dużą część pokrywa kolorowy witraż. W przypływie wolnego czasu fajnie byłoby je zwiedzić, zwłaszcza, że wśród  cennych zbiorów są też jajka Faberge.



Krótki spacer pod górkę wąskimi uliczkami i wychodzimy na wprost Starej i Nowej Katedry (Catedral Vieja i Nueva). Są połączone i do tej romańskiej przechodzimy przez nowszą, gotycką, ale to ta ostatnia najpierw przykuwa całą uwagę, bo zdobienia plateresco zachwycają z każdej strony. Samo zobaczcie!









Kiedy już się napatrzymy, zauważymy pięknie zadbane rabaty kwiatowe na  Placu Katedralnym, a dookoła inne wspaniałe budowle pamiętające świetne dla miasta czasy, choćby Pałac Biskupi (Palacio Episcopal) czy Pałac Anaya (Palacio de Anaya).






Za placem jest informacja turystyczna, z dostępnymi toaletami.  W Pałacu Anaya mieście się Wydział Filologii i Filozofii Uniwersytetu w Salamance i tutaj trzeba dodać, że Uniwersytet w Salamance jest czwartym najstarszym uniwersytetem na świecie i najstarszym w Hiszpanii działającym nieprzerwanie od 1218 roku, a założył  go król Alfons IX. Wspomniany budynek jest młodszy, ale teraz idziemy do tej najstarszej i najbardziej reprezentacyjnej jego części.




Ta część uniwersytetu, którego zdobienia są słynne na całym świecie, została zbudowana w XV wieku z inicjatywy papieża Benedykta XIII. I jak widać zastosowano tu okoliczny, w ciepłym odcieniu kamień, a główna fasada to najwybitniejsze dzieło stylu plateresco z bogactwem ornamentyki kwiatowej i tarcz heraldycznych, pełnej symboli chwalącej hiszpańską monarchię. Znajdziemy tu medalion przedstawiający wielkich protektorów uniwersytetu, czyli Izabelę Kastylijską i Ferdynanda Aragońskiego. Jak się oglądającemu poszczęści i pośród licznych dekoracji znajdzie żabę, to przyniesie mu ona dużo szczęścia. Podobno, tak mówi tradycja.





Budynki wchodzące w skład kompleksu uniwersyteckiego okalają główny dziedziniec (Patio de las Escuelas Mayores) i te również zawierają ozdobne dekoracje. Są mniej spektakularne od głównej fasady, ale równie piękne.






Z głównego patio przechodzimy na ozdobny dziedziniec z galeriami (Patio Menores). Tu mieściła się kiedyś szkoła przygotowująca do właściwych studiów, a obecnie mieści się tu Muzeum Uniwersyteckie. Stąd można też przejść do Muzeum w Salamance (Muzeo de Salamanca) prezentujące sztukę flamandzką.




Po tej dawce sztuki na najwyższym poziomie i zachwytu nią wchodzimy w wąskie, brukowane uliczki historycznej części miasta. Spacer po  nich jest niezwykły, bowiem każdy mijany obiekt, każda kamienica, kościół czy pałac emanują pięknem i dostojnością. Pokażę Wam jeszcze dwa z tych najwspanialszych miejsc, które będąc w Salamance odwiedzić trzeba.








Pierwsze miejsce to niepowtarzalny Dom Muszli (Casa de las Conchas). Już  z daleka zwraca uwagę wieloma dziwnymi wypustkami, które okazują się być kamiennymi muszlami przegrzebków, tych od oznaczania szlaku św. Jakuba do Santiago de Compostella. Na fasadzie jest ich około trzystu, każdy ręcznie rzeźbiony. Zbudował go rycerz, który należał do Zakonu Św. Jakuba (Santiago). Z zewnątrz wygląda niezwykle, ale jego dziedziniec, to zachwycające mistrzostwo plateresco. Dziś jego wnętrza mieszczą bibliotekę.







A na koniec – dla zachwytu i dla odpoczynku, podobno jeden z najpiękniejszych w Hiszpanii placów miejskich. To główny, duży Plaza Mayor. Rzeczywiście, wchodząc tutaj widać jego wielkość oraz wspaniałą ozdobną barokową zabudowę. Elewacje budynków są trzypiętrowe, mają półkoliste łuki i galerię dookoła. Po jednej stronie widzimy ratusz z pięcioma granitowymi łukami i dzwonnicą umieszczoną pod alegorycznymi figurami. I są też medaliony, pewnie odniesienie do plateresco, z postaciami m.in. Alfonsa XI, Cervantesa – studenta miejscowego uniwersytetu, a także św. Teresy. No i na pewno zauważyliście, że mnóstwo tu knajpek, niektóre działające od bardzo dawna, w których można coś przekąsić. Najwięcej tu barów tapas, więc i my ich próbujemy. Choć były pyszne, to w takim miejscu smakowały jeszcze lepiej!








To już koniec tego hiszpańskiego serialu, który zafundowałam sobie w październiku ubiegłego roku. Przejechałam ten kraj ze wschodu na zachód – część północną i z zachodu na wschód – część południową, podróżując wygodnymi, bez korków, autostradami. Odwiedziłam kilka ze wspaniałych, emanujących ogromem historii i mieszanki kultur miast. Smakowałam jej pyszną kuchnię i oglądałam ogniste flamenco. Moczyłam nogi w morzach ją obmywających. Przekraczałam rzeki, które kształtowały jej wygląd. Podziwiałam zmieniające się cudowne iberyjskie krajobrazy, szczególnie te z udziałem gór, których różnorodność mnie niezmiernie zachwyciła. Zafascynowała mnie przyroda, choć klimat jest tu często nader gorący. Trochę zmartwiła mnie ogromna ilość gajów oliwnych i plantacji dębu korkowego, które ciągnęły się setkami kilometrów. Dosłownie każdy kawałek ziemi: wzgórza, góry czy doliny, który można było wykorzystać – wykorzystano. Nie wiem, czy taka monokultura nie zaszkodzi kiedyś ziemi i zwierzętom. 



Ale jakby nie było Hiszpania jest pięknym krajem i cieszę się, że mogłam, choć w małym i krótkim fragmencie ją zobaczyć. Na zawsze pozostanie w moim sercu i w moim blogowym pamiętniku!




Ten wpis miał mieć inny, bardziej wielkanocny temat, bo miałam w planie zobaczyć pisanki w Muzeum Etnograficznym w Toruniu, ale jakiś złośliwy wirus pokrzyżował mi plany. Niemniej życzenia w okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego Wam przesyłam: serdeczne, radosne i rodzinne. Bądźcie zdrowi, dbajcie o siebie, realizujcie swoje marzenia i żyjcie pełnią życia, póki się da. 

I po staropolsku: Wesołego Alleluja!


30 marca, 2026

Średniowieczne mury obronne i święta Teresa. Avila. Hiszpania.

 

Z tego właśnie najbardziej słynie Avila (Ávila), hiszpańskie miasto położone na wysokości ponad tysiąca metrów n.p.m. w Górach Kastylijskich, w regionie Kastylia i Leon. Zanim poznamy je z bliska warto pojechać najpierw do punku widokowego Cuatro Postes (Mirador de los Cuatro Postes) położonego na obrzeżach miasta, gdyż mamy tu zapierający dech panoramiczny widok na historyczną starówkę otoczoną koroną murów obronnych, który daje wyobrażenie o jego wielkości i majestacie. Widać stąd liczne oblankowane półokrągłe wieże (87!), baszty i bramy (9). Całość jest doskonale widoczna, bowiem leży ono na zboczu wzgórza.



Avilę w XI wieku z rąk Maurów odbili Hiszpanie, schrystianizowano ją i zamieszkali w niej chrześcijańscy rycerze, którzy rozpoczęli prace nad budową murów obronnych (Las Murallas), tą najbardziej charakterystyczną i reprezentatywną dla miasta budowlą. Ta widowiskowa konstrukcja o długości dwóch i pół kilometra okalająca historyczne centrum jest doskonale zachowana. Mury zbudowano z bloków granitowych, piaskowca i cegły, w które wkomponowano materiały z wcześniejszych rzymskich i wizygockich budowli.





Mury obronne są grube i wysokie, a ich potęgę można docenić z dołu, jak również z górnego poziomu, bowiem część jest dostępna do zwiedzania, a spacer po tej tysiącletniej konstrukcji jest niezwykłą przyjemnością. Zwłaszcza, że widoki stąd są też spektakularne. Jedno z wejść do miasta i na mury znajduje się w pobliżu Centrum Turystycznego, w którym znajduje się mini wystawa niektórych obiektów miasta oraz informacje dotyczące św. Teresy, która miasto rozsławiła w XVI wieku. Po załatwieniu spraw toaletowych, bo publicznych w mieście nie ma, i zaopatrzeni w mapkę, ruszamy na spotkanie z historią. Niezwykłą historią!






Wkraczając jedną z bram do miasta otwieramy najlepszą bombonierkę z czekoladkami, gdyż to, co tam zobaczymy to prawdziwe rarytasy o wielu różnych smakach. Mamy więc świetnie zachowane świątynie, klasztory, kaplice, pałace, ratusz i inne budowle użyteczności publicznej, a nawet pozostałości bytności Żydów, a ilość wspaniałych obiektów przyprawia o zawrót głowy. W dodatku cała ta zabudowa jest doskonale zadbana. A miasto emanuje ogromnym spokojem i łatwo wyobrazić sobie, że przenieśliśmy się daleko w czasie.







PLAC MERCADO CHICO Z RATUSZEM.

RENESANSOWY RATUSZ.







Po wybudowaniu fortyfikacji chrześcijańscy rycerze i miejscowa arystokracja, wśród której byli członkowie potężnych kastylijskich rodów wznieśli tu swoje domu przyklejone do murów, które pełniły funkcje mieszkalne i obronne, co było wtedy typowe dla strategii umacniania drugiego pierścienia obrony miasta przylegającego do jego murów. Pod koniec XV i przez cały XVI wiek miasto przeżywało rozkwit gospodarczy, więc zaowocowało to przebudową niektórych średniowiecznych obiektów mieszkalnych na renesansowe pałace. Widzimy te pałace również dziś, gdyż doskonale zachowały się i one.






Inną wspaniałą atrakcją tego niezbyt dużego miasta jest ogromna ilość wiekowych świątyń, klasztorów i kaplic, pod różnymi wezwaniami, których duża część znajduje się w obrębie murów, dlatego czasem Avila nazywana jest Miastem Świętych. Pierwszą z nich widzimy poza murami naprzeciw wspomnianego Centrum Turystycznego. To romańsko-gotycka Bazylika Świętych Męczenników św. Wincentego, Sabiny i Cristety (Basilica San Vicente), wzniesiona ku czci rodzeństwa, którzy ponieśli śmierć za wiarę. Historia ich prześladowań jest opisana na ścianach ich ozdobnego grobowca. Świątynię zbudowano na dawnym rzymskim cmentarzu.





Spośród kościołów historycznego centrum należy wymienić najważniejszą dla miasta Catedral de Cristo Salvador, czyli Katedrę Zbawiciela z XI wieku, która była świadkiem powstania i rozwoju Avili. Jej absyda wpisana jest w mury obronne miasta, więc można jej majestat podziwiać z dołu i z góry. To katedra-forteca, a blanki i wieże strażnicze wspaniale komponują się z całością konstrukcji. Pewnej lekkości nadaje jej Brama Apostołów, czyli rzeźbiony portal z postaciami uczniów Jezusa. Do wykonania tych misternych rzeźb używano bardziej plastycznego, niż do budowy murów, materiału zwanego kamień caleña, który stał się znakiem rozpoznawczym romańskiego stylu miasta.









Z miastem Avila związana jest też święta Teresa od Jezusa, jedna z najbardziej znaczących świętych świata katolickiego. Urodziła się w Avili w 1515 roku, a w miejscu gdzie stał jej dom rodzinny, wiek później, zbudowano klasztor z kościołem – Iglesia-Convento de Santa Teresa. Obok jest też muzeum, w którym zobaczymy pisma św. Teresy, rzeźby, obrazy oraz jej relikwie. Siedząca przed kościołem Teresa czeka, abyśmy przy niej na chwilę przysiedli i poczuli wyjątkowość tego miejsca.





Teresa Sanchez de Cepeda y Ahumada od czasów dzieciństwa przejawiała zainteresowanie żywotami świętych, a kiedy w wieku 14 lat straciła matkę jeszcze bardziej wgłębiła się w literaturę religijną, co w końcu zaskutkowało tym, że wstąpiła do zakonu karmelitanek. Tam ciężko zachorowała (była to choroba duszy) i czekano na jej rychłą śmierć. Jednak cudownie ozdrowiała. Potem coraz bardziej zagłębiała się w dzieła średniowiecznych mistyków, którzy wskazywali jej drogę do wewnętrznego skupienia i kontemplacji. Jej choroby i cierpienia wracały, a ona wychodziła z nich coraz mocniejsza w wierze i coraz bardziej oddana Bogu. Spisywała też swoje doświadczenia, a jej książki są dziś podstawową częścią literatury hiszpańskiego renesansu. Przeżyła 67 lat i w tym czasie zreformowała zakon karmelitanek, który uważała za zbyt swobodny. Ona sama prowadziła pokutnicze i umartwiające się życie w ubóstwie. Doznawała też wewnętrznych objawień, a po jej śmierci odkryto, że żyła z przebitym sercem, o czym sama za życia pisała: „Zobaczyłam w jego (Serafina) ręce długą złotą dzidę, zaś jej koniec pokryty żelazem rozżarzony był do czerwoności. Wydawało mi się, że wkuwał ją co pewien czas w moje serce i że przebijał moje wnętrzności. Gdy poruszał swą dzidą, wydawało mi się, że porusza i moimi wnętrznościami. Pozostawił mnie całą płonąca wielką miłością do Boga. Ból był tak wielki, że aż zaczęłam jęczeć, a słodkość płynąca z jego nadmiaru była tak zaskakującą, że nie chciałam być go pozbawiona...” (Wikipedia).




BAROKOWE WNĘTRZE KOŚCIOŁA.



MIEJSCE NARODZIN ŚWIĘTEJ TERESY.

PRZYLEGAJĄCA KAPLICA ŚW. TERESY.

SCENY Z JEJ ŻYCIA NA ŚCIANACH KAPLICY.


Dziś pisze się o niej: mistyczka, karmelitanka, pisarka kontrreformacji, teolog życia kontemplacyjnego, doktor kościoła, reformatorka, gdyż razem z Janem od Krzyża założyli zakon karmelitów bosych. No i święta kościoła katolickiego, kanonizowana 40 lat po śmierci. Po odwiedzinach w klasztorze Avila już nie jest taka sama. Oprócz świetnie zachowanej zabudowy ma dawkę mistycyzmu św. Teresy, bowiem to, co przeżywała Święta w czasie swego życia, nauka do dziś nie potrafi logicznie wyjaśnić. 


ZDJĘCIE REPRODUKCJI OBRAZU
Z CENTRUM TURYSTYCZNEGO.


JA WOLĘ TEN PORTRET, KTÓRY WYKONAŁ RUBENS.
ZDJĘCIE Z WIKIPEDII.

Jej osoba znacząco wpłynęła na popularność Avili, bowiem do miasta zaczęły napływać tłumy wiernych i pielgrzymów, co trwa do dziś. Ciało Świętej spoczywa w bazylice w Alba de Tormes i od czasu pochówku pozostaje w znacznym stopniu nienaruszone. Poza nielicznymi relikwiami, które zobaczymy choćby w tutejszym klasztorze. Jest tu mnóstwo miejsc z nią związanych, powstał nawet w Avili cały szlak św. Teresy. A na przekąskę polecam ulubiony przysmak świętej - yemas de Santa Teresa, czyli deser wykonany z żółtek i cukru, obłędnie słodki, który mnie nie zachwycił, ale może Wam zasmakuje.

Avila to kolejne hiszpańskie miasto, które posiada coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. W dodatku nie jest tu tak tłoczno i gwarno, nawet nie jest tak gorąco z racji położenia w górach, ale ze względu na wycieczkę w odległą przeszłość i mistycyzm miejsca warto je odwiedzić. Mnie ono niezwykle zachwyciło!