Oczywistą atrakcją Grudziądza,
choć może jednak nie dla wszystkich, jest zespół średniowiecznych spichrzów
obronnych położonych nad Wisłą. Stoją na wysokiej skarpie zwartą zabudową stanowiąc
niezwykłą i unikatową nadwiślańską panoramę. To te pomurowane z czerwonej cegły,
kilkupiętrowe obiekty z przyporami, ciągnące się ponad kilometr, przyciągają do
Grudziądza turystów. Również mnie. Nie wiedziałam jednak, że miasto ma o
wiele więcej do zaoferowania, bowiem jego historia jest bardzo odległa i bardzo
zróżnicowana, jak to w przeszłości bywało.
Spichrze swoją lokalizację
zawdzięczały bliskości portu, który kiedyś znajdował się u podnóża skarpy, a
grube, zwarte i strome mury z małymi okienkami zapewniały jednocześnie obronę
przez wrogami. Ich duża ilość świadczyła o ogromnej roli ówczesnego miasta.
Dziś Wisła odpłynęła dalej, więc między nią a spichrzami powstały ścieżki
spacerowe z piękną panoramą. I to od spichrzów zaczęliśmy zwiedzanie miasta. Prawda,
że widowiskowe? Przez jakiś czas zaniedbane, dziś po kolei remontowane
odzyskują średniowieczny blask. Kilka z nich mieści ciekawe muzea, ale aby to
zobaczyć musimy wejść do miasta.
Brukowaną uliczką wchodzimy
pod górkę i przechodzimy przez jedyną zachowaną bramę miejską – Bramę
Mostową z XIV wieku - do najstarszej części miasta. Brama ta prowadziła do
zbudowanego na wzgórzu zamku krzyżackiego. Ale o nim za chwilę.
Jesteśmy teraz na ulicy
Spichrzowej, czyli mamy okazję zobaczyć spichrze od drugiej strony. Nie są
już tak wysokie, bo mają tylko dwie kondygnacje. Dwa z nich przeznaczono na
interaktywne Muzeum Handlu Wiślanego FLIS. Po prawej, przy ulicy
Wodnej, w budynku dawnego klasztoru benedyktynek, najcenniejszego zabytku
architektury barokowej na Pomorzu, mieści się Muzeum im. Ks. Dr. Władysława
Łęgi prezentujące Galerię Współczesnego Malarstwa Pomorskiego. Pozostałe
oddziały muzeum ulokowane są w Pałacu Opatek oraz w spichlerzach. Muzeum otacza
nieciekawa współczesna zabudowa.
Jednak im dalej idziemy ulicą
Spichrzową tym robi się coraz bardziej klimatycznie. Widać stąd, że niektóre
spichrze zostały przebudowane tak, by pomieścić w nich pomieszczenia
mieszkalne. Część ulicy oraz te od niej odchodzące są latem ukwiecone i
mieszczą klimatyczne knajpki, co wygląda trochę jak we Włoszech. Już na
początku ulicy Spichrzowej dostrzegamy ceglastą wieżę starego kościoła. To
bazylika kolegiacka św. Mikołaja Biskupa, ale zanim do niej dojdziemy
skręcamy w jedną z bocznych, tych „włoskich uliczek” i wychodzimy na grudziądzkim
rynku.
Rynek w Grudziądzu nie jest za
bardzo widowiskowy i nie otacza go bardzo stara architektura, bowiem w czasie
ostatniej wojny został on mocno zniszczony. Jednak i tu odnajdujemy perełki,
np. pod numerem 20 jest kamienica Pod łabędziem, z przełomu XVI i XVII
wieku. Na rynku są ładne ławeczki i stylizowane latarnie uliczne. A dookoła
mnóstwo restauracji w letnimi ogródkami.
Na jednej a ławeczek przysiadł
sobie nie kto inny, tylko sam Mikołaj Kopernik, niezwykle uzdolniony i
wszechstronnie wykształcony w kilku dziedzinach nasz rodak, który dla miasta
zrobił wiele dobrego. Dlatego widzimy tu dziś wiele miejsc, które go honorują. Kopernik
trzyma w ręku Traktat o monecie, z którym przybył tu na Sejmik Generalny
Prus Królewskich, by przedstawić treść swego dzieła, aktualnego do dziś (gorszy
pieniądz wypiera z obiegu lepszy). Dziś,
czyli dokładnie 21 marca mija 503. rocznica tego wydarzenia. Podobno też wtedy
mieszkańcy miasta poprosili Kopernika, aby pomógł im rozwiązać problem z
brakiem pitnej wody. Ten po przestudiowaniu map zaproponował wybudowanie kanału
– kanału Trynka – istniejącego do dziś, co rozwiązało ten wielki problem.
Uczony więc miał nie tylko zasługi na polu nauki, ale wpływał też na życie
codzienne ludzi. Zdjęcie z tym WYBITNYM POLAKIEM obowiązkowe!
Z rynku widać, prawie w całej okazałości, wspomnianą świątynię - bazylikę kolegiacką św. Mikołaja Biskupa. Ta ceglana budowla z potężnym dwuspadowym dachem jest najstarsza w Grudziądzu, a budowana była od końca XIII wieku przez 130 lat.
Zawieruchy wojenne i pożary
nie pozwoliły jej przetrwać w idealnym stanie, dlatego dziś zobaczymy tu też
późniejsze style, ale pamiątki po najdawniejszych czasach pozostały, choćby
gwiaździste sklepienia, a także resztki malowideł na filarach. Przy wejściu do
prezbiterium stoi piękna kamienna gotlandzka chrzcielnica z dekoracyjnymi
zdobieniami i romańską granitową czarą. Uwagę zwraca również ołtarz główny i
jego bogate złote dekoracje. Jest też wiele zabytkowych obrazów oraz niezwykłe
stacje Drogi Krzyżowej malowane na miedzianych płytach, które wyglądają jak… zdjęcia.
Obchodząc bazylikę wychodzimy
znów na ulicę Spichrzową. I tu widzimy przerwę miedzy spichrzami i
otwiera nam się wspaniała panorama na Błonia Nadwiślańskie. W dół
prowadzą schody, zwane schodami Słowackiego, bowiem tutaj w 1927 roku
zatrzymał się na jedną noc statek wiozący prochy poety.
Na koronie murów obronnych rzuca
nam się w oczy ciekawy pomnik w realistycznym tonie przedstawiający ułana z dziewczyną (Ułan i dziewczyna).
Pomnik ten upamiętnia tradycje wojskowe miasta, a szczególnie przedwojenne
Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Poniżej umieszczono jego wyjaśnienie: Bo
serce ułana, gdy położysz je na dłoń: Na pierwszym miejscu panna, przed panną
tylko… koń.
Po drugiej stronie ulicy widać
okazały budynek będący dziś siedzibą władz miasta. To ratusz, który w
XVII wieku był częścią kolegium jezuickiego.
Z tyłu ratusza znajdziemy jeszcze należący do kompleksu kościół
św. Ksawerego, wychodzący na plac Miłośników Astronomii. Stoi tam pomnik Kopernika,
a na ścianie kamienicy jest ciekawy, tematyczny mural.
Dalej ulica Spichrzowa
pnie się mocno pod górę, by doprowadzić nas na najwyższe grudziądzkie
wzniesienie, czyli na Górę Zamkową. To zdjęcie ze skrzydłami można
zrobić sobie po drodze.
To tutaj, na Górze Zamkowej,
w drugiej połowie XIII wieku zakon krzyżacki wzniósł czworoboczny zamek
obronny z pomieszczeniami dla rycerzy zakonu. Były tu także pomieszczenia
gospodarcze z kuchnią, piekarnią, browarem i szpitalem. Na dziedzińcu
pobudowano wieżę obronną zwaną Klimkiem, która służyła także jako więzienie. Była też głęboka na 50 metrów
studnia. Zamek był kilkakrotnie niszczony, najbardziej podczas wojen
szwedzkich. W XVIII wieku pruski król Fryderyk II kazał go rozebrać. Po zamku
pozostała wieża oraz studnia. Pod koniec ostatniej wojny Niemcy wysadzili ją w
powietrze. Dopiero na początku XXI wieku pozostałości murów zamkowych poddano
rewitalizacji i wyeksponowano dla zwiedzających. A wieża Klimek jest
nowa, zbudowano ją na wzór tej pierwotnej i prezentuje się pięknie z pasami
glazurowanej zielonej cegły.
Można, a nawet trzeba, na nią
wejść, bo schody prowadzące na szczyt są bardzo wygodne, a widoki które się
stąd roztaczają są przewspaniałe!
To tyle nieoczywistych miejsc w Grudziądzu z mojej strony. Jest ich dużo, dużo więcej i na zwiedzanie powinno się poświęcić więcej czasu niż my mieliśmy. A gdyby ktoś miał niedosyt atrakcji miasta, to po więcej zapraszam na blog Wkraja.
Z miasta wyjeżdżamy widowiskowym mostem drogowo-kolejowym, który jest najdłuższym tego typu w Polsce. Jest to most stalowy, jedenastoprzęsłowy i został zbudowany w XIX wieku. Nosi imię Bronisława Malinowskiego, naszego wspaniałego sportowca, który na nim zginął w wypadku w 1981 roku.
Grudziądz, godzinka drogi ode mnie :) Mają tam wspaniałą grotę solankową- jak w SPA :)
OdpowiedzUsuńJestem coraz bliżej Ciebie niedługo przyjdzie czas na Twoje rejony.
UsuńTym wpisem przypomniałaś nasz pobyt w tym mieście. Widzę, że mieliście szczęście wejść na wieżę. W czasie naszego pobytu teren zamkowy był zamknięty i mogliśmy oglądać tylko z ulicy. Zrobiłem mojej żonie podobne zdjęcie do Twojego na ławeczce z Kopernikiem. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTrudno było stamtąd zejść, że względu na cudne widoki. Dobrze, że mieliśmy takie szczęście:)))
UsuńNigdy nie przypuszczałam że Grudziądz jest tak wspaniałym, pięknym i ciekawym miastem. Aż kiedyś do niego pojechałam i do dziś jestem nim zachwycona.
OdpowiedzUsuńFajnie że i Ty to miasto zwiedziłaś :-)
I też jestem nim zachwycona. Cieszę się, że w końcu tam dotarłam:)))
UsuńNie tylko Grudziądz poznaję dzięki zaprzyjaźnionym blogerkom i blogerom. Wymiana wrażeń z podróży pozwala na uzupełnianie wiadomości o miejscach do których być może już nie dotrę.
OdpowiedzUsuńNajbardziej podoba mi się zespół średniowiecznych spichrzów obronnych położonych nad Wisłą no i sama rzeka w tej części miasta, która przypomina mi trochę bulwar nad Wisłą w Kazimierzu Dolnym przy którym stoją kazimierskie spichrze lecz nie ceglane tak jak w Grudziądzu.
Piękna kolejna wycieczka.
Pozdrawiam uroczą Parę :)