Pierwszego marca minęła kolejna rocznica urodzin naszego
wielkiego kompozytora Fryderyka Chopina. Przyszedł na świat 216 lat temu
po to, by stworzyć niezwykłą muzykę i ciągle zadziwiać cały świat swoimi
walcami, preludiami, mazurkami, polonezami, koncertami i inną niezliczoną
ilością utworów. Akurat w tym czasie w jednej z hal Międzynarodowych Targów
Poznańskich prezentowana jest wystawa immersyjna „Romantyczny Chopin”,
czyli to doskonała okazja, aby tu świętować jego urodziny.
W dodatku w takiej nowoczesnej odsłonie angażującej wiele naszych zmysłów, gdzie zaciera się granica między tym co realne a wirtualne. Dzięki takim nowoczesnym rozwiązaniom wystawa angażuje odbiorców w różnym wieku i zachęca do odkrywania, czasem mało popularnej muzyki klasycznej, w przystępnej formie. Wielkoformatowe obrazy i zdjęcia, listy i wspomnienia przenoszą nas do dawnego świata kompozytora, muzyka otacza nas dźwiękiem tak, że mamy wrażenie, że jesteśmy w tym jego świecie, z nim, z jego bliskimi i znajomymi.
Na wstępie wita nas osobiście kompozytor, oczywiście na plakacie, na którym widnieje jego piękne, ale smutne oblicze z czasów młodości, jakby wiedział, że czeka go barwne życie, w kraju i za granicą, ale pełne tęsknoty, niepewności i cierpienia spowodowanego chorobą. Jest tu także odlew jego dłoni z długimi palcami, które tworzyły i potem odtwarzały te trudne interpretacyjnie kompozycje. Pierwszy taki odlew zobaczyłam w Valldemossie na Majorce w muzeum jemu poświęconym. Tutaj dotykając odlewu i tabliczki z nutami uruchamiamy wybrane, najpiękniejsze dzieła artysty.
Potem zagłębiamy się w tematyczne przestrzenie poświęcone jego życiu od miejsca jego urodzin, czyli malowniczego dworku w Żelazowej Woli, poprzez obrazy Warszawy, Wiednia, Wielkiej Brytanii, Majorki, Nohant do miejsca śmierci i zdjęcia pomnika na cmentarzu Pere-Lachaise w Paryżu.
Podczas wielkoformatowych projekcji spotykamy jego rodziców,
siostry, znajomych, wśród których nie brakowało innych artystów i kobiety, z
którymi tworzył bliższe lub dalsze związki. Od jego jedynej narzeczonej – pianistki
Marii Wodzińskiej, której zaręczyny zerwali rodzice dziewczyny po dwóch latach
narzeczeństwa, co kompozytor chyba przeżył dość mocno, bowiem listy od Marii
obwiązał wstążką i ten wzruszający pakiecik opatrzył podpisem Moja Bieda,
poprzez uczennice, aż do związku z George Sand.
Z niektórymi, po dotknięciu, możemy nawet wirtualnie porozmawiać.
Obrazy, które pojawiają się na ścianach hali MTP to ilustracje z epoki, obrazy Canaletta, a także 50 akwareli ręcznie malowanych, które zostały ożywione w formie animacji. Centralnym punktem jest sala immersyjna, w której widzowie zanurzają się w dźwiękach muzyki Chopina, otoczeni metaforycznymi, malarskimi obrazami inspirowanymi jego twórczością i krajobrazami ojczyzny – czytamy na poznańskiej stronie.
Podczas wizyty na wystawie często towarzyszy nam głos lektora
czytającego w pierwszej osobie listy Chopina, mamy więc wrażenie, że on sam jest z nami i sam relacjonuje swoje życie i wydarzenia, których doświadczył.
Na wystawie doznamy też metafizycznego wymiaru, bowiem w sali
VR, ze specjalnymi goglami na oczach, odbędziemy podróż unosząc się nad
Warszawą, potem nad Wisłą zasłaną wiankami świętojańskimi, dalej ponad
chmurami, aż trafiamy w kosmos w pobliże otaczających Ziemię planet. Muzyka
wybrzmiewa coraz mocniej i niesie nas coraz wyżej. Aż do Paryża. Mocne
przeżycie!
Immersyjna wystawa na MTP łącząca muzykę, obrazy i nowoczesne
technologie to niezwykła opowieść o życiu i twórczości tego genialnego
kompozytora. Pozwala spojrzeć na niego nie tylko jak na geniusza, ale również
jako na człowieka, którego życie było usłane pasją, tęsknotami, ale również
wieloma sprzecznościami i często nieporadnością życiową.
Polecam, oczywiście, melomanom, ale także tym, którzy chcieliby w takiej nowoczesnej odsłonie uzupełnić wiadomości na temat życia i twórczości jednego z najsławniejszych Polaków w dziejach świata.















