20 lutego, 2026

Dzielnica Albaicin w Grenadzie. Hiszpania.

 

Z Alhambry położonej na wzgórzu Sabika roztaczają się przepiękne widoki. Te najładniejsze mamy z wieży Alcazaby. To stąd widać położoną na sąsiadującym wzgórzu dzielnicę Grenady – Albaicin. Oba wzniesienia oddziela od siebie rzeka Darro, a za nią widać zbocze ciasno zabudowane białymi domami, świątyniami i wąskimi uliczkami. W wielu miejscach widać też mury obronne i bramy. Ozdobą tego widoku są również przedzielające tę zabudowę strzeliste cyprysy.



To dawna arabska dzielnica Grenady (z hiszpańskiego Granady) znana z tego, że pomimo wielu zmian zachowała średniowieczny układ ulic i zabudowę z okresu muzułmańskiego. To właśnie na tym zboczu, na ruinach wizygockiej twierdzy, zbudowali swe pierwsze ufortyfikowane pałace muzułmańscy władcy po podbiciu Hiszpanii. I to tutaj, najdłużej na Półwyspie Iberyjskim, trwała ich władza, bo aż do 1492 roku, kiedy emirat Grenady poddano hiszpańskim władcom - Izabeli Kastylijskiej i Ferdynandowi Aragońskiemu.

Ślady osadnictwa w miejscu dzisiejszej stolicy dawnego emiratu Grenady są oczywiście starsze i datują się na siódmy wiek p.n.e. Są tu ślady Iberoceltów, Greków, Kartagińczyków, Wizygotów i Rzymian. W siódmym wieku n.e. Półwysep Iberyjski podbiły i zasiedliły plemiona berberyjskie, z których później wywodziły się rządzące tutaj dynastie muzułmańskie. Najbardziej znana jest ta, która wniosła najwięcej w architekturze i kulturze południowej części Półwyspu Iberyjskiego. Mowa tu o wspomnianej w poprzednim wpisie dynastii Nasrydów, budowniczych Alhambry, którzy władcami emiratu Grenady byli od XII do XV wieku. Kiedy Hiszpanie zaczęli wypierać muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego i tereny przez nich zasiedlone zaczęły się stopniowo kurczyć do Grenady zaczęli napływać islamscy wygnańcy. Emirat Grenady był ostatnim punktem oporu muzułmanów na półwyspie, więc miasto z biegiem czasu zaczęło się rozrastać, aż stało się największym i najbogatszym na całym Półwyspie Iberyjskim.



Od dzielnicy Albaicin, która kiedyś była samodzielnym i ufortyfikowanym miastem wzięła swój początek współczesna Grenada. To dawne miasto pełne było pałaców, okazałych domów i rezydencji. Miało dwadzieścia sześć meczetów oraz system cystern, które wszystkim mieszkańcom zapewniały dostęp do pitnej wody. Po rekonkwiście Albaicin zasiedlono chrześcijanami, meczety przekształcono w kościoły i klasztory, a muzułmańskich mieszkańców, którzy nie nawrócili się na wiarę chrześcijańską wygnano (przymusowa konwersja ludności muzułmańskiej na chrześcijaństwo, którą nazywano Moryskami). Potem miasto podupadło, a centrum życia przeniosło się do dzielnic obok Albaicin. Do życia zaczęło powracać w XIX wieku.



DZIELNICA CENTRO.

Dziś nie jest już centralną dzielnicą, ale leży całkiem blisko Centrum (Centro), które również zabudowali Nasrydzi, a rozbudowali potem Hiszpanie. Znajdziemy więc w niej mieszankę stylów. Sercem Centrum jest wspaniała Katedra zbudowana w XVI wieku jako mauzoleum hiszpańskich królów wraz z Kaplicą Królewską, w której pochowani są m.in. Izabela i Ferdynand. I choć katedra jest duża, to nie widać tego w gęstej miejskiej zabudowie. Na pewno wyróżnia się zdobieniami, a najpiękniejsza jest zewnętrzna część Kaplicy Królewskiej.




KAPLICA KRÓLEWSKA.


W pobliżu znajdziemy Alcaicerię, czyli historyczny arabski trag w stylu andaluzyjskim z charakterystycznymi łukami i zdobieniami, na którym handlowano jedwabiem. Dalej pełni on swoje funkcje, choć sprzedaje się tu dziś inne towary. 



W pobliżu natkniemy się też na jedyny zachowany z czasów arabskich Karawanseraj, czyli budynek postoju wędrujących karawan.



Z czasów Nasrydów pochodzi też Pałac Madrasa, który dziś mieści część uniwersytetu Grenady. Ciekawa jest ta tętniąca życiem część Grenady, ale już czas przenieść się w jeszcze bardziej odległe czasy, czyli odwiedzić dzielnicę Albaicin.



PAŁAC MADRASA.

DAWNY DOM KUPIECKI.

ARENA WALK BYKÓW.

DZIELNICA ALBAICIN.

Dzielnica Albaicin jest wpisana na listę UNESCO, bo pomimo wiekowych zmian zachowała unikalną atmosferę i mnóstwo dawnego uroku łączącego mauretańskie i hiszpańskie wpływy. Niezwykłe odczucia towarzyszą nam już od samego początku, od kiedy wchodzimy w wąskie, wybrukowane uliczki. Ich labirynt wiedzie nas w raz górę, raz w dół. Pomimo dość wysokiej temperatury panuje w nich chłód i tak potrzebny cień.







Domy wyglądają na nieduże, są przedzielone wysokim murem, mają białe elewacje i są do siebie ściśle przyklejone. Ten jednostajny kolor uatrakcyjniają zielone pnącza oplatające mury, kute zabezpieczenia okien i drzwi, a balkony zdobią kolorowe kwiaty. Ale błędem byłoby pomyśleć, że są one małe, o czym świadczyć mógłby ich wygląd zewnętrzny. Każde z domostw posiada ukryty za wysokim murem dziedziniec, w którym znajduje się sad lub ogród i tam, z dala od wścibskich oczu, kwitło życie rodzinne. Taki tradycyjny typ rezydencji nazywa się carmen, a nazwa każdego domostwa widnieje na tabliczce naściennej. To taki dawny adres.









Od czasu do czasu wychodzimy na niewielkie placyki, mijamy pałace, kościoły i miejskie fortyfikacje z murami, bramami i łukami, których zachowało się sporo, ponieważ miasto dwukrotnie otaczano murami obronnymi. Ostatni raz po jego rozbudowie za czasów Nasrydów.







Spacerując po Albaicin natrafiamy również na dziwne, niewielkie ceglane budowle rozmieszczone w różnych jego miejscach, choćby przy kościele św. Mikołaja. Okazuje się, że jest to zmyślny system wodociągowy, a te budowle to cysterny, które doprowadzały wodę pitną do każdego domostwa w każdym miejscu wzgórza. I pomyśleć, że działo się to w XV wieku!



Atutem tej dzielnicy jest położenie na wzgórzu (pewnie inne zdanie mają mieszkańcy pozbawieni wjazdu, a wejścia pod górkę z zakupami też nie należą do przyjemności), ale dzięki temu jest tu wiele tarasów widokowych, zwanych mirador, z których możemy podziwiać niezwykłe widoki na katedrę, góry Sierra Nevada czy na Alhambrę. Najładniejsze są z Mirador de San Nicolas, czyli przy wspomnianym kościele św. Mikołaja. Widać stąd całą Alhambrę!



Schodząc w dół natkniemy się Calle de la Caldereira, czyli stromą i wąską uliczkę przypominjącą dawny arabski suk. Jest tu wiele małych, kolorowych sklepików oferujących andaluzyjskie i arabskie produkty. Charakterystyczne są tu też urokliwe, z mauretańskimi dekoracjami herbaciarnie i knajpki. Wokół pachnie skórą, miętą i egzotycznymi przyprawami. Można zaopatrzyć się tutaj wyroby skórzane, odzież, lokalne rzemiosło i pamiątki.







Wkraczając w labirynt uliczek czujemy, że otwieramy jakąś zaczarowaną księgę, może z Tysiąca i jednej nocy, która wciąga nas z każdym pokonanym metrem w pełną bajkowej scenerii historię, którą napisali dawno temu muzułmańscy, a potem chrześcijańscy mieszkańcy tej krainy. Tam każdy kamień i każda kamienna ściana opowiada dawne historie, a my spacerując po tej dzielnicy czujemy się uczestnikami ich niezwykłych historii, które działy się tysiąc lat temu, a które żyją tu do dziś. Spacer po Dzielnicy Albaicin to przygoda dla wszystkich zmysłów i prawdziwa uczta dla szukającego niezwykłych doznań turysty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)