30 kwietnia, 2026

Przez Alpy Szwajcarskie.

 

Zanim zabiorę Was do stolicy Portugalii – Lizbony, to mała zmiana klimatu i wysokości. Pokażę Wam zachwycające krajobrazy towarzyszące nam podczas przejazdu na Lazurowe Wybrzeże, które odwiedziliśmy w połowie kwietnia. Droga, którą pokonaliśmy wiodła nas, między innymi, przez Szwajcarię. Większość tego kraju pokrywają Alpy, i to te z najwyższymi szczytami, więc to co widzimy zza okien autokaru jest po prostu fantastyczne.



Jeden krajobraz wspanialszy od kolejnego! Trudno się nie zachwycać kiedy mijane szczyty górskie mają najwymyślniejsze kształty, a ich zbocza pokrywa wiosenna zieloność drzew albo łąki, wyżej łyse skały albo śnieg i lodowce. Na soczyście zielonych łąkach można zauważyć setki dawnych chat pasterskich, których część dostaje drugie życie, bowiem dostosowywane są do potrzeb turystów. Nocleg w takim miejscu dostarcza na pewno niezapomnianych wrażeń.







Między szczytami, w głębokich dolinach wiją się rzeki, a co jakiś czas widzimy wpisane w ten widowiskowy krajobraz mniejsze lub większe wioski. Musi bardzo kochać góry ten, kto tak wysoko i w niezbyt sprzyjających okolicznościach przyrody zdecydował się zamieszkać.









Przejeżdżamy widowiskowymi mostami, wiaduktami i długimi tunelami, które wyłaniają się zza kolejnej serpentyny drogowej. Pod koniec trasy, na wysokości ponad dwa tysiące metrów przejeżdżamy przez Przełęcz Świętego Gotarda. Pokonywano ją już w średniowieczu, kiedy zbudowano tu pierwszy drewniany most i przez wieki była to dość uczęszczana droga przez Alpy. Dziś przez przełącz prowadzi skomplikowane arcydzieło drogowej inżynierii składające się z 13 mostów, tunelu i długich galerii przeciwlawinowych. I jest to najszybsza trasa prowadząca do Włoch. Pod przełęczą zbudowano też alternatywny tunel, który jest najdłuższym na świecie i ma 57 kilometrów.





Potem wysokie pasma Alp ustępują miejsca spokojniejszym widokom i z takimi równie wspaniałymi krajobrazami dojeżdżamy nad Jezioro Lugano, przejeżdżamy granicę z Włochami i zatrzymujemy się na nocleg w okolicach Mediolanu.




A na drugi dzień wyruszamy dalej, wzdłuż Wybrzeża Liguryjskiego na Lazurowe Wybrzeże. A tam na nas czekały znów zapierające dech w piersi widoki. Taki jest urok podróżowania autokarem, bo choć męcząco, to jednak mijane widoki rekompensują niedogodności długiego przejazdu. No i te widoki pozostają z nami przez wiele godzin!










A po przekroczeniu francuskiej granicy była Nicea, Saint-Tropez, Cannes, Éze i Monako. A tam bajecznych miejsc i widoków był ciąg dalszy…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)