Zanim zabiorę Was do stolicy Portugalii – Lizbony, to
mała zmiana klimatu i wysokości. Pokażę Wam zachwycające krajobrazy towarzyszące
nam podczas przejazdu na Lazurowe Wybrzeże, które odwiedziliśmy w połowie
kwietnia. Droga, którą pokonaliśmy wiodła nas, między innymi, przez Szwajcarię.
Większość tego kraju pokrywają Alpy, i to te z najwyższymi szczytami,
więc to co widzimy zza okien autokaru jest po prostu fantastyczne.
Jeden krajobraz wspanialszy od kolejnego! Trudno się nie zachwycać kiedy mijane szczyty górskie mają najwymyślniejsze kształty, a ich zbocza pokrywa wiosenna zieloność drzew albo łąki, wyżej łyse skały albo śnieg i lodowce. Na soczyście zielonych łąkach można zauważyć setki dawnych chat pasterskich, których część dostaje drugie życie, bowiem dostosowywane są do potrzeb turystów. Nocleg w takim miejscu dostarcza na pewno niezapomnianych wrażeń.
Między szczytami, w głębokich dolinach wiją się rzeki, a co
jakiś czas widzimy wpisane w ten widowiskowy krajobraz mniejsze lub większe wioski.
Musi bardzo kochać góry ten, kto tak wysoko i w niezbyt sprzyjających
okolicznościach przyrody zdecydował się zamieszkać.
Przejeżdżamy widowiskowymi mostami, wiaduktami i długimi
tunelami, które wyłaniają się zza kolejnej serpentyny drogowej. Pod koniec
trasy, na wysokości ponad dwa tysiące metrów przejeżdżamy przez Przełęcz Świętego
Gotarda. Pokonywano ją już w średniowieczu, kiedy zbudowano tu pierwszy
drewniany most i przez wieki była to dość uczęszczana droga przez Alpy.
Dziś przez przełącz prowadzi skomplikowane arcydzieło drogowej inżynierii
składające się z 13 mostów, tunelu i długich galerii przeciwlawinowych. I jest
to najszybsza trasa prowadząca do Włoch. Pod przełęczą zbudowano też
alternatywny tunel, który jest najdłuższym na świecie i ma 57 kilometrów.
Potem wysokie pasma Alp ustępują miejsca spokojniejszym
widokom i z takimi równie wspaniałymi krajobrazami dojeżdżamy nad Jezioro
Lugano, przejeżdżamy granicę z Włochami i zatrzymujemy się na nocleg
w okolicach Mediolanu.
A na drugi dzień wyruszamy dalej, wzdłuż Wybrzeża
Liguryjskiego na Lazurowe Wybrzeże. A tam na nas czekały znów zapierające
dech w piersi widoki. Taki jest urok podróżowania autokarem, bo choć męcząco,
to jednak mijane widoki rekompensują niedogodności długiego przejazdu. No i te
widoki pozostają z nami przez wiele godzin!
A po przekroczeniu francuskiej granicy była Nicea, Saint-Tropez, Cannes, Éze i Monako. A tam bajecznych miejsc i widoków był ciąg
dalszy…






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)