13 kwietnia, 2026

Niezwykły klasztor w Batalha. Portugalia.

 

Poprzednim wpisem zakończyłam podróż po Hiszpanii, ale nie po Półwyspie Iberyjskim, bowiem podczas ubiegłorocznego październikowego wyjazdu zwiedziliśmy również kilka fajnych miejsc w Portugalii, kraju równie ciekawego i pięknego, smaganego wodami Oceanu Atlantyckiego. A zachody słońca są tu bajeczne!


SAO PEDRO DE MOEL - MIEJSCE NASZEGO NOCLEGU.

PRZYLĄDEK CABO DA ROCA.

SAO PEDRO DE MOEL.


Zaczynam od miejscowości Batalha (czyt. Batalia) leżącej na zachodzie kraju, w pobliżu Sanktuarium w Fatimie, bo właśnie w tych okolicach narodziła się wolna Portugalia, a w Batalha znajduje się wspaniały klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej (Convento de Santa Maria da Vitoria), który jest wotum za zwycięstwo odniesione przez Portugalczyków w bitwie z Hiszpanami. A Batalha po portugalsku znaczy po prostu bitwa.




Król portugalski Jan I Wielki, wraz z armią, której naczelnym wodzem był Nuno Alvares Pereira, pokonali liczniejszą armię Jana I Kastylijskiego. Bitwa miała miejsce 14 sierpnia 1385 roku w pobliżu miejscowości Aljubarrota (kilkanaście kilometrów dalej) i faktycznie od tego zwycięstwa zaczyna się niepodległość kraju. Do dziś jest to najważniejsza bitwa dla Portugalczyków, jak dla nas zwycięstwo z Krzyżakami pod Grunwaldem.




Budowę klasztoru w Batalha, rozpoczął król Jan I w podzięce za zwycięstwo jeszcze w 1385 roku i trwała ona prawie 150 lat, a kolejni władcy odciskali na jego wyglądzie swoje ślady dobudowując kolejne budynki lub przebudowując istniejące. Każdy wnosił to, co było najpiękniejsze, by pokazać królewską potęgę, stąd dziś jest to jeden z najwspanialszych przykładów architektury gotyku promienistego i rodzimego stylu manuelińskiego. Zapoczątkowali tym samym nową epokę architektoniczną w historii Portugalii, a klasztor w Batalha jest uważany za wzorcowy przykład połączenia tych dwóch stylów, stąd wpisany został na listę UNESCO.  W kolejnych latach wokół niego rozbudowało się miasto.



Dodam jeszcze, że styl manueliński rozwinął się w Portugalii w dobie późnego gotyku za panowania króla Manuela I Szczęśliwego (stąd nazwa) i wyróżnia się wspaniałymi zdobieniami i dekoracjami, trochę jak hiszpański mudejar. Tylko te rzeźby mają elementy orientalne, motywy kwiatowe oraz marynistyczne związane z odkryciami geograficznymi (liny, łańcuchy, węzły, instrumenty nawigacyjne, muszle, koralowce, ślimaki, sieci, kotwice). W stylu tym wzniesiono najpiękniejsze portugalskie zabytki.



Klasztor zbudowano z lokalnego, żółtego kamienia, który z zewnątrz pokrył się wiekową patyną, ale jego misterny wygląd zachwyca już z daleka. Opiekowali się nim dominikanie aż do 1834 roku, kiedy zlikwidowano zakony religijne. Nie wszystkie budynki klasztorne się zachowały, niektóre zniszczyło trzęsienie ziemi, inne spalili  żołnierze Napoleona w latach 1808-1810 i nigdy ich nie odbudowano, ale to co pozostało jest wręcz zachwycające.  

Mijamy pomnik konny Nuno Alvaresa Pereiry, obrońcy i bohatera narodowego, obchodzimy wokół ozdobne mury świątyni i wchodzimy do środka. Zwiedzanie jest biletowane, a bilety warto wykupić wcześniej, bowiem jest to niezwykle popularne miejsce. Razem z nami klasztor zwiedzało wiele zagranicznych grup. 



Jeśli zewnętrzna architektura zachwyca, to wnętrza wprost zapierają dech! Najpierw kościół, który jest monumentalną trójnawową bazyliką, potem Kaplica Fundatora, Krużganek Królewski, Kapitularz, Stary Refektarz, Krużganek Alfonsa V i niedokończone Kaplice Grobowe, czyli wiele obiektów, więc zwiedzanie zajmuje około dwóch godzin.

Bazylika jest ogromna, ma 80 metrów długości, 30 metrów wysokości i jest jednym z największych gotyckich kościołów w Portugalii. Gotyk promienisty, który tu podziwiamy charakteryzuje się tym, że świątynia jest przejrzysta, bowiem styl ten redukuje ilość ścian na rzecz jak najlepszego doświetlenia kościoła. Okna są więc duże, z kolorowymi witrażami, które „malują” wnętrza. Ozdobą jest także ażurowa dekoracja architektoniczna.




Do kościoła przylega Kaplica Fundatora, którą ufundował Jan I. Spoczywa w niej więc król, jego żona Filipa Lancaster oraz ich  potomkowie, między innymi syn – książę Henryk Żeglarz, który żeglarzem nie był, ale jest uważany za twórcę portugalskiego imperium kolonialnego. Wyprawy przez niego sponsorowane i nadzorowane przyniosły imponujące rezultaty w dotarciu do szlaków handlu złotem. Jasne i oświetlone kolorowymi refleksami wpadających promieni słonecznych wnętrze jest imponujące, a zdobienia wykonano z mistrzowską precyzją, co czyni je perłą średniowiecznej kamieniarki.









Dalej jest jeszcze piękniej, bowiem wędrujemy Krużgankiem Królewskim Jana I, który jest jednym z najczęściej fotografowanych miejsc w kraju. Ma on misternie rzeźbione górne części łuków między ozdobnymi kolumienkami wypełniającymi otwory okienne. To tzw. manswerki o skomplikowanych i różnorodnych wzorach. Te ozdobne krużganki okalają główny dziedziniec. Trudno przestać fotografować jego detale i wzory. Na jednym z końców znajduje się rytualny basen, w którym obmywano ręce przed wejściem do refektarza.











Z krużganków wchodzimy do Kapitularza, który zbudowano w XV wieku. Znajduje się tu Grób Nieznanego Żołnierza upamiętniający portugalskich żołnierzy poległych w czasie pierwszej wojny światowej, a żołnierze pełnią przy nim wartę.






Z drugiej strony do krużganków przylega Stary Refektarz, w którym mieści się Muzeum Wojskowe. Są tu mundury, odznaczenia, uzbrojenie i dokumenty z czasów pierwszej wojny oraz wojen kolonialnych.




Idąc dalej wchodzimy do kolejnego ciekawego miejsca, którym są także krużganki. Te są dobudowane później za panowania Alfonsa V i tak je nazwano – Krużgankami Alfonsa V. Ich styl jest prosty, wręcz surowy, więc mocno kontrastują z poprzednimi. Ale ciekawe są dlatego, że są piętrowe i to jedne z pierwszych takich budowli w Portugalii. W przyległych budynkach zlokalizowano pomieszczenia magazynowe, a na piętrze dormitoria, szpital, archiwum i bibliotekę. Dziś mieści się w nich muzeum klasztoru.





Do klasztoru przylegają także Niedokończone Kaplice, zwane Panteonem Edwarda I. Ich budowę rozpoczął król w 1434 roku i miały być one miejscem pochówku jego oraz kolejnych portugalskich królów. Jednak z niewiadomej przyczyny sto lat później porzucono prace budowlane i do dziś są one niedokończone. Dziś to wielka rotunda pozbawiona niektórych ścian i dachu, ale zabezpieczono ją w XX wieku i spełniono marzenie króla. Spoczął w nich wraz ze swoją małżonką.




Jeszcze raz obchodzimy klasztor, jemy szybki obiad w jednej z knajpek znajdujących się obok, korzystamy z bezpłatnej toalety, rzucamy okiem z westchnieniem i zachwytem na wyłaniającą się zza drzew sylwetkę świątyni i jedziemy dalej. Czeka na nas bowiem sto kilometrów trasy i pierwsza portugalska stolica – Coimbra.  







26 komentarzy:

  1. Ula, wspaniałe jest to Twoje podróżowanie :) zastanawiam się , gdzie jeszcze nie byłas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jest wiele takich miejsc. Wszystkich nie dam rady ogarnąć. Życia zabraknie 😉

      Usuń
  2. Swego czasu zainteresowała mnie bardzo postać Henryka Żeglarza (Infante Dom Henrique, o Navegador). Z tym Portugalczykiem po raz pierwszy spotkałam się na Maderze w Funchal i od tego spotkania zaczęło się moje nim zainteresowanie. Wówczas sporo informacji znalazłam w języku francuskim. Henryk zainteresował mnie tym bardziej, że urodził się 4 marca, tak jak i ja i być może dlatego chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o nim. Była to rzeczywiście niezwykła osobowość, ale jego zasług opisywać nie będę, chcę tylko zaznaczyć, że zmarł w Sagres gdzie w pobliżu fortecy na cyplu Ponta de Sagres zwanym Vila do Infante (południowy zachód Portugalii) założył szkołę uznawaną za pierwszą akademię morską. Nie pamiętam, czy wtedy doczytałam, że został pochowany w monasterze de Santa Maria da Vitória, w Batalha około 470 kilometrów na północ od Sagres. Jeżeli nie, to kolejna informacja i miłe wspomnienie o Henryku Żeglarzu.
    Pandemia pokrzyżowała mi plany wyjazdu w tę część Portugalii, która wciąż jest w moich zamysłach, ale póki co korzystam z doświadczeń innych blogerów.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy od początku był tam pochowany, ale teraz spoczywa w jednym mauzoleum ze swymi rodzicami. Bardzo ciekawa postać.
      Byle do wiosny. Pozdrawiam Was ciepło:)))

      Usuń
  3. Zachwycająca budowla. Ula, na twoich zdjęciach robi ogromne wrażenie, a co dopiero móc tam być i oglądać "na żywo". Wspaniała wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się wybrałam, bo młodsza nie będę i nie ma na co czekać, a apetyt mam ogromny:)))

      Usuń
  4. Zapisałaśmy się z koleżanką na podobną wycieczkę, ale potem zrezygnowałyśmy, gdy sprawdziłyśmy dokładnie plan. Wydawała nam się bardzo męcząca. Podziwiam twoją wytrwałość 👏👍
    Moja córka była na erasmusie w Portugalii w Algarve .Mamy bardzo dużo pamiątek i zdjęć.
    Wnuczka jest z 4 marca. Poczytam o tym Henryku Żeglarzu, może dziecko się zainspiruje 👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadę z dobrym nastawieniem, wiem co mnie czeka. I jest taniej, to moja główna motywacja. A książę Henryk to bardzo ciekawa postać. Miał głowę do interesów. Może wnuczka zaczerpnie trochę inspiracji z jego działań 😉

      Usuń
    2. Najbardziej nie podobały nam się wczesne wstawania i późne powroty na kolację. Byłam na takiej wielodniowej wycieczce przez Czechy Austrię Szwajcarię i Włochy autobusem, teraz niedawno, I właśnie te godziny najbardziej mnie denerwowały bardzo mało wolnego czasu. Urywałysmy się ze wspólnego zwiedzania.
      Twoja trasa była niezwykła i tyle kilometrów do pokonania.

      Usuń
    3. Czasu wolnego dużo nie ma, ale za to w krótkim czasie można zwiedzić wiele. Coś za coś:)))

      Usuń
  5. Piękna budowla, można tam spędzić mnóstwo czasu a najlepiej nie wychodzić. Kiedyś już miałem wykupioną wycieczkę, ale przyszła pandemia i zamiast Hiszpanii i Portugalii siedzieliśmy w ogródku. Hiszpanię już trochę zwiedziliśmy pora na Portugalię. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że choć kawałek udało mi się liznąć. To niewiele, ale może uda się powrócić.
      Przesyłam pozdrowienia z drogi na Lazurowe Wybrzeże.)))

      Usuń
  6. Takie popularne miejsce ta Batalha a ja nigdy wcześniej o nim nie słyszałam bo w ciągu dwóch pobytów w Portugalii zwiedzałam miejsca najbardziej znane. Jeśli chodzi o kościoły to nie osiągnęłam jeszcze takiego poziomu dojrzałości żeby każdym się zachwycać, a może chodzi tu o uduchowienie albo coś. W pokazanym przez Ciebie klasztorze najbardziej podoba mi się wygląd z zewnątrz, jego bryła no i krużganek z ogromną ilością słońca. I niesamowite są te wysokie sklepienia w bazylice.
    Wróciłam z roweru i ledwo żyję chociaż dobre jest to, że tyle czasu spędziłam na słońcu. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej podobają się krużganki. Ta ozdobna architektura jest niezwykła.
      Gorące całusy przesyłam z trasy do Nicei. Zdjęcia później:)))

      Usuń
  7. Wydaje mi się, że ten klasztor był/jest manifestem nowej dynastii i państwowości, gdyż mniej tu 'sacrum', a więcej politycznej pamięci zapisanej w architekturze, którą styl manueliński dodatkowo wzmacnia. Dzięki niemu Portugalia dosłownie wyrasta z oceanu i odkryć geograficznych. Wspaniała relacja, piękne zdjęcia i śliczna sukienka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Portugalscy królowie chcieli pokazać Hiszpanom ich wielkość. I to się udało. Klasztor zachwyca do dziś.
      Dzięki za miłe słowa, sukienka bardzo wygodna i praktyczna. Pojawi się jeszcze wiele razy za zdjęciach:)))

      Usuń
  8. Ulu masz rację klasztor i kościół są przepiękne, ale krużganki wręcz bajeczne więc trudno się dziwić że cieszą się tako popularnością jako obiekty do fotografowania. Bardzo ciekawa jest też historia tego miejsca i dzieje ludzi, którzy tam spoczęli. Ja od dawna marzyłam o Portugalii, ale mając działalność jednoosobową nie mogłam sobie pozwolić na dłuższe wyjazdy z powodu trudności ze znalezieniem zastępstwa. Bardzo chciałam iść na Camino drogą portugalską, namawiałam Martę i wszystko było na dobrej drodze ale później zaczęły się moje problemy z biodrami a teraz ona ma kolano do operacji, więc chyba nic z tego nie będzie, bo lata lecą. Cieszę się, że przynajmniej mogę poczytać o wielu miejscach i obejrzeć zdjęcia ludzi, którzy rozumieją historię i potrafią patrzeć. Przesyłam uściski! 🌞🫶👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci Elu za miły komentarz. Cieszę się, że zwiedziłam wtedy te fantastyczne miejsca, bo powiem, że kondycja coraz słabsza. Aktualnie wybraliśmy się na kilka dni na Lazurowe Wybrzeże i dziś jestem mocno padnięta, choć tempo zwiedzania było nieduże. Ale ile zobaczę, to moje.
      Przesyłam Ci nieco letnich promieni z Nicei:)))

      Usuń
  9. Życzę wspaniałego pobytu we Francji ♥️ pewnie i Saint Tropez odwiedzicie. Pozdrowienia dla żandarma Cruchot😃 oraz impresjonistów w Arles.🇫🇷👏👍💐

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniała jest architektura klasztoru Matki Boskiej Zwycięskiej, a elementy zdobnicze to już iście koronkowa robota. I chyba rzeczywiście w tym stylu wzniesiono najpiękniejsze portugalskie zabytki, bo odnaleźć go można w wielu budowlach Lizbony ;-)
    Pięknej niedzieli Uleńko! Pozdrawiam ciepło... Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ci Anitka dziękuję. Wracam z Lazurowego Wybrzeża naładowana energią i słoneczkiem. No i mnóstwem wrażeń.
      Tobie równie wspaniałej niedzieli:)))

      Usuń
  11. Usiu! Jestem zachwycona klasztorem Matki Boskiej Zwycięskiej. Jak wiesz uwielbiam odwiedzać takie niezwykłe miejsca. Wybacz, ze dopiero teraz piszę komentarz. Jak pewnie zauważyłaś kilka razy bywałam na twoim blogu i podziwiałam zdjęcia Batalhi. Od kilkunastu dni jestem uziemiona. Zespół cieśni nadgarstka skutecznie utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Boli jak cholera.
    Ściskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz moderuję komentarze, bo za dużo było niewłaściwych, więc wpadają z opóźnieniem. Jeśli chodzi o twoje zdrowie Lusia, to współczuję. Chyba czeka Cię operacja. Mojemu synowi pomogła. Szkoda cierpienia. Trzymam kciuki za poprawę. Pozdrawiam:)))

      Usuń
  12. Klasztor robi ogromne wrażenie. Na Twoich zdjęciach prezentuje się przecudnie. No i to słoneczko... Pięknie. Kiedy dotarłam do Batalhy słońce już powoli zachodziło, więc panował tam wówczas zupełnie inny nastrój. No i nie zdążyłyśmy też zwiedzić całości klasztoru, tylko główną świątynię, ale zupełnie nie ubolewałyśmy, bo po kilkunastu dniach w Portugalii miałyśmy już trochę przesyt kościołów i klasztorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy są inne tak wspaniałe klasztory w Portugalii, ale ten jest fantastyczny. Cieszę się, że tam byłaś i mogłaś choć częściowo go zobaczyć.
      Pogody za oknem i pogody ducha. Trzymaj się:)))

      Usuń

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)