Salamanka to ostatnie
hiszpańskie miasto, które leżało na moim podróżniczym
szlaku przez ten kraj. Ono również jest wyjątkowe. Jeśli czytaliście poprzednie wpisy z Hiszpanii, to
pewnie zauważyliście, że każde odwiedzone miejsce miało coś wyjątkowego, czymś
się wyróżniało, czymś zachwycało. Mniej lub bardziej. Salamanka wyróżnia się tym, że ma wiele związanego ze złotem, a na to hasło, jako kobieta
lubiąca biżuterię, reaguję ze szczególnym zainteresowaniem. Jednak w tym
przypadku nie o kruszec tu chodzi. Po
prostu bardzo wiele budynków w mieście zbudowano ze specjalnej odmiany
piaskowca, wydobywanego w pobliżu, co nadaje mu w dzień przyjemnego ciepłego,
złotego odcienia, a blasku o zachodzie słońca. Salamanka się po prostu
błyszczy, czyli Ciudad Dorado (Złote Miasto). Budulec ten jest łatwy w
obróbce, a to co z nim tu zrobiono to prawdziwe mistrzostwo świata. Doprowadzono
w nim do perfekcji styl plateresco.
Już wcześniej
o tym bardzo ozdobnym stylu pisałam, bo jest on bardzo popularny w Hiszpanii,
ale jeszcze raz wspomnę. Styl plateresco powstał pod koniec XV wieku i
jest połączeniem wielu stylów: hiszpańskiego mudejar, gotyku izabelińskiego,
renesansu lombardzkiego i toskańskiego, a geometrycznymi wzorami nawiązuje do
ornamentyki mauretańskiej. I z takiego nagromadzenia stylów mogło powstać tylko
jedno – niezwykła doskonałość, czyli styl zwany złotniczym. Cechuje go bogata
dekoracja płaszczyzn ozdobionych mocno zagęszczonymi ornamentami
przypominającymi te stosowane przez złotników, stąd jego nazwa. Głównymi
elementami zdobiącymi są kandelabrowe kolumny, medaliony ze sławnymi
osobistościami, wieżyczki, wykusze, ażurowe elementy, łuki o skomplikowanych
czasem krzywiznach, balustrady.
A teraz czas te wyrzeźbione cudeńka zobaczyć. Spacerując po mieście, które niezmiernie przyjemnie się zwiedza, bo najpiękniejsze miejsca są niedaleko są od siebie oddalone i sporo dookoła zieleni, zobaczymy nie tylko ten rodzaj zdobniczej architektury. Miasto ma bardziej odległą historię, a także te nowsze budowle. Już od parkingu uwagę zwraca modernistyczny Casa Lis, czyli budynek mieszczący Muzeum Secesji i Art Deco. Ma niezmiernie dekoracyjną fasadę, której dużą część pokrywa kolorowy witraż. W przypływie wolnego czasu fajnie byłoby je zwiedzić, zwłaszcza, że wśród cennych zbiorów są też jajka Faberge.
Krótki spacer
pod górkę wąskimi uliczkami i wychodzimy na wprost Starej i Nowej Katedry
(Catedral Vieja i Nueva). Są połączone i do tej romańskiej przechodzimy
przez nowszą, gotycką, ale to ta ostatnia najpierw przykuwa całą uwagę, bo
zdobienia plateresco zachwycają z każdej strony. Samo zobaczcie!
Kiedy już się
napatrzymy, zauważymy pięknie zadbane rabaty kwiatowe na Placu Katedralnym, a dookoła inne
wspaniałe budowle pamiętające świetne dla miasta czasy, choćby Pałac Biskupi
(Palacio Episcopal) czy Pałac Anaya (Palacio de Anaya).
Za placem jest
informacja turystyczna, z dostępnymi toaletami.
W Pałacu Anaya mieście się Wydział Filologii i Filozofii Uniwersytetu
w Salamance i tutaj trzeba dodać, że Uniwersytet w Salamance jest
czwartym najstarszym uniwersytetem na świecie i najstarszym w Hiszpanii
działającym nieprzerwanie od 1218 roku, a założył go król Alfons IX. Wspomniany budynek jest
młodszy, ale teraz idziemy do tej najstarszej i najbardziej reprezentacyjnej
jego części.
Ta część
uniwersytetu, którego zdobienia są słynne na całym świecie, została zbudowana w
XV wieku z inicjatywy papieża Benedykta XIII. I jak widać zastosowano tu
okoliczny, w ciepłym odcieniu kamień, a główna fasada to najwybitniejsze dzieło
stylu plateresco z bogactwem ornamentyki kwiatowej i tarcz
heraldycznych, pełnej symboli chwalącej hiszpańską monarchię. Znajdziemy tu
medalion przedstawiający wielkich protektorów uniwersytetu, czyli Izabelę
Kastylijską i Ferdynanda Aragońskiego. Jak się oglądającemu poszczęści i
pośród licznych dekoracji znajdzie żabę, to przyniesie mu ona dużo szczęścia.
Podobno, tak mówi tradycja.
Budynki
wchodzące w skład kompleksu uniwersyteckiego okalają główny dziedziniec (Patio
de las Escuelas Mayores) i te również zawierają ozdobne dekoracje. Są mniej
spektakularne od głównej fasady, ale równie piękne.
Z głównego patio
przechodzimy na ozdobny dziedziniec z galeriami (Patio Menores). Tu
mieściła się kiedyś szkoła przygotowująca do właściwych studiów, a obecnie
mieści się tu Muzeum Uniwersyteckie. Stąd można też przejść do Muzeum w
Salamance (Muzeo de Salamanca) prezentujące sztukę flamandzką.
Po tej dawce
sztuki na najwyższym poziomie i zachwytu nią wchodzimy w wąskie, brukowane
uliczki historycznej części miasta. Spacer po
nich jest niezwykły, bowiem każdy mijany obiekt, każda kamienica,
kościół czy pałac emanują pięknem i dostojnością. Pokażę Wam jeszcze dwa z tych
najwspanialszych miejsc, które będąc w Salamance odwiedzić trzeba.
Pierwsze miejsce
to niepowtarzalny Dom Muszli (Casa de las Conchas). Już z daleka zwraca uwagę wieloma dziwnymi
wypustkami, które okazują się być kamiennymi muszlami przegrzebków, tych od
oznaczania szlaku św. Jakuba do Santiago de Compostella. Na fasadzie jest ich
około trzystu, każdy ręcznie rzeźbiony. Zbudował go rycerz, który należał do
Zakonu Św. Jakuba (Santiago). Z zewnątrz wygląda niezwykle, ale jego
dziedziniec, to zachwycające mistrzostwo plateresco. Dziś jego wnętrza
mieszczą bibliotekę.
A na koniec –
dla zachwytu i dla odpoczynku, podobno jeden z najpiękniejszych w Hiszpanii
placów miejskich. To główny, duży Plaza Mayor. Rzeczywiście, wchodząc
tutaj widać jego wielkość oraz wspaniałą ozdobną barokową zabudowę. Elewacje
budynków są trzypiętrowe, mają półkoliste łuki i galerię dookoła. Po jednej
stronie widzimy ratusz z pięcioma granitowymi łukami i dzwonnicą umieszczoną
pod alegorycznymi figurami. I są też medaliony, pewnie odniesienie do
plateresco, z postaciami m.in. Alfonsa XI, Cervantesa – studenta miejscowego
uniwersytetu, a także św. Teresy. No i na pewno zauważyliście, że mnóstwo tu
knajpek, niektóre działające od bardzo dawna, w których można coś przekąsić.
Najwięcej tu barów tapas, więc i my ich próbujemy. Choć były pyszne, to w takim
miejscu smakowały jeszcze lepiej!
To już koniec tego hiszpańskiego serialu, który zafundowałam sobie w październiku ubiegłego roku. Przejechałam ten kraj ze wschodu na zachód – część północną i z zachodu na wschód – część południową, podróżując wygodnymi, bez korków, autostradami. Odwiedziłam kilka ze wspaniałych, emanujących ogromem historii i mieszanki kultur miast. Smakowałam jej pyszną kuchnię i oglądałam ogniste flamenco. Moczyłam nogi w morzach ją obmywających. Przekraczałam rzeki, które kształtowały jej wygląd. Podziwiałam zmieniające się cudowne iberyjskie krajobrazy, szczególnie te z udziałem gór, których różnorodność mnie niezmiernie zachwyciła. Zafascynowała mnie przyroda, choć klimat jest tu często nader gorący. Trochę zmartwiła mnie ogromna ilość gajów oliwnych i plantacji dębu korkowego, które ciągnęły się setkami kilometrów. Dosłownie każdy kawałek ziemi: wzgórza, góry czy doliny, który można było wykorzystać – wykorzystano. Nie wiem, czy taka monokultura nie zaszkodzi kiedyś ziemi i zwierzętom.
Ten wpis miał mieć inny, bardziej wielkanocny temat, bo miałam w planie zobaczyć pisanki w Muzeum Etnograficznym w Toruniu, ale jakiś złośliwy wirus pokrzyżował mi plany. Niemniej życzenia w okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego Wam przesyłam: serdeczne, radosne i rodzinne. Bądźcie zdrowi, dbajcie o siebie, realizujcie swoje marzenia i żyjcie pełnią życia, póki się da.
I po staropolsku: Wesołego
Alleluja!




































Cudowny spacer zaproponowałaś mi w ten świąteczny poniedziałek - okropnie wietrzny i deszczowy! Salamanka ujmuje stylami architektonicznymi i ornamentyką, a budynki ze specjalnej odmiany piaskowca istotnie nadają miastu przyjemny ciepły, złoty odcień.
OdpowiedzUsuńUleńko, życzę Ci, by wszelkie wirusy trzymały się z dala oraz wszystkiego, co najlepsze na Święta Wielkiej Nocy: dobrego zdrowia, wiosennych nastrojów, ciepłej, radosnej atmosfery, miłych spotkań z bliskimi.
Uściski... Anita
U nas poniedziałek był podobny. Aż nie chciało wychodzić się z domu. Dobrze, że gościom pogoda nie przeszkadzała i nas uraczyli swoją wizytą.
UsuńDzięki Anitka. Wszystkiego dobrego:)))
Ulu, jeszcze raz gratuluje pięknej wycieczki i tej wspaniałej relacji, zobaczyłaś kawał świata i mnóstwo ciekawych miast. O Salamance słyszałam przede wszystkim w kontekście prestiżowego uniwersytetu w wielkimi tradycjami ale jak się okazuje, jest tam wiele innych pięknych zabytków. Styl plateresco jest rzeczywiście zachwycający i bardzo ozdobny ale jakby nie było tamtejsi artyści mają to we krwi od wieków. Dzięki za życzenia, przyjmij ode mnie spóźnione ale nie mniej szczere! 🫶🫶🫶
OdpowiedzUsuńBardzo ci Elu dziękuję! Salamanka to rzeczywiście uniwersytet i wielu studentów od nas tam jeździ, bo mają rozbudowany system wymiany Erasmus. No i do tego to ozdobne plateresco... Czego chcieć więcej! Czysta przyjemność:)))
UsuńFantastyczną miałaś wycieczkę. Też byłam na objazdówce, ale na pewno odwiedziłam mniej miast, a dodatkowo nie wyniosłam z niej tyle co Ty. Ilekroć czytam i oglądam zdjęcia myślę, iż muszę do Hiszpani wrócić, teraz podróżując już tylko indywidualnie będzie to jedno, góra dwa miasta, ale myślę, że i tak można troszkę poznać kraj i kulturę. Podoba mi się architektura, tak bogata i różnorodna z wpływami zarówno europejskimi, jak i arabskimi i bujność zieleni. I jak piszesz urozmaiceniem może być sztuka współczesna, czy współczesne budownictwo. Wszystkiego dobrego po świętach
OdpowiedzUsuńJa do wielu miejsc chciałabym wrócić, też już indywidualnie, bo bardzo zapadły mi w pamięć. Do wielu są od nas loty. Zobaczymy, co da się zrobić. Na razie przygotowuję się do innej wymarzonej podróży.
UsuńPozdrawiam poświątecznie:)))
Kochana, mam nadzieję, że wirus już sobie poszedł w siną dal i wróciły Ci siły na dalsze odkrywanie świata.
OdpowiedzUsuńW Salamance nie byłam, toteż z ogromną przyjemnością obejrzałam kilkukrotnie wszystkie kadry. I aż zatęskniłam za Hiszpanią i za tym południowym słońcem.
Ściskam :)
Poszedł wirusik, ale zabrał mi sporo sił. Teraz przygotowuję się do następnej podróży, ale do Hiszpanii na pewno wrócę.
UsuńPa, Juleczko:)))
Wycieczka po Hiszpanii to przeżycie wyjątkowe. Salamanca urzeka pięknem architektury, największe wrażenie zrobił na mnie portal katedry i oczywiście zdobienia fasady uniwersytetu. Ciekaw jestem czy zobaczyłaś żabę? Szkoda , że to tak daleko a teraz wygląda na to, że z podróżami nie będzie łatwo. Przesyłam wiosenne pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńZniknęło :(
OdpowiedzUsuńSalamanca może przyprawić o szybsze bicie serca. Uwiódł mnie portal katedry i fasada Uniwersytetu. Ciekaw jestem czy zobaczyłaś żabę? Bardzo żałuję, że nie byłem tam i w dodatku towarzyszy mi świadomość, że podróże nie będą już tak łatwe ze względu na paliwo lotnicze, ceny i dostępność lotów. przesyłam wiosenne pozdrowienia :)
Nie zniknęło. Włączyłam kontrolowanie komentarzy, bo za dużo miałam spamu. A żaby nie szukałam. Wolałam rozejrzeć się dookoła, gdy cała grupa traciła na to czas. Za to poszukałam mały dziedziniec, z czego się bardzo cieszę, bo potem przewodnik tam nie poszedł.
UsuńŻyczę, aby ta dziwna sytuacja na świecie wróciła do normy i pozwoliła nam spełniać marzenia. Pozdrawiam:)))
Fantastyczne niepowtarzalne miejsca, a niebo jak z bajki :)
OdpowiedzUsuńPodczas wyjazdu pogoda nam dopisywała. Było nie za gorąco, a deszcz padał tylko w Walencji. Wymarzone zwiedzanie!
UsuńW Salamance nie byłam, w ogóle nie byłam w większości miejsc przez które biegła Twoja trasa, i do dzisiaj wiedziałam o niej tylko to, że znajduje się tutaj najstarszy hiszpański uniwersytet. Muzeum Secesji znajduje się w pięknym budynku i na początku myślałam, że ta górna część jest przysłonięta rusztowaniem 😀. Nie spodziewałam się że aż tak duża część budynku jest zabudowana witrażem ale wszystko się wyjaśniło kiedy powiększyłam zdjęcie.
OdpowiedzUsuńPiaskowy kolor jest moim ulubionym jeśli chodzi o architekturę i bardzo lubię dotykać tych złotych, ogrzanych słońcem murów. Wszystkie piaskowo-złote miasta nabierają miłych dla oka barw.
Zauważyłam na Twoich zdjęciach puste ulice co pozwala mi domyślać się, że spacerowaliście w czasie siesty. Tylko na placu widać większe zagęszczenie ludności.
Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę radosnego czwartku.
To kolejne miasto Monia, które by ci się bardzo spodobało. No, ale Hiszpania ma ich dużo i trudno je wszystkie zobaczyć. W czasie sjesty mieliśmy... sjestę i poszliśmy na tapas, ale po nas już zamykali. Zwiedzaliśmy do czternastej, tłumów nie było, co było bardzo fajne.
UsuńDzięki za ciepłe pozdrowienia. Przydadzą się po u nas zimno. Całusy:)))
W Hiszpanii byłam dobrych parę razy, jednak do tego miasta nigdy nie trafiłam. Zapiszę sobie i na pewno zajadę, gdy będę w okolicy :)
OdpowiedzUsuńTo kolejne fajne miasto w Hiszpanii, więc polecam:)))
UsuńJestem jak sroka, lubię wszystko co błyszczy więc Salamanka zawładnęła moim sercem i oczami. To przepiękne miasto! Mam nadzieję, że kiedyś je zobaczę i zachwycę się tak, jak Ty:-) Tak, Hiszpania jest pięknym krajem i bardzo mi bliskim, ale potrafię spojrzeć na nią krytycznym okiem i podobnie jak Tobie nie wszystko mi się tam podoba. Tym niemniej mam na nią epickie plany;-)
OdpowiedzUsuńŻyczę zdrówka i pozdrawiam cieplutko:-)
Życzę realizacji planów i odwiedzin w tym ciekawym i różnorodnym kraju.
UsuńCieplutkie pozdrowienia się bardzo przydadzą, bowiem wiosna bardzo zimniutka. Do usłyszenia:)))
Dziękuję:-) Poza zaplanowaną i dopiętą już na wrzesień Andaluzją wymyśliłam wędrówkę do Santiago de Compostela Drogą Francuską i dalej aż do Muxii:-) Nie wiem jeszcze tylko kiedy... Póki co w przyszłym tygodniu śmigamy na 4 dni do... Pragi:-) Pozdrawiam!
UsuńNajważniejsze mieć plany, życie jest wtedy pełniejsze. Miłego pobytu w Pradze, moim ukochanym mieście 😍
UsuńPaździernik to idealny czas na zwiedzanie krajów śródziemnomorskich., a definiują one europejską turystykę/ plus Francja i Włochy/. Najbardziej wszystkich fascynują, znaczy Europę i USA. Tęsknię za nimi. Ostatnio byłam 8 lat temu, na przełomie październik- listopad.
OdpowiedzUsuńW Katalonii były wtedy wybory związane z niezależnością tego państwa. Też ciekawy moment mi się trafił.
Powinnaś urządzać prelekcje i wykorzystać swoją dużą wiedzę, podzielić się z innymi 👍👏
Wiedzę mam, ale nie lubię przemawiać. Za bardzo się stresuję i trema mnie zjada. Wystarczy mi praca w naszym klubie seniora. Bardzo dziękuję Ci za komplementy i poradę. Pozdrawiam ❤️
UsuńMam na myśli kluby seniora lub osiedlowe domy, UTW, biblioteki. Oni czekają tylko na takie bezpłatne oferty. Mnie to bardzo bawi i ekscytuje. Trzeba ciekawie zdjęcia powybierać, trochę opisać, zabrać pamiątki. Moja Malta ostatnio udała się na szóstkę, w tvp też mówili, że najwięcej nacji zagranicznych na Malcie było z Polski. A na moim spotkaniu, gdzie było ok 30 osób, też kilkoro z nich odwiedziło Maltę.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze to zacząć, a potem się wciągniesz. Można zachęcić do takiego cyklu wspólnych opowieści 👏👍
Pomyślę...
Usuńalamanka ma w sobie coś takiego „ciepłego” wizualnie, że nawet zwykły spacer uliczkami pewnie jest jak zwiedzanie jednego wielkiego dzieła sztuki.
OdpowiedzUsuńNajbardziej podoba mi się ten kontrast: z jednej strony ogrom historii i akademickiej tradycji, a z drugiej życie codzienne — ludzie, kawiarnie, tapas, normalny rytm miasta. To zawsze sprawia, że miejsce nie jest tylko „muzeum pod gołym niebem”, ale faktycznie żyje.
No i ten detal z żabą na uniwersytecie — uwielbiam takie małe symbole, które nagle stają się lokalną legendą 🙂
To jest jedno wielkie dzieło sztuki, ale żyje dzięki turystom i studentom. A w dawnych pałacach z bardzo bogatą historią funkcjonują miejsca użyteczności publicznej, muzea i przede wszystkim knajpki, hotele i pensjonaty. Żywa historia:)))
UsuńW wielkim stylu zakończyłaś swoją przygodę z Hiszpanią. Zapewne po tak dużej dawce wrażeń czujesz niedosyt tej wyjątkowej pod wieloma względami krainy. Salamanka ma mniej więcej o połowę mieszkańców mniej niż Białystok, ale za to zabytków ma nieporównywalną ilość. To była piękna hiszpańska przygoda, do której nie raz wracać będziesz wspomnieniami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Zachowało się wiele zabytków, bo mało było zniszczeń. Tylko trzęsienia ziemi i kampania napoleońska poczyniły straty. Ale i tak jest mnóstwo do podziwiania. Niedosyt mam, bo jeszcze jest tyle pięknych miejsc...
UsuńDzięki, Ewa:)))
Ależ pięknie to opisałaś Ula 😍 aż czuć klimat tego „złotego miasta”! I pomyśleć ze tydzień temu przejeżdżałam obok 😉
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie miejsca, gdzie architektura robi aż takie wrażenie – ten plateresco to naprawdę sztos, można patrzeć i patrzeć bez końca 👌 No i ta historia z żabą na fasadzie – od razu miałabym misję ją znaleźć 😄
Salamanka zdecydowanie trafia na moją listę – szczególnie na zachód słońca, skoro wtedy najbardziej „błyszczy” ✨ Dzięki za tak inspirującą podróż!
A ja właśnie wróciłam z Waszego Algarve i tej przepięknej plaży. Nawet miałam ochotę się wykapać tak cudowną wodę tam sfotografowałaś:)))
UsuńWspaniała architektura, robi ogromne wrażenie. I ta ciepła barwa kamienia, z którego wybudowano miasto. Wspomniałaś o niekończących się gajach oliwnych. Ja z wysokości samolotu (lądowanie w Maladze) również widziałam niekończące się połacie drzewek oliwnych i ani skrawka lasu. Było to trochę przerażające.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że co za dużo to niezdrowo:)))
Usuń