Dzisiejszy wpis poświęcam miejscu, które położone jest w stolicy
i owiane szczególnie tragiczną historią. Chodzi tu o warszawskie Stare
Miasto, które na pewno większość z Was odwiedziła. Bo jak nie zakochać się
we wspaniałym Zamku Królewskim, klimatycznych uliczkach i placach z kolorowymi
kamienicami, kultowym pomniku symbolu Warszawy – Syrence, XV-wiecznych
fortyfikacjach z Barbakanem czy archikatedrze św. Jana, która jest najstarszym
kościołem w mieście, a znajdują się w niej groby królewskie, książęce i innych
znanych osobistości.
Jak nie zachwycać się wspaniałymi detalami architektonicznymi,
które zauważamy podczas spaceru czy picia kawy w jednym z wielu kawiarnianych
ogródków. A zachwyt zwiększa się jeszcze, gdy przypomnimy sobie, że to wszystko
po drugiej wojnie światowej było ruiną i zostało przywrócone do życia. Tak, bo
Stare Miasto w Warszawie było zburzone w ponad 80 procentach! Z 260 obiektów
przetrwało 6…
Architektura Starego Miasta zmieniała się w ciągu wieków
zgodnie ze stylami, które dominowały w sztuce. Pierwsze średniowieczne
kamienice zbudowano w stylu gotyckim, potem odnowiono lub odbudowano je po pożogach
w stylu renesansowym, a w wieku XVII zyskały kolorowe elewacje i barokowe
zdobienia. Stare Miasto kwitło. Pod koniec kolejnego wieku jednak centrum
miasta przesunęło się na Krakowskie Przedmieście, a Stare Miasto zaczęło
powoli umierać. Podupadło i stało się dzielnicą drobnych rzemieślników, ubogiej
ludności i prostytucji. Dopiero na początku XX wieku podjęto działania, aby ten
stan rzeczy zatrzymać i powoli zaczęto odnawiać zdewastowane kamienice i
uliczki. Zachowano układ przestrzenny z okresu jego lokacji z XII/XIII wieku,
ale przywrócono świetność tę z XVIII wieku. Kolejny dramat przyszedł wraz z
drugą wojną światową, kiedy to po przegranym Powstaniu Warszawskim Niemcy regularnie
wyburzali kolejne części miasta, w tym Stare Miasto. Ale po wojnie znów
się odrodziło. Zespół architektów i historyków sztuki szybko opracował projekt
rekonstrukcji, m.in. na podstawie wizerunków Warszawy z obrazów Canaletta.
Wykorzystano zachowane fragmenty fasad, elementy dekoracyjne i elementy
wystroju, zaś układ wnętrz zmieniono i dostosowano do współczesnych funkcji.
Starania i determinację z jaką tego dokonano docenił świat i we
wrześniu 1980 roku warszawskie Stare Miasto wpisane zostało na listę światowego
dziedzictwa UNESCO, choć nie posiadało wiele z oryginalnej zabudowy. Starówka
znalazła się na liście jako przykład niemal kompletnej rekonstrukcji. A w
tekście wyjaśniającym napisano:
Ponad 85% zabytkowego centrum Warszawy zostało zniszczone przez
nazistowskie oddziały okupacyjne. Po wojnie mieszkańcy Warszawy podjęli dzieło
odbudowy, które doprowadziło do odtworzenia kościołów, pałaców i domów będących
symbolem polskiej kultury i narodowej tożsamości. Jest to wyjątkowy przykład
całkowitej rekonstrukcji zespołu historycznego. /Wikipedia/
Spacerując po Starówce przypominam sobie legendy o Warszawie,
bo te dawne opowieści tu żyją i kształtują do dziś tożsamość stolicy
podkręcając jej piękno, choćby Legendy Warszawskie Artura Oppmana. Nie
sposób więc przejść obojętnie obok Zamku Królewskiego, z którego okien
spoglądać może Biała Dama ciesząca się, że Polska jest wolna. Na jednej
z kamienic szukam wzrokiem bazyliszka, który skamieniał oglądając swe
oblicze w lustrze. A na środku rynku zwraca uwagę legendarna Syrenka
uzbrojona w tarczę i miecz gotowa bronić stolicy. Sprawdzam, gdzie mógł
mieszkać młynarz, który pobudował dzisiejszą Katedrę w podzięce za to,
że narodził mu się wymarzony syn. Oglądam w Katedrze Chrystusa Cudownego
na krzyżu, którego uratował rycerz z rąk niewiernych w tureckiej niewoli.
Nie sposób nie zwrócić uwagi na Kamienicę Fukierów, gdzie
od 300 lat mieści się znana winiarnia. Jest to jedna z najstarszych winiarni w
Europie. Kamienica Baryczkowska jest z kolei jedną z najstarszych na
Starówce i ma bogato zdobiony portal. Dziś mieści się w niej Muzeum Warszawy. Piękną
fasadą oraz gotyckimi elementami wyróżnia się Kamienica Pod św. Anną, a Kamienica
Pod Murzynkiem jest rozpoznawalna dzięki rzeźbie małego Murzynka
wkomponowanego w róg budynku.
I jeszcze spacer wzdłuż fortyfikacji, które
wyznaczają dawne granice miasta. Po drodze mijamy wymowny pomnik Małego
Powstańca poświęcony najmłodszym uczestnikom Powstania Warszawskiego i
pomnik wodza ludu Jana Kilińskiego. Z daleka widzimy kolumnę Zygmunta
III Wazy, który przeniósł tu stolicę z Krakowa i dziś na pewno jest bardzo
dumny, że stolica jest tak piękna. I tak tłumnie odwiedzana.
To był wspaniały spacer.
I odwiedzone kolejne wymarzone miejsce.


































Byłam tylko raz i to jeszcze tak jakoś w biegu zwiedzaliśmy Warszawę, że zupełnie nic nie pamiętam ze Starego Miasta. Na zdjęciach prezentuje się naprawdę zacnie. Chyba kiedyś będę musiała do Warszawy wrócić i na spokojnie pospacerować sobie po starówce.
OdpowiedzUsuńTam tylko na spokojnie, inaczej nie poczujesz tego legendarnego klimatu:)))
UsuńŁadnie pokazałaś Stare Miasto w Warszawie. Uświadomiłem sobie, że od mojej wizyty tam upłynęło już sporo wody w Wiśle i to pomimo dość częstych podróży służbowych do stolicy. Jednak, jak to zwykle bywa, brakowało podczas nich czasu, by wyskoczyć na Starówkę. Chyba, idąc za Twoim przykładem, zaplanuję w najbliższym czasie podobny wyjazd.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ostatecznie to stolica i należy jej się trochę więcej zainteresowania, choć przyznam, że lubię w Warszawie tylko niektóre miejsca. I te odwiedzam.
UsuńPięknego letniego tygodnia Ci życzę:)))
Jak ja lubię jak ktoś zachwyca się Warszawą, bo chyba rzadko to dziś się dzieje. Sama lata temu narzekałam, że jest zbyt nowoczesna, jak na miasto z tradycjami i zbyt mało nowoczesna, jak na stolicę europejskiego państwa, potem po latach doszłam do wniosku, że jej starość nabrała patyny, a nowoczesność dościga inne metropolie i jeżdziłam do Warszawy bardzo często. Dziś kiedy już nasyciłam swój wzrok Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem, placem starym i nowym, barbakanem może z mniejszą radością uskuteczniam tam spacery, z uwagi na dużą ilość turystów, ale nadal mi się to zdarza. I chyba z większą chęcią bywam ostatnio w parkach i ogrodach, tudzież galeriach sztuki i teatrach, których stolicy zazdroszczę. A jeśli ktoś chciałby się wybrać do stolicy proponuję spróbować latem, byłam tam któregoś roku w sierpniu, było dość ciepło a ludzi niewielu, zupełnie, jakby mieszkańcy wzorem Rzymian wyjechali na wakacje poza miasto. :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNiestety, lubię tylko niektóre miejsca w stolicy, z teatrami włącznie. A tak w ogóle to za tym miastem nie przepadam. Ale tymi niektórymi można się zachwycić. Pięknych lipcowych dni Ci życzę:)))
UsuńUsiu! Jestem zachwycona naszą stolicą. Z każdym rokiem jest piękniejsza. Zyskuje coraz więcej uroku! Tam piękno zaklęte jest w starych kamienicach i pałacach. Ilekroć tam jestem, czuję się szczęśliwa, choć właściwie nie wiem, z jakiego powodu. Marzy mi się taki spacer po Warszawie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Lubię tylko tę starą Warszawę, nowa jakoś do mnie nie przemawia. Ale po tych ulubionych mogę spacerować bez końca.
UsuńZasyłam ci Lusia lipcowe pozdrowienia:)))
Warszawska Starówka jest dla mnie dowodem na to, że nie wszystko, co zburzone, jest stracone. Można odbudować mury i można też ocalić pamięć, ducha miejsca i jego historię. Spacer tamtejszymi uliczkami zawsze mnie wzrusza. Piękny wpis i piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńTak, to wzruszające miejsce w stolicy. Godne pamięci, zwłaszcza tak tragiczniej. Dzięki za piękny komentarz:)))
UsuńLubię warszawską starówkę. Wiem, że opinie o niej są różne, ale ja lubię po niej spacerować. Ciekawa jestem czy byłaś na Mariensztacie. Kiedy zeszłam na dół do tego osiedla, było dla mnie jak enklawa spokoju położone prawie tuż obok Placu Zamkowego.
OdpowiedzUsuńByłam w kwietniu, więc było do wytrzymania, nawet na Starówce. Mariensztat na kolejną wizytę zostawiam, bo wtedy byłam jeszcze w Teatrze Roma na musicalu:)))
UsuńFajne połączenie wycieczki z wizytą w teatrze. I dobry pomysł na spędzenie czasu w mieście (nie tylko w Warszawie).
UsuńByłam w Warszawie kilka razy ale to było w czasach, kiedy zwiedzałam mniej świadomie. Coś tam pamiętam, kolumnę Zygmunta i kamienice niedaleko, Park Łazienkowski i to chyba wszystko. Bardzo bym chciała wrócić do Warszawy z Vaidasem ale wiecznie nam nie po drodze. Ale nie odpuszczę, chociaż najpierw Kazimierz Biskupi i Toruń 😀. Na stolicę przyjdzie czas.
OdpowiedzUsuńBuziaki i uściski z balkonowej huśtawki. Do szybkiego usłyszenia.
Tak, właśnie, taka ma być kolej, chyba, że wcześniej przez stolicę pojedziecie po drodze na Litwę, wtedy daję zgodę na Warszawę 😉
UsuńDziś pogoda była świetna do bujania. Mam nadzieję, że odpoczęłaś. Buziaki:)))
Poczułam się jakbym znowu byla w podstawowce lub liceum i zwiedzała stolicę z przewodnikiem. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńJeżdżę tam regularnie od dziecinstwa i nie traktuję jej teraz jako obiekt do zwiedzania. Spacer teatr zakupy lotnisko i odwiedzanie rodziny. Pokazywanie wnuczetom to powrót do tamtych lat.
Ja tak często w stolicy nie bywam, bo ją nie za bardzo lubię. Ale niektóre jej miejsca już tak. Teraz, gdy jestem starsza bardziej doceniam jej zalety i podziwiam historię.
UsuńWarszawa jest piękna, zawsze mnie dziwiło, że ludzie z innych miast ją krytykują, podczas gdy cudzoziemcy są zachwyceni. Cóż, zazdrość:)))
OdpowiedzUsuń