22 sierpnia, 2026

W księstwie Grimaldich. Monako.

 

Nasza kwietniowa wyprawa na Lazurowe Wybrzeże kończyła się w Monako, drugim najmniejszym państwie-mieście na świecie, które znamy z wyścigów Formuły 1 odbywanych na ulicach miasta, wysokich cen, luksusowych sklepów i kasyn, raju podatkowego (zerowy podatek dla mieszkańców), a jego oficjalna nazwa to Księstwo Monako.



Ma ono tylko nieco ponad dwa kilometry kwadratowe, a zamieszkuje go prawie 40 tyś. osób (!), więc policzyć gęstość zaludnienia na km² jest bardzo łatwo – prawie najciaśniej na świecie. Zabudowa więc musi być pionowa i wysoka. W dodatku zaraz od wjazdu widać, że jest wciśnięta w zbocza Alp, które opadają do Morza Liguryjskiego (część Morza Śródziemnego).




To fenomen sam w sobie, jak na tak niewielkiej i zróżnicowanej wysokościowo skalnej przestrzeni architekci zaprojektowali, a budowniczowie zbudowali dobrze funkcjonujące miasto z całą infrastrukturą potrzebną do wygodnego życia. I z fantastycznymi widokami! Tylko poruszanie się po nim nie jest ciekawe, bowiem jest najczęściej z górki lub pod górkę. Ale chcących tu mieszkać, dodam bardzo bogatych, jest coraz więcej, bowiem na terenie miasta i na terenach wydzieranych morzu ciągle powstają nowe budynki (dzielnica  Fontvieille z Ogrodem Różanym Księżnej Grace, Cyrkiem Monte Carlo, heliportem, tarasami i stadionem).



Uliczki też są wąskie, więc nie zaparkujemy autokaru gdziekolwiek. Na szczęście już przy wjeździe kierowca otrzymał wiadomość, na którym z miejskich parkingów jest wolne miejsce dla autokaru i tam się udaliśmy tymi wąskimi i krętymi uliczkami. Był to duży parking z windami, położony przy Oceanarium i blisko najstarszej części miasta.


W TLE OCEANARIUM, PONIŻEJ ZABUDOWA PARKINGU.



Mogliśmy więc zacząć penetrować najciekawsze miejsca tego niezwykłego państwa-miasta, bo mimo iż małe to już zauważyliście, że ma się czym pochwalić. Prawie dziesięć wieków temu zarządzali nim Genueńczycy, którzy byli wówczas potęgą w tej części Europy. To oni zbudowali fortecę na tutejszym trudno dostępnym cyplu skalnym, który bronił wybrzeża przed piratami i konfliktami. W 1297 roku w przebraniu mnicha został wpuszczony do zamku Franciszek Grimaldi, przeciwnik panującej w nim rodziny genueńskiej, zabił jego załogę i się tam zadomowił. I okazało się, że na dobre, bowiem ród Grimaldich włada Księstwem Monako prawie nieprzerwanie od siedmiu wieków. A forteca przebudowana na pałac służy cały czas książęcej rodzinie. Obecnie od 2005 roku władzę sprawuje Albert II, syn Rainiera III i księżnej Grace. 

Po drodze na Pałacowe Wzgórze (dzielnica Monaco-Ville) przechodzimy przez jeden z wielu ogrodów, który ciekawie wpisano w skaliste zbocze wzgórza. Mnóstwo tu egzotycznej roślinności, rabatów kwiatowych, oczek wodnych i punktów widokowych. No, a widoki z nich obłędne!





Tam też po raz pierwszy witamy się z poprzednią księżną Monako, którą była piękna i zdolna amerykańska aktorka, zdobywczyni Oskara, Grace Kelly. Przez 26 lat była żoną księcia Rainiera III, urodziła trójkę dzieci, a jej sława i blask, łącznie z reformami jej męża, uratowały kraj będący na skraju przepaści, bowiem Monako uważane było za miejsce hazardu i rozpusty. Wśród kandydatek do roli księżnej była również Marylin Monroe, jednak jej reputacja nie pasowała do tej roli. A elegancja i klasa Grace zauroczyły księcia. Była osobą bardzo ciepłą, więc szybko zyskała uznanie, wśród elit i zwykłych ludzi. Po jej wypadku samochodowym w 1982 roku mieszkańcy przeżyli wielką żałobę, a pamięć o niej czczona jest do dziś. We wspomnianym parku stoi jeden z pomników jej poświęconych.


Nieco dalej stoi Katedra św. Mikołaja, w której jest kolejne wspomnienie księżnej. Zbudowano ją z białego kamienia pod koniec XIX wieku w ozdobnym stylu romańsko-bizantyjskim, więc prezentuje się  okazale, natomiast wnętrze jest dość surowe. Zdobią ją jednak renesansowe działa sztuki, marmurowe elementy, cenne ołtarze, złocona kopuła nad ołtarzem głównym oraz pamiątki po Grimaldich. Za ołtarzem głównym znajdują się groby rodowe, między innymi księcia Rainiera i księżnej Grace. Na jej grobie zawsze są świeże kwiaty. Przy wyjściu uwagę zwracają też podwieszone, nowoczesne organy.









Stąd już kilka kroków od rozległego Placu Pałacowego, przy którym najokazalszy jest Pałac Książęcy obstawiony zabytkowymi armatami i stertami kul armatnich. Budowla prezentuje różne style architektoniczne, od średniowiecza, przez renesans do baroku, ale ja zwracam uwagę na karabinierów książęcych zmieniających właśnie wartę, które jest ciekawym widowiskiem. Należą oni do jednostki liczącej 120 żołnierzy, a ich zadaniem jest ochrona pałacu, księcia i pełnienie funkcji reprezentacyjnych. Za bezpieczeństwo kraju odpowiada armia francuska.







Teraz fotka z pierwszym Grimaldim w Monako i można się delektować widokami, które znajdziemy za ochronnymi balustradami. Po prawej, z poziomu cypla, czyli 60 metrów n.p.m. roztaczają się panoramiczne widoki na morze, Port Herkulesa - główny i najstarszy port w Monako z ekskluzywnymi jachtami i statkami oraz na pozostałe dzielnice, w tym Monte Carlo.





Po drugiej stronie placu rozciąga się niezwykle klimatyczne Stare Miasto z wąskimi uliczkami, uroczymi knajpkami, sklepami z pamiątkami i dekoracyjnymi elementami dawnej zabudowy. I mimo iż to najgęściej zaludniony kraj świata i mnóstwo tu turystów, to można w nich znaleźć wiele cichych i spokojnych miejsc. A jeździć po nim mogą tylko pojazdy posiadające zezwolenie. Obiad czy lody nie nadwyrężą tu naszego budżetu, a chwila relaksu i odpoczynku w takim klimatycznym miejscu jest bezcenna.









Po odpoczynku kierujemy się w stronę historycznej bramy znajdującej się po prawej stronie pałacu i wzdłuż murów obronnych dawnej genueńskiej fortecy schodzimy zabytkową, ceglaną ścieżką schodową w dolne części miasta.




Mijamy portową dzielnicę La Condamine. Jest to druga najstarsza dzielnica miasta, otacza ona Port Herculesa oraz łączy historyczne Monaco-Ville z luksusowym Monte Carlo. Jest ona słynna jeszcze z jednego powodu: na jej ulicach (i ulicach Monte Carlo) odbywa się słynny rajd Formuły1. Już w kwietniu widzimy równo położony pod linijkę asfalt i rozstawione przy nim trybuny. Dla turystów to atrakcja, którą widać już ze Wzgórza Pałacowego, jednak dla mieszkańców to coroczne utrudnienie. Ale na pewno można to przełknąć, bowiem przynosi on państwu krociowe zyski.




AUTOMOBIL MONACO ORGANIZUJĄCY WYŚCIGI.

PORT HERKULESA, NA WZGÓRZU STARE MIASTO.


Po krótkim spacerze wkraczamy do dzielnicy Monte Carlo. Nazwę swą (Monte) zawdzięcza położeniu na wzgórzu, a drugi człon (Carlo) pochodzi od imienia Karola III Grimaldiego, który zapoczątkował w XIX wieku rozbudowę tej słynnej dzielnicy i kasyna. Zbudowano ją na stromym zboczu, przez co ma charakter tarasowy. Uliczki są tu prawie ponad dachami kolejnych budowli. A te są ekstrawaganckie, wręcz dekadenckie, nawet szpitale. Nic więc dziwnego, że podobno doba w nim jest droższa niż doba w luksusowym hotelu. 






Spacer kończymy na placu z najsłynniejszym kasynem świata -  Casino de Monte-Carlo. Trwał remont elewacji, dlatego przesłonięte jest zdjęciem wiernie oddającym obraz jego oryginału. Weszłam do środka (po kontroli), ale akurat nie posiadałam paru wolnych milionów 😉, więc wnętrza tylko obejrzałam. Całość robi wrażenie!








Podobnie jak  budynki w jego najbliższym otoczeniu, czyli Opéra de Monte-Carlo, Hôtel de-Paris czy Casino Café de Paris. W pobliżu tylko markowe sklepy, oczywiście bez metek, bo te bogatych nie interesują. Wszystko, co najlepsze i najpiękniej wyglądające dla najbogatszych tego świata, byle przyjechali i zostawili tu swoją kasę. Na placu parkują najdroższe samochody świata, w tym auto księcia Alberta. A na ulicach również widać wiele takich perełek. Oczy mogą nasycić się markami, kolorami i w ogóle nowinkami motoryzacyjnymi.


OPERA MONTE CARLO.

OPERA.

HOTEL DE PARIS.

KASYNO CAFE DE PARIS.

TRYBUNY PRZED KASYNEM.

Monako przyciąga bogatych, bo jest im tu dobrze, bo czują się luksusowo i bezpiecznie. Nie ma naciągaczy, nie ma bezdomnych czy nadużywających alkoholu, nie ma żyjących z zasiłku przybyszów zza morza, a jeżeli już są to dojeżdżają do pracy z Francji, bo tam jest taniej. Tutaj po prostu nie stać ich na życie. Nad bezpieczeństwem mieszkańców i gości czuwa największa ilość policjantów na mieszkańca na świecie, a całodobowo nadzoruje kraj wyrafinowany system kamer, który w momencie podejrzanego zachowania może zamknąć kraj w kilka minut. Mieszkańcom i elitom gwarantuje to spokój, ale czy prywatność?

Dobrze było tu przyjechać i zobaczyć Monako na własne oczy. Ale ten jeden raz wystarczy. Chyba, że znów na spacer i na lody do Starego Miasta! I na zwiedzanie reprezentacyjnych sal Pałacu Książęcego!


22 komentarze:

  1. Przepiękna relacja:-) Ale patrzę na te zdjęcia i aż mnie zatyka od tej ciasnoty. Jak ludzie dają radę żyć w tak ogromnym zagęszczeniu i na tak stromym terenie? Nie chciałabym tam mieszkać. Gdybym miała miliony, wybrałabym zupełnie inne miejsce, bo dla mnie to po prostu przestrzeń dla snobów i zupełnie inny świat, odcięty od problemów reszty Europy. A ja wolę tradycyjny klimat starego miasta i spokój ogrodów... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dokładnie tak jest. Miejsce dla snobów. I na pewno nie chciałabym tam mieszkać. Zastanawiam się, co będzie, gdy zabraknie miejsca na zabudowę. Może morze zasypią 😉

      Usuń
  2. Ula, do kasyna się idzie aby te miliony wygrać! Uważam jak powyżej napisała Puszkowa i Puszek, że to miasto i kraj dla snobów. Raz można pojechać poczuć klimat bogactwa, zobaczyć piękną architekturę i te najdroższe samochody a potem uciekać w inne piękne miejsca nad Morzem Śródziemnym. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w ogóle nie pomyślałam, że mogę tam wygrać fortunę, bo każdy chciałby wygrać, ale wtedy Monako nie byłoby tak bajecznie bogate. Tam raczej się traci, z tego co widać po otoczeniu. No i trzeba być bogatym, by w ogóle cię tam wpuścili po tym czerwonym dywanie do góry.
      Dzięki za fajny komentarz, się uśmiałam. Do usłyszenia. Pozdrawiam:)))

      Usuń
  3. Monako to Francja elegancja. Znamy z tak wielu filmów. Ja z kolei pamiętam dobrze księżniczkę Karolinę, siostrę księcia Alberta, bo ona tak mniej więcej w moim wieku i czytałam o niej za młodu jej różne perypetie miłosne. Również księżniczka Stefania była taka buntownicza, Książę Albert rozpustny kiedyś i taki nieprzyjemny.
    Zdjęcia cudowne i takie słoneczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O skandalach książęcych już nie wspominałam, bo też pamiętam kilka. Może nadmiar luksusu niektórym zaszkodził 😉

      Usuń
  4. Tam jest jakby luksusowo 😃.
    Ale jak to nie miałaś ze sobą kilku milionów? Nie mów, że w Monako nie mają bankomatów?
    W Monako najbardziej podoba mi się położenie i to, że jest takie maciupkie bo ja mam słabość to takich terytoriów. Odwiedziłabym gdybym miała okazję, chociażby po to żeby sprawdzić jak tam jest. Pozdrowienia i uściski wieczorne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, bałam się, że przepuszczę wszystko na kolejne wyjazdy. Ale warto odwiedzić je na pewno.
      Trzymaj się Monia, pozdrawiam z weekendowego Darłówka, ale już wracamy:)))

      Usuń
  5. Fantastyczna wyprawa z Tobą Ula w te niesamowite miejsca ;) Pomyślałam to samo co Mo, że jest tam jakby luksusowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie jakby, ale na pewno Aga. Plus taki, że żadnych meneli, nigdzie:)))

      Usuń
  6. Ładne widoki. W tamtych rejonach mnie jeszcze nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zdecydowanie warto, gdybyś miała okazję:)))

      Usuń
  7. Monako to ciekawe miejsce do odwiedzenia. Miałam kiedyś okazję spacerować po tych ulicach i zadziwiało mnie jak wiele można wybudować na tak małej przestrzeni, kiedy np. jakiś plac okazał się dachem budynków. No i piękna śródziemnomorska zieleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabudowa Monako to mistrzostwo świata, tylko, że wszędzie ciasno. No, ale nie ma więcej przestrzeni, a chętnych bogaczy przybywa...

      Usuń
  8. Całkiem tam ładnie. Moją uwagę najbardziej przykuła katedra, która jakoś tak się architektonicznie wyróżnia na tle innych budynków. Ale czy chciałabym tam mieszkać? Zawsze sobie zadaję takie pytanie w podróży i najczęściej, pomimo całego piękna i wielu zachwytów, odpowiedź brzmi: nie. Monako jest trochę nazbyt luksusowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę te moje miliony 😉 przeznaczyć na inne przyjemności, choćby podróże. Tam dostałabym tylko klaustrofobii:)))

      Usuń
  9. Usiu Kochana! Ależ ja mam zaległości w komentowaniu Twoich postów. Strasznie mi dokucza zespół cieśni nadgarstka a przez kilka dni miałam blogowe problemy. Teraz tez jest nie najlepiej ale jakoś można wytrzymać.
    A co do Monako? Owszem, warto zobaczyć to bogate państwo na skale ale nawet mając miliony nie chciałabym tutaj zamieszkać. Chciałabym jeszcze raz zobaczyć Muzeum Oceanograficzne i Ogród różany księżnej Grace.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te obiekty zobaczyć warto i gdybym wróciła to dla takich fajnych miejsce właśnie:)))

      Usuń
  10. Kochana Ulu, to była ciekawa i pouczająca wycieczka. Też chyba nie chciałabym mieszkać z takim zagęszczeniu, w ogóle nie mogę sobie tego wyobrazić, że te wszystkie budowle mieszczą się na dwóch kilometrach kwadratowych. Szkoda że w kasynie nie postawiłaś jakiejś małej kwoty, bo podobno pierwszy raz się wygrywa. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam i też trudno mi sobie wyobrazić, że tam mieszka tak dużo ludzi. I budowle są na skalistym podłożu. To naprawdę fascynujące, pomijając inne aspekty. Aby wejść do kasyna trzeba mieć na koncie sporą kasę, a ja takiej nie posiadam, więc byłam skreślona na wejściu. To obok jest przyjaźniejsze dla wszystkich pozostałych, ale i tak nie mam duszy ryzykantki:)))

      Usuń
  11. Przypomniała mi się moja podróż do Monako. Teraz często na Facebooku pojawiają się rolki nagrywane w Monte Carlo przed Hotelem de Paris, przed który zajeżdżają luksusowe limuzyny, z których wysiadają podstarzali miliarderzy i towarzyszące im niemal nagie młode kobiety. I pomyśleć, że patronką Monako jest święta Dewota, chrześcijanka, która wiodła pobożne, ascetyczne życie.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pomyślałam, że to ironia losu z tą ich świętą. Ale czego się nie robi dla pieniędzy. Nie tylko w Monako.
      Serdeczności zasyłam:)))

      Usuń

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)