Fryderyk
Chopin
to nasz najwybitniejszy kompozytor, uwielbiany nie tylko w Polsce, ale i na
całym świecie. To nasz geniusz i nasza duma narodowa! Jego utwory muzyczne, nie
przez wszystkich zrozumiane w XIX wieku, w którym przyszło mu żyć (1810-1849),
teraz cieszą się ogromną estymą i uznaniem. Nie wiem, czy rozumiałabym wtedy
jego muzykę, ale dziś jest ona balsamem dla mojej duszy i kwintesencją
polskości, brzmiącą w jego nutach. Kocham jego muzykę!
A urodził się w Żelazowej Woli –
małym majątku, niedaleko Sochaczewa. Jego matka, Justyna z Krzyżanowskich,
uboga szlachcianka, pomagała w domu hrabiny Ludwiki Skarbkowej, gdzie poznała
guwernera dzieci hrabiny – Mikołaja Chopina. Połączyła ich wspólna pasja –
muzyka, którą w genach przekazali jedynemu synowi (oprócz syna mieli jeszcze
trzy córki). Chłopiec wkrótce z rodzicami przeniósł się do Warszawy, w której
spędził młodzieńczą połowę swojego życia, ale do majątku często wracali, bowiem
Fryderyk kochał polską wieś, jej przyrodę i muzykę. Po upadku Powstania
Listopadowego wyjechał na stałe do Francji, a w tworzonych tam przez niego
utworach: mazurkach, polonezach, preludiach, walcach i wielu, wielu innych
pobrzmiewały często tęskne nuty ludowych piosenek. W późniejszych latach dworek
w Żelazowej Woli, łącznie z majątkiem, przechodził często z rąk do rąk,
niszczał, aż w latach trzydziestych ubiegłego wieku postanowiono o jego odkupieniu
i odbudowie, z przeznaczeniem na pamiątki po wielkim kompozytorze. A na terenie
wokół odbudowanego w stylu szlacheckim dworku wykonano wspaniały, siedmiohektarowy
park. Rośliny, który w nim posadzono pochodziły w większości z darów. Był to
park-pomnik w hołdzie wielkiemu kompozytorowi, bo było to miejsce szczególne
dla Polaków i tak jest do dzisiaj.
Ponieważ kocham muzykę Chopina,
odwiedziny w Żelazowej Woli są dla mnie ogromną przyjemnością. Zawsze cieszę
się jak dziecko, że będę mogła posłuchać tutaj jego muzyki. Bo TUTAJ brzmi ona
jakoś inaczej, oryginalniej i dostojniej, bo tu jest cząstka jego duszy. Zwłaszcza,
że dźwięki pojawiają się już z chwilą wejścia do pierwszego obiektu. Po obu
stronach starej bramy wjazdowej są nowe, przeszklone pawilony. Nie pasują do
reszty starej zabudowy i stanowią pewien dysonans, ale nie mnie to oceniać. Ja
przyjechałam tu po klimat, posłuchać dźwięków muzyki i stąpać po jego śladach. W
pierwszym budynku – Preludium jest
kasa biletowa, informacja i sklep z pamiątkami, a po drugiej stronie, w budynku
Etiuda, jest Cafe@Bistro Fryderyk oraz sala kinowa.
Kupuję bilet do dworku i parku (można
też do każdego z osobna) i spieszę się, bowiem rozpoczął się już koncert, który
odbywa się w dworku w weekendy, od maja do września. Występują tu z recitalami
polscy i zagraniczni laureaci Konkursów Chopinowskich! Ale zanim tam dojdę
długim, wypielęgnowanym podjazdem towarzyszy mi cały czas jego muzyka. Dzieje
się tak dzięki systemowi nagłośnienia, zainstalowanemu w różnych miejscach
parku.
Im bliżej, tym podniecenie większe i
więcej zwiedzających. Biały dworek wyłania się spośród drzew na końcu podjazdu.
Wzrok przyciąga jego ozdobny ganek z kolumnami oraz okna z małymi szybkami, a z
boku dobiega muzyka. Kiedy tu docieram, widzę otwarte okna i drzwi do ogrodu i to
stąd słychać muzykę, a na ławkach i krzesłach siedzą zatopieni w muzyce odwiedzający.
To duża grupa, wśród nich większość to Japończycy czy Koreańczycy. Oni chyba
najbardziej na świecie są tak zafascynowani muzyką Chopina. Wielu laureatów
konkursów chopinowskich pochodzi właśnie z tych krajów. Ten niezwykły koncert
trwa godzinę. Tym razem gra młoda polska pianistka. Przepięknie!
Potem zwiedzam dworek, którego wystrój wnętrza
jest rekonstrukcją historyczną z czasów, kiedy mieszkali tu Skarbkowie i Chopinowie,
są też materiały dotyczące tworzenia tego muzeum. Gromadzone są również
oryginalne pamiątki po Fryderyku. Jest sporo zwiedzających, więc nie mam czasu,
aby dokładnie im się przyjrzeć. A szkoda! Może innym razem!
A potem relaksacyjny spacer po parku. Jestem
zachwycona, choć spacerujących wielu. Pomimo panującej od dłuższego czasu suszy
jest tu zielono i kolorowo od kwiatów. Park został wkomponowany w naturalne
ukształtowanie terenu opadające łagodnie w dolinę przepływającej rzeki Utraty.
Są tu ładne ścieżki z ławeczkami wśród często przerośniętych krzewów i wysokich
drzew, są romantyczne zakątki z altankami i pergolami, w naturalnych zagłębieniach
są stawy z roślinnością wodną, a na rzeczce ciekawe mostki. Jest też kilka
pomników kompozytora. Prawdziwa uczta dla zmysłów! I wspaniały odpoczynek!
Zbliża się późne popołudnie, czas coś
zjeść. Ponieważ nie chcę jeszcze opuszczać terenu parku-pomnika, korzystam z
oferty bistro, który ma jeszcze rozstawiony letni ogródek. Obiad przesmażony,
ale herbata pyszna i ładnie podana. Najlepsze są tu jednak widoki!
Powoli wygaszają się emocje. Czas
wracać! Mam do przejechania dwieście kilometrów, dwieście kilometrów po pięknej
polskiej ziemi, którą TY tak bardzo kochałeś, Fryderyku!






















