Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mural w Pyzdrach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mural w Pyzdrach. Pokaż wszystkie posty

14 sierpnia, 2020

Pyzdry. Królewska przeszłość małego miasteczka.


Pyzdry najlepiej oglądać z mostu przekraczającego Wartę (DW 442 do Kalisza) albo z poziomu rzeki, bowiem w tutejszej marinie kończy się jeden z wielkopolskich odcinków spływu kajakowego. A dlaczego? Bo właśnie tutaj na wysokim brzegu rzeki widać najlepiej królewską przeszłość miasteczka. To tutaj pozostały budowle pamiętające jego wielką historię: dostojność średniowiecznego kościoła farnego, barokowa fasada kościoła pofranciszkańskiego i budynków klasztornych oraz fragmenty murów obronnych. Ja podziwiałam je i z jednej, i z drugiej perspektywy. Oba obrazy są zachwycające! Jedne z najpiękniejszych w Wielkopolsce!







BAR PRZY MARINIE "U PERKOZA".


Jest jeszcze jeden piękny obraz miasta widoczny z daleka, ale aby go dokładnie zobaczyć trzeba poszukać hali sportowej,  podejść pod nią, a wtedy naszym oczom ukaże się przepiękny, ogromny mural pokrywający całą ścianę budynku. Ten kolorowy rysunek przedstawia miasto z czasów jego największej świetności, z obiektami, które istnieją do dziś i których już od dawna nie ma, choćby zamek zbudowany przez Kazimierza Wielkiego, a  zniszczony w połowie XVII wieku przez Szwedów. Bywali w nim często nasi piastowscy książęta i królowie, stąd miasto nazywane jest królewskim.


330 METRÓW KWADRATOWYCH HALI SPORTOWO-WIDOWISKOWEJ.


Obok muralu jest jego zdjęcie z opisami obiektów i legendami pyzdrskimi, więc wszystko o mieście wiemy!  Namalował go Radosław Barek, który wcześniej wsławił się nagradzanym przepięknym muralem na poznańskiej Śródce. Robi ogromne wrażenie, można patrzeć i patrzeć!!!



Pyzdry dziś to niewielka miejscowość, mniejsza od mojej „małej Ojczyzny”, ale niegdyś jedna z większych w regionie, a na pewno bardziej znacząca o czym świadczą historyczne dokumenty. Już bowiem w 1232 roku książę Henryk Brodaty wzmiankuje o tym miejscu, a miasto lokuje Bolesław Pobożny około 1257 roku. 






Król Przemysł II mieści tu mennicę, gdzie bite są denary z napisem Moneta Pisdri. Jakiś czas potem król Władysław Łokietek zwołuje tu zjazd duchowieństwa i dostojników polskich. Potem miasto niszczą Krzyżacy, ale miejsce jest dla Polaków ważne strategicznie, więc Kazimierz Wielki buduje tu potężny zamek, a miasto otacza murami, co widać na muralu. Potem podpisywał w nim rozejmy, ogłaszał statuty prawne. Władysław Jagiełło zaś zawarł tu układ z księciem słupskim Warcisławem VII. Wiele więc tych piastowskich i królewskich śladów!




EKSPOZYCJA W DOMU Z PODCIENIAMI, CZĘŚĆ MUZEUM. 


A pamiątek z przeszłości poszukać można w stworzonym przez lokalnych pasjonatów Muzeum Regionalnym, które ciągle jest powiększane i unowocześniane. W zbiorach przeważają przedmioty z okresu piastowskiego odnalezione w tym rejonie, a także prehistoryczne i te bardziej współczesne. Muzeum dziś mieści się w skrzydle klasztornych zabudowań i w jego krużgankach, w których zobaczyć można również XVIII-wieczne freski franciszkanina Adama Swacha, popularnego wówczas artysty. 






















WYSTAWA W KRUŻGANKACH NIESAMOWITYCH FOTOGRAFII
KAROLA BUDZIŃSKIEGO  PYZDRZANIN W AMERYCE. 


MOJA ULUBIONA PRACA - GOLDEN GATE WE MGLE, CZYLI TRASA DONIKĄD.


Część zbiorów ulokowano w remontowanym zabytkowym domu podcieniowym na Rynku. Ten jest najstarszy w mieście, z końca XVIII wieku i nazywany jest Domem Piekarza, gdyż połączony jest z budynkiem piekarni. Wypiekano tu popularne w Wielkopolsce szneki z glancem, które pamiętam z dzieciństwa. 












Aby Pyzdry zwiedzić nie trzeba się wiele nachodzić, bowiem największe atrakcje znajdują się w pobliżu rynku i widoczne są z daleka. Sam rynek też jest niezwykle interesujący, nigdy dotąd takiego nie widziałam. W środku jest skwer, który porastają wysokie drzewa (na szczęście nikomu nie przyszło do głowy, by je wyciąć, bo taka jest dziś tendencja), pod nimi są alejki z ławeczkami, a w centralnej części stoi pomnik fundatora miasta. Znajdziemy tu też nowoczesną małą architekturę zdobiącą miasto i przypominającą jego przeszłość. 







Wokół kamienice i domy, niektóre w ubiegłych wieków. Jest też centrum targowe z pięknie wyeksponowanym wjazdem. Na rynku można zostawić samochód, bo wokół tego ciekawego skwerku jest wiele miejsca do parkowania. 







Ale najbardziej rzuca się w oczy wysoki obiekt z czerwonej cegły, który wygląda jak dawny zamek, bo taką charakterystyczną ma wieżę. Ale to Kościół Farny Narodzenia Najświętszej Marii Panny zbudowany w XIV wieku z fundacji Kazimierza Wielkiego. Trawiły go często pożary stąd dziś, po przebudowach, ma taki oryginalny wygląd. Nie zobaczyłam go od środka, gdyż nie trafiłam na mszę, a chyba tylko wtedy jest otwarty. Szkoda!









Kolejnym obiektem widzianym z pyzdrskiego rynku jest następny kościół. Ten jest częścią wspomnianego już klasztoru pofranciszkańskiego (XIII wiek) i ma niespotykane wezwanie: Ścięcia Głowy Św. Jana Chrzciciela. Jest jednym z trzech zachowanych z okresu średniowiecza zabytków architektury franciszkańskiej w Wielkopolsce. Gotycki wygląd zachował w bryle i rzucie, jednak po zniszczeniach fasadę odbudowano w stylu barokowym. Świątynia była otwarta i mogłam obejrzeć jej ciekawe wnętrza. Jednak sporo w niej zniszczeń, stąd jej obecny remont.



























Nie dotarłam na razie do jeszcze jednej pyzdrskiej atrakcji, z którą wiąże się legenda o powstaniu nazwy miasta, a która przyznacie jest oryginalna. Otóż jest to źródło wody znajdujące się przy ul. Wrocławskiej, przy którym wiele wieków temu pokrzepiali się książęta. I wtedy jeden do drugiego powiedział: Pij Zdrój, stąd nazwa Pyzdry. Drugie skojarzenie nazwy miasta związane jest z łacińską nazwą pistrinum oznaczające przykre położenie (mokradła Warty) i to bardziej mnie przekonuje. Choć w każdej legendzie podobno jest wiele prawdy, więc kto wie!

To tak w skrócie, co Pyzdry mają do zaoferowania. Bo są jeszcze rejsy katamaranem, do podziwiania kolorowe schody wyklejane barwnymi szkiełkami, mniejsze, ale ciekawe murale, historyczne ławeczki, małomiasteczkowy spokojny klimat…  Fajne miejsce odszukałam, prawda?




 MURAL ŻYCIE NAD WARTĄ - OSTATNIA PRACA (2021).

Pewnie nie będzie w tym roku zagranicznego wyjazdu, bo sytuacja wcale się nie stabilizuje, czyli zwiedzam dalej okolicę. Za tydzień więc będzie pojawiający się na ptolemeuszowskich mapach (II wiek) Kalisz! Pozdrawiam Was, kochani, serdecznie! Miłego weekendu!