Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rejon Koniński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rejon Koniński. Pokaż wszystkie posty

10 maja, 2020

Kleczew – miasto z pokopalnianymi krajobrazami.


Prawie sto lat temu w rejonie konińskim odkryto pokłady węgla brunatnego. Jednak największe wydobycie nastąpiło po zakończeniu  wojny i wtedy przez następne dziesięciolecia działalności kopalni tereny te zostały bezpowrotnie zmienione. Pojawiające się kolejno odkrywki zmieniły nizinny krajobraz wielu miejscowości. Pozostały po nich usypane zwały ziemi i jeziorka, które trzeba było zrekultywować i zagospodarować. Taki krajobraz ma moja miejscowość, ale o tym już pisałam, taki też ma Kleczew, ciekawe miasteczko położone kilka kilometrów dalej. 






Tu jeszcze do dziś działa jedna z odkrywek, więc oprócz zmienionego krajobrazu można dostrzec jeszcze inny widok. To widok, w którym pierwsze miejsce grają kolosy, czyli gigantyczne maszyny-koparki wydzierające ziemi czarną energię. Jeden z mniejszych modeli, już wysłużony, stoi na obrzeżach miasta i jest nie lada atrakcją, którą każdy może podziwiać z bliska. Ma gąsienice wysokości człowieka, waży 340 ton i aby tu dotrzeć w 1971 roku zwróciła uwagę wszystkich mediów i Polaków, którzy śledzili z zapartym tchem operację przerzutu tego kolosa. 






Kawałek dalej na zrekultywowanych terenach dostrzegamy strzeliste wieże z wielkimi śmigłami dużej farmy wiatrowej. A od strony zachodniej znajduje się obszar chroniony Powidzkiego Parku Krajobrazowego z ciągiem malowniczych jezior polodowcowych i kwitnącą tam turystyką. Przyznacie, ciekawy rejon! 









Pośrodku zaś jest rozbudowana i nowoczesna miejscowość, ale o przeszło sześćsetletniej historii, którą budowali przedstawiciele różnych kultur, wyznań i narodów. 






Najważniejszych elementem współczesnego kolorytu miasta jest widoczny z daleka gotycki kościół św. Andrzeja Apostoła. W tej niedużej, ale trójnawowej świątyni zachowało się piękne gotyckie sklepienie gwiaździste, natomiast ołtarze są już barokowe, tak jak epitafium rodziny Gurowskich ufundowane przez Władysława Gurowskiego, Wielkiego Marszałka Litewskiego, który był ówczesnym właścicielem miasta. Przez smukłe okna wypełnione witrażami wpada mnóstwo kolorów rozświetlając jego wnętrze. 























Częste pożary oraz walki przetaczające się przez ten teren spowodowały, że nie ma w Kleczewie wielu zabytków, a miasto postawiło na kulturę, sport i rekreację. Jest tu miejski stadion, hala sportowa, duży ośrodek kultury. Jedną z największych atrakcji jest utworzony na terenach pokopalnianych Park Rekreacji i Aktywności Fizycznej. Rozciąga się na obszarze 40 hektarów, z czego część zajmuje duży zbiornik wodny z plażą, pomostami i slipem dla małych łodzi. Wokół niego biegną ścieżki spacerowe i rowerowe. Można tutaj pojeździć na quadzie, jest też park linowy z dużą ścianą wspinaczkową, a tyrolką można zjechać na drugi brzeg jeziora. Jest plac zabaw, wiata grillowa i nieduży amfiteatr. Odbywa się tu wiele różnych imprez plenerowych.  Ten poprzemysłowy teren nabrał nowego wyglądu i stanowi ciekawą atrakcję nie tylko dla miejscowych. 





















Lubię przez Kleczew przejeżdżać, bowiem w różnych jego zakątkach zawsze znajdują się przepiękne dekoracje: okolicznościowe albo związane z porami roku. I wtedy spoglądam, czym dziś zaskoczy mnie pracujący tu wspaniale architekt krajobrazu miasta. Sami je zobaczcie!

















Takich ciekawych miasteczek jest w Polsce wiele. Dziś poznaliście jedno z nich, niby nieduże, bo czterotysięczne, ale dla mieszkańców wielkie, bowiem tu jest ich mała ojczyzna. Trochę pozmieniana, ale własna!