Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziemia Sądecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziemia Sądecka. Pokaż wszystkie posty

15 stycznia, 2021

Stolica ziemi sądeckiej – Nowy Sącz.

Król Kazimierz Wielki dobrze wiedział, że TO miejsce jest świetnie dostosowane do jego politycznej koncepcji obronności kraju, więc pobudował tu jeden ze swoich pięćdziesięciu murowanych zamków, a potem otoczył je potężnymi murami obronnymi, łącząc wszystko z istniejącym już tu miastem. Miejsce było idealne, bowiem znajdowało się tam, gdzie rzeka Kamienica wpada do rwącego Dunajca. A między rzekami znajdowała się wypiętrzona równina, na której było już ulokowane miasto. I on, i wcześniejsi, i późniejsi władcy lubili w nim przebywać, bronili się tu albo planowali przyszłość naszego kraju. A mowa tutaj o Nowym Sączu, mieście założonym pod koniec XIII wieku przez króla Czech i Polski - Wacława II. Rozbudował je Władysław Łokietek, a jego rozkwit i potęga trwały do XVI wieku. A to dlatego, że przebiegał tędy szlak handlowy na południe Europy. Miasto obdarzone było licznymi przywilejami, z rzadkim prawem bicia własnej monety; prawem składu, czyli obowiązkiem sprzedaży przewożonych przez miasto towarów. Zasłynęło też z wyrobu sierpów i było jednym z największych miast Małopolski.



Oprócz zamku było tu osiem kościołów i klasztorów pobudowanych wokół średniowiecznego rynku. To tu według tradycji Jan Długosz pisał swe Roczniki, tu uczył synów króla Kazimierza Jagiellończyka. A całkiem niedaleko, w 1566 roku, urodził się Michał Sędziwój, nazywany księciem alchemików. Jego ducha rozrzucającego złote monety można podobno spotkać na rynku w sylwestrową noc. Dopiero tutaj usłyszałam o tej ciekawej postaci, o której legendy mówią, że każdy metal potrafił zamienić w złoto! Studiował w wielu krajach, miał ogromną wiedzę chemiczną, znał wielu królów i alchemików, przypisywano mu też znajomość tajemnicy kamienia filozoficznego, a jego traktat alchemiczny, na którym pracowały następne pokolenia chemików doprowadziły do wielu wynalazków. A on sam podobno odkrył tlen! 



Jednak potem nadeszły gorsze czasy. Wszystko za sprawą nękających miasto pożarów oraz wojen. Stąd dziś odwiedzając Nowy Sącz nie ujrzymy wielu tamtych budowli. Nie zachował się zamek, na jego miejscu zobaczymy tylko ocalałą Basztę Kowalską oraz ruiny otoczone przez parkowe drzewa.



Z kościołów zachowały się trzy, jeden z nich to bazylika kolegiacka św. Małgorzaty z dwoma wieżami założona przez Wacława II. Północna, należąca do najpiękniejszych gotyckich wież w Polsce, stanowiła własność miasta. Używana była przez trębaczy do sygnalizowania zagrożenia pożarowego. Południowa, barokowa, była dzwonnicą i należała do kościoła. Wnętrza posiadają dziś elementy gotyckie i barokowe. Na zewnątrz również widać mieszankę stylów po kolejnych odbudowach świątyni.










Kawałek dalej zza kamienic wyłaniają się wieże kościoła św. Ducha. Są to obiekty klasztoru szpitalnego norbertanów, który założył Władysław Jagiełło, obecnie należące do jezuitów. W świątyni znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej Pocieszenia.










Po przeciwnej stronie rynku są pozostałości bardzo znaczącego dawniej klasztoru franciszkanów, który również ufundował  Wacław II. Po pożarach pozostała tu kaplica Przemienienia Pańskiego, w której dziś jest zbór ewangelicki. Zachowały się również dwa skrzydła zabudowań klasztornych z wieżą i arkadami.




Jednak warto się w mieście zatrzymać, aby po nim pospacerować. Samochód można zostawić na jednym z parkingów przy Bulwarze Narwiku. Z tej perspektywy widać, jak ciekawie jest ono położone, bowiem, aby do niego się dostać należy pokonać wiele schodów na szczyt wyniesienia, na którym Nowy Sącz pobudowano. Widać tu zachowany fragment murów obronnych. 




Kiedy je przekroczymy znajdziemy się na Placu Kolegiackim, a przed nami widać wspomnianą bazylikę. Za nią w prawo i w lewo jest plątaninka starych uliczek, ale z nowocześniejszą zabudową, oprócz zachowanego Domu Gotyckiego (XV/XVI wiek), w którym znajduje się dziś Muzeum Okręgowe.




Gdy pójdziemy na wprost zobaczymy zachwycający budynek nowosądeckiego ratusza znajdujący się na dużym rynku. Pojawia się on często na blogach podróżniczych, bowiem o razu zwraca uwagę każdego odwiedzającego. Wybudowany został pod koniec XIX wieku. Uroku dodają mu dekoracje sztukaterskie przy oknach oraz ciekawie przy nim wkomponowana ozdobna wieża zegarowa. Trudno oderwać wzrok! 








Wokół jest piękna zabudowa pochodząca z początków XX wieku, kiedy miasto było w zaborze pruskim. Ten ozdobny architektoniczny styl nazywa się secesją wiedeńską. Wiele z kamienic jest wyremontowanych, inne czekają na swoją kolej. Spacer wokół rynku, jak i uliczkami z niego wychodzącymi dostarcza wielu wspaniałych wrażeń.










KOŚCIÓŁ ŚW. KAZIMIERZA.



Gdy odejdziemy od ratusza w lewą stronę trafimy na ulicę Jagiellońską, która w początkowej części jest deptakiem. Dalej towarzyszą jej ukwiecone Planty. Tutaj polecam spacer z podniesioną głową, bowiem prawie każda z kamieniczek ma piękne kolory i jakieś zachwycające, dekoracyjne elementy. Można też przysiąść na jednej z ławeczek i kontemplować urodę rozwijającego się dziś prężnie miasta, największego na ziemi sądeckiej. 










KAPLICZKA ŚW. MARKA NAZYWANA SZWEDZKĄ (1771).




Czas nas gonił, bo zwiedziliśmy już tego dnia miasto i Kopalnię Soli w Wieliczce, a zdążaliśmy jeszcze do Krynicy, więc zwiedzanie Nowego Sącza nie trwało długo. W drodze powrotnej miał być Stary Sącz św. Kingi oraz mocno polecany na blogach Sądecki Park Etnograficzny z Miasteczkiem Galicyjskim w Nowym Sączu. Ale wtedy powodziowe opady deszczu to uniemożliwiły. Może jeszcze będzie okazja!