10 stycznia, 2020

Czarnogórska perła – historyczny Kotor.

Pierwszy tegoroczny wpis jest dalszym ciągiem pięknych wspomnień z ubiegłorocznej wyprawy na Bałkany. Wiele tam niesamowitych miejsc i atrakcji, jednak to Czarnogóra skradła moje serce (gdzieś tak na równi z Chorwacją). Te niesamowite widoki i miasta z odległą historią powalają na kolana. „Gdy rodziła się nasz planeta, najpiękniejsze spotkanie morza z lądem zdarzyło się na czarnogórskim wybrzeżu” – pisał  romantyczny poeta, lord Byron, który już na początku XIX wieku dostrzegł to piękno podczas podróży po Europie. Ja też tak uważam!!!





A dziś będzie o czarnogórskim Kotorze, portowym miasteczku leżącym tak urokliwie i posiadającym taką dawkę historii i klimatu, że to mój numer jeden ostatniej, bałkańskiej wyprawy. Poniżej szczegółowe powody, dla których tak uważam!





Położony jest nad poszarpaną, wcinającą się głęboko w ląd Zatoką (Boką) Kotorską, która jako jedyna w Europie Południowej posiada cechy fiordów norweskich; w dodatku leży na jej końcu, więc aby dotrzeć tu od strony Morza Adriatyckiego trzeba przepłynąć wiele kilometrów wśród bajecznych widoków.







Otoczony jest wieloma zielonymi wzgórzami, ale też wysokimi, stromymi i monumentalnymi masywami górskimi: Vrmac, Dobrota i Lovćen z Parkiem Narodowym, w którym szczyty dochodzą do 1700 metrów n.p.m.







Aby do niego dotrzeć lądem, trzeba przejechać urokliwą trasę od strony Budvy, podczas której towarzyszą nam widoki czarnogórskich wiosek i zielonych wzgórz, międzynarodowe lotnisko w Tivacie oraz prawie dwukilometrowy tunel Vrmac wprowadzający nas do miasta.







Można tu też dojechać Jadranską (Adriatycką) Magistralą wzdłuż zatoki lub zjechać serpentynową trasą z Gór Lovćen, podczas którego otwierają nam się coraz bajeczniejsze widoki na całą zatokę, choć jezdnia wąska, a 360-stopniowe zakręty przyprawiają o zawrót głowy.





Otoczony jest 4,5 kilometrowym łańcuchem średniowiecznych murów obronnych (z wieloma wieżami i bastionami), pnącym się po stromych zboczach gór, które powstały w IX wieku, a później rozbudowali je Wenecjanie w XV wieku dla obrony przed tureckimi atakami, a dzięki temu, jak i obronnemu położeniu, miasto nigdy nie było zdobyte.





Ma bardzo odległą i pogmatwaną przeszłość historyczną, bowiem jego początki sięgają III wieku, kiedy to pojawili się tu Ilirowie i założyli pierwszą twierdzę, potem dokładając swoją cegiełkę rządzili się tu Grecy, Cesarstwo Bizantyjskie, Bułgarzy, Serbowie, Węgrzy, Bośniacy oraz Wenecjanie, którzy pozostawili większość obecnej miejskiej zabudowy, byli też Austriacy, a ci mieli tu swój wojenny port.


LEW WENECKI NA MURACH MIASTA.


Kiedy jedną z trzech bram wejdziemy do miasta (my weszliśmy tą od portu – zachodnią) od razu widzimy duży plac z wieżą zegarową, będący punktem zbiórek chyba wszystkich wycieczek oraz przepiękne pałace, których w mieście jest bardzo wiele; mieściły się w nich urzędy oraz mieszkali najbogatsi mieszkańcy miasta.









Architektura budowli stanowi przekrój wszystkich stylów od średniowiecznego do baroku, choć część z nich to odbudowane obiekty, bo choć Kotoru nie pokonało imperium otomańskie, to dość liczne trzęsienia ziemi i owszem.











Uliczki miasta są śliczne: wąskie, nieregularne, zaplątane i poprzedzielane małymi, uroczymi placykami ze studniami i fontannami, a bruk, po którym ostrożnie stąpamy jest śliski, bowiem wydeptywany przez wieki milionami stóp mieszkańców i teraz turystów (a tych jest dużo, bo nawet w czasie, kiedy my tam byliśmy przypłynęły dwa wycieczkowce, czyli kilka tysięcy kolejnych zwiedzających).











Za każdym zaułkiem, przy każdym placyku natykamy się tu na świątynie, których jest w mieście kilkanaście; są kościoły katolickie oraz cerkwie i pochodzą z różnych czasów; jedne są bardzo małe i skromne, inne z bogatszym wyposażeniem, więc jest to podziwiać.


KATEDRA ŚW. TRYFONA - PATRONA MIASTA,
NAJSTARSZY ROMAŃSKI ZABYTEK W MIEŚCIE (XII WIEK),
JEDNA Z NAJSTARSZYCH ŚWIĄTYŃ NAD ADRIATYKIEM.

CERKIEW ŚW. ŁUKASZA Z XII WIEKU.

CERKIEW ŚW. MIKOŁAJA
Z PRZEPIĘKNYM ZBIOREM IKON.



KOLEGIATA Z XIII WIEKU, A W ODDALI, NA MURACH MIASTA 
KOŚCIÓŁ MATKI BOSKIEJ UZDROWIENIA CHORYCH Z XVI WIEKU.


Miasto można zwiedzać spacerując jego klimatycznymi uliczkami, albo z wysokości murów obronnych, którymi można wędrować prawie dookoła Kotoru (jak w Dubrowniku), a widokowych miejscówek jest tu co niemiara.





Jest tu wiele muzeów, w tym takie nietypowe, jak „Muzeum Kotów”, którego niestety nie odwiedziłam, bo było zamknięte.


MUZEUM MORSKIE W XVIII-WIECZNYM PAŁACU.

MUZEUM KOTÓW DLA PODKREŚLENIA ICH ZNACZENIA W ŻYCIU MIASTA.


I całe mnóstwo restauracji i kafejek, większych lub całkiem maleńkich, wciśniętych w urokliwe zakątki miejskie; często położone całkiem niesamowicie.











Zdjęcia, które tu zrobiłam nie oddają całego uroku miasta i nie pokazują tego całego piękna i panującego tutaj niesamowitego klimatu, zresztą cały ten odwiedzający tłum skutecznie uniemożliwiał robienie dobrych zdjęć, bo cały czas ktoś był w kadrze, więc najlepiej to miasto odwiedzić samemu, co z czystym sumieniem polecam. 

Chyba wymieniłam dość powodów, dla których będąc w Czarnogórze po prostu trzeba odwiedzić Kotor!


MAPA MIASTA PO POLSKU!!!

NIE NA DARMO KOTOR ZOSTAŁ UZNANY
ZA NAJLEPSZĄ EUROPEJKĄ DESTYNACJĘ
W 2019 ROKU!!!