Przed
świętami dowiedziałam się z mediów, że u
franciszkanów (parafia św. Franciszka Serafickiego) w Poznaniu, na ulicy
Garbary 22 (na Franciszkańskiej są
jeszcze konwentualni), można oglądać jedną z największych szopek
bożonarodzeniowych w Europie. Super wiadomość! Franciszkanie co prawda budują
ją już po raz kolejny, bo rozpoczęli w latach 50-tych ubiegłego wieku, ale
jakoś do tej pory ten fakt mi umykał. W tym roku zdecydowaliśmy się ją
zobaczyć. Wybraliśmy się więc do Poznania w ubiegłą sobotę. Pojechaliśmy
pociągiem, bo szybciej niż autem, taniej i nie ma wtedy problemu z parkowaniem,
bowiem kościół stoi w zatłoczonym centrum miasta. Z dworca głównego mamy piętnastominutowy
spacerek do placu Bernardyńskiego, a wspomniana świątynia znajduje się właśnie
naprzeciwko.
Widoczna jest z daleka, ma dwie wysokie, wspaniałe wieże i piękną barokową fasadę, którą zdobią nisze z rzeźbami świętych franciszkańskich, między innymi św. Franciszka z Asyżu. Jednak od połowy XV wieku byli tutaj bernardyni, aż do kasaty zakonu przez zaborców. Dopiero po drugiej wojnie kościół z klasztorem przekazano franciszkanom. Wielokrotnie go też odbudowywano, najpierw po potopie szwedzkim, ostatni raz po drugiej wojnie, ponieważ Niemcy umieścili w nim działo przeciwpancerne.
Wnętrze jest ogromne, ale dość ubogie, nie przesycone zdobieniami. Przed świętami Bożego Narodzenia upiększa go budowana przez kilka tygodni ogromna szopka bożonarodzeniowa. Widać ją od wejścia, bowiem zajmuje całe prezbiterium. Od razu widzimy granatowe tło zawieszonej tkaniny, a na różnych wysokościach nad ołtarzem umieszczono ponad 400 figur postaci i zwierząt. Oczywiście, w centrum znajduje się Święta Rodzina, w naturalnych rozmiarach.
Niektóre
figury są ruchome. Są tu też betlejemskie osady, ponieważ franciszkanie starają
się w szopce wiernie odtworzyć to, co działo się na Ziemi Świętej dwa tysiące
lat temu. Dodatkowe efekty stwarza podświetlenie, które zmienia się co jakiś
czas ukazując szopkę w różnym świetle. Kolędy płynące z głośników dopełniają
magii tego miejsca.
Całość robi ogromne wrażenie, choć miałam też taką myśl, że za dużo w niej się dzieje. Wolę bardziej kameralne żłóbki. Jednak trzeba oddać franciszkanom, że się napracowali i na pewno stworzyli coś niesamowitego, w hołdzie swojemu patronowi św. Franciszkowi, który zbudował pierwszą szopkę osiemset lat temu. Tutejsza jest bardzo popularna, widać to po ilości odwiedzających ją ludzi. Przychodzą całymi rodzinami i podziwiają. Słychać było zachwyt dzieci i dorosłych, ale zrobienie zdjęć to ogromny problem. Zresztą światło też w tym nie pomagało, dlatego zdjęcia nie są ciekawe i w pełni nie oddają jej wspaniałości. Lepiej zobaczyć szopkę na własne oczy. Może uda Wam się kiedyś tu dotrzeć. Tegoroczną można odwiedzać do 2 lutego.
Później odwiedziliśmy jeszcze monumentalną Bazylikę Kolegiacką przy Gołębiej. Tu szopka taka, jak mi się podoba – tradycyjna.
A w drugim kościele o. Franciszkanów na Franciszkańskiej zupełnie inna. Co, kto lubi lub nie.
Potem jeszcze
spacerek po rozkopanym Starym Mieście i powrót wygodnym elfem Kolei
Wielkopolskich do domu.
Tegoroczna zima, choć szarobura, sprzyja wyjazdom, zwiedzaniu i... polepszaniu nastroju. I to jej wielki plus!
Kiedyś lubiliśmy z dziećmi robić przegląd szopek w okolicy. Teraz kościoły nawet w niedzielę pomiędzy mszami są zamykane i szkoda. Podobnie dużą szopkę mamy na Śląsku w Katowicach - Panewnikach tam kościół jest otwarty ale to jeden z nielicznych wyjątków. Do Poznania mamy trochę daleko, więc Twoje zdjęcia muszą nam wystarczyć. Ostatnio pojechaliśmy do Siemianowic tam też jest piękna szopka i obejrzeliśmy ją przez kratę :( Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńJa byłam mile zaskoczona, bo wszystkie odwiedzone świątynie były otwarte, choć było wczesne popołudnie. Może dlatego, że była sobota. A dziś podziwiałam szopkę w Lublińcu u oblatów. Może nie była największa, ale piękna i z mnóstwem poduch oraz przytulanek dla dzieci. Nigdzie takiej nie widziałam!
UsuńCiepłego tygodnia:)))
Miałaś to szczęście być w Poznaniu w okresie świątecznym i zobaczyć szopkę u franciszkanów. Kiedy my tam byliśmy latem akurat fasada była w remoncie, stały rusztowania na środku między wieżami.
OdpowiedzUsuńA z tym parkowaniem w Poznaniu to prawda, lepiej do centrum miasta dojechać pociągiem lub kolejką i zafundować sobie długi spacer...
Buziaki :)
Ja za to nie widziałam ołtarza, bo zakryła go szopka. Cieszę się, że się tam wybraliśmy, bo niedaleko, a wrażenie ogromne! Podróż pociągiem też mi się podoba, bo wygodniej niż w samochodzie czy autobusie. Sprawdziłam nawet bezpośrednie połączenia z Konina. I dojadę stąd do Suwałk czy Rzeszowa. Bardzo mi się to podoba, już nawet pewne pomysły mi się nasuwają...
UsuńSłonecznego tygodnia:)))
Szopki franciszkańskie są największe i najładniejsze :) u nas jest nawet podobna, też za żłóbkiem jest taka sama pajęczyna :) A szopka na całej ścianie , widać tylko Tabernakulum :) Nasza franciszkańska ma dużo ruchomych figurek, czesto przed Mszą Św, jest włączona. Co roku zachwyca tak samo :)
OdpowiedzUsuńTo też macie szczęście, że macie franciszkanów. Oni wiedzą, jak przyciągać tłumy do świątyni!
UsuńBardzo ładna szopka <3 Piękne zdjęcia :D
OdpowiedzUsuńDzięki Kinga. Pięknego tygodnia:)))
UsuńPamiętam żywą szopkę na Jasnej Górze, lubiłam tam chodzić z dziećmi, kiedy były małe. Teraz już chyba jej nie ma. Ja osobiście nie lubię przepychu w kościołach, a ta jasnogórska szopka była wbrew pozorom (w przeciwieństwie do reszty samego klasztoru) skromna. Moją uwagę zwrócił na Twoich zdjęciach rynek. Dlaczego w Polsce jest tendencja do betonowania miast? To pytanie chyba bez odpowiedzi. To samo zadziało się w Częstochowie.
OdpowiedzUsuńBetonoza jest w wieku miejscach polskich miast. To wielka głupota! Na szczęście, wiele z nich już beton zrywa i znów pojawia się tam zieleń. Myślę, że z biegiem czasu ta moda wszędzie się zmieni, bo w miastach jest po prostu wtedy za gorąco!
UsuńW Poznaniu byłam, ale trochę po Świętach, dlatego na szopkę już się nie załapałam, ale powiem o niej mojej mamie, może uda jej się w następnym roku! Spacerowanie, czy też zwiedzanie na pewno poprawia humor, nawet jeśli szaro i buro za oknem, warto wyjść z pod ciepłego koca, bo to na prawdę bardzo pomaga na samopoczucie zimą :)
OdpowiedzUsuńSama wiem o tym najlepiej, że łatwiej wtedy przeczekać do wiosny, bo taka ilość szaroburości może odebrać wszystkie siły życiowe!
UsuńFranciszkanie to jednak mają talent i pomysłowość. Będąc dzieckiem również należałam do kościoła Franciszkanów, gdzie co roku powstawała szopka najbardziej znana w Gdyni bo ruchoma. Uwielbiałam ją, była duża i przedstawiała sceny z życia w ówczesnej codzienności, to była taka trochę magia. Do dzisiaj ją lubię bo mi przypomina tamte emocje, poza tym jest klimatyczna, w tle słychać kolędy. Mieszkałam dwie minuty od kościoła i wszystkie dzieci z podwórka spędzały w okresie świątecznym mnóstwo czasu w kościele podziwiając tę magię. Ona jest umiejscowiona tak jakby w osobnym miejscu, z tyłu mniejszej kościelnej nawy zatem można tam spędzać dużo czasu bez obaw, że się komuś przeszkadza.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię poniedziałkowo Ulcia, idź z uśmiechem przez ten nowy tydzień
Masz świetne wspomnienia. Ja wczoraj byłam w Lublińcu u oblatów i tam nie dość, że mają piękną szopkę, to w dodatku obstawiona jest ona poduchami i maskotkami, gdzie mogą dzieciaki spędzać czas. Super miejsce dla nich. One też będą mieć fajne wspomnienia.
UsuńZdrówka Monia 🥰
Bardzo fajna szopka i fajnie, że Franciszkanie pomimo wielkiej pracy poświęcają swój czas na jej zbudowanie :).
OdpowiedzUsuńDruga szopka z kartonami też mnie ujęła :).
Franciszkanie kultywują tradycję swojego patrona. Tylko szopki bardzo rozbudowują. No, i na pewno się napracują!
UsuńSzopka Franciszkanów przypomina taką hiszpańską, zawsze dużo się dzieje i nie wiadomo na co patrzeć. I ma to swój urok.
OdpowiedzUsuńNa pewno! Ja jednak jestem tradycjonalistką i wolę mniejsze. Ale dobrze, że są różne i każdy może podziwiać to, co jemu się podoba.
UsuńPozdrawiam Julka 😘
Uwielbiam ten czas kiedy w kościołach pojawiają się szopki. Usiu, troszkę Ci zazdroszczę, że mieszkasz niezbyt daleko Poznania i możesz odwiedzać to miasto. Bardzo ciekawa jest szopka z kartonami. Przypuszczam, ze jej przesłanie to niesienie pomocy potrzebującym.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Pomysłów na oryginalne szopki jest bardzo wiele. I są niezwykle interesujące. Jednak do mnie najbardziej przemawiają te nieduże i tradycyjne.
UsuńPozdrawiam Łucjo 😘
I w Warszawie u franciszkanów na ulicy Miodowej jest piękna i bardzo słynna od lat szopka. I z dziećmi i z wnukami tam chodziłam...
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś zawitam do Warszawy, by ją zobaczyć 😍
UsuńPomysłowe te szopki. Jedna ogromna, dla drugiej tłem są kartonowe pudła. A tak przy okazji zapytam czy rynek już wyremontowany? Jak byłam w ubiegłym roku rozkopany był okropnie, wszędzie pył i doły.
OdpowiedzUsuńTen remont to jeszcze chyba kilka lat potrwa, bo nie widać końca!
UsuńNo tak. W cierpliwość trzeba się uzbroić i zwiedzać inne miejsca.
Usuń