W tym roku zrobiłam
sobie wspaniały mikołajkowy prezent. Co prawda nieco wcześniej, ale za to jaki!
Był to wyjazd do Wrocławia na wystawę twórczości Gustawa Klimta w
bardzo nowoczesnej, immersyjnej odsłonie. Słowo immersja usłyszałam po raz
pierwszy i doczytałam, że to proces, w którym osoby jej doświadczające są
pochłaniane przez wirtualną rzeczywistość. Zaś wystawa immersyjna to połączenie
współczesnych cyfrowych technologii ze światem sztuki, dzięki czemu uczestnik
wystawy ma możliwość wniknięcia w obrazy i obserwowania ich detali w ogromnym
powiększeniu. Oglądający dosłownie zanurzają się w przestrzeń sztuki. I na
wystawie KILMT – THE IMMERSIVE EXHIBITION wniknęłam w kolorową i
wspaniałą twórczość Klimta. Pierwszy raz doświadczyłam sztuki w takiej
odsłonie. I bardzo mi się to podobało!
![]() |
PRZY NAJBARDZIEJ ROZPOZNAWALNYM DZIELE: POCAŁUNEK |
Wystawa trafiła do wrocławskich sal IASE przy Wystawowej 1 po triumfalnym jej przyjęciu w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu, Wiedniu i Warszawie, więc nie zdziwiła mnie duża ilość osób odwiedzających. Pokazuje ona życie i twórczość artysty i podzielona jest na kilka części.
Pierwsza część jest tradycyjna i
przedstawia chronologicznie lata życia artysty. Dowiadujemy się tutaj, że Gustav
Klimt urodził się w 1862 roku w Wiedniu i tutaj też zmarł 58 lat
później. Na stronie promującej wystawę czytamy, że okazał się
niekwestionowanym gigantem sztuki epoki nowoczesnej. Jego fascynacja secesją,
którą uznawał za pionierską w dziejach sztuki, oraz rola lidera przełomu
sprawiły, że stał się niezaprzeczalnie jednym z najważniejszych artystów swego
czasu /https://wystawaklimt.pl//. Tworzył również wybitne akty, pejzaże, rysunki i zdobienia na
budynkach, które uczyniły z niego wszechstronnego artystę. Jego życie, rozgrywające się w
cieniu niższych warstw społecznych monarchii Habsburgów, stworzyło
fascynującą legendę, a złote obrazy przyczyniły się do utrwalenia jego
niekwestionowanego miejsca w historii sztuki. Stąd dziś taka wyróżniająca
artystę wystawa, który mimo iż minęło przeszło sto lat od jego śmierci niezmiennie
cieszy się sławą i uznaniem na całym świecie.
Pochodził z
wielodzietnej rodziny. Miał cztery siostry i dwóch braci. Jego ojciec był
złotnikiem i grawerem, a wszyscy jego synowie odziedziczyli po nim plastyczne
zdolności. Stąd zamiłowanie Gustawa do złota. Jest autorem wielu złotych
portretów, bowiem stosował bogate mozaikowe zdobienia i złocenia. Postaci na
jego obrazach są często w nich wręcz zatopione. Najchętniej malował kobiety,
które były dla niego źródłem największych inspiracji, również erotycznych. Wiódł proste życie, unikał innych artystów i towarzystwa.
Często nosił długą szatę i sandały – fotka z jego woskową figurą obowiązkowa. Choć
nigdy się nie ożenił to spłodził kilkanaścioro potomków.
Druga część. Po tych
informacjach dotyczących jego niezwykłego życia i po spotkaniu oko w oko z
artystą możemy zobaczyć dwanaście precyzyjnych kopii jego najpiękniejszych
dzieł w skali 1:1. Wykonano je na płótnie techniką oleju zgodnie z oryginalnymi
metodami. Obok nazwa dzieła i ciekawy opis jego powstania oraz późniejsze losy. Ilość detali i zdobień z tak bliska robi jeszcze większe wrażenie. I zdecydowanie zachwyca!
![]() |
PALLAS ATENA. |
![]() |
DANAE. |
![]() |
SPEŁNIENIE /KOCHANKOWIE/. |
![]() |
NAJDROŻSZY PORTRET ADELE BLOCH-BAUERS. |
![]() |
JUDYTA Z GŁOWĄ HOLOFERNESA. |
![]() |
NAJBARDZIEJ ZNANY POCAŁUNEK. |
![]() |
DZIEWICA. |
Trzecia część. Teraz przechodzimy
do strefy VR. Siadamy na fotelu, zakładamy specjalne gogle i zapadamy się w
wirtualną rzeczywistość wciągnięci w pełne przepychu kompozycje Klimta. Niezwykłe
przeżycie, z pracującym na wysokich obrotach błędnikiem.
Czwarta część. Na koniec przechodzimy do ogromnej hali wyłożonej dywanem, siadamy na pufie lub podłodze i podziwiamy to, co dzieje się na ekranie, ścianach i podłodze. To tutaj prezentowanych jest 300 dzieł artysty w ogromnych rozmiarach. Tu działa immersja pozwalająca nam zanurzyć się w jego świecie. W tle słyszymy głos lektora i piękną muzykę Zbigniewa Preisnera. Wszystko to sprawia, że pozostają niezapomniane przeżycia.
Ten wpis jest prezentem mikołajkowych również dla Was, ale gdybyście nabrali ochoty na zanurzenie się w twórczości Klimta osobiście, to informuję, że wystawa będzie jeszcze dostępna do 23 lutego. Bilety najlepiej zarezerwować przez stronę wystawy, bo cieszy się ona dużym zainteresowaniem. Parking jest obok obiektu (ul. Wróblewskiego). Ja ją serdecznie polecam!
Przypuszczam, że była to niezwykle interesująca i ciekawa ekspozycja. Patrzę na Twoje zdjęcia i widzę, że prezentowane prace Klimta rozciągają się od podłogi aż do sufitu. Niesamowite! Gustav Klimt, przecież znany jest ze swoich zmysłowych, porywających przedstawień kobiet. Ja jestem zachwycona jego obrazami. Wiele oglądałam w wiedeńskim Belwederze.
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Cieszę się, że oglądałaś te obrazy na żywo. Tutaj też one były, choć wierne kopie, ale było bliżej. Wrażenia też niezwykłe. Pozdrawiam cię Lusia bardzo gorąco:)))
UsuńChociaż miałem możliwość obejrzenia obrazów Klimta w Wiedniu, to zaciekawiłaś mnie formą wystawy. Dziękuję za tak oryginalny prezent mikołajkowy i ciekawy pomysł na wycieczkę do Wrocławia. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPrzy okazji wskoczyłam na jarmark, więc wrażeń całe mnóstwo. Pięknego czasu oczekiwania. Pozdrawiam:)))
UsuńUla nie ma to jak super podróżniczy prezent :) przynajmniej mnie to cieszy i to bardzo :) żadnych innych prezentów nie przyjmuje jak bilety lotnicze :) :) :) Fakny miałaś wyjazd ibw fajne miejsce...podoba mi się pomysł z VR – to musiało być jak wejście do obrazu! Dzięki za polecenie i świetną relację!;) pozdrawiam serdecznie...
OdpowiedzUsuńDla mnie, osoby już w słusznym wieku, takie nowoczesne technologie to coś nieoczywistego. Ale tu mi się bardzo podobało. A Klimt należy do moich ulubionych artystów. Dzięki Ania, pozdrowionka:)))
UsuńŚwietny prezent sobie zrobiłaś, gratuluję! Wiem jakie to wrażenie robi bo ja widziałam cos takiego na wystawie Beksińskiego. Faktycznie jest to niesamowite, zapewne w przypadku Klimta jest to ogrom niezapomnianych wrażeń estetycznych których Ci zazdroszczę bo chętnie bym pojechała, jednak moja kondycja jeszcze na to nie pozwala a ode mnie to pięć godzin jazdy w jedną stronę. Dodam jeszcze, że po obejrzeniu obrazów Beksińskiego w tej formule długo nie mogłam się pozbierać, to było bardzo mocne! Serdecznie pozdrawiam, miłego tygodnia życzę!
OdpowiedzUsuńZupełnie inny przekaz i odbiór. Podobała mi się ta nowoczesność. Zdrówka Ci życzę i pozdrawiam cieplutko:)))
UsuńUczta dla zmysłów. Nigdy nie byłam na takiej wystawie. Gdzieś widziałam reklamy podobnie prezentowanej twórczości, bliżej mnie, w Katowicach. To chyba był Monet. Zachęciłaś mnie do odwiedzenia, bo też do takich nowych technologii podchodzę z dystansem.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warto, bo masz tam pełny obraz artysty, od jego życia po twórczość, która wciąga cię w jego czasy. Chętnie jeszcze kiedyś skorzystam z takiej formuły wystawowej:)))
UsuńMiałam być na tej wystawie tu u mnie ale zalało sale wystawowe i nowe terminy nie są póki co znane. Twórczość Klimta bardzo lubię i zanim dotrę do Wiednia to sobie ją obejrzę w zmodernizowanej odsłonie. Jestem trochę na bakier z technologicznymi nowinkami ale w połączeniu ze sztuką może to być bardzo ciekawe doświadczenie. Opisujesz to wydarzenie z takim zaraźliwym entuzjazmem, że nabrałam pewności, że ta wystawa bardzo mi się spodoba. Teraz jest Immersum Da Vinci, zatem jeśli wcisnę to w grafik to może powinnam zacząć właśnie od tego?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię Uleńka serdecznie w ten deszczowy ale radosny poniedziałek. Fajnego tygodnia.
Chętnie bym zobaczyła Leonarda w takiej odsłonie. Wniknąć w jego czasy i twórczość to by dopiero było coś! Może do nas też dotrze. Od ostatniej wystawy piszę się na wszystkie w tej formule. Jeśli dasz radę to idź, może i Tobie się spodoba. Pozdrawiam cieplutko w ten radosny, deszczowy dzień. Całusy Monia:)))
UsuńBardzo cenie malarstwo Klimta.
OdpowiedzUsuńI tez bym sobie zrobila zdjecie przede wszystkim przy "Pocalunku". Wybitny obraz!!!
Stokrotka
Też tak uważam. Dzięki, kochana:)))
UsuńTego typu wystawy są dużo ciekawsze, niż po prostu podziwianie obrazu za szybką w jakiejś galerii sztuki.
OdpowiedzUsuńTo prawda, bardziej do nas przemawiają, bo jest szersze ujęcie tematu:)))
Usuń