Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty

05 grudnia, 2024

Gustav Klimt na mikołajki.

 

W tym roku zrobiłam sobie wspaniały mikołajkowy prezent. Co prawda nieco wcześniej, ale za to jaki! Był to wyjazd do Wrocławia na wystawę twórczości Gustawa Klimta w bardzo nowoczesnej, immersyjnej odsłonie. Słowo immersja usłyszałam po raz pierwszy i doczytałam, że to proces, w którym osoby jej doświadczające są pochłaniane przez wirtualną rzeczywistość. Zaś wystawa immersyjna to połączenie współczesnych cyfrowych technologii ze światem sztuki, dzięki czemu uczestnik wystawy ma możliwość wniknięcia w obrazy i obserwowania ich detali w ogromnym powiększeniu. Oglądający dosłownie zanurzają się w przestrzeń sztuki. I na wystawie KILMT – THE IMMERSIVE EXHIBITION wniknęłam w kolorową i wspaniałą twórczość Klimta. Pierwszy raz doświadczyłam sztuki w takiej odsłonie. I bardzo mi się to podobało!

PRZY NAJBARDZIEJ ROZPOZNAWALNYM DZIELE: POCAŁUNEK

Wystawa trafiła do wrocławskich sal IASE przy Wystawowej 1 po triumfalnym jej przyjęciu w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu, Wiedniu i Warszawie, więc nie zdziwiła mnie duża ilość osób odwiedzających. Pokazuje ona życie i twórczość artysty i podzielona jest na kilka części.


 

Pierwsza część jest tradycyjna i przedstawia chronologicznie lata życia artysty. Dowiadujemy się tutaj, że Gustav Klimt urodził się w 1862 roku w Wiedniu i tutaj też zmarł 58 lat później. Na stronie promującej wystawę czytamy, że okazał się niekwestionowanym gigantem sztuki epoki nowoczesnej. Jego fascynacja secesją, którą uznawał za pionierską w dziejach sztuki, oraz rola lidera przełomu sprawiły, że stał się niezaprzeczalnie jednym z najważniejszych artystów swego czasu /https://wystawaklimt.pl//. Tworzył również wybitne akty, pejzaże, rysunki i zdobienia na budynkach, które uczyniły z niego wszechstronnego artystę.  Jego życie, rozgrywające się w cieniu niższych warstw społecznych monarchii Habsburgów, stworzyło fascynującą legendę, a złote obrazy przyczyniły się do utrwalenia jego niekwestionowanego miejsca w historii sztuki. Stąd dziś taka wyróżniająca artystę wystawa, który mimo iż minęło przeszło sto lat od jego śmierci niezmiennie cieszy się sławą i uznaniem na całym świecie.



Pochodził z wielodzietnej rodziny. Miał cztery siostry i dwóch braci. Jego ojciec był złotnikiem i grawerem, a wszyscy jego synowie odziedziczyli po nim plastyczne zdolności. Stąd zamiłowanie Gustawa do złota. Jest autorem wielu złotych portretów, bowiem stosował bogate mozaikowe zdobienia i złocenia. Postaci na jego obrazach są często w nich wręcz zatopione. Najchętniej malował kobiety, które były dla niego źródłem największych inspiracji, również erotycznych.  Wiódł proste życie, unikał innych artystów i towarzystwa. Często nosił długą szatę i sandały – fotka z jego woskową figurą obowiązkowa. Choć nigdy się nie ożenił to spłodził kilkanaścioro potomków.



Druga część. Po tych informacjach dotyczących jego niezwykłego życia i po spotkaniu oko w oko z artystą możemy zobaczyć dwanaście precyzyjnych kopii jego najpiękniejszych dzieł w skali 1:1. Wykonano je na płótnie techniką oleju zgodnie z oryginalnymi metodami. Obok nazwa dzieła i ciekawy opis jego powstania oraz późniejsze losy. Ilość detali i zdobień z tak bliska robi jeszcze większe wrażenie. I zdecydowanie zachwyca!

PALLAS ATENA.

DANAE.

SPEŁNIENIE /KOCHANKOWIE/.

NAJDROŻSZY PORTRET ADELE BLOCH-BAUERS.

JUDYTA Z GŁOWĄ HOLOFERNESA.

NAJBARDZIEJ ZNANY POCAŁUNEK.

DZIEWICA.


Trzecia część. Teraz przechodzimy do strefy VR. Siadamy na fotelu, zakładamy specjalne gogle i zapadamy się w wirtualną rzeczywistość wciągnięci w pełne przepychu kompozycje Klimta. Niezwykłe przeżycie, z pracującym na wysokich obrotach błędnikiem.


Czwarta część. Na koniec przechodzimy do ogromnej hali wyłożonej dywanem, siadamy na pufie lub podłodze i podziwiamy to, co dzieje się na ekranie, ścianach i podłodze. To tutaj prezentowanych jest 300 dzieł artysty w ogromnych rozmiarach. Tu działa immersja pozwalająca nam zanurzyć się w jego świecie. W tle słyszymy głos lektora i piękną muzykę Zbigniewa Preisnera. Wszystko to sprawia, że pozostają niezapomniane przeżycia.

 




Ten wpis jest prezentem mikołajkowych również dla Was, ale gdybyście nabrali ochoty na zanurzenie się w twórczości Klimta osobiście, to informuję, że wystawa będzie jeszcze dostępna do 23 lutego. Bilety najlepiej zarezerwować przez stronę wystawy, bo cieszy się ona dużym zainteresowaniem. Parking jest obok obiektu (ul. Wróblewskiego). Ja ją serdecznie polecam!

23 grudnia, 2022

W bożonarodzeniowym klimacie.

 

Kolejny rok dobiega końca. Święta Bożego Narodzenia, dla mnie najpiękniejsze ze świąt, są już tuż, tuż… Przygotowania do nich trwają od dłuższego czasu, bo chcemy by były one zawsze najpiękniejsze i niezapomniane. To czas oczekiwania i duchowych przemyśleń, ale też robienia porządków, kupowania prezentów, pieczenia pierniczków czy spotkań wigilijnych w zaprzyjaźnionych gronach (w tym roku byłam na czterech). Wszędzie ta niezwykła i cudowna atmosfera magii nadchodzących świąt i bycia z tymi, którzy nam są bliscy. Takiej świątecznej atmosfery można też doznać na jarmarkach bożonarodzeniowych, których jest coraz więcej. Organizowane są nie tylko w dużych miastach, ale też w niewielkich miejscowościach, co mnie bardzo cieszy, bo jest to okazja do pokazania, jak angażują się lokalne instytucje i władze w sprawy mieszkańców. To także okazja do rodzinnych wyjść i spotkań integracyjnych różnych grup mieszkańców i posmakowania tego, co wytworzyli lokalni rzemieślnicy. Ja w tym roku zawitałam ponownie do Wrocławia, bo dla mnie to polski numer 1, ale też do historycznego Strzelna, który wielkością oczywiście nigdy temu wrocławskiemu nie dorówna, ale atmosfera wszędzie świąteczna. Lokalne mają jednak tę przewagę, że nie jest na nich tak tłoczno, bo Wrocław w tym roku pobił chyba rekordy odwiedzających, z różnych zakątków świata. No, ale to nic. To też fragment bożonarodzeniowej atmosfery. Zanim złożę życzenia, zobaczcie trochę tego bożonarodzeniowego klimatu w Strzelnie i Wrocławiu.

STRZELNO

O tym historycznym mieście ze Wzgórzem Wojciecha z niezwykłymi romańskimi pamiątkami pisałam już wcześniej (TUTAJ). Dziś kilka zdjęć z jarmarku, który odbył się na rynku, w niedalekiej odległości od wspomnianych, najstarszych polskich zabytków.














WROCŁAW

To jedno z najstarszych polskich miast, z wieloma niezwykłymi zabytkami, które oświetlone bożonarodzeniowymi światełkami wyglądają jeszcze piękniej. Jarmark ulokował się na rynku i w przylegających placach i uliczkach, a atrakcji w porównaniu z poprzednią wizytą (TUTAJ) jeszcze przybyło. Atmosfera wspaniała, klimat świąteczny - zdecydowanie warto przyjechać, jeśli komuś tłumy nieprzebrane nie przeszkadzają.


































I jeszcze najpiękniejsze bożonarodzeniowe i noworoczne życzenia dla Was, moich blogowych znajomych, którzy jesteście częścią mojego życia, taką przybraną rodziną. Razem przecież podróżujemy, choć wirtualnie i wymieniamy się wrażeniami z poznawania świata. Życzę Wam, by zdrowia i sił wystarczyło na odkrycie jeszcze wielu niesamowitych miejsc i przeżycie wielu niezwykłych przygód. Dbajcie o siebie. Czekam na podróże z Wami w przyszłym roku!  Pozdrawiam bardzo serdecznie 💖





20 grudnia, 2019

Na Jarmarku Bożonarodzeniowym we Wrocławiu.


Lubię przedświąteczną atmosferę małych i dużych miast, zwłaszcza jeśli odbywają się w nich bożonarodzeniowe jarmarki. A miejsc takich, na świecie i w Polsce, jest coraz więcej i jeśli ktoś ma ochotę je odwiedzić, to znajdzie coś dla siebie. Wiem, jest na nich najczęściej bardzo tłoczno, a ceny często powalają na kolana, jednak dla mnie liczy się najbardziej zapach choinek, blask kolorowych światełek, dźwięk świątecznych szlagierów i znanych kolęd, podglądanie niesamowitego rękodzieła zdolnych twórców, no i wspólne, rodzinne wypicie grzańca oraz spróbowanie czegoś smacznego, czego nie mamy na co dzień. To  wprowadzenie świątecznego klimatu i nastroju. Takie jarmarki odbywają się najczęściej na rynkach, więc w najstarszych częściach miast, których zabytki można wtedy podziwiać w świetle kolorowych światełek i dekoracji świątecznych, co dodatkowo podkreśla i doświetla ich urodę. 







W ubiegłym roku podziwiałam świąteczną atmosferę austriackiego SALZBURGA i jarmarku w KONINIE, w tym roku wybrałam się do Wrocławia, aby chłonąć zapachy i klimat tego jednego z najstarszych jarmarków bożonarodzeniowych na świecie. Pierwsze pojawiły się tutaj już w XIII wieku, ale w tej współczesnej odsłonie, tegoroczny jest jedenastym z kolei. Jest też na pewno jednym z największych, gdyż obejmuje trzy pierzeje rynku oraz place poboczne.








Sceneria jest bajkowa! Małe drewniane domki rzemieślnicze ustawione obok siebie i kilka większych, piętrowych, z których można podziwiać cały ten zgiełk, są pięknie udekorowane i oświetlone. Między nimi jest wiele pachnących drzewek choinkowych, no i te bajkowe elementy: karuzela z Mikołajem i elfami; sanie św. Mikołaja z reniferami; Bajkowy Lasek, w którym królują postaci z bajek i pracuje fabryka zabawek; jest Domek pod Krasnalem, Bajkowy i Kominkowy, z których dolatują zapachy gorącej czekolady i aromatycznego grzańca. Nikt nie zmarznie!















I w ogóle zapachów tu mnóstwo! Nie tylko lokalnych przysmaków, ale i pysznego jedzenia z różnych stron świata. Do tego oczywiście smakowite słodycze, z pięknie zdobionymi piernikami na czele. I mnóstwo ozdób świątecznych i choinkowych, również z całego świata! Ceny, jak wspomniałam, często wygórowane, ale można między nimi poszukać też niedrogich prezentów. Magia świąt działa też przy scenie, na której odbywają się koncerty piosenek świątecznych, a obok stoi ogromna, błyszcząca choinka. Cudna!


















A gdy spośród tej bajkowej scenerii wychylimy głowę za stragany lub uniesiemy ją w górę zobaczymy jeszcze większe piękno! To zabudowa cudnej wrocławskiej starówki – największego skupiska  zabytkowego budownictwa w Polsce i jednego z największych na świecie. Piękne kamienice, kościoły, no i ten koronkowy Stary Ratusz, który przyciąga wzrok jak magnes!
















Zresztą, co tu dużo pisać – chyba widzicie sami, że wyprawa tutaj to niesamowita uczta dla oczu, ducha i ciała!!! Brakuje tylko śniegu, do czego zaczynam się już przyzwyczajać 😊