Powstanie pierwszego polskiego muzeum na wolnym powietrzu wiąże
się z romantyczną historią spotkania dwojga ludzi, których miłość, pasje i
zainteresowania pozwoliły zachować dla potomnych kaszubskie dziedzictwo. Skansen
bowiem o którym mowa powstał we Wdzydzach (nieform. Wdzydze Kiszewskie)
na Kaszubach w 1906 roku.
A tych dwoje, którzy tego dokonali to Teodora Fethke – folklorystka, malarka, działaczka społeczna, animatorka sztuki i przemysłu ludowego na Kaszubach oraz Izydor Gulgowski – nauczyciel, folklorysta, dziennikarz, działacz społeczny, pisarz, poeta i etnograf.
Ona – urodzona na Kaszubach w
spolonizowanej rodzinie niemieckiego nauczyciela, rozwijająca w Berlinie swój
talent artystyczny, ucząca się nowych technik malarskich, zdobnictwa i
hafciarstwa - była awangardową artystką. On, syn bogatego kociewskiego chłopa,
ukończył seminarium nauczycielskie i
pracował jako wiejski nauczyciel. Jedna z romantyczniejszych historii mówi, że
spotkali się nad jeziorem, kiedy jako student seminarium płynął łódką. Zauważył
wtedy piękną kobietę malującą widok na jezioro. Podpłynął bliżej i usłyszał:
„Chcesz, namaluję ci miłość”. Bo była to miłość od pierwszego wejrzenia.
Wybuchło wielkie uczucie, ale On był młodszy o czternaście lat, więc
dzielił ich wiek, ale też Jej wyższa pozycja społeczna i wykształcenie.
Stanowiło to ogromną przeszkodę i wywołało sprzeciw rodziny. Po kilkudniowym
proteście głodowym Ona dopięła celu. Ślub, który był mezaliansem i w
pewnej mierze skandalem, odbył się w 1899 roku. Żyli razem 26 lat, do jego
śmierci, ale są razem do dziś, bowiem spoczywają w jednym grobie, podobno
niedaleko miejsca, w którym On spotkał Ją pierwszy raz…
W 1906 roku państwo Gulgowscy wykupili od miejscowego gospodarza XVIII-wieczną chałupę podcieniową, w której zaczęli gromadzić odchodzące w niepamięć sprzęty, meble, czepce, malowidła na szkle oraz inne wybitne przykłady okolicznej sztuki ludowej zakładając Kaszubskie Muzeum we Wdzydzach. Tym samym przyczynili się do rozsławienia zapadłej i biednej wsi jaką były Wdzydze na początku XX wieku. Całe życie pracowali nad wskrzeszeniem tradycji garncarstwa, tkactwa, plecionkarstwa i niepowtarzalnego haftu kaszubskiego, według stworzonej przez Teodorę szkoły wdzydzkiej, którą podnieśli do rangi sztuki. Do dziś stanowi on charakterystyczny element tożsamości Kaszubów, a motyw barokowej róży, owocu granatu i kwiatu tulipana widoczny jest na wszystkich kaszubskich pamiątkach.
Izydor, oprócz działalności społecznej, opublikował jedną z
najobszerniejszych opracowań etnografii Kaszub. Zmarł dość wcześnie, w 1925
roku, ale Teodora nie ustaje w wysiłkach i dalej działa jako animatorka i
badaczka okolicznej kultury ludowej. Jest coraz starsza, coraz trudniej jej
utrzymać to miejsce, więc sprzedaje zbiory wraz z parcelą Skarbowi Państwa. Ale
zostaje jego opiekunem. Kiedy zmarła w 1951 roku spoczęła obok swojego
męża w grobie znajdującym się na terenie skansenu. A misja, którą rozpoczęli
jest kontynuowana, rozbudowywana i dziś nosi nazwę Muzeum – Kaszubski Park
Etnograficzny im. Teodory i Izydora Gulgowskich.
Na teren skansenu wchodzimy przez dawną karczmę zajezdną,
w której w jednym, przejezdnym skrzydle zostawiano konie, w drugiej części
znajdowała się karczma. Dziś w tej pierwszej mieszczą się informacje o twórcach
muzeum, a w drugiej jest Karczma „Wygoda” serwująca tradycyjne, proste jadło,
choćby słynne lokalne racuchy ruchankami zwane.
Skansen jest niezwykle uroczo położony nad brzegiem jeziora Gołuń, na pagórkowatym terenie porośniętym lasem sosnowym. Zajmuje powierzchnię 22 hektarów, a tę ogromną przestrzeń widać wchodząc na jego teren, czyli podczas zwiedzania można się nachodzić, ale też zrelaksować wśród otaczających budynki ogrodów, sadów, pól i zagajników.
Na jego terenie znajduje się obecnie ponad 50 budynków
charakterystycznych dla krajobrazu etnograficznego Kaszub, Kociewia (okolice
Tczewa do Borów Tucholskich) oraz Borów Tucholskich od XVII do XX wieku.
Zachowana i przeniesiona tu dawna drewniana architektura to: chałupy (wiele z
podcieniami) kryte strzechą, zagrody szlacheckie, dwory, wiatraki, szkoła,
kościoły, karczmy, budynki gospodarcze i dworskie, tartak, warsztat
kołodziejski, kuźnia…
W zagrodach prezentowane są metody ucierania tabaki, mielenia
zboża, krawiectwo, tkactwo, maglowanie. Tylko
część budowli ma kompletne wyposażenie, gdzie można zobaczyć szczegóły
codziennego życia ich dawnych mieszkańców. Szkoda tylko, że oddzielono je od
zwiedzających przezroczystą płytą co utrudnia oglądanie oraz robienie zdjęć.
W Skansenie zadbano też o szczegóły charakterystyczne dla
dawnych czasów, czyli ogródki z rodzimymi okazami kwiatów, ziół i krzewów,
których strzegą strachy na wróble. W sadach są owoce na skarłowaciałych jabłonkach,
a na płotach rozwieszono gliniane naczynia. Ponieważ byłam tam w sierpniu, to
na polach stały jeszcze kopki zboża. Wszystko to sprawia, że to miejsce jest
autentyczne i zdaje się nam, że właśnie przenieśliśmy się w czasie,
przynajmniej o jedno stulecie. Zwłaszcza, że odbywa się tam wiele plenerowych
imprez, dla których zbudowano specjalną estradę. Nowoczesna, ale fajnie wpisuje
się w tło.
Małżeństwo Teodory i Izydora Gulgowskich pozostawiło po
sobie wspaniałe dziedzictwo kulturowe, społeczne i naukowe wyprzedzając w zamysłach
i działalności swoje czasy. Ich bardzo nowatorskie podejście sprawiło, że
kiedyś mała, biedna wioska Wdzydze stała się najważniejszym miejscem zachowania
i prezentacji kultury Kaszub. Kto lubi skanseny, tak jak ja, będzie na pewno
zachwycony.












































Muszę namówić moją przyjaciółkę aby się tam wybrać, w końcu mamy całkiem blisko, a ja nawet nie miałam pojęcia o istnieniu tego miejsca. Jeszcze do niedawna mało się takimi miejscami interesowałam, ale od jakiegoś czasu zmienia mi się gust i zmieniają zainteresowania i chętnie poszerzam krąg zainteresowań.
OdpowiedzUsuńTo życzę Ci miłego zwiedzania. Skanseny mają swój zapach i niezwykły klimat minionych lat:)))
UsuńNie tak dawno szukając informacji na temat Kociewia trafiłam na Wdzydze, ale nie zainteresowałam się tą kaszubską, malowniczo położoną nad jeziorem miejscowością. Dzięki Tobie wiem, że jedną z atrakcji tego regionu jest najstarszy w Polsce skansen i piękna historia jego twórców Teodory i Izydora
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
To rzadziej odwiedzane rejony, ale niezwykle urokliwe. O najstarszym skansenie słyszałam, ale już historia ich twórców była mi nieznana. Cieszę się, że ją poznałam.
UsuńPozdrawiam z Tarnowa. Zwiedzamy też okolicę:)))
Muszę przyznać, że taka historia skansenu zbudowanego właściwie z pasji i miłości robi dużo większe wrażenie niż same zabytki, które tam stoją. Trochę mnie zastanawia, ile w tym wszystkim było romantyzowanej legendy, a ile realnie trudnej, żmudnej pracy i walki o przetrwanie tej idei — bo to jednak brzmi jak coś większego niż „ładna opowieść o dwojgu ludzi”. Kaszuby same w sobie mają niesamowity klimat, ale dopiero takie miejsca chyba naprawdę pokazują, jak łatwo coś może zniknąć, jeśli nikt tego nie zatrzyma.
OdpowiedzUsuńTrafiłeś w punkt. Na pewno praca twórców muzeum była bardzo żmudna i długotrwała. Ale ich misja była tego warta:)))
UsuńByłem chyba tylko raz w prawdziwym skansenie wieki temu. Już nie pamiętam gdzie to było. Jak będzie jakaś okazja, to chętnie się wybiorę.
OdpowiedzUsuńCzasem idea stworzenia takiego miejsca jest ważniejsza niż same zabytki, jak pisze wyżej Andrzej, ale trzeba pamiętać, że zachowany jest tam kawał naszej historii:)))
UsuńMój pierwszy skansen w życiu! Pierwszy raz byłam jako dziecko bo niedaleko byłam z rodzicami na wczasach, wtedy jeszcze nie wiedziałam jak bardzo polubię skanseny. Kolejny jako nastolatka z wycieczką szkolną. Od tych dni minęło już tyle czasu, że niewiele z Wdzydz pamiętam ale skanseny uwielbiam.
OdpowiedzUsuńPiękna jest historia miłości Teodory i Izydora, zostawili po sobie wspaniałą spuściznę.
Pięknego lipca Ula! Niech się dzieje dużo i fajnie.
Byłam pewna, że tam byłaś. Ostatecznie jest niedaleko. Lipiec zaczął się gorąco i interesująco: Brzesko z fabryką Okocim, Tarnów, Zalipie, zamek w Pszczynie... Tylko pogoda, aby była łaskawsza.
UsuńCałusy 😘
Usiu! Czekałam na Twoją relację z tego muzeum na wolnym powietrzu. Jak już z pewnością wiesz, skanseny to moja wielka miłość i wspaniały sposób na podróż w czasie! W takim miejscu, w jednej chwili możemy trafić do świata naszych przodków, na własnej skórze poczuć i zobaczyć jak żyli. Od kiedy pamiętam uwielbiałam je odwiedzać. Kaszubskim Parkiem Etnograficznym im. Teodory i Izydora Gulgowskich we Wdzydzach Kiszewskich byłam oczarowana. Dzięki tym niezwykłym ludziom i ich miłości ocalał przepiękny kawałek kaszubskiej kultury i historii. Piękna jest Twoja relacja.
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Pamiętam Twoją relację, ale to takie niezwykłe miejsce, że ilekroć by się o nim nie pisało, tyle razy sprawia radość. Oczywiście też uwielbiam skanseny, a szczególnie takie z romantycznymi historiami.
UsuńTrzymaj się Lusia zdrowo. Pozdrawiam:)))
Skanseny to nie tylko miejsca, gdzie zachowano dobra materialne ale też przetrwały sposoby otrzymywania materiałów potrzebnych do funkcjonowania wiejskiej społeczności. Można zobaczyć jak mielono zboże, obrabiano len czy metody ucierania tabaki (co jest charakterystyczne dla Kaszub). Lubimy takie miejsca i chętnie do nich zaglądamy ale w tym akurat nie byliśmy. Dziękuję za relację i pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńSkansen to zachowany klimat dawnej wsi, ale każdy rejon ma swoje budownictwo i styl, więc każdy jest inny. I fajnie jest zobaczyć je na żywo. Tutaj dodatkowo działa magia romantycznej miłości.
UsuńPozdrawiam niedzielne:)))
Piękne zdjęcia, historia i opowieść nie tylko o najstarszym polskim skansenie, ale przede wszystkim o dwojgu ludziach, którzy udowodnili, że miłość i pasja potrafią ocalić znacznie więcej niż stare budynki. Dzięki nim przetrwały pamięć, tradycja i dusza Kaszub. To miejsce od dawna jest na mojej liście 'miejsc do odwiedzenia', ale ciągle bardziej ciągnie mnie na południe:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Jest tyle świata do zobaczenia, że trudno wybrać co najpierw. U mnie kierunkami podróży rządzę niby ja, ale często też przypadek, z którego czasem żal nie skorzystać, jak w tym przypadku wycieczka z KGW:)))
UsuńNie odwiedziłam w swoim życiu wielu skansenów, ale ten zawsze będzie moim ulubionym. To miejsce nie wygląda jak muzeum, w tym skansenie jest życie, spacerując pomiędzy chatami, ma się wrażenie, jakby się spacerowało po prawdziwej wsi.
OdpowiedzUsuńTam robotę robi romantyczna historia, choć podoba mi się też położenie i rodzaj zabudowy. Moim ulubionym skansenem jest jednak nasz wielkopolski w Dziekanowicach. Jest duży i też ma w sobie wiele życia:)))
UsuńSkansenu w Dziekanowicach nie znam. Już sobie wpisuję na listę miejsc do odwiedzenia.
UsuńSpojrzałam sobie na mapę, gdzie te Dziekanowice leżą i wyobraź sobie, że byłam kiedyś w tej okolicy. Byłam na Ostrowie Lednickim. Ale do skansenu nie dotarliśmy, albo ja już nie pamiętam, bo to było pewnie jakieś 20 lat temu.
Usuń