07 lutego, 2026

Historia i pomarańcze. Sewilla. Hiszpania.

 

Wśród odwiedzonych w ubiegłym roku przepięknych hiszpańskich miast największe wrażenie zrobiła na mnie andaluzyjska stolica - Sewilla, więc iberyjskie wpisy zaczynam właśnie od niej. Panująca tam na początku października temperatura (ponad trzydzieści stopni) skutecznie „podgrzała” tę miłość i nie schłodziła jej nawet przepływająca przez miasto rzeka Gwadalkiwir, ani wszechobecne w mieście drzewka pomarańczowe. Ale jak nie zakochać się w mieszance arabskiego dziedzictwa, hiszpańskiego temperamentu, budowli w stylu mudéjar, wspomnień o wielkich odkrywcach, wielu pięknych, zielonych (mimo upałów!) skwerach i parkach oraz wspomnianych drzewkach pomarańczowych. Trochę żal, że nie byłam tam wiosną, bo podobno kiedy kwitną zapach dookoła jest obłędny.



Dodam, że są to drzewka gorzkiej pomarańczy, którą w te rejony przywieźli muzułmanie z Azji dziesięć wieków temu. Długowieczne, odporne na warunki atmosferyczne i bardzo dekoracyjne drzewka z wiecznie zielonymi, skórzastymi liśćmi upiększały przestrzeń, zapewniały cień w tym gorącym klimacie i pięknie pachniały. I tak jest do dziś, bo choć niektóre są bardzo wiekowe, to na początku XX wieku pojawiło się wiele nowych nasadzeń. Dziś Sewilla ma podobno 50 tysięcy drzew pomarańczowych, które zdobią ulice, place, parki i patia, a sezon na owoce trwa od grudnia do lutego. Nie są one jadalne na surowo, ale cenione są w przetwórstwie i perfumerii. Robi się z nich dżemy, marmolady, likiery, a kwiaty są cennym surowcem w przemyśle perfumeryjnym. Wytwarzany z nich olejek neroli używany jest w luksusowych zapachach. Pozostałe owoce są sprzątane przez służby i spalane wytwarzają zieloną energię.

 


Sewilla ma niezwykle bogatą przeszłość, co widać w różnorodności i ogromie zabytków. Założyli ją Iberowie, ale swoje piętno odcisnęli też Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Wizygoci, Maurowie  (ogromne, od VII do XIII w.), a potem Hiszpanie. W XVI wieku dzięki żeglownej rzece Gwadalkiwir niemal wszystkie hiszpańskie wyprawy odkrywcze i podbojowe wyruszały właśnie stąd, dzięki czemu Sewilla stała się najbogatszym i najbardziej zaludnionym miastem w ówczesnym państwie. Dziś statki dalej odpływają z miejscowego portu, który jest jedynym atlantyckim portem oddalonym od oceanu o około 100 kilometrów. I jest też dużym miastem, ale najważniejsze i najpiękniejsze obiekty z przeszłości znajdują się w odległości spaceru.



KATEDRA W SEWILLI – ŚWIATYNIA SZTUKI.

Do najsłynniejszych zabytków hiszpańskiego i światowego dziedzictwa należy Katedra Najświętszej Marii Panny. Jej bryła nie jest wysoka, raczej przysadzista, ale zaskakuje ogromną powierzchnią, największą z gotyckich świątyń świata. Zaskakuje też bogactwem zdobień na elewacji łączących styl gotycki z elementami sztuki andaluzyjskiej mudéjar (mauretańskie dekoracje przypominające haft lub tkane draperie) oraz plateresco (niezwykle bogata ażurowa dekoracja rzeźbiarska, precyzyjna niczym wyroby złotników). Ten architektoniczny klejnot, robiący już z zewnątrz ogromne wrażenie, jest niezaprzeczalnym świadectwem dawnej świetności miasta.




Katedra ma też niezwykły kształt, bowiem wzniesiono ją w miejscu zniszczonego meczetu, więc jest wymuszony ilością miejsca, a jeden z jej dziewięciu bogato zdobionych portali prowadzi na obsadzony drzewkami pomarańczowymi dziedziniec – Patjo de Naranjos, który jest pozostałością po muzułmańskich czasach.





W jej plan wpisana jest także dzwonnica, która jest przebudowanym XII-wiecznym minaretem Almohadów, dawnych władców Andaluzji. Nazywa się La Giralda, ma sto metrów wysokości i można wejść na jej szczyt, by podziwiać spektakularne, choć przesłonięte siatką zabezpieczającą, widoki na świątynię oraz miasto. Ciekawostką jest to, że nie ma tam schodów. Dziś wchodzi się po spiralnych rampach, ponad trzydzieści poziomów, kiedyś wjeżdżano tam konno. Budowla jest niezwykle elegancka, łączy islamskie elementy z renesansową wieżą zegarową i barokowym zwieńczeniem. Na jej szczycie ustawiono dużą figurę z brązu symbolizującą wyższość wiary katolickiej nad islamem. Obraca się wraz z wiejącym wiatrem, czyli jest wiatrowskazem.





Jeśli zewnętrzny widok katedry jest spektakularny to na jej przebogate wnętrze brak po prosu słów!!! Jej splendor jest widoczny w każdym, dosłownie każdym, miejscu. Ilość dzieł sztuki, które tu są zgromadzone sprawia, że świątyni bliżej do muzeum niż do miejsca kultu. Uważa się nawet, że jest to jedna z najlepszych galerii sztuki w Hiszpanii z dziełami Murillo, Goi czy Velazqueza. Mamy tu setki rzeźb, obrazów, sztuki złotniczej, szat liturgicznych, nagrobków rzymskich, wizygockich i islamskich, a także 138 przepięknych witraży.








Najcenniejszy jest majestatyczny i kipiący od złota główny ołtarz ustawiony na środku prezbiterium. Podobno jest największy w świecie chrześcijańskim (28 na 18 m). Zobaczymy na nim 44 zespoły drewnianych płaskorzeźb i 200 figur o tematyce biblijnej.




Jeśli się odwrócimy ujrzymy wspaniały chór otoczony ozdobnym murem, a wewnątrz ustawiono bogato zdobione stalle. Nad nimi są równie bogato zdobione podwójne organy.





Za ołtarzem głównym  znajduje się Kaplica Królewska, miejsce spoczynku królów, w tym zdobywcy Sewilli Ferdynanda III Świętego. W środkowej niszy jest figura poruszającej się Niepokalanej Dziewicy ozdobionej bogato klejnotami. W katedrze jest jeszcze 39 kaplic, ogromna zakrystia i kapitularz, które są równie bogato zdobione i wyposażone.







No, i umieszczono w niej szczątki największego odkrywcy Krzysztofa Kolumba. Trumna niesiona jest przez czterech mężczyzn symbolizujących Kastylię, Aragonię, Leon i Nawarrę. Możecie mi wierzyć, ale trudno opuścić to miejsce. Gdyby nie fakt, że na zwiedzanie miasta mieliśmy tylko jeden dzień i zostało jeszcze wiele do zobaczenia, to zwiedzanie katedry mogło by trwać wiele godzin.




ARCHIWUM INDII – SKARBNICA ODKRYWCÓW.

Znajduje się obok katedry i mieści się w dawnym budynku Giełdy Handlowej zbudowanym w XVI wieku. To wspaniały obiekt, który jest wybitnym przykładem hiszpańskiej architektury renesansowej. Dwa wieki później umieszczono w nim Główne Archiwum Indii, które gromadzi największą kolekcję dokumentacji dotyczącej odkryć geograficznych i relacji z Nowym Światem. Dokumenty w nim przechowywane są bezcenne, a wśród nich są rękopisy Kolumba i Magellana. Można je zwiedzać, choć my nie tym razem.




KRÓLEWSKI ALKAZAR – PAŁAC W STYLU MUDÉJAR.

Ten unikatowy i wspaniały pałac stoi obok katedry od średniowiecza. Pierwotnie był siedzibą władców arabskich, a po rekonkwiście został przejęty i gruntownie przebudowany przez Piotra I Okrutnego. Po Maurach nie zostało wiele śladów, ale przebudowany w stylu mudéjar posiada mnóstwo ornamentów mauretańskich, którymi ten styl się charakteryzuje. Budowla otoczona fortyfikacjami zawiera wiele bogato zdobionych apartamentów, koronkowe fasady, malownicze dziedzińce i ogrody pałacowe. Przybywało tutaj wielu wielkich tamtego świata jak Kolumb czy Magellan i wspólnie z Izabelą Kastylijską i Ferdynandem Aragońskim podejmowali decyzje o zdobywaniu świata. Pałac do dziś jest  oficjalną rezydencją królów hiszpańskich.





BARRIO DE SANTA CRUZ – KLIMAT I CHŁÓD.

Oprócz wymienionych niezwykłych atrakcji Sewilli trzeba zapuścić się także w wąskie uliczki dzielnicy Barrio de Santa Cruz, która jest dawną żydowską dzielnicą. Ileż w nich fajnego klimatu i… chłodu potrzebnego w upalne dni. Żydzi mieszkali tutaj do XV wieku, potem ich z Hiszpanii wygnano. Opuszczone domy niszczały, aż odbudowano je w XVIII wieku. Choć niewiele zostało ze średniowiecznych czasów to cały obszar zachował swój unikalny charakter. Kręte, brukowane uliczki i różne ukryte przejścia prowadzą nas do kolejnych skwerów i placyków, a po drodze podziwiamy małe, białe domki z żółtymi i pomarańczowymi dodatkami, których prywatności strzegą kute, ozdobne kraty na oknach i balkonach. Na ich ścianach widnieją wspaniałe kompozycje z błękitnych płytek azulejos, a mijane fontanny obudowano kolorową andaluzyjską ceramiką. Mimo ciasnej zabudowy poszukamy tutaj wielu zielonych miejsc, w większości z drzewkami pomarańczowymi  w tle.  A pod nimi ulokowano restauracje i kawiarenki, które serwują lokalne pyszności. Pobyt w tej dzielnicy kończy się na pozostałościach fortyfikacji, które kiedyś Stare Miasto otaczały.










TORRE DEL ORO – ZŁOTA WIEŻA.

Torre del Oro to pierwszy obiekt, który zobaczyliśmy po wyjściu z autokaru, bowiem parkowaliśmy w pobliżu. To wieża obronna, która jest pozostałością miejskich fortyfikacji. Została zbudowana w XIII wieku przez Arabów. Ma ciekawy kształt dwunastokąta z mniejszą wieżyczką i złotą kopułą na szczycie. Ale jej nazwa pochodzi podobno od materiału, z którego ją zbudowano, czyli mieszanki wapna i słomy, która o złotej godzinie daje złoty efekt.




WISIENKA NA TORCIE – PLAC HISZPAŃSKI.

Na koniec sewilskiego spaceru absolutne must see, czyli Plac Hiszpański, bo Plaza España to nie tylko plac, ale i zespół budowli, które go otaczają. Całość zbudowano w Parku Marii Luizy, nieopodal Starego Miasta. Mogło by się wydawać, że to stary kompleks, ale tak nie jest. Pobudowano go bowiem na Wystawę Iberoamerykańską, która odbyła się  w 1929 roku. Jest arcydziełem architekta Aníbala Gonzáleza, który był przedstawicielem andaluzyjskiego stylu regionalistycznego. Ten bogaty w symbolikę projekt odzwierciedla wszystko, co w Andaluzji najlepsze, jeśli chodzi o historię i tradycje. Miał służyć tylko w czasie trwania wystawy, ale stoi do dziś, a odwiedza go mnóstwo turystów.





Długi, piętrowy i półkolisty Pawilon Hiszpański z arkadowym przejściem zwieńczony jest wieżami. Przed nim zbudowano półkolisty kanał, nad którym, niby w Wenecji, usytuowano romantyczne mostki. Przed budynkiem są ławeczki obudowane kolorowymi płytkami azulejos. Wspaniałe wzory zbudowane z płytek prezentują wszystkie prowincje Hiszpanii. Dekoracji jest tu znacznie więcej, poczynając od bram wejściowym, które jednak nie zwiastują, że dalej będzie tak przestronnie i tak uroczo.











NA KONIEC…

Zobaczyłam tylko kilka atrakcji tego pięknego miasta. Posmakowałam i wiem, że jeśli dam radę, to tutaj wrócę. Tylko bilety wstępu trzeba zamówić wcześniej online, bo nie dostaniemy ich od ręki, ponieważ Katedra, Archiwum i Alkazar to miejsca niezwykle popularne. Mam nadzieję, że i Wam się Sewilla podoba!


25 komentarzy:

  1. Podoba się, podoba i to bardzo! Jak cała Andaluzja. Byłam w Sewilli i do dzisiaj jestem pod wielkim wrażeniem. Jesienią tego albo wiosną przyszłego roku planujemy z mężem wyjazd Sewilla-Kordoba-Kadyks po 7 dni w każdym mieście plus okolice, np. Italica:-)
    Wyższość katolicyzmu nad islamem...W głowie mi się nie mieści taka pycha. Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego powrotu do Sewilli:-) Czekam też na kolejne notki bo jestem ciekawa gdzie nas jeszcze zabierzesz;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybraliście przepiękne miejsca. Kordoba to również moja miłość. Życzę Wam wspaniałego pobytu jak już tam przybędziecie:)))

      Usuń
  2. Czytam, czytam i usiłuję sobie cokolwiek przypomnieć z mojej wycieczki objazdowej, podczas której byłam też w Sewilli. Było to dwadzieścia jeden lat temu i ze wstydem przyznaję, iż poza tym, że byłam w Sewilli nie pamiętam nic. Zdjęć robiło się wówczas niewiele, bo aparaty kliszowe, a klisza 36 zdjęć miała, a nie umiałam jej wymienić :(Dlatego z ciekawością wczytuję się w twoje opisy, z nadzieją, że coś sobie może przypomnę. Na owych 36 zdjęciach musiało być parę i z Sewilli, ale chyba mało charakterystyczne. I kiedy już jestem pewna, że w katedrze nie byłam doczytałam do miejsca o szczątkach Kolumba, byłam i z katedry pamiętam tylko to, bo kiedy przewodnik w języku hiszpańskim opowiadał o świątyni, nasz pilot tłumacz zajmował się rozmowami telefonicznymi z kimś z wycieczki, kto nie przyszedł na czas na miejsce zbiórki :(Takie wspomnienie z Sewili. Szkoda, bo z tego co opisujesz, jest to bardzo ciekawe miasto. Na pewno nie byłam na Placu hiszpańskim, a podoba mi się on najbardziej wśród prezentowanych atrakcji. I podziwiam, że wspięłaś się na wieżę - 30 poziomów- wow. Choć po rampie idzie się wygodniej niż po schodach to jednak jest wyczyn. Zobaczyłaś bardzo dużo, a ja muszę do Hiszpanii wrócić, bo moje wrażenia nie spisane, zapomniane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak wiele zapamiętałaś z pobytu w tym pięknym mieście. Ja również chciałabym wrócić, ale jest wiele takich miejsc na globie, do których chcę wrócić, więc nie wiem, czy dam radę. A Tobie życzę, by się spełniło!

      Usuń
  3. Ula Sewilla ma w sobie coś absolutnie magnetycznego – ten miks historii, światła, zapachów i kolorów wciąga bez reszty 🌞🍊
    Czyta się Twój wpis jak spacer po mieście: od cienia pomarańczowych drzewek, przez chłód katedry, aż po efekt „wow” na Placu Hiszpańskim. Katedra i Alkazar to faktycznie miejsca, z których nie chce się wychodzić, a Barrio de Santa Cruz zawsze ratuje przed upałem i nadmiarem wrażeń.
    My byliśmy w Sewilli bardzo dawno temu i im więcej o niej czytam, tym bardziej mam poczucie, że to już najwyższy czas wrócić – na spokojniej, uważniej i może właśnie wiosną, kiedy wszystko pachnie kwiatami pomarańczy. Dzięki za tę piękną podróż w słowach, rozbudziłaś konkretną tęsknotę za Andaluzją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia była wiosną i twierdzi, że było naprawdę bajecznie pachnąco. A miasto ma tyle uroku, że pewnie ile razy by się nie było, będzie zawsze niedosyt. Dzięki Aniu:)))

      Usuń
  4. Dla mnie te miejsca są wciąż w planach. Czasy pandemii pokrzyżowały je i wyjazd się nie udał. Ale dzięki Tobie i Wiesiowi sporo już wiem na temat zabytków Sewilli jak i całej Andaluzji. O gorzkich pomarańczach dowiedziałam się dość dawno temu, podczas pierwszej mojej podroży na Cypr, a podczas drugiej o niesamowicie gorzkich pomarańczach opowiadałam Ryszardowi, kiedy to rowerem zwiedzaliśmy okolice Larnaki. Nie wierzył i... spróbował... jaka była jego mina nawet trudno sobie wyobrazić, bo naprawdę takiej goryczy to się nie spodziewał...
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpis Wiesia pobudził moją chęć zobaczeni Sewilli, szczególnie Placu Hiszpańskiego, który jest naprawdę niezwykle piękny. Jeśli Wam się uda wyjechać, czego Wam serdecznie życzę, to na pewno będziecie zachwyceni:)))

      Usuń
  5. Widzę, że mieliśmy podobny pomysł - na hiszpański wpis. Sewilla jest oszałamiająca zabytkami, architekturą i klimatem. My byliśmy w maju, ale nie pomarańcze już nie kwitły za to ulice tonęły w kolorze jasno fioletowym od kwitnącej jakarandy. O placu hiszpańskim już pisałem ale reszta ciągle przede mną. Miło było tak sobie bez wysiłku pospacerować po przepięknym mieście. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twój wpis, bo od tamtego czasu zapragnęłam to miejsce bardzo zobaczyć. I się spełniło! Dzięki za inspirację. Pozdrawiam:)))

      Usuń
  6. Kilka lat temu też byłam w Sewilli i to miasto mnie oczarowało. Usiu, dziękuję za ten piękny post bo moje wspomnienia na nowo się odświeżyło. Architektura bardzo przypomina mi marokański Marrakesz (kolejne miasto, którym jestem zachwycona), ponieważ wszędzie można dostrzec wpływy islamu zmieszane z typowo andaluzyjskim klimatem. Miasto jest pełne zachwycających budynków, uroczych placów otoczonych małymi, rustykalnymi domami w słynnych białych, żółtych i czerwonych barwach. Niestety, nie mam żadnych zdjęć. W Grenadzie usiedliśmy w parku aby trochę odpocząć i się posilić. Na ławce zostawiłam aparat. Odeszłam dosłownie dwadzieścia kroków, niestety gdy wróciłam już go nie było.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykra przygoda. Ale najważniejsze, że masz mnóstwo wspomnień i to wspaniałych, bo trudno o inne tak wspaniałym miejscu.
      Pozdrowienia zasyłam:)))

      Usuń
  7. Cudowna zachęta do odwiedzin, kolejnych I następnych. Wspaniała historia i potęga kolonialnej w Hiszpanii.
    Ja kiedyś bardzo fascynowałam się światem islamu i dużo czytałam na temat arabskiego panowania w Hiszpanii. Rozpoznawałam nawet dynastie królewskie. To piękno w Sewilli, to w dużym stopniu ich zasługa. Napisałam nawet takie miłosne opowiadanie, gdzie akcja działa się w Kordobie i Sewilli 😃 teraz zaczęłam się zastanawiać, gdzie to opowiadanie może być. Może poszukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj, poszukaj, bo z takich wspaniałych miejsc musi być piękne opowiadanie. A historia Hiszpanii jest przebogata, więc na fascynatów jej przeszłości czeka mnóstwo wiedzy, ciekawostek i legend:)))

      Usuń
  8. Byłam w Sewilli wiosną właśnie zatem na własnym nosie przekonałam się, jak pachnie miasto, całe skąpane w kwitnących drzewach pomarańczy. A próbowaliście likieru z kwiatów pomarańczy, z którego Sewilla słynie a którego można skosztować w wielu barach?
    Mnie w Sewilli chyba najbardziej zachwycił Plac Hiszpański oraz te zwykłe niezwykłe uliczki, zakamarki i place, po których spacer był niebywałą przyjemnością. Moje serce skradła również Sewilla po zmroku bo jest niezwykle urokliwa.
    Ściskam Cię mocno Uleńka i zmykam spać bo kto to widział blogować po nocy 🙈😃.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sewilla pachnąca i o zmroku to musi być naprawdę COŚ, jeśli w zwykły październikowy dzień było SUPER! Likieru nie piłam, ale dżemik zakupiłam i się nim delektowałam, choć mocno słodki był.
      Mam nadzieję, że się wyspałaś! Pa, trzymaj się Monia:)))

      Usuń
  9. Byłam kilka lat temu. I nie mogę zapomnieć Placu Hiszpańskiego i Katedry.
    A na Placu Hiszpańskim ogniste tancerki tańczyły flamenco.
    Szaleństwo to było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas naszej wizyty było kilka koncertów i tancerki też były. Tancerki były ogniste, ale pogoda również, choć zbliżał się wieczór:)))

      Usuń
  10. Ulu, jestem zachwycona Twoją relacją bo pięknie opisałaś klimat Sewilli, aż miałam wrażenie, że czuję zapach kwitnących pomarańczy i widzę koronkowe ornamenty katedry. Rzeczywiście szkoda, że mieliście tylko jeden dzień na jej zwiedzanie, ale i tak zobaczyliście dużo. Czytałam już relacje z Sewilli na blogach Wild i Wkraj'a ale jak wiadomo każdy podczas zwiedzania odbiera miasto po swojemu i na co innego zwraca uwagę więc to wszystko składa się na większą całość. Życzę Ci, następnej pięknej wycieczki do Hiszpanii, serdecznie pozdrawiam i przesyłam uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas objazdówki jest czas tylko na liźnięcie zwiedzanych atrakcji, potem można w niektóre miejsca wrócić, ale tyle ich jest, że chyba nie dam rady. W każdym razie bardzo się cieszę, że zobaczyłam w Sewilli choć tyle.
      Pozdrawiam jak najserdeczniej:)))

      Usuń
  11. Ula, pięknie zaprezentowałaś Sewillę! Zabytki i ich architektura oraz absolutnie zjawiskowy Plac Hiszpański z całą okoliczną zabudową są najlepszą rekomendacją, by choć raz w życiu zobaczyć stolicę Andaluzji. To wciąż przede mną ;-))
    Z najcieplejszym pozdrowieniem...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę ci Anitka byś ją zobaczyła na własne oczy. Tak, jak i inne hiszpańskie miasta. Są przepiękne! Ja jestem przeszczęśliwa, że je zobaczyłam.
      Pozdrowionka:)))

      Usuń
  12. Przyznam że zaciekawiło mnie to miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  13. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że muszę tam wreszcie pojechać i zobaczyć te wszystkie perełki na własne oczy. Architektura jest tam zachwycająca. A historia tak bogata, że można się w niej zatracić. Trzymam kciuki, żeby Twoje marzenie o powrocie do Sewilli się spełniło ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja życzę, by Twoje też się spełniło!

      Usuń

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)