Wśród odwiedzonych w ubiegłym roku przepięknych hiszpańskich
miast największe wrażenie zrobiła na mnie andaluzyjska stolica - Sewilla,
więc iberyjskie wpisy zaczynam właśnie od niej. Panująca tam na początku
października temperatura (ponad trzydzieści stopni) skutecznie „podgrzała” tę miłość
i nie schłodziła jej nawet przepływająca przez miasto rzeka Gwadalkiwir,
ani wszechobecne w mieście drzewka pomarańczowe. Ale jak nie zakochać się w
mieszance arabskiego dziedzictwa, hiszpańskiego temperamentu, budowli w stylu
mudéjar, wspomnień o wielkich odkrywcach, wielu pięknych, zielonych (mimo
upałów!) skwerach i parkach oraz wspomnianych drzewkach pomarańczowych. Trochę
żal, że nie byłam tam wiosną, bo podobno kiedy kwitną zapach dookoła jest
obłędny.
Dodam, że są to drzewka gorzkiej pomarańczy, którą w te rejony przywieźli muzułmanie z Azji dziesięć wieków temu. Długowieczne, odporne na warunki atmosferyczne i bardzo dekoracyjne drzewka z wiecznie zielonymi, skórzastymi liśćmi upiększały przestrzeń, zapewniały cień w tym gorącym klimacie i pięknie pachniały. I tak jest do dziś, bo choć niektóre są bardzo wiekowe, to na początku XX wieku pojawiło się wiele nowych nasadzeń. Dziś Sewilla ma podobno 50 tysięcy drzew pomarańczowych, które zdobią ulice, place, parki i patia, a sezon na owoce trwa od grudnia do lutego. Nie są one jadalne na surowo, ale cenione są w przetwórstwie i perfumerii. Robi się z nich dżemy, marmolady, likiery, a kwiaty są cennym surowcem w przemyśle perfumeryjnym. Wytwarzany z nich olejek neroli używany jest w luksusowych zapachach. Pozostałe owoce są sprzątane przez służby i spalane wytwarzają zieloną energię.
Sewilla ma niezwykle bogatą przeszłość, co widać w różnorodności i ogromie zabytków. Założyli ją Iberowie, ale swoje piętno odcisnęli też Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Wizygoci, Maurowie (ogromne, od VII do XIII w.), a potem Hiszpanie. W XVI wieku dzięki żeglownej rzece Gwadalkiwir niemal wszystkie hiszpańskie wyprawy odkrywcze i podbojowe wyruszały właśnie stąd, dzięki czemu Sewilla stała się najbogatszym i najbardziej zaludnionym miastem w ówczesnym państwie. Dziś statki dalej odpływają z miejscowego portu, który jest jedynym atlantyckim portem oddalonym od oceanu o około 100 kilometrów. I jest też dużym miastem, ale najważniejsze i najpiękniejsze obiekty z przeszłości znajdują się w odległości spaceru.
KATEDRA W SEWILLI – ŚWIATYNIA SZTUKI.
Do najsłynniejszych zabytków hiszpańskiego i światowego
dziedzictwa należy Katedra Najświętszej Marii Panny. Jej bryła nie jest
wysoka, raczej przysadzista, ale zaskakuje ogromną powierzchnią, największą z
gotyckich świątyń świata. Zaskakuje też bogactwem zdobień na elewacji łączących
styl gotycki z elementami sztuki andaluzyjskiej mudéjar (mauretańskie dekoracje
przypominające haft lub tkane draperie) oraz plateresco (niezwykle bogata
ażurowa dekoracja rzeźbiarska, precyzyjna niczym wyroby złotników). Ten
architektoniczny klejnot, robiący już z zewnątrz ogromne wrażenie, jest
niezaprzeczalnym świadectwem dawnej świetności miasta.
Katedra ma też niezwykły kształt, bowiem wzniesiono ją w miejscu zniszczonego meczetu, więc jest wymuszony ilością miejsca, a jeden z jej dziewięciu bogato zdobionych portali prowadzi na obsadzony drzewkami pomarańczowymi dziedziniec – Patjo de Naranjos, który jest pozostałością po muzułmańskich czasach.
W jej plan wpisana jest także dzwonnica, która jest
przebudowanym XII-wiecznym minaretem Almohadów, dawnych władców
Andaluzji. Nazywa się La Giralda, ma sto metrów wysokości i można
wejść na jej szczyt, by podziwiać spektakularne, choć przesłonięte siatką
zabezpieczającą, widoki na świątynię oraz miasto. Ciekawostką jest to, że nie
ma tam schodów. Dziś wchodzi się po spiralnych rampach, ponad trzydzieści
poziomów, kiedyś wjeżdżano tam konno. Budowla jest niezwykle elegancka, łączy
islamskie elementy z renesansową wieżą zegarową i barokowym zwieńczeniem. Na
jej szczycie ustawiono dużą figurę z brązu symbolizującą wyższość wiary
katolickiej nad islamem. Obraca się wraz z wiejącym wiatrem, czyli jest
wiatrowskazem.
Jeśli zewnętrzny widok katedry jest spektakularny to na jej przebogate
wnętrze brak po prosu słów!!! Jej splendor jest widoczny w każdym, dosłownie
każdym, miejscu. Ilość dzieł sztuki, które tu są zgromadzone sprawia, że
świątyni bliżej do muzeum niż do miejsca kultu. Uważa się nawet, że jest to
jedna z najlepszych galerii sztuki w Hiszpanii z dziełami Murillo, Goi czy
Velazqueza. Mamy tu setki rzeźb, obrazów, sztuki złotniczej, szat
liturgicznych, nagrobków rzymskich, wizygockich i islamskich, a także 138 przepięknych
witraży.
Najcenniejszy jest majestatyczny i kipiący od złota główny
ołtarz ustawiony na środku prezbiterium. Podobno jest największy w świecie
chrześcijańskim (28 na 18 m). Zobaczymy na nim 44 zespoły drewnianych płaskorzeźb
i 200 figur o tematyce biblijnej.
Jeśli się odwrócimy ujrzymy wspaniały chór otoczony
ozdobnym murem, a wewnątrz ustawiono bogato zdobione stalle. Nad nimi są równie
bogato zdobione podwójne organy.
Za ołtarzem głównym znajduje się Kaplica Królewska, miejsce spoczynku królów, w tym zdobywcy Sewilli Ferdynanda III Świętego. W środkowej niszy jest figura poruszającej się Niepokalanej Dziewicy ozdobionej bogato klejnotami. W katedrze jest jeszcze 39 kaplic, ogromna zakrystia i kapitularz, które są równie bogato zdobione i wyposażone.
No, i umieszczono w niej szczątki największego odkrywcy
Krzysztofa Kolumba. Trumna niesiona jest przez czterech mężczyzn
symbolizujących Kastylię, Aragonię, Leon i Nawarrę. Możecie mi wierzyć, ale
trudno opuścić to miejsce. Gdyby nie fakt, że na zwiedzanie miasta mieliśmy
tylko jeden dzień i zostało jeszcze wiele do zobaczenia, to zwiedzanie katedry mogło
by trwać wiele godzin.
ARCHIWUM INDII – SKARBNICA ODKRYWCÓW.
Znajduje się obok katedry i mieści się w dawnym budynku Giełdy
Handlowej zbudowanym w XVI wieku. To wspaniały obiekt, który jest wybitnym
przykładem hiszpańskiej architektury renesansowej. Dwa wieki później
umieszczono w nim Główne Archiwum Indii, które gromadzi
największą kolekcję dokumentacji dotyczącej odkryć geograficznych i relacji z
Nowym Światem. Dokumenty w nim przechowywane są bezcenne, a wśród nich są
rękopisy Kolumba i Magellana. Można je zwiedzać, choć my nie tym razem.
KRÓLEWSKI ALKAZAR – PAŁAC W STYLU MUDÉJAR.
Ten unikatowy i wspaniały pałac stoi obok katedry od
średniowiecza. Pierwotnie był siedzibą władców arabskich, a po rekonkwiście
został przejęty i gruntownie przebudowany przez Piotra I Okrutnego. Po Maurach
nie zostało wiele śladów, ale przebudowany w stylu mudéjar posiada mnóstwo
ornamentów mauretańskich, którymi ten styl się charakteryzuje. Budowla otoczona
fortyfikacjami zawiera wiele bogato zdobionych apartamentów, koronkowe fasady, malownicze
dziedzińce i ogrody pałacowe. Przybywało tutaj wielu wielkich tamtego świata
jak Kolumb czy Magellan i wspólnie z Izabelą Kastylijską i Ferdynandem
Aragońskim podejmowali decyzje o zdobywaniu świata. Pałac do dziś jest oficjalną rezydencją królów hiszpańskich.
BARRIO DE SANTA CRUZ – KLIMAT I CHŁÓD.
Oprócz wymienionych niezwykłych atrakcji Sewilli trzeba zapuścić
się także w wąskie uliczki dzielnicy Barrio de Santa Cruz, która jest
dawną żydowską dzielnicą. Ileż w nich fajnego klimatu i… chłodu potrzebnego w
upalne dni. Żydzi mieszkali tutaj do XV wieku, potem ich z Hiszpanii wygnano.
Opuszczone domy niszczały, aż odbudowano je w XVIII wieku. Choć niewiele
zostało ze średniowiecznych czasów to cały obszar zachował swój unikalny
charakter. Kręte, brukowane uliczki i różne ukryte przejścia prowadzą nas do
kolejnych skwerów i placyków, a po drodze podziwiamy małe, białe domki z
żółtymi i pomarańczowymi dodatkami, których prywatności strzegą kute, ozdobne
kraty na oknach i balkonach. Na ich ścianach widnieją wspaniałe kompozycje z
błękitnych płytek azulejos, a mijane fontanny obudowano kolorową andaluzyjską
ceramiką. Mimo ciasnej zabudowy poszukamy tutaj wielu zielonych miejsc, w
większości z drzewkami pomarańczowymi w
tle. A pod nimi ulokowano restauracje i
kawiarenki, które serwują lokalne pyszności. Pobyt w tej dzielnicy kończy się
na pozostałościach fortyfikacji, które kiedyś Stare Miasto otaczały.
TORRE DEL ORO – ZŁOTA WIEŻA.
Torre del Oro to pierwszy
obiekt, który zobaczyliśmy po wyjściu z autokaru, bowiem parkowaliśmy w
pobliżu. To wieża obronna, która jest pozostałością miejskich fortyfikacji.
Została zbudowana w XIII wieku przez Arabów. Ma ciekawy kształt dwunastokąta z
mniejszą wieżyczką i złotą kopułą na szczycie. Ale jej nazwa pochodzi podobno
od materiału, z którego ją zbudowano, czyli mieszanki wapna i słomy, która o
złotej godzinie daje złoty efekt.
WISIENKA NA TORCIE – PLAC HISZPAŃSKI.
Na koniec sewilskiego spaceru absolutne must see, czyli Plac
Hiszpański, bo Plaza España to nie tylko plac, ale i zespół budowli,
które go otaczają. Całość zbudowano w Parku Marii Luizy, nieopodal
Starego Miasta. Mogło by się wydawać, że to stary kompleks, ale tak nie jest.
Pobudowano go bowiem na Wystawę Iberoamerykańską, która odbyła się w 1929 roku. Jest arcydziełem architekta Aníbala
Gonzáleza, który był przedstawicielem andaluzyjskiego stylu regionalistycznego.
Ten bogaty w symbolikę projekt odzwierciedla wszystko, co w Andaluzji
najlepsze, jeśli chodzi o historię i tradycje. Miał służyć tylko w czasie
trwania wystawy, ale stoi do dziś, a odwiedza go mnóstwo turystów.
Długi, piętrowy i półkolisty Pawilon Hiszpański z arkadowym
przejściem zwieńczony jest wieżami. Przed nim zbudowano półkolisty kanał, nad
którym, niby w Wenecji, usytuowano romantyczne mostki. Przed budynkiem są
ławeczki obudowane kolorowymi płytkami azulejos. Wspaniałe wzory zbudowane z
płytek prezentują wszystkie prowincje Hiszpanii. Dekoracji jest tu znacznie
więcej, poczynając od bram wejściowym, które jednak nie zwiastują, że dalej
będzie tak przestronnie i tak uroczo.
NA KONIEC…
Zobaczyłam tylko kilka atrakcji tego pięknego miasta. Posmakowałam
i wiem, że jeśli dam radę, to tutaj wrócę. Tylko bilety wstępu trzeba zamówić wcześniej
online, bo nie dostaniemy ich od ręki, ponieważ Katedra, Archiwum i Alkazar to
miejsca niezwykle popularne. Mam nadzieję, że i Wam się Sewilla podoba!











































Podoba się, podoba i to bardzo! Jak cała Andaluzja. Byłam w Sewilli i do dzisiaj jestem pod wielkim wrażeniem. Jesienią tego albo wiosną przyszłego roku planujemy z mężem wyjazd Sewilla-Kordoba-Kadyks po 7 dni w każdym mieście plus okolice, np. Italica:-)
OdpowiedzUsuńWyższość katolicyzmu nad islamem...W głowie mi się nie mieści taka pycha. Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego powrotu do Sewilli:-) Czekam też na kolejne notki bo jestem ciekawa gdzie nas jeszcze zabierzesz;-)
Wybraliście przepiękne miejsca. Kordoba to również moja miłość. Życzę Wam wspaniałego pobytu jak już tam przybędziecie:)))
UsuńCzytam, czytam i usiłuję sobie cokolwiek przypomnieć z mojej wycieczki objazdowej, podczas której byłam też w Sewilli. Było to dwadzieścia jeden lat temu i ze wstydem przyznaję, iż poza tym, że byłam w Sewilli nie pamiętam nic. Zdjęć robiło się wówczas niewiele, bo aparaty kliszowe, a klisza 36 zdjęć miała, a nie umiałam jej wymienić :(Dlatego z ciekawością wczytuję się w twoje opisy, z nadzieją, że coś sobie może przypomnę. Na owych 36 zdjęciach musiało być parę i z Sewilli, ale chyba mało charakterystyczne. I kiedy już jestem pewna, że w katedrze nie byłam doczytałam do miejsca o szczątkach Kolumba, byłam i z katedry pamiętam tylko to, bo kiedy przewodnik w języku hiszpańskim opowiadał o świątyni, nasz pilot tłumacz zajmował się rozmowami telefonicznymi z kimś z wycieczki, kto nie przyszedł na czas na miejsce zbiórki :(Takie wspomnienie z Sewili. Szkoda, bo z tego co opisujesz, jest to bardzo ciekawe miasto. Na pewno nie byłam na Placu hiszpańskim, a podoba mi się on najbardziej wśród prezentowanych atrakcji. I podziwiam, że wspięłaś się na wieżę - 30 poziomów- wow. Choć po rampie idzie się wygodniej niż po schodach to jednak jest wyczyn. Zobaczyłaś bardzo dużo, a ja muszę do Hiszpanii wrócić, bo moje wrażenia nie spisane, zapomniane.
OdpowiedzUsuńTo i tak wiele zapamiętałaś z pobytu w tym pięknym mieście. Ja również chciałabym wrócić, ale jest wiele takich miejsc na globie, do których chcę wrócić, więc nie wiem, czy dam radę. A Tobie życzę, by się spełniło!
UsuńUla Sewilla ma w sobie coś absolutnie magnetycznego – ten miks historii, światła, zapachów i kolorów wciąga bez reszty 🌞🍊
OdpowiedzUsuńCzyta się Twój wpis jak spacer po mieście: od cienia pomarańczowych drzewek, przez chłód katedry, aż po efekt „wow” na Placu Hiszpańskim. Katedra i Alkazar to faktycznie miejsca, z których nie chce się wychodzić, a Barrio de Santa Cruz zawsze ratuje przed upałem i nadmiarem wrażeń.
My byliśmy w Sewilli bardzo dawno temu i im więcej o niej czytam, tym bardziej mam poczucie, że to już najwyższy czas wrócić – na spokojniej, uważniej i może właśnie wiosną, kiedy wszystko pachnie kwiatami pomarańczy. Dzięki za tę piękną podróż w słowach, rozbudziłaś konkretną tęsknotę za Andaluzją
Monia była wiosną i twierdzi, że było naprawdę bajecznie pachnąco. A miasto ma tyle uroku, że pewnie ile razy by się nie było, będzie zawsze niedosyt. Dzięki Aniu:)))
UsuńDla mnie te miejsca są wciąż w planach. Czasy pandemii pokrzyżowały je i wyjazd się nie udał. Ale dzięki Tobie i Wiesiowi sporo już wiem na temat zabytków Sewilli jak i całej Andaluzji. O gorzkich pomarańczach dowiedziałam się dość dawno temu, podczas pierwszej mojej podroży na Cypr, a podczas drugiej o niesamowicie gorzkich pomarańczach opowiadałam Ryszardowi, kiedy to rowerem zwiedzaliśmy okolice Larnaki. Nie wierzył i... spróbował... jaka była jego mina nawet trudno sobie wyobrazić, bo naprawdę takiej goryczy to się nie spodziewał...
OdpowiedzUsuńUściski :)
Wpis Wiesia pobudził moją chęć zobaczeni Sewilli, szczególnie Placu Hiszpańskiego, który jest naprawdę niezwykle piękny. Jeśli Wam się uda wyjechać, czego Wam serdecznie życzę, to na pewno będziecie zachwyceni:)))
UsuńWidzę, że mieliśmy podobny pomysł - na hiszpański wpis. Sewilla jest oszałamiająca zabytkami, architekturą i klimatem. My byliśmy w maju, ale nie pomarańcze już nie kwitły za to ulice tonęły w kolorze jasno fioletowym od kwitnącej jakarandy. O placu hiszpańskim już pisałem ale reszta ciągle przede mną. Miło było tak sobie bez wysiłku pospacerować po przepięknym mieście. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPamiętam Twój wpis, bo od tamtego czasu zapragnęłam to miejsce bardzo zobaczyć. I się spełniło! Dzięki za inspirację. Pozdrawiam:)))
UsuńKilka lat temu też byłam w Sewilli i to miasto mnie oczarowało. Usiu, dziękuję za ten piękny post bo moje wspomnienia na nowo się odświeżyło. Architektura bardzo przypomina mi marokański Marrakesz (kolejne miasto, którym jestem zachwycona), ponieważ wszędzie można dostrzec wpływy islamu zmieszane z typowo andaluzyjskim klimatem. Miasto jest pełne zachwycających budynków, uroczych placów otoczonych małymi, rustykalnymi domami w słynnych białych, żółtych i czerwonych barwach. Niestety, nie mam żadnych zdjęć. W Grenadzie usiedliśmy w parku aby trochę odpocząć i się posilić. Na ławce zostawiłam aparat. Odeszłam dosłownie dwadzieścia kroków, niestety gdy wróciłam już go nie było.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Przykra przygoda. Ale najważniejsze, że masz mnóstwo wspomnień i to wspaniałych, bo trudno o inne tak wspaniałym miejscu.
UsuńPozdrowienia zasyłam:)))
Cudowna zachęta do odwiedzin, kolejnych I następnych. Wspaniała historia i potęga kolonialnej w Hiszpanii.
OdpowiedzUsuńJa kiedyś bardzo fascynowałam się światem islamu i dużo czytałam na temat arabskiego panowania w Hiszpanii. Rozpoznawałam nawet dynastie królewskie. To piękno w Sewilli, to w dużym stopniu ich zasługa. Napisałam nawet takie miłosne opowiadanie, gdzie akcja działa się w Kordobie i Sewilli 😃 teraz zaczęłam się zastanawiać, gdzie to opowiadanie może być. Może poszukam.
Poszukaj, poszukaj, bo z takich wspaniałych miejsc musi być piękne opowiadanie. A historia Hiszpanii jest przebogata, więc na fascynatów jej przeszłości czeka mnóstwo wiedzy, ciekawostek i legend:)))
UsuńByłam w Sewilli wiosną właśnie zatem na własnym nosie przekonałam się, jak pachnie miasto, całe skąpane w kwitnących drzewach pomarańczy. A próbowaliście likieru z kwiatów pomarańczy, z którego Sewilla słynie a którego można skosztować w wielu barach?
OdpowiedzUsuńMnie w Sewilli chyba najbardziej zachwycił Plac Hiszpański oraz te zwykłe niezwykłe uliczki, zakamarki i place, po których spacer był niebywałą przyjemnością. Moje serce skradła również Sewilla po zmroku bo jest niezwykle urokliwa.
Ściskam Cię mocno Uleńka i zmykam spać bo kto to widział blogować po nocy 🙈😃.
Sewilla pachnąca i o zmroku to musi być naprawdę COŚ, jeśli w zwykły październikowy dzień było SUPER! Likieru nie piłam, ale dżemik zakupiłam i się nim delektowałam, choć mocno słodki był.
UsuńMam nadzieję, że się wyspałaś! Pa, trzymaj się Monia:)))
Byłam kilka lat temu. I nie mogę zapomnieć Placu Hiszpańskiego i Katedry.
OdpowiedzUsuńA na Placu Hiszpańskim ogniste tancerki tańczyły flamenco.
Szaleństwo to było.
Podczas naszej wizyty było kilka koncertów i tancerki też były. Tancerki były ogniste, ale pogoda również, choć zbliżał się wieczór:)))
UsuńUlu, jestem zachwycona Twoją relacją bo pięknie opisałaś klimat Sewilli, aż miałam wrażenie, że czuję zapach kwitnących pomarańczy i widzę koronkowe ornamenty katedry. Rzeczywiście szkoda, że mieliście tylko jeden dzień na jej zwiedzanie, ale i tak zobaczyliście dużo. Czytałam już relacje z Sewilli na blogach Wild i Wkraj'a ale jak wiadomo każdy podczas zwiedzania odbiera miasto po swojemu i na co innego zwraca uwagę więc to wszystko składa się na większą całość. Życzę Ci, następnej pięknej wycieczki do Hiszpanii, serdecznie pozdrawiam i przesyłam uściski!
OdpowiedzUsuńPodczas objazdówki jest czas tylko na liźnięcie zwiedzanych atrakcji, potem można w niektóre miejsca wrócić, ale tyle ich jest, że chyba nie dam rady. W każdym razie bardzo się cieszę, że zobaczyłam w Sewilli choć tyle.
UsuńPozdrawiam jak najserdeczniej:)))
Ula, pięknie zaprezentowałaś Sewillę! Zabytki i ich architektura oraz absolutnie zjawiskowy Plac Hiszpański z całą okoliczną zabudową są najlepszą rekomendacją, by choć raz w życiu zobaczyć stolicę Andaluzji. To wciąż przede mną ;-))
OdpowiedzUsuńZ najcieplejszym pozdrowieniem...
Anita
Życzę ci Anitka byś ją zobaczyła na własne oczy. Tak, jak i inne hiszpańskie miasta. Są przepiękne! Ja jestem przeszczęśliwa, że je zobaczyłam.
UsuńPozdrowionka:)))
Przyznam że zaciekawiło mnie to miejsce.
OdpowiedzUsuńUtwierdziłaś mnie w przekonaniu, że muszę tam wreszcie pojechać i zobaczyć te wszystkie perełki na własne oczy. Architektura jest tam zachwycająca. A historia tak bogata, że można się w niej zatracić. Trzymam kciuki, żeby Twoje marzenie o powrocie do Sewilli się spełniło ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A ja życzę, by Twoje też się spełniło!
Usuń