Krajna to
historyczna kraina, której część leży na północnych krańcach Wielkopolski (na
skraju – stąd nazwa), a zahacza jeszcze o Kujawsko-Pomorskie i Pomorskie.
Złotowska, bo
odwiedzone przez nas miejsca leżą w powiecie złotowskim i są w zasięgu prac Lokalnej
Grupy Działania „Krajna Złotowska”, którą tam odwiedziliśmy.
Miejsca
nieoczywiste, bowiem te tereny nie są u nas popularne, a
przynajmniej ja ich nie znałam. I pewnie bym ich nie odwiedziła, gdyby nie
wyjazd studyjny z naszą LGD „Między
Ludźmi i Jeziorami”. Bo to podczas
takich wyjazdów można poznać miejsca nieoczywiste (ja je tak nazywam), które i
owszem, goszczą na stronach internetowych, ale w gąszczu innych, atrakcyjnych miejsc
i ofert trudno im się przebić. A są bardzo ciekawe i warto o nich napisać!
Geograficznie ten teren należy do Pomorza,
więc można znaleźć tu wiele jezior, wielkie połacie pól i grzybowych lasów oraz
czyste, nieskażone przemysłem powietrze, nie ma też tu dużych miast. Największy
w tym rejonie Złotów ma niecałe dwadzieścia tysięcy mieszkańców. Czyli miejsce
idealne do odpoczynku i relaksu na łonie natury! I tam w zagubionych,
położonych czasem daleko od głównych dróg wioskach, w małych miasteczkach,
wśród lasów lub nad jeziorami można spotkać takie miejsca nieoczywiste! Nie
żeby były zaniedbane, bo dzięki lokalnym władzom i ich dobrej współpracy z mieszkańcami,
organizacjami samorządowymi i pozarządowymi, w tym z LGD Krajna Złotowska,
jest co podziwiać i się zachwycać. Miałam tak za każdym razem, gdy
odwiedzaliśmy kolejne miejsca. Zresztą oceńcie sami, czy mam rację?
KUJANKI
Gościniec „Poziomka” z restauracją i małym rodzinnym browarem produkującym dobre piwo… poziomkowe (a jakże by inaczej), wytwarzane przez najmłodszego w 2013 roku piwowara w kraju, to miejsce położone z miejscowości Kujanki nad brzegiem Jeziora Borówno. Już sama nazwa miejscowości jest fantastyczna! Tam zatrzymaliśmy się na nocleg. Gościniec jest cudnie położony, bowiem do jeziora ze strzeżonym kąpieliskiem są dwa kroki, jedzenie jest pyszne i panuje tu wspaniała, rodzinna atmosfera. Jadłam tam nagrodzoną w konkursie kulinarnym przepyszną zupę-krem z kurek. Miejsce, gdzie panuje cisza i spokój, a sosny pachną mocniej niż gdzie indziej, warte polecenia. O, i jeszcze wszędzie rosną tu poziomki!
STARA WIŚNIEWKA
Folwark Hawaje w miejscowości Stara Wiśniewka, to ogromne gospodarstwo agroturystyczne przystosowane do indywidualnego pobytu w przytulnych i gustownie urządzonych pokojach o śmiesznych nazwach oraz miejsce na świetne imprezy i uroczystości, które mogą odbywać się w wyremontowanym starym domu, stodole lub oborze. Z troską o detale, bo nawet papier toaletowy znajduje się w ciekawych koszyczkach! Terenu wypielęgnowanego wokół mnóstwo, a wisienką na torcie jest stado danieli i jeleni, których jest tu dwieście i, jeśli ktoś ma ochotę, można też spróbować specjalności kuchni, którą jest właśnie dziczyzna. Mnie by było ich żal, bo są piękne i bardzo fotogeniczne, więc wolę polowanie z aparatem!
GRODNO
Dwór
Grodno to z kolei położony z dala od szosy, bo można tam dojechać jedynie drogą
płytową, duży i uznany klub jeździecki, na którego terenie mieści się dwór z
1869 roku odbudowany w ostatnich latach
z ruin przez obecnych właścicieli. Można zobaczyć w nim zdjęcia, jak wyglądał
dawniej i przed odbudową. Są tu miejsca noclegowe, więc można się zatrzymać na
rodzinny wypoczynek, nawet jeśli się nie jest zwolennikiem koni, których
piękności i gracji nic nie przebije, tak, jak i sylwetek jeźdźców. Grodno to część
Krzywej Wsi, małej wioski pozostałej z czasów PGR-u, która dziś byłaby zapomniana,
gdyby nie dwór i klub. Właścicielka dworu zaprosiła nas „na salony”, by
opowiedzieć historię miejsca i poczęstować pyszną kawą i ciastem. To taka
pozytywnie zakręcona starsza pani. Mozolnej pracy to miała tam dostatek!
LIPKA KRAJEŃSKA
Efekty ciekawej współpracy mieszkańców,
lokalnych grup i władz widać również w miejscowości Lipka Krajeńska.
Tutaj z kolei mogliśmy zobaczyć Ośrodek Edukacyjny „Klasa pod chmurką”
przy miejscowej szkole. Można w nim z
ciekawych tablic edukacyjnych oraz wśród odpowiednio dobranej i ułożonej roślinności
odbyć inne niż zwykle lekcje przyrody czy geografii. Takich klas jest w Polsce
coraz więcej, warto brać przykład!
W Lipce zachwyciłam się też
kompleksem rekreacyjno-wypoczynkowym, w którym i mały i duży mieszkaniec znajdzie
coś interesującego dla siebie. Są tu efektowne siłownie na powietrzu, duży plac
zabaw, staw, w którym można nauczyć się łowić ryby oraz ogromna wiata z
grillem, której im zazdroszczę. Wiele atrakcji jak na taką niewielką
miejscowość!
PLECEMIN
Jeszcze mniejszym, a ciekawym miejscem
jest wioska Plecemin. To tak na deser! Liczy sobie 160 mieszkańców i
położona jest w pięknym lesie na skraju starej Puszczy nad Gwdą. Prowadzi do
niej wąska szosa, na której trudno się wyminąć autom. Jedna trzecia mieszkańców
(!) zaangażowana jest w działalność Stowarzyszenia Odnowy i Rozwoju Wsi
Plecemin. Działa w niej prężnie też pani sołtys, która jest niezwykłą
osobą, o wybitnie prospołecznych cechach. Gościła nas w uroczym zakątku, który
zbudowali w centrum wioski. Sami zobaczcie! Dużej wiaty też im zazdroszczę.
Jeśli ktoś lubi zbierać grzyby może zjawić się tu we wrześniu, bowiem właśnie
wtedy, odbywają się tutaj manewry grzybowe – Powiatowe Mistrzostwa w
Zbieraniu Grzybów. Lasy mają wyborne, bowiem w ubiegłym roku ponad stu grzybiarzy zebrało
pół tony grzybów. Świetna inicjatywa, super miejsce! Gratulacje!!!
To nie wszystkie nieoczywiste miejsca
Krajny Złotowskiej. Wymieniłam tylko kilka dla zaostrzenia apetytu, by ten
region odwiedzić i go posmakować. Zobaczyliśmy jeszcze Złotów i to tam, w
Zagrodzie Krajeńskiej mogliśmy poznać bogactwo kulturowe Krajny, i to tam
odbyliśmy warsztaty, podczas których pomalowałam talerzyk we wzór z haftu
krajeńskiego. Mam piękną pamiątkę! Ale o tym w innym wpisie…
Dziękuję naszej LGD Między Ludźmi i Jeziorami za zorganizowanie wyjazdu w tak fantastyczne miejsca!




































