Zwiedzając Portugalię, oprócz znanych miejsc, warto
również zajrzeć do tych mniej znanych, bowiem i one potrafią dostarczyć nam
mnóstwa niezwykłych wrażeń. Powiedziałabym nawet, że wrażeń nad wyraz
zaskakujących. Taka jest wioska São Pedro de Moel, położona w gminie
Marinha Grande (dystrykt Leiria), gdzieś w połowie drogi między Porto a
Lizboną, na wybrzeżu Costa de Prata.
To miejsce może być doskonałą bazą wypadową do zwiedzania
okolicy. Doskonała dlatego, że położona niezwykle uroczo w zatoczce nad Oceanem
Atlantyckim, z wysokimi klifami, pięknymi plażami i niskimi domkami z
czerwonymi dachami. A do tego, w październiku, czyli po sezonie (nie wiem, jak
jest tu latem) panuje w niej ogromna cisza, spokój, a okoliczne lasy sosnowe
dostarczają nam wspaniałych aromatów. Wszystko to sprawia, że miejsce jest
niezwykle urokliwe i malownicze.
Można doznać tutaj niezwykłych i różnorodnych wrażeń obserwując
potężne oceaniczne fale rzucane o klify i wychodnie skalne, można oglądać
wspaniałe zachody słońca lub podziwiać budzący się właśnie dzień spowity
tajemniczą mgłą. Spacery ścieżkami wzdłuż oceanu od latarni morskiej do punktów
widokowych położonych na wydmach po przeciwnej stronie wioski dostarczają nam
fantastycznych widoków. I te chwile możemy mieć tylko dla siebie, bowiem
spacerujących spotykamy niewielu.
Wspomniałam o wspaniałych zapachach unoszących się
dookoła, a tych dostarcza ogromny las sosnowy otaczający São Pedro de Moel,
najbardziej rozległy w Portugalii. Został posadzony na rozkaz króla
Alfonsa III w XIII wieku w celu ochrony wydm i dostarczenia drewna do
budowy statków, a potem jeszcze go powiększano. Dlatego dziś nazywa się go Pinhal
do Rei (Las Sosnowy Króla) lub Mata Nacional de Leiria (Las Narodowy
Leiria). Bezpłatna aromaterapia jest na wyciągnięcie ręki.
Tereny otaczające Sao Pedro de Moel mają ciekawą
przeszłość i historię sięgającą narodzin Portugalii. W XV wielu król
portugalski Alfons V podarował okoliczne dobra hrabiemu Vila Real
i jego rodzina mieszkała tu przez kolejne dwa wieki dorabiając się bogactw i
tytułów. Ostatni markiz Vila Real i jego syn książę Caminha
zostali straceni za spisek przeciwko hiszpańskim rządom. Owdowiała księżna
Caminha opłakiwała śmierć męża na skalnym występie zwanym Penedo de
Saudade (Skała Tęsknoty), na którym znajduje się dziś latarnia morska,
tak samo zresztą nazywana. A legenda głosi, że skała wciąż rozbrzmiewa jej
lamentem.
W miarę czasu do wioski zaczęli przybywać, nawet z odległych
stron, zamożni kupcy, artyści oraz przemysłowcy, którzy dostrzegli zalety
wypoczynkowe tego miejsca i kupowali lub wznosili tu swoje wakacyjne domy. Letnicy
mieli w pobliżu morze, w lesie mnóstwo zwierzyny, a w okolicy dobre ogrody
warzywne. Miejscowość się rozrastała.
Jednak choć zachowało się wiele tradycyjnych budynków, to obecny
układ urbanistyczny pochodzi z połowy XX wieku. W te wiekowe domy wpisano
modernistyczną zabudowę znanego portugalskiego architekta – José de Lima
Franco, którego projekty charakteryzują się głębokim szacunkiem dla
lokalnego krajobrazu. Tutaj dodatkowo współgrają z otaczającym go lasem
sosnowym. Zamiast wysokich hoteli postawił na niską zabudowę z drewnianymi
okiennicami i ozdobnymi balustradami, wkomponował w nią nadmorską sosnę piniową
i otworzył przestrzeń na ocean integrując całość z naturą.
![]() |
| WIDOK Z HOTELU MIRAMAR. |
Wśród tradycyjnych domów
wyróżnia się lokalną estetyką Dom Poety. Tym poetą był Alfonso Lopes
Vieira, który zamieszkał na początku
XX wieku w domu należącym kiedyś do markizów Vila Real. To duży dom z tarasem i
balkonem znajdujący się bezpośrednio nad plażą. Ma też kaplicę z motywami
morskimi, którą poeta zbudował dla swojej żony. Wśród tych sielskich
krajobrazów czerpał natchnienie dla swej twórczości. Poniżej krótki przykład
jego wiersza Taniec wiatru:
/…/Wiatr jest dobrym tancerzem,
Tańczy, tańczy i gwiżdże,
Tańczy, tańczy i wiruje,
A wszystko tańczy dookoła!
A on mówi do toczących się fal:
- Zatańcz ze mną, tańcz!
A fale wzbierają w powietrzu,
Owijają się w jego nagie ramiona,
I walczą.
A ich włosy rozpływają się
W dłoniach wiatru, unosząc się
A wiatr pozostawia je kołyszące się,
I odlatuje!/.../
Alfonso Lopes Vieira, “Antologia Poética”
Dziś w Domu Poety znajduje się m. in. muzeum jemu poświęcone.
![]() |
| TEN PO LEWEJ STRONIE, Z KAPLICĄ OBOK NIEGO. |
Spacerując po São Pedro de Moel ma się wrażenie, że czas
płynie tu wolniej, otwarta przestrzeń dookoła pozwala głęboko oddychać, a
spokój jaki tu panuje regeneruje nasze ciało i umysł. Słyszymy nawet uczucie
portugalskiej saudade, czyli tęsknoty i melancholii. Pewnie płynie ze
Skały Tęsknoty…
Niby nieduża wioska, a ilu w niej bohaterów i ileż w niej fantastycznych opowieści.
Zachwycające miejsce!























Piękne miejsce. Twój wpis to dowód na to, że najfajniejsze miejsca odkrywa się poza utartymi szlakami. Zamiast komercji można mieć puste plaże, potężne fale, zapach lasu i święty spokój, a przestrzeń pozwala głęboko odetchnąć. Według mnie to właśnie w takich zakątkach ukryty jest prawdziwy klimat kraju:-) Twoje zdjęcia z mgłą mają w sobie niesamowitą nostalgię...
OdpowiedzUsuńTak, tam było klimatycznie, malowniczo i nostalgicznie. Poza utartymi szlakami jest dusza Portugalii, którą można się zachwycić:)))
UsuńUsiu! W październiku ta klimatyczna wioska otoczona lasem sosnowym jest wyjątkowo cicha i spokojna. Na uliczkach pustki. Sporo tu uroczych domów i pięknych willi. Fale wysokie a woda prawdopodobnie zimna i nie zachęca do kąpieli a ta klifowa plaża nadaje się doskonale do uprawiania surfingu i bodyboardingu.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Woda jest oceaniczna, więc zimna przez większą część roku. I wzburzona, więc surferzy fale mają odpowiednie. Lubią to miejsce.
UsuńPięknego świętowania Lusia:)))
To prawda, że warto zboczyć z turystycznego szlaku, chociażby po to, żeby odpocząć a do tego wioski nadają się świetnie, te portugalskie też. Niewątpliwie największą zaletą São Pedro de Moel jest położenie nad oceanem i sosnowy las otulający wszystko pięknym aromatem chociaż zabudowa też jest ciekawa. Jestem zachwycona nadciągającą znad oceanu mgłą. Zajechaliście tutaj w jakimś konkretnym celu czy była to Wasza baza wypadowa?
OdpowiedzUsuńBuziaki Ula i do usłyszenia. Pięknych dni!
Mieliśmy tam dwa noclegi i czas na zachód słońca, wieczorny i poranny spacer. Plus dla biura podróży za poszukanie takiej malowniczej miejscówki nad oceanem.
UsuńCałusy Monia. Goście już odjechali i odpoczywam 😘
Miejscowości nadmorskie bardzo różnią się klimatem w sezonie od tego co przychodzi później. Spokój, lekka mgła, rozległe plaże tylko dla siebie to powoduje, że można odpocząć i się wyciszyć. Kiedyś byliśmy nad naszym morzem na przełomie września i października i też było podobnie. Bardzo fajne miejsce mieliście na nocleg, można pobyć tam i dłużej. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńChętnie bym tam pojechała na wakacje po sezonie, bo odpowiada mi klimat, jednak kąpiele w oceanie, to już inna bajka. Silne fale, dla surferów, i zimna woda by na to nie pozwoliły. Ale miejsce jest bardzo fajne. Biuro się postarało, aby nocleg był w tak urokliwej lokalizacji.
UsuńZasyłam pozdrowionka:)))
Ja bym została tam na zawsze. Szczególnie tą poezją bardzo zainspirowałas mnie do odwiedzin Portugalii.
OdpowiedzUsuńPoznałam nieco poetę, którego nie znałam. A to ciekawa postać, i twórczość także. Cieszę się z kolejnej lekcji:)))
UsuńUla, piękne miejsce, z ciekawą historią. Takie wioski i małe miasteczka napotykane na trasie podróży potrafią oczarować! Często omijane, pomijane, a gdy się człowiek zatrzyma i da sobie szansę na spacer, to właśnie takie miejsca z uwagi na swą ciszę, kameralność i wyjątkowy klimat potrafią na długo zapisać się w pamięci. A pejzaże we mgle bardzo lubię właśnie przez wzgląd na ich tajemniczość!
OdpowiedzUsuńPrzesyłam weekendowe pozdrowienia...
Anita
W tej mgle tkwi szczególna tajemniczość i nostalgia portugalskiej duszy. Tu, w tym spokoju, odczuwa się ją mocniej. Pewnie to przez te lokalne historie i legendy.
UsuńPięknej niedzieli Anitka 🩷
Piękne miejsca, osobiście Portugalia jeszcze przede mną.
UsuńPowodzenia w spełnieniu marzeń. To piękny kraj:)))
UsuńAleż widoki, uczta dla oka :) w Portugalii nie byłam, ale z toba już tak :)
OdpowiedzUsuńTak czułam, że tam mną będziesz. Dzięki Aga:)))
UsuńTo, że czas w São Pedro de Moel płynie wolniej a wiatr jest dobrym tancerzem widać na twoich zdjęciach.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Tam można złapać oddech podczas podróży. Dzięki Ewa:)))
UsuńWidać po architekturze jak bardzo portugalskie jest to miasteczko. Bardzo ładne. W sezonie pewnie przepełnione, ale przecież poza sezonem wcale nie traci swojego uroku.
OdpowiedzUsuńTam mogłam złapać oddech, po tych turystycznych miastach Hiszpanii. Dobrze, że zostaliśmy w niej na dwie noce. Mogłam więc przeżyć zachód słońca i spacerki o różnych porach dnia:)))
Usuń