02 czerwca, 2026

Malownicze São Pedro de Moel. Portugalia.

 

Zwiedzając Portugalię, oprócz znanych miejsc, warto również zajrzeć do tych mniej znanych, bowiem i one potrafią dostarczyć nam mnóstwa niezwykłych wrażeń. Powiedziałabym nawet, że wrażeń nad wyraz zaskakujących. Taka jest wioska São Pedro de Moel, położona w gminie Marinha Grande (dystrykt Leiria), gdzieś w połowie drogi między Porto a Lizboną, na wybrzeżu Costa de Prata.



To miejsce może być doskonałą bazą wypadową do zwiedzania okolicy. Doskonała dlatego, że położona niezwykle uroczo w zatoczce nad Oceanem Atlantyckim, z wysokimi klifami, pięknymi plażami i niskimi domkami z czerwonymi dachami. A do tego, w październiku, czyli po sezonie (nie wiem, jak jest tu latem) panuje w niej ogromna cisza, spokój, a okoliczne lasy sosnowe dostarczają nam wspaniałych aromatów. Wszystko to sprawia, że miejsce jest niezwykle urokliwe i malownicze.





Można doznać tutaj niezwykłych i różnorodnych wrażeń obserwując potężne oceaniczne fale rzucane o klify i wychodnie skalne, można oglądać wspaniałe zachody słońca lub podziwiać budzący się właśnie dzień spowity tajemniczą mgłą. Spacery ścieżkami wzdłuż oceanu od latarni morskiej do punktów widokowych położonych na wydmach po przeciwnej stronie wioski dostarczają nam fantastycznych widoków. I te chwile możemy mieć tylko dla siebie, bowiem spacerujących spotykamy niewielu.






Wspomniałam o wspaniałych zapachach unoszących się dookoła, a tych dostarcza ogromny las sosnowy otaczający São Pedro de Moel, najbardziej rozległy w Portugalii. Został posadzony na rozkaz króla Alfonsa III w XIII wieku w celu ochrony wydm i dostarczenia drewna do budowy statków, a potem jeszcze go powiększano. Dlatego dziś nazywa się go Pinhal do Rei (Las Sosnowy Króla) lub Mata Nacional de Leiria (Las Narodowy Leiria). Bezpłatna aromaterapia jest na wyciągnięcie ręki.

Tereny otaczające Sao Pedro de Moel mają ciekawą przeszłość i historię sięgającą narodzin Portugalii. W XV wielu król portugalski Alfons V podarował okoliczne dobra hrabiemu Vila Real i jego rodzina mieszkała tu przez kolejne dwa wieki dorabiając się bogactw i tytułów. Ostatni markiz Vila Real i jego syn książę Caminha zostali straceni za spisek przeciwko hiszpańskim rządom. Owdowiała księżna Caminha opłakiwała śmierć męża na skalnym występie zwanym Penedo de Saudade (Skała Tęsknoty), na którym znajduje się dziś latarnia morska, tak samo zresztą nazywana. A legenda głosi, że skała wciąż rozbrzmiewa jej lamentem.

W miarę czasu do wioski zaczęli przybywać, nawet z odległych stron, zamożni kupcy, artyści oraz przemysłowcy, którzy dostrzegli zalety wypoczynkowe tego miejsca i kupowali lub wznosili tu swoje wakacyjne domy. Letnicy mieli w pobliżu morze, w lesie mnóstwo zwierzyny, a w okolicy dobre ogrody warzywne. Miejscowość się rozrastała.





Jednak choć zachowało się wiele tradycyjnych budynków, to obecny układ urbanistyczny pochodzi z połowy XX wieku. W te wiekowe domy wpisano modernistyczną zabudowę znanego portugalskiego architekta – José de Lima Franco, którego projekty charakteryzują się głębokim szacunkiem dla lokalnego krajobrazu. Tutaj dodatkowo współgrają z otaczającym go lasem sosnowym. Zamiast wysokich hoteli postawił na niską zabudowę z drewnianymi okiennicami i ozdobnymi balustradami, wkomponował w nią nadmorską sosnę piniową i otworzył przestrzeń na ocean integrując całość z naturą.


WIDOK Z HOTELU MIRAMAR.











Wśród  tradycyjnych domów wyróżnia się lokalną estetyką Dom Poety. Tym poetą był Alfonso Lopes Vieira, który  zamieszkał na początku XX wieku w domu należącym kiedyś do markizów Vila Real. To duży dom z tarasem i balkonem znajdujący się bezpośrednio nad plażą. Ma też kaplicę z motywami morskimi, którą poeta zbudował dla swojej żony. Wśród tych sielskich krajobrazów czerpał natchnienie dla swej twórczości. Poniżej krótki przykład jego wiersza Taniec wiatru:

/…/Wiatr jest dobrym tancerzem,

Tańczy, tańczy i gwiżdże,

Tańczy, tańczy i wiruje,

A wszystko tańczy dookoła!

A on mówi do toczących się fal:

- Zatańcz ze mną, tańcz!

A fale wzbierają w powietrzu,

Owijają się w jego nagie ramiona,

I walczą.

A ich włosy rozpływają się

W dłoniach wiatru, unosząc się

A wiatr pozostawia je kołyszące się,

I odlatuje!/.../

Alfonso Lopes Vieira, “Antologia Poética”

Dziś w Domu Poety znajduje się m. in. muzeum jemu poświęcone.


TEN PO LEWEJ STRONIE, Z KAPLICĄ OBOK NIEGO. 



Spacerując po São Pedro de Moel ma się wrażenie, że czas płynie tu wolniej, otwarta przestrzeń dookoła pozwala głęboko oddychać, a spokój jaki tu panuje regeneruje nasze ciało i umysł. Słyszymy nawet uczucie portugalskiej saudade, czyli tęsknoty i melancholii. Pewnie płynie ze Skały Tęsknoty





Niby nieduża wioska, a ilu w niej bohaterów i ileż w niej fantastycznych opowieści. Zachwycające miejsce!


20 komentarzy:

  1. Piękne miejsce. Twój wpis to dowód na to, że najfajniejsze miejsca odkrywa się poza utartymi szlakami. Zamiast komercji można mieć puste plaże, potężne fale, zapach lasu i święty spokój, a przestrzeń pozwala głęboko odetchnąć. Według mnie to właśnie w takich zakątkach ukryty jest prawdziwy klimat kraju:-) Twoje zdjęcia z mgłą mają w sobie niesamowitą nostalgię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tam było klimatycznie, malowniczo i nostalgicznie. Poza utartymi szlakami jest dusza Portugalii, którą można się zachwycić:)))

      Usuń
  2. Usiu! W październiku ta klimatyczna wioska otoczona lasem sosnowym jest wyjątkowo cicha i spokojna. Na uliczkach pustki. Sporo tu uroczych domów i pięknych willi. Fale wysokie a woda prawdopodobnie zimna i nie zachęca do kąpieli a ta klifowa plaża nadaje się doskonale do uprawiania surfingu i bodyboardingu.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda jest oceaniczna, więc zimna przez większą część roku. I wzburzona, więc surferzy fale mają odpowiednie. Lubią to miejsce.
      Pięknego świętowania Lusia:)))

      Usuń
  3. To prawda, że warto zboczyć z turystycznego szlaku, chociażby po to, żeby odpocząć a do tego wioski nadają się świetnie, te portugalskie też. Niewątpliwie największą zaletą São Pedro de Moel jest położenie nad oceanem i sosnowy las otulający wszystko pięknym aromatem chociaż zabudowa też jest ciekawa. Jestem zachwycona nadciągającą znad oceanu mgłą. Zajechaliście tutaj w jakimś konkretnym celu czy była to Wasza baza wypadowa?
    Buziaki Ula i do usłyszenia. Pięknych dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy tam dwa noclegi i czas na zachód słońca, wieczorny i poranny spacer. Plus dla biura podróży za poszukanie takiej malowniczej miejscówki nad oceanem.
      Całusy Monia. Goście już odjechali i odpoczywam 😘

      Usuń
  4. Miejscowości nadmorskie bardzo różnią się klimatem w sezonie od tego co przychodzi później. Spokój, lekka mgła, rozległe plaże tylko dla siebie to powoduje, że można odpocząć i się wyciszyć. Kiedyś byliśmy nad naszym morzem na przełomie września i października i też było podobnie. Bardzo fajne miejsce mieliście na nocleg, można pobyć tam i dłużej. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym tam pojechała na wakacje po sezonie, bo odpowiada mi klimat, jednak kąpiele w oceanie, to już inna bajka. Silne fale, dla surferów, i zimna woda by na to nie pozwoliły. Ale miejsce jest bardzo fajne. Biuro się postarało, aby nocleg był w tak urokliwej lokalizacji.
      Zasyłam pozdrowionka:)))

      Usuń
  5. Ja bym została tam na zawsze. Szczególnie tą poezją bardzo zainspirowałas mnie do odwiedzin Portugalii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznałam nieco poetę, którego nie znałam. A to ciekawa postać, i twórczość także. Cieszę się z kolejnej lekcji:)))

      Usuń
  6. Ula, piękne miejsce, z ciekawą historią. Takie wioski i małe miasteczka napotykane na trasie podróży potrafią oczarować! Często omijane, pomijane, a gdy się człowiek zatrzyma i da sobie szansę na spacer, to właśnie takie miejsca z uwagi na swą ciszę, kameralność i wyjątkowy klimat potrafią na długo zapisać się w pamięci. A pejzaże we mgle bardzo lubię właśnie przez wzgląd na ich tajemniczość!
    Przesyłam weekendowe pozdrowienia...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej mgle tkwi szczególna tajemniczość i nostalgia portugalskiej duszy. Tu, w tym spokoju, odczuwa się ją mocniej. Pewnie to przez te lokalne historie i legendy.
      Pięknej niedzieli Anitka 🩷

      Usuń
    2. Piękne miejsca, osobiście Portugalia jeszcze przede mną.

      Usuń
    3. Powodzenia w spełnieniu marzeń. To piękny kraj:)))

      Usuń
  7. Ależ widoki, uczta dla oka :) w Portugalii nie byłam, ale z toba już tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czułam, że tam mną będziesz. Dzięki Aga:)))

      Usuń
  8. To, że czas w São Pedro de Moel płynie wolniej a wiatr jest dobrym tancerzem widać na twoich zdjęciach.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam można złapać oddech podczas podróży. Dzięki Ewa:)))

      Usuń
  9. Widać po architekturze jak bardzo portugalskie jest to miasteczko. Bardzo ładne. W sezonie pewnie przepełnione, ale przecież poza sezonem wcale nie traci swojego uroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam mogłam złapać oddech, po tych turystycznych miastach Hiszpanii. Dobrze, że zostaliśmy w niej na dwie noce. Mogłam więc przeżyć zachód słońca i spacerki o różnych porach dnia:)))

      Usuń

Jeśli nie jesteś zarejestrowanym użytkownikiem komentuj jako użytkownik anonimowy. Możesz wtedy dodać swój podpis i wszystko OK. Dziękuję też wszystkim komentującym za odwiedzenie mojego boga:)