Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

08 stycznia, 2023

U Mehoffera w Krakowie.

 

Na Krupniczej 26 w Krakowie urodził się w 1869 roku nasz dramaturg, poeta i malarz - Stanisław Wyspiański. I taką informacyjną tabliczkę znajdziemy na stojącej tu kamienicy. Jednak jest też druga informacja mówiąca, że to dom Józefa Mehoffera, bowiem ten wybitny młodopolski malarz, grafik, twórca bajecznie kolorowych polichromii i witraży, nabył go w 1932 roku, być może z sentymentu do urodzonego tu słynnego Polaka.








Mehoffer odnowił dom i urządził według własnego projektu. Tej klasycystycznej kamienicy nadał styl rodzinnej rezydencji z tarasem otwierającym się na ogród, który również zaprojektował i urządził. Poświęcił mu równie wiele czasu i stworzył ogród o przemyślanej kompozycji, pełen kwiatów zgodnie z młodopolskimi klimatami, które potem malował na swoich obrazach. W marcu, podczas naszej wizyty, ogród nie prezentował się ciekawie, ale latem na pewno jest w nim przyjemnie.  





Dziś mieści się tu muzeum jemu poświęcone, bowiem potomkowie i spadkobiercy tego wybitnego artysty przekazali całą nieruchomość w 1986 roku na cele muzealne. I jest ono jednym z oddziałów krakowskiego Muzeum Narodowego. Kolekcję własną muzeum wzbogaciły dary i depozyty rodziny malarza, jak drzeworyty japońskie, ceramika, dzieła artysty: obrazy, witraże czy rysunki.


 

Zaraz po wejściu widzimy wspaniały witraż, który zapowiada wiele niezwykłych doznań podczas odwiedzin w domu artysty. Dalej równie wspaniała klatka schodowa, a na niej pojawiające się liczne motywy wystroju z szyszkami, stąd domownicy nazywali kamienicę Pałacykiem pod Szyszkami.







Na parterze oglądamy pomieszczenia reprezentacyjne, czyli salon z tarasem, pokój stołowy i dawną bibliotekę wyposażone w stylowe, częściowo oryginalne meble, tkaniny i elementy dekoracyjne.





Na piętrze zwiedzamy pomieszczenia bardziej kameralne, w których mieszkał artysta i jego rodzina i w których czuć ducha ich bytności. Jest tu salonik, pokój zielony, japoński, dziecięcy i inne, w których są piękne meble, oryginalna ceramika, bibeloty i wiele dzieł artysty.









Eksponowane rodzinne pamiątki i dzieła sztuki przybliżają nam postać artysty i jego rodziny oraz pokazują ich życie i zainteresowania. Przede wszystkim jednak możemy doświadczyć piękna różnorodnej twórczości Mehoffera. Oprócz obrazów i szkiców znajdziemy tu bowiem oryginalne firanki zaprojektowane przez niego samego, upięte w oknach jak dawniej. Albo replikę słynnego witrażu z 1904 roku Życie snem krótkim (Vita somnium breve), za który otrzymał srebrny medal na światowej wystawie w USA. Jest to najświetniejsze dzieło polskiego witrażownictwa okresu secesji. A walizka z jego malarskimi przyborami stoi otwarta, jakby na chwilę wyszedł i zaraz miał wrócić, by dokończyć swe kolejne dzieło. Jest też tutaj obraz Czerwona parasolka, jeden z moich ulubionych w jego twórczości. Ten ulubiony Słońce majowe mam w domu. Oczywiście tylko reprodukcję. Pełno w nim światła, słońca i ciepła. Uspokaja w jednej chwili i sprawia radość.










NAGRODZONY WITRAŻ.

Twórczość Mehoffera odkryłam na nowo u ubiegłym roku, kiedy odwiedziłam miasto Turek, a w nim bajecznie kolorowy kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, którego wystrój zaprojektował. Szkice i kartony do tego projektu obejrzymy w tamtejszym Muzeum im. Józefa Mehoffera. Wpis znajdziecie TUTAJ. A kolejnym etapem odkrywania artysty była wizyta u niego w Krakowie. Świetne miejsce! Polecam.


12 grudnia, 2022

Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie.

 

Grudzień to miesiąc szczególnego obdarowywania bliskich osób, więc postanowiłam i ja obdarować Was, moich blogowych znajomych, wyjątkowymi prezentami. Będzie ich bardzo dużo, w dodatku są one bezcenne! Jest jeden minus. Nie możecie ich zabrać, tylko obejrzeć wirtualnie, chyba, że odwiedzicie Kraków, wtedy też na własne oczy, bowiem wszystkie moje prezenty znajdują się w tamtejszym Muzeum Książąt Czartoryskich. A zdecydowanie warto tu przyjechać, bo jest to najcenniejsza kolekcja w Polsce i jedna z najcenniejszych w Europie. Muzeum jest jednym z kilkunastu oddziałów Muzeum Narodowego w Krakowie i posiada zbiór ponad osiemdziesięciu tysięcy niezwykłych i bezcennych muzealiów zgromadzonych przez Familię Czartoryskich. Mieści się ono w pałacu przy ulicy Pijarskiej, a także po drugiej stronie ulicy, w remontowanym jeszcze budynku Arsenału.





Już od 1801 roku zbiory pamiątek narodowych gromadzone przez księżną Izabelę z Flemingów Czartoryską, żonę Adama Kazimierza, można było podziwiać w Puławach (WPIS TUTAJ), w dwóch pawilonach parkowych znajdujących się niedaleko pałacu: w Świątyni Sybilli oraz w Domu Gotyckim. Po powstaniu listopadowym przewieziono je do Paryża. Do Polski powróciły w 1876 roku, gdyż kontynuator idei, książę Władysław, stworzył w Krakowie dla nich muzeum. Czartoryscy zakupili pałac przy Pijarskiej i od tamtej pory są w nim eksponowane. Część kolekcji zaginęła podczas drugiej wojny i do dzisiejszego dnia trwa ich odzyskiwanie (choćby Portret młodzieńca Rafaela Santi). Część przetrwała i można je tu podziwiać. Po wojnie zarządzało nim Muzeum Narodowe w Krakowie, potem Fundacja Książąt Czartoryskich, a w 2016 roku rząd RP za kwotę 100 mln złotych odkupił zbiory, które znów stały się integralną częścią Muzeum Narodowego. Przez kilka lat, do 2019 roku trwał tam gruntowny remont, jeszcze nie całkiem zakończony, ale jego efekt jest wspaniały. Wiem, bo zwiedzałam muzeum już wcześniej.

Wchodzimy na teren pałacowego dziedzińca, który ostatnio zadaszono. I zapiera dech, bo jest tu niezwykle nowocześnie i luksusowo. Nie zamawiałam biletów przez internet, więc nie byłam pewno, czy uda się je zwiedzić, ale się udało! Ilość odwiedzających jest ograniczona z wiadomych względów, a cieszy się ono ogromnym powodzeniem, więc lepiej je rezerwować. Włączamy audioprzewodniki i zaczynamy!







W 26 salach ekspozycyjnych, na dwóch piętrach pałacu mamy niezwykłą ucztę. Są tu pamiątki osobiste po Czartoryskich, arcydzieła malarstwa, rzeźby, militaria, sztuka użytkowa, sakralna, świat sztuki Dalekiego Wschodu (szczególnie Japonii), wyjątkowe dokumenty i pamiątki historyczne. W pierwszej sali wita nas motto księżnej Izabeli PRZESZŁOŚĆ PRZYSZŁOŚCI i widzimy niezwykły klucz z puławskiej Świątyni Sybilli, który otwiera przed nami skarby przeszłości. Uwiecznione są też jej słowa: Ojczyzno, nie mogłam Cię obronić, niechaj Cię przynajmniej uwiecznię.  Piękne! I teraz w kolejnych muzealnych salach podziwiamy uwiecznione przez Izabelę i kolejnych członów rodziny Czartoryskich zbiory od czasów Jagiellonów aż po schyłek I Rzeczypospolitej. Tabliczki na podłodze informują, po jakiej epoce aktualnie podróżujemy. Kolekcje są doskonale wyeksponowane i opisane. Nie będę wymieniać poszczególnych muzealiów, bo jest ich zbyt dużo. Zdjęcia pokazują też tylko małą cząstkę, a wierzcie, że robią niesamowite wrażenie!























Kolejne sale zabierają nas w podróż do sztuki europejskiej, począwszy od średniowiecza po XVII wiek. To jest też miejsce najcenniejszych w Polsce obrazów: Cranacha młodszego, Rembrandta, no i Leonarda da Vinci. Ja właśnie dla niej tu przyjechałam – dla DAMY Z GRONOSTAJEM, jedynego obrazu Leonarda w Polsce. W przecudnej ramie, pięknie podświetlona na ciemnym tle muzealnej sali, ściągająca wzrokiem z każdego jej zakątka czaruje delikatnym uśmiechem. Musiałam do NIEJ wrócić!








KRAJOBRAZ Z MIŁOSIERNYM SMARYTANINEM REMBRANDT.


ONA, NAJCENNIEJSZA!




Ale to nie koniec zwiedzania, bo po drugiej stronie ulicy, w budynku Arsenału jest ciąg dalszy zbiorów. To niezwykła galeria sztuki wykonana przez najlepszych starożytnych egipskich, greckich, etruskich i rzymskich mistrzów.  Większość stanowią zbiory pozyskane przez wnuka Izabeli – księcia Władysława Czartoryskiego – twórcy muzeum. Są to rzeźby kamienne i drewniane, wyroby gliniane, odlewane i wykuwane w brązie, srebrze i złocie. Są przedmioty fajansowe, ze szkła, biżuteria, a także należące do wyposażenia grobowego. Niezwykła jest mumia… kota. Są też tkaniny koptyjskie, biżuteria punicka czy fragmenty egipskich ksiąg umarłych. Zobaczcie wybrane dzieła. Większość z nich jest doskonale zachowana, choć przetrwały tyle wieków!


BUDYNEK ARSENAŁU.















NAJNIŻEJ MUMIA KOTA.







Mam nadzieję, że prezenty są trafione i czujecie się obdarowani, wszak te zbiory muzealne są własnością nas wszystkich. Gdybyście jednak mieli niedostatek ich oglądania, to polecam wyjazd do Krakowa i przeznaczenie kilku godzin na ich zwiedzanie i kontemplowanie, bo uwierzcie, nie da się obok żadnego z nich przejść obojętnie!