Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meteory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meteory. Pokaż wszystkie posty

12 października, 2022

Mistycyzm i cuda natury. Klasztory w Meteorach. Grecja.

 

Kolejna niezwykła pozycja z mojej podróżniczej listy zaliczona we wrześniu! To Meteory w Grecji. Meteory to niezwykła formacja skalna stworzona przez wieki przez siły natury. Położone są w środkowej Grecji, na krańcu równiny Tesalskiej. 



Wysokie, monumentalne blogi skalne zwracają uwagę już z daleka podczas dojazdu do Kalambaki, miasteczka położonego u ich podnóża. Im bliżej, tym wrażenie coraz większe! Wyniesione na pół kilometra w górę szare skały nazywane są dziś kamiennym lasem. Ale otoczone zielonością śródziemnomorskiej przyrody tworzą niesamowity widok. Wydawałoby się, że sięgają nieba i stąd ich nazwa – meteory („w powietrzu”), czyli zawieszone pomiędzy niebem a ziemią.










Jakby mało było ich niezwykłego wyglądu, to na szczytach tych skał znajdują się zbudowane wieki temu klasztory – monastyry. I to dopiero jest niezwykłość! W tak widowiskowym, ale odosobnionym i trudno dostępnym miejscu, gdzie każdy element do ich budowy musiał być wciągnięty na szczyt! Takich miejsc na świecie nie ma wiele, więc tym większy zaszczyt tam się znaleźć. 





Legenda głosi, że założycielem najstarszego – Wielkiego Meteora – był św. Atanazy, który aby to zrobić wzniósł się na szczyt na skrzydłach orła. Pierwsze wzmianki o pustelniach w tutejszych jaskiniach pochodzą z X wieku, ale pierwszy klasztor zbudowano w 1336 roku. Podczas wojny Bizancjum z Serbią takie niedostępne klasztory były dobrym schronieniem dla mnichów i prześladowanych. Z dwudziestu czterech pobudowanych na szczytach Meteoru monastyrów do dziś zachowało się sześć (cztery męskie i dwa żeńskie). Część z nich udostępniona jest zwiedzającym i to dla naszej wygody i bezpieczeństwa zbudowano schody i pomosty. Wystarczy podjechać na parking pod klasztorem i wejść dość wygodnie na sam szczyt, by doświadczyć mistycyzmu i dostojności takiego miejsca. My zwiedziliśmy dwa: jeden męski i jeden żeński. 





KLASZTOR WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH – WARŁAMA (WARLAAMA).

To mnich Warłam zbudował tu pierwsze cele i kościół. Wspiął się na skałę po rusztowaniach-platformach podtrzymywanych przez poprzeczne belki wciśnięte w szczeliny skalne. Potem rusztowania zastąpiono sznurowymi drabinami, ale wejście nimi musiało być ekstremalne. Aż przez dwadzieścia dwa lata gromadzono tu materiały do budowy świątyni, a zbudowano ją podobno… w dwadzieścia dni. Dziś widzimy na szczycie kilka obiektów klasztornych, z czego największym jest kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych, bogato zdobiony malowidłami, które wykonał najsłynniejszy XVI-wieczny malarz ikon – Franciszek Katelanos. W tak mało sprzyjających warunkach spodziewać by się mogło, że obiekty klasztorne będą bardziej ascetyczne, czy mniejsze. Jednak to, co widzimy jest dość duże, zadbane, ozdobione roślinnością. Po prostu przepiękne! Styl bizantyjski, w którym są zbudowane klasztory należy do niezwykle ozdobnych. Dla podziwiania bajecznych widoków zbudowano fantazyjne altanki oraz platformy widokowe. Zachwycające miejsce! Sami zobaczcie!

















 

MONASTYR ŻEŃSKI RUSANU (ROUSANOU, ŚWIĘTEJ BARBARY).

Widzimy go z klasztoru Warłama, jest położony nieco niżej. I tu zachwyt nad wkomponowaniem go w tak niedużą skałę. Aby do niego dotrzeć trzeba pokonać sporo schodów i mostek, ale w porównaniu do dawnych sposobów dostania się do niego, to nic wielkiego. Podczas wejścia widzimy ładnie utrzymany ogródek i zabudowania klasztorne. Z wyższych części klasztoru rzuca się w oczy znów cudny widok, szczególnie na klasztor sąsiedni, wcześniej przez nas zwiedzany. W klasztornym kościele zachowały się piękne malowidła, które powstały ponad czterysta lat temu. Niestety nie ma zdjęć pięknych wnętrz świątyń, gdyż tam ich robić nie można. Na terenie klasztoru jest też sklep, w którym można zakupić pamiątki i produkty przygotowane przez zakonnice. 














W przewodniku turystycznym „Meteory” czytam, że od XI wieku były one nie tylko miejscem modlitw, zdyscyplinowania woli i zgłębiania wiary, ale także magnesem przyciągającym tysiące odwiedzających z całego świata. Niezwykła dostojność tego miejsca, poczucie bezpieczeństwa i ukojenia doświadczanego przez każdego przybysza, potęguje się u tych, którzy zdecydowali się odejść od cywilizowanego świata. Dziś wśród tłumów odwiedzających trudno o skupienie i wsłuchanie się w ciszę tego miejsca, ale na pewno jest ono dostojne, niezwykłe i mistyczne. I żadne zdjęcia tego nie oddadzą!


30 września, 2022

Grecko-albańsko-macedońska przygoda.

 

Ta tę niezwykłą grecko-albańsko-macedońską przygodę zdecydowaliśmy się we wrześniu na kilka dni przed terminem wyjazdu, bo i urlop męża pojawił się w ostatniej chwili. Nie było już wielkiego wyboru, choć ten właśnie, z poznańskiego Biura Podróży Oskar, zresztą naszego ulubionego, przedstawiał bardzo ciekawą ofertę. Zawierała ona zwiedzanie pięknych miejsc, rejsy, wypoczynek na bajecznych plażach, fakultatywny jeep safari oraz smakowanie lokalnych przysmaków, a także poznanie miejscowej kultury na wieczorze albańskim. Utrudnieniem była co prawda długa podróż autokarem, ale kiedy, jak nie teraz. Młodsi i sprawniejsi już nie będziemy! Pokonaliśmy więc dwa tysiące kilometrów wygodnym Oskarobusem przekraczając kilka granic unijnych i nieunijnych (tam trzeba odstać czasem swoje w kolejce, co nam się też zdarzyło), ale w końcu dotarliśmy do celu swojej wyprawy i tak zaczęła się nasza bałkańska przygoda. Teraz pokrótce jej przebieg, a później pojawią się dłuższe wpisy z tego urokliwego zakątka Europy.

GRECJA.

PARALIA.

To niewielka miejscowość nad Morzem Egejskim, na Riwierze Olimpijskiej. Jej piękne położenie między błękitnym morzem, złotymi plażami a majestatycznymi górami Olimpu, na których w antycznej Grecji mieszkali bogowie, zrobią wrażenie na każdym odwiedzającym. Miasteczko jest nowoczesne i typowo turystyczne: z plażami, wieloma miejscami noclegowymi oraz klimatycznymi knajpkami serwującymi regionalne dania. Latem na pewno są tu tłumy i ciasnota, ale teraz, we wrześniu było przyjemnie i jeszcze ciepło. Główny plac miasta znajduje się przy morzu, a jego przedłużeniem jest molo. Obok mamy fontannę, a za nią okazałą świątynię. To grekokatolicki kościół św. Paraskiewy z pięknym wnętrzem. Lubiącym takie klimaty zdecydowanie polecam Paralię na wakacje, zwłaszcza, że blisko stąd do niezwykłej atrakcji, jedynej takiej na świecie – monastyrów w górach Meteoru.












KLASZTORY W METEORACH.

To unikatowe, wpisane na listę UNESCO miejsce jest niezwykłe, mistyczne i dostojne. Bajeczna przyroda, kształt skał Meteorów górujących nad miasteczkiem Kalambaki uformowanych tak ciekawie przez naturę i średniowieczne klasztory zbudowane na ich szczytach zostawią w pamięci niezapomniane obrazy na zawsze. Dziś dojazd do nich nie stanowi wielkiego problemu, ale dawniej ich niedostępność stanowiła schronienie dla ortodoksyjnych mnichów zgłębiających wiarę oraz ćwiczących posłuszeństwo i dyscyplinę woli. Musiało to być trudne. Z dwudziestu czterech klasztorów zostało sześć, niektóre są dostępne dla turystów, ale po godzinach turystycznych odwiedzin dalej mnisi oddają się swoim praktykom. Już od dawna chciałam doświadczyć tego miejsca i cieszę się, że spełniły się moje marzenia.








REJS PO WYSPACH JOŃSKICH.

Teraz coś dla relaksu! Rejs po Wyspach Jońskich zaczął się w porcie Nidri na Lefkadzie. Cudne widoki i pogoda sprawiły, że i ten dzień był niezwykły. Rejs dookoła wyspy, kąpiel w szmaragdowej wodzie, wypoczynek na bajecznych, białych plażach na tle ogromnych klifów wyspy są też niezapomniane. Tak, jak wizyta na lunch w maleńkim, ale niezwykle klimatycznym porcie Fiskardo na Kefalonii (Kefalinii). Po drodze była jeszcze Odyseuszowa Itaka i inne mniejsze Jońskie Wyspy. Ta całodniowa wyprawa zaostrzyła mój apetyt na bliższe poznanie uroków tych wysp. 














PARGA.

Parga to miłość od pierwszego wejrzenia! To nieduże miasteczko położone kaskadowo na wzgórzach, z częścią starą i nową, z mieniącymi się różnymi kolorami fasadami domów, na tle ruin ogromnej twierdzy musi robić wrażenie na każdym. A jeśli zagłębimy się w jej wąskie, kręte i stare uliczki, poleżymy na jednej w trzech plaż i wykąpiemy się w czystym, szmaragdowym morzu, to zrozumiecie dlaczego przepadłam! Polecam na wakacje! 












ALBANIA.

SARANDA.

Do Sarandy w Albanii, którą już znałam z wcześniejszego pobytu i już o niej pisałam TUTAJ przyjechaliśmy na dwa dni. To duży, ciągle rozbudowujący się wakacyjny kurort, a spacer jego uliczkami nie posiadającymi chodników o ogromnym natężeniu ruchu jest niezmiernie „ciekawy”. Za to spacer promenadą z cudnymi widokami na miasto jest niezwykły! O każdej porze! Pierwszą kolację zjedliśmy w towarzystwie folklorystycznego zespołu albańskiego kultywującego muzyczne tradycje tego ciekawego i odkrywanego powoli kraju. Integracja była doskonała! Drugiego dnia przeżyłam niezapomniane momenty podczas wycieczki jeepami po albańskich górach.









OFF-ROAD PO GÓRACH ALBANII.

Oczywiście, najpiękniejsze podczas tego off-roadu były widoki! Im wyżej, tym cudniej! Po drodze mogliśmy skosztować miejscowego piwa w ciekawie wkomponowanej w wodospad restauracji w turystycznej wiosce Borsh. Zaś w drodze powrotnej odpoczywaliśmy na jej długiej plaży, najdłuższej nad morzem Jońskim, liczącej siedem kilometrów, która o tej porze roku należała tylko do nas. Dojechaliśmy też do położonej w górach wioski Pilur, w której próbowaliśmy miejscowych, naturalnie uprawianych i wytwarzanych pysznych produktów. I podziwialiśmy fakt, że ludzie chcą mieszkać w tych ekstremalnych warunkach. Nie uciekają do miasta, tylko szukają sposobów, by trwać. Turyści im w tym pomagają. Niezwykłe! 














BLUE EYE.

Blue Eye to źródło wypływającej w górach, dwadzieścia kilka kilometrów od Sarandy, intensywnie błękitnej wody. Przypomina niebieskie oko, gdyż pierścień wewnątrz ma odcień ciemniejszy, a na zewnątrz jaśniejszy, stąd taka nazwa. Ma głębokość przeszło 4o metrów, kilka stopni Celsjusza i wydobywa na zewnątrz w każdej sekundzie tysiące litrów wody. Daje on początek rzece Bistrica (Bystrzyca), która wpływa do Morza Jońskiego. Miejsce jest idylliczne, położone wśród pięknej górskiej roślinności. Podczas odwiedzin pięć lat temu poruszaliśmy się tam po górskich wertepach, dziś nowością jest wybetonowana droga, która po pół godzinie doprowadzi nas do niego z równie nowego parkingu. Leniwi mogą na miejscu wypożyczyć elektryczną hulajnogę. Ja jednak polecam spacerek!









MIASTO GJIROKASTRA.

Gjirokastra nazywana miastem srebrnych dachów lub tysiąca schodów jest obowiązkowym punktem wycieczkowym na mapie Albanii. To jedno z dwóch w kraju miast-muzeów (drugi Berat, który jeszcze przede mną), za sprawą stromych uliczek i  kamiennych domów, których dachy pokrywa szary łupek, a który w deszczu podobno robi się srebrny. Podczas naszej wizyty było bardzo pogodnie, więc tego nie sprawdziłam, ale i tak miasto robi niesamowite wrażenie. Zwłaszcza, że nad nim góruje ogromna twierdza zbudowana przez Turków osmańskich. Po wizycie w tym niezwykłym mieście pojechaliśmy dalej. Został nam do odwiedzenia już tylko ciekawy zakątek Macedonii Północnej. Nasi kierowcy znów bardzo sprawnie pokonywali górskie serpentynki i setki zakrętów. Z powodzeniem!






MACEDONIA PÓŁNOCNA.

Macedonia Północna jest częścią Macedonii - krainy geograficznej i historycznej - obejmującej swym zasięgiem jeszcze tereny Grecji i Bułgarii. To młody kraj, ale z narodem o przeszło tysiącletniej, trudnej historii. I on ma w swojej turystycznej ofercie prawdziwe perełki natury i architektury. Chyba najbardziej znane i najczęściej odwiedzane jest tu miasto Ochryda leżące nad jeziorem Ochrydzkim.

OCHRYDA.

Ochrydę z jeziorem Ochrydzkim łączy długa promenada. Wzdłuż niej znajdują się hotele i restauracje oddzielone od miasta fajnie zagospodarowanym terenem zielonym. Spacerując po promenadzie podziwiamy położone na wzgórzu stare miasto, nad którym górują ruiny ogromnej twierdzy. Piękny widok w nocy, bo wtedy tam dotarliśmy, i w dzień, kiedy to miasto zwiedziliśmy. Mnóstwo zabytków z różnych epok historycznych, w tym te z okresu rzymskiego i bizantyjskiego. Polecam klimatyczne, wąskie i czyste uliczki, w których na każdym kroku doświadczamy przeszłości tego narodu. W Ochrydzie jest też miejsce, które jest jednym z najczęściej fotografowanych na świecie. To cerkiew św. Jana Teologa położona uroczo na małym, skalistym półwyspie. 










JEZIORO OCHRYDZKIE.

Będąc w Ochrydzie warto również załapać się na rejs po jeziorze, najgłębszym w Europie. Podczas podróży można do woli napatrzeć się na niesamowity kolor wody, w dodatku bardzo czystej. Po drodze widać przyrodę otaczającą jezioro, klify, mniejsze lub większe plaże, rozbudowującą się infrastrukturę turystyczną oraz Zatokę Kości,  w której zrekonstruowano wioskę naszych praprzodków, bo dawno temu tam właśnie mieszkali. Po dwóch godzinach rejsu docieramy do końca podróży i kolejnego mistycznego miejsca.






MONASTYR ŚW. NAUMA.

Monastyr św. Nauma jest zbudowany malowniczo na skale, więc przyciąga wzrok z daleka. Święty Naum, cudotwórca, uczeń Cyryla i Metodego, współtwórca języka staro-cerkiewno-słowiańskiego, założył go na początku X wieku. Tam zmarł i tam jest pochowany. Polecam to niezwykłe miejsce!




I to był koniec przygody! Długa podróż do domu zleciała szybko, bo w nowo poznanym, ale doborowym towarzystwie. Serdecznie pozdrawiam współtowarzyszki podróży, bo to dzięki nim ta wyprawa była jeszcze piękniejsza!