Chan Dżelal ed-Din - dowódca wojsk tatarskich pod Grunwaldem. |
Coś rycerskiego na pamiątkę?! |
Chan Dżelal ed-Din - dowódca wojsk tatarskich pod Grunwaldem. |
Coś rycerskiego na pamiątkę?! |
Pisałam już o tym, że Teneryfa
to nieduża wyspa. Leży na Oceanie Atlantyckim, a jej wyznacznikiem jest
wysoki wulkan Teide. To on oraz położenie geograficzne wpływają na to,
że wyspa posiada taki osobliwy mikroklimat, bo zmieniający się co kawałek, w
zależności od położenia i wysokości. Inaczej jest na południu, na zachodzie
kraju, na północy i w centrum. Widać to podczas podróży z południowego lotniska
do leżącego na północy Puerto de la Cruz. Teneryfa nazywana jest też kontynentem
w miniaturze, bo ma kilka typów krajobrazów i kilka stref klimatycznych, trochę
w wersji mini. Dlatego jej flora jest tak bardzo bogata i bardzo zróżnicowana. Od
roślin uprawianych na cele spożywcze lub przemysłowe, aż do cudnych kwiatów,
krzewów i drzew ozdobnych. Niesamowite gatunki egzotyczne z całego świata oraz endemiczne
rosnące tylko tutaj! I tyle ich kolorów! Z 1400 gatunków flory kanaryjskiej –
140 to gatunki endemiczne występujące wyłącznie na Teneryfie. Nigdy nie spotkałam
na małej przestrzeni takiej przyrodniczej ilości i różnorodności.
Puerto de la Cruz, w którym mieszkałam, jest kolorowe i zielone. Na każdym kroku są piękne alejki, kolorowe skwerki i place Parki i ulice obsadzone są kolorowymi kwiatami i drzewami. Zachwycające! Aż same proszą się, by je fotografować. Część z nich znam z naszych polskich doniczek. Uprawiane są jednak w zminiaturyzowanej formie, tutaj uzyskują czasem ogromne rozmiary rosnąc na ulicy. To jest bardzo ciekawe, wręcz zdumiewające! Zrobiłam wiele zdjęć i żeby je opisać musiałam sporo poszperać w Internecie, bo część roślin znałam, jednak niektórych nazw, tych bardzo egzotycznych i endemicznych, nie było nawet w zakupionym na miejscu przewodniku. Częściowo się udało! Poniżej są krótkie opisy i zdjęcia najpopularniejszej kanaryjskiej flory, którą znalazłam w Puerto de la Cruz oraz w Parku Narodowym Teide, o którym już wcześnie już pisałam (tutaj).
DRACENA SMOCZA - SMOCZE DRZEWO
Jest gatunkiem endemicznym i symbolem
wyspy. Najstarsza ma tysiąc lat (Drago Milenario) i Guanczowie - lud tubylczy
Teneryfy, uznawali, że jest drzewem magicznym, gdyż po nacięciu wypływa z niej czerwona
żywica, którą nazywali smoczą krwią.
SOSNA KANARYJSKA
To drugi z endemicznych symboli
Teneryfy. Smukłe drzewo, o delikatnych igiełkach ma niespożyte siły do
przeżycia. Nie ima się ognia i porasta wyżej położone, wulkaniczne obszary
wyspy.
PALMY DAKTYLOWE – DAKTYLOWIEC
KANARYJSKI
Rośną tutaj wszędzie, np. przy naszym
hotelu jest piękna alejka palmowa. Z drzew palmowych na wyspie wykonuje się
wino palmowe oraz miód palmowy (właściwie syrop). Drzewa dodają egzotyki i
pięknej scenerii temu miejscu.
BANANOWCE
Plantacje bananów można spotkać na
Teneryfie w wielu zakątkach wyspy. Rosną na południu pookrywane włókniną
zabezpieczającą przez wiatrami, a na północy wyspy widać je gołym okiem, bowiem
w wielu miejscach, ukazuje się przed nami morze zielonych liści. Niektóre plantacje
są naprawdę duże. W wielu zakątkach naszego miasta widać też mniejsze lub
większe poletka dojrzałych lub dojrzewających owoców. Na Teneryfie są one
znacznie mniejsze, ale smaczniejsze i bardzo słodkie. Rosną też pojedyncze
krzewy w centrum miasta. Dzięki temu mogliśmy dokładnie im się przyjrzeć.
Dziwny, ale piękny kwiat, a obok kiść owoców! Bardzo ciekawe!
FIGOWCE - FIKUSY
Ogromne drzewa, z jasnymi pniami i rozgałęzionymi,
wielkimi koronami dającymi cień w gorący dzień. Jest ich kilka gatunków i można
je spotkać nawet na miejskich placach w Puerto.
OPUNCJA FIGOWA
Ten rodzaj kaktusowatych rośnie dziko w
każdym zakątku wyspy. Można ją spotkać dosłownie na każdym kroku. Jest rośliną zawierającą
mnóstwo witamin i mikroelementów, dlatego ma zastosowanie w przemyśle
spożywczym, kosmetycznym i farmaceutycznym. Ja spróbowałam dżem kaktusowy, ma pyszny
smak!
Te sukulenty, również wszędzie rosnące,
ale i uprawiane tutaj na plantacjach, mają szerokie zastosowanie w produkcji
kosmetyków. Tych mnóstwo w każdym sklepie i fajna pamiątka z wyspy.
WILCZOMLECZ KANARYJSKI
Jest wiele gatunków wilczomleczy. Ten
endemiczny, kanaryjski ma bardzo ciekawe kształty i kwiaty. Niektóre są
naprawdę wysokie. Te ze zdjęć rosną w centrum Puerto de la Cruz.
WILCZOMLECZ LŚNIĄCY – KORONA CIERNIOWA
SZEFLERY
KROTONY
TULIPANOWIEC – PŁOMIEŃ AFRYKI
Rzeczywiście, rozłożyste drzewo wygląda
jakby płonęło! Pomarańczowo-czerwone kwiaty na jednych okazach, na następnych
są już owoce – długie, brązowe strąki. Cudne!
SPATODEA DZWONICOWATA
Spacerujesz ulicą, a tu już z daleka
widać takie cudo. Wysokie drzewo, a na nim mnóstwo dużych, pomarańczowych
kwiatów. Nic, tylko się zachwycać!
SAGOWIEC ODWINIĘTY
Niesamowita roślina, od razu przyciąga
uwagę swym wyglądem. Pióropusz ciemnozielonych liści osadzony jest rozetowo na
grubym pniu, ten w dodatku posiada męską szyszkę w środku. Coś przypomina?!
BUGENWILLE
Te delikatne zdawałoby się roślinki, z
mnóstwem motylkowatych kwiatków, można spotkać w wielu miejscach na świecie w
ciepłym i gorącym klimacie. Ich kolory przyprawiają o zawrót głowy,
szczególnie, gdy rosną obok siebie! Tutaj obrastają kafejkę nadmorską.
STRELICJE
Piękne kwiaty tej rośliny przypominają
mi głowę ptaka z dziobem i pióropuszem. Są piękne. U nas to jeden z droższych
kwiatów ciętych. Tu można go podziwiać rosnącego sobie na ulicy!
OLEANDRY I HIBISKUSY
Są wszechobecne, w różnych kolorach,
szczególnie hibiskusy. Tutaj mają takie barwy, których do tej pory nie
widziałam. Dekorują ulice i skwery. Są piękne! Aż chce się spacerować!
Roślinność Teneryfy od razu zwróciła moją uwagę, jest przecież inna od naszej, egzotyczna. I cieszę się, że poznałam tyle jej nowych gatunków i mogłam ją podziwiać przez wszystkie dni mojego pobytu na tej wyspie!
Inne wpisy o Teneryfie:
Byliście kiedyś na Mazurach? Jeśli nie,
to wybierzecie się kiedyś, bo naprawdę warto! Jest mnóstwo lasów, piękne,
rynnowe jeziora, historyczne miejscowości wspaniale między nimi położone i
niesamowite pejzaże. Jest też bogate zaplecze turystyczne dla spragnionych
zwiedzania, do których i ja się zaliczam. Podczas podróży odwiedziłam tu kilka
wspaniałych miejsc, jednym z nich są Mikołajki.
Mikołajki to nieduża, kilkutysięczna
zaledwie miejscowość urokliwie położona nad Jeziorami Tałty i Mikołajskim. Graniczy
też z Jeziorem Łuknajno. Już trasa prowadząca do miasta między mijanymi
jeziorami wprowadziła mnie w zachwyt. Widoki są obłędne! Jest to przecież Kraina
Wielkich Jezior Mazurskich połączonych ze sobą siecią kanałów, które są
ewenementem na skalę europejską! Z racji
swojego położenia Mikołajki są turystyczną mekką dla żeglarzy i innych turystów
spragnionych takich pięknych widoków. Dla nich pobudowano tu przystań Żeglugi
Mazurskiej, skąd można wypłynąć w rejsy po jeziorach. Miejscowość jest zresztą
stolicą mazurskiego żeglarstwa!
Oczywiście najładniejsza jest część
przy przystani, z piękną, białą kładką pobudowaną między jeziorami. Ma kształt
łodzi bojerowej, jakżeby inaczej! Z mostu są wspaniałe widoki na miasto i
jeziora. Jestem nimi zachwycona do dzisiaj!
Zachwyt nie opadał, bowiem skusiłam się
również na wyprawę statkiem po Jeziorze Mikołajskim i Śniardwy. Pogoda była
świetna, piękne obłoczki na niebie, a widok wielkiej połaci wody i przestrzeni,
szczególnie Jeziora Śniardwy, największego w Polsce, robi też ogromne wrażenie.
Tak płynąć w dal po spokojnych falach, w różnych odcieniach błękitu, to bardzo
relaksująca przyjemność.
Po powrocie zdążyłam jeszcze zwiedzić miasto, które ma też historyczną przeszłość. Z daleka widać wieże dwóch kościołów. Jeden to najstarszy, największy i chyba jedyny luterański w Polsce kościół św. Trójcy. Świątynia tej ewangelicko-augsburskiej parafii to prawdziwe dzieło sztuki. Pochodzi w XIX wieku, ma piękną zabudowę wnętrza w kolorze białym, wspaniałe sklepienie i zabytkowe wyposażenie. Oglądałam z ciekawością, bo nigdy takiego nie widziałam. W dodatku otoczenie świątyni było bardzo zadbane i obsadzone zielenią. Jest tu też Muzeum Reformacji Polskiej i miejsca noclegowe. Byłam pod wrażeniem tego miejsca!
Druga wieża należy do kościoła św.
Mikołaja, położonego w innej części miasta. Dowiedziałam się od zapytanych
mieszkańców, że to nowa świątynia i że ma wieżę widokową. Postanowiłam się tam
wdrapać po jeszcze ładniejsze widoki. Była zamknięta, bo jeszcze trwają prace
wykończeniowe, ale ładnie poprosiłam i po kilkudziesięciu schodach, przez
jeszcze brudne szyby, mogłam cieszyć się widokami. Jak w zasięgu ręki są tu
otaczające miejscowość jeziora i nowa zabudowa miasta. Było pięknie!
Ja odwiedziłam Mikołajki w maju. Już było wielu turystów, szczególnie zza zachodniej granicy, którzy czują się na Mazurach, jak u siebie, co mi się nie podoba. Nie podoba mi się też służalczość wielu Polaków, którzy ich z tego błędu nie wyprowadzają (dlatego, że płacą w euro?!). No, ale to moje zdanie! Podsumowując, latem są tu pewnie tłumy, bo miejscowość nie jest duża, więc pewnie lepiej odwiedzić Mikołajki w miesiącach około wakacyjnych. Bo, że warto tu przyjechać, to sprawa bezdyskusyjna! Mnie się bardzo podobało!